Share
Go down
avatar

Liczba postów : 205
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Klub nocny z prywatnymi salami

on Wto Sty 23, 2018 6:17 pm
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Wto Sty 23, 2018 6:28 pm
To niby miała być urodzinowa impreza... ale ze względu na to, że wszystko się przeciągnęło w czasie wyszło, że zorganizował małą prywatną imprezę z okazji rocznicy powstania jego kwartetu smyczkowego. Z tej okazji zaprosił oczywiście samych zainteresowanych, czyli resztę kwartetu, oraz ich wspólnych przyjaciół. Zatem był jeszcze japoński wokalista występujący solo, dwie gwiazdki kpopu, nie z tej samej grupy, ale jednak każdy z wyżej wymienionych miał za sobą współpracę z kwartetem. Na deser jeszcze dwóch tancerzy z którymi wiele razy trenował Ichigo. Byli obecni tak często w swoim czasie w życiu kwartetu, że omal stali się honorowymi członkami. Mieszanka korańsko japońska, a na deser grupa, którą zaprosił Ichigo, by urozmaicała wieczór. Tak jak sami goście byli znani, rozpoznawani, normalnie gwiazdki kpopu i jpopu, tak zespół, który miał dla nich grać był typową grupą, która dopiero raczkowała i kombinowała by wystąpić w klubie czy barze. Czemu więc właśnie ich zatrudnił? W sumie po to, by wesprzeć chłopaka, którego jakiś czas temu poznał. Uroczy blondyn zapadł mu w pamięci na tak długo, że w końcu nawet zaczął go szukać, a potem zaproponował tego rodzaju współpracę.
Prywatna wynajęta sala na tą imprezę, jedzenie, picie i zero alkoholu. Mieli się bawić, wygłupiać, ale nie upić. Przede wszystkim mieli spędzić razem czas i odpocząć na chwilę od codzienności, od fanek i tego, że ktoś może ich przypadkiem zobaczyć, ocenić tak jak nie powinien. Bez lęku, że ich zdjęcia, takie, którymi woleli by się nie chwalić trafią na forum grupy, a co gorsza oni na dywanik do CEO. Nawet Ichigo nie chciał mieć problemów zawodowych.



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 72
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Wto Sty 23, 2018 6:45 pm
Na samej imprezie Yun pojawił się ze swoim, prawie, najlepszym przyjacielem, z innej grupy, niż ta w której występował. Między bogiem a prawdą, to właśnie lider jednej z najbardziej znanych obecnie grup, praktycznie zaciągnął Yuna na tą imprezę. Straszył po drodze, że jak Yun nie zacznie współpracować to będzie go ciągnął za nogę, czy to będzie mu się podobało czy nie. I nawet nie będzie zwracał uwagi na protesty. Czemu słodki Yun nie chciał iść na imprezę swego przyjaciela z Japonii? Ponieważ gdyż miał złamane serce. Zakochał się bez wzajemności w tancerzu ze swej grupy. Jego uczucie niestety nie zostało odwzajemnione. Nie miał ochoty na żadne zabawy, ani imprezy, nawet z kimś tak fajnym jak Ichigo. Mimo, że był wielkim fanem talentu skrzypka, tego dnia nie miał nawet ochoty posłuchać jak ten gra... no ale jego protesty i płacze zostały całkowicie zignorowane. Czy tego chciał czy nie, czy miał na to ochotę czy nie i tak pojawił się na tej imprezie.
Suma sumarum nie zaciągnął Yuna za nogę, ale ostatni etap podróży wyglądał tak, że wniósł wokalistę praktycznie na salę, gdzie byli już wszyscy. Spojrzenie obecnych padło na czerwonego z zażenowania Yuna, który niczym panna młoda przeniesiona przez męża, został postawiony na podłodze, a by go dobić przyjaciel jeszcze poprawił mu ubranie i pocałował w czółko śmiejąc się wesoło... ba nawet przedstawił zaczerwienionego Yuna, tak jakby go jeszcze nikt z obecnych nie znał!
-A teraz nasz słodki Yun zaśpiewa nam, skoro muzycy są gotowi to zaczynaj Yun!
-Jeong! Ja Cie kiedyś zamorduje w śnie!
-Ale ja nie śpię! Śpiewaj kocie! Mrauuuuuu
-Nienawidzę Cię!
-Oklaski dla naszego ślicznego Yuna!
Chcąc nie chcąc podszedł do muzyków i zażenowany jeszcze bardziej niż wcześniej ukłonił się im i nawet przedstawił.
-Hej. Nazywam się Hyeon Yun i mógłbym prosić...
-Kocie oni Cie znają! Cała Korea Cie zna! Przestań biadolić! Czekamy!


avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Sro Lut 07, 2018 1:23 pm
Od momentu usłyszenia propozycji Ichigo, członkowie zespołu praktycznie nosili Jina na rękach. Nie rozumieli jakim cudem kopnął ich taki zaszczyt - wstęp na prywatną imprezę ich idoli, samych sław. Możliwość wybicia się z ulicy do lepszych kręgów i to praktycznie za pstryknięciem palców. Jakim cudem? Powtarzali to pytanie dość często, aby Do zaczął wywracać na nie oczami. Znajomości, tyle w temacie. Poznał jedną osobę, która postawiła go tutaj, na scenie, z której patrzyli na dobrze bawiących się celebrytów. Wszyscy wydawali się być uprzejmie nastawieni, do tego pewnie dość cieszyli się, że tym razem ktoś inny będzie grać dla nich. Stojąc na scenie, kiedy tylko złapał spojrzenie gospodarza, pomachał do niego z szerokim uśmiechem. Zdecydowanie będzie musiał mu się odpłacić za tą szansę.
Musieli poczekać na przybycie wszystkich gości, w międzyczasie przygrywając w tle covery znanych piosenek lub własne produkcje. Akurat dokończyli jeden ze swoich utworów, kiedy do pomieszczenia przyszli kolejni ludzie. Jinsung podniósł wzrok i... zamarł. W drzwiach stał ten chłopak, którego już kiedyś widział. Tylko, że teraz zdał sobie sprawę z tego, kim on tak właściwie był. Patrzył na niego z lekko otwartymi ustami, a ogarnął się dopiero kiedy perkusista rzucił w niego pałeczką. Słuchali w milczeniu rozmowy, która odbywała się przed nim, a kiedy Yun został pokierowany na scenę, wokalista zespołu ustawił mikrofon do jego wzrostu i wycofał się na tyły, aby zająć się chórkami. I... wszystko było okej, poza tym, że ktoś musiał spytać co w ogóle mają grać. I z jakiegoś powodu spojrzenia wszystkich członów były na Jinsungu. Przeklął w myślach, po czym odchrząknął cicho i zrobił dwa kroki w stronę idola, aby stuknąć go w ramię i ukłonić się, chociaż było to utrudnione przez gitarę, którą miał przewieszoną przez szyję.
- Uh... hej? Co chciałbyś zaśpiewać? - spytał chłopaka z uprzejmym uśmiechem, mając pewną nadzieję, że ten go nie rozpozna.
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Sro Lut 07, 2018 4:52 pm
Przybycie wszystkich obserwował oczywiście sam gospodarz imprezy! Jak by mogło być inaczej. Oprócz tego, że witał się z wszystkimi, to jeszcze bardzo chętnie pomagał do wokalisty grupy, którą sam zaprosił. Co mu w sumie szkodziło. Mimo, że znał go tak krótko zdążył go polubić! Nie było w tym ws umie niczego dziwnego! Ichigo lubił poznawać nowych ludzi, pomagać im rozwijać swe talenty, a taka pomoc dla zespołu to dla niego w sumie nic specjalnego. Zapłacił im oczywiście wynagrodzenie za ten występ, ale o wiele cenniejsze w tym było to, że mogli poznać swoich idoli, do których w sumie sam Ichigo siebie nie zaliczał. On porostu miał tyle szczęścia by znać tych ludzi! I ba, nawet zdobył ich sympatię!
Patrzył z szerokim uśmiechem na to jak reagował Yun, w końcu postanowił nawet mu pomóc! Podszedł więc do muzyków, a raczej do Yuna i przytulił się do jego plecków tak by dodać mu otuchy. Ot taki zwykły gest bez podtekstów by ręce ulokował wysoko.
-Yun rozluźnij się i zaśpiewaj dla nas coś znanego... wybierzcie coś z kpopu co wszyscy znamy, to zaśpiewamy razem refren. - pocałował Yuna delikatnie w policzek, a potem odsunął się od niego i wyciągnął dłoń w stronę Jinsunga. Uścisnął ją lekko jeśli ją dostał.
-Dziękuję, że przybyliście, potem będzie nam bardzo miło jak siądziecie z nami i pogadamy. Już nie przeszkadzam! Yun jest teraz najważniejszy! - uśmiechnął się szeroko i wrócił do reszty ekipy zostawiając Yuna z muzykami.



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 72
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Sro Lut 07, 2018 5:03 pm
Dzieciątko już miało powiedzieć co chce zaśpiewać, ale menda wredna i okropna przylazła się do niego przytulać. I weź tu bądź spokojny i nie zarumień się permanentnie i kompletnie! No nie ma nawet takiej opcji! Poczuł się dziwnie, zresztą jak zawsze jak koledzy z grupy go przytulali i poczuł wielką ulgę kiedy w końcu skrzypek zdecydował się odejść, zostawić go w świętym spokoju. Miał coś zaśpiewać? Z tego wszystkiego nawet nie był pewien na co ma ochotę by zaśpiewać im! Cholera jasna. To nie tak miało przecież wyglądać! No ale dobrze! Spokojnie! Tylko spokojnie! Przecież tylko spokój go może teraz uratować? Czy jakoś tak...uh... czemu on go przytulał i jest mu teraz tak gorąco... znaczy policzki! Tylko policzki! Żeby nie było!
-Możemy zaśpiewać... pamiętasz płytę którą Ci pokazywałem w sklepie? Kojarzysz mnie? Ja Ciebie tak! Spotkaliśmy się w sklepie muzycznym i możemy zaśpiewać z coś z płyty którą Ci pokazywałem! - zaczerwienił się jeszcze bardziej wpatrując się w chłopaka, a potem nieśmiało podał nazwę zespołu, a potem tytuł piosenki. Dość znana piosenka kpopowa z zeszłego roku, to powinni wszyscy kojarzyć.


avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Sro Lut 07, 2018 5:19 pm
Obserwował tą scenkę z małym uśmiechem na twarzy. Miło było widzieć to jak ta dwójka się ze sobą dobrze dogaduje, a rumieniec który został na twarzy Yuna był doprawdy przeuroczy. Zaśmiał się pod nosem na ten widok. Uścisnął dłoń gospodarza i pokiwał głową w reakcji na jego słowa. - To my dziękujemy za zaproszenie - odparł uprzejmie, w tej chwili naprawdę chcąc iść za nim, aby gdzieś po prostu usiąść i poznać go lepiej. Jednak na razie obowiązki wzywały, więc pomachał Ichigo na pożegnanie i skupił całą uwagę na idolu stojącym przed nim. Eh... no tak. Czyli go pamiętał. Teraz była kolej Jina, aby się ostro zarumienić. Wysłuchał go do końca, po czym szybko pokiwał głową, aby pokazać mu, że pamięta. - Oczywiście, że pamiętam! Jasne, już idę przekazać reszcie. I... wolisz śpiewać sam czy mamy robić ci chórki? - upewnił się, bo właściwie to zależało od preferencji gwiazdki. W sumie trzech członków zwykle zajmowało się chórkami poza samą grą na instrumentach, więc mogli pomóc z harmonizacją jeśli ten sobie tego życzył. Jak nie to najwyżej główny wokalista zespołu będzie miał trochę czasu na odpoczęcie od ciągłego śpiewania i ten jeden występ przesiedzi z butelką wody i zrelaksuje gardło przed następnymi występami.
avatar
Liczba postów : 72
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Sro Lut 07, 2018 7:03 pm
No dobrze. Skoro już został sam to trzeba zabrać się za śpiewanie. Przecież to kochał robić, przy okazji nie po to wracał na scenę, by krępować się teraz i nie zaśpiewać dla swoich przyjaciół jednej piosenki. Jednak nie był aż tak potrzebującą atencji osobą, nie chciał być sam na scenie, jakoś zawsze go to krępowało i nie pomagał teraz fakt, że śpiewa tylko i wyłącznie dla przyjaciół. Spokojnie. Przecież nie musi śpiewać sam! Nie było to konieczne! Skoro mógł mieć chórki to będzie mu tylko raźniej!
-Myślę, że chórki są mi niezbędne do szczęścia, więc nie licz na to, że odwalę całą robotę za Ciebie. Wybieram Ciebie. - wskazał go palcem śmiejąc się radośnie. Śmiech zawsze pomagał radzić sobie z rumieńcami, a fakt, że obecnie nikt go nie przytula jeszcze bardziej polepszał wszystko! Nic tylko kończyć się śmiać i w końcu zacząć śpiewać!
Poczekał aż muzycy zaczną grać, a potem zaczął śpiewać i znów, tak jak zawsze, po prostu oddał się temu co kocha, czyli muzyce. Przestał się przejmować wszystkim i z uśmiechem, mniej więcej w połowie piosenki wyciągnął sobie mikrofon i podszedł do przyjaciół... z tego wyszło, że część jednej zwrotki zaśpiewał inny wokalista, a nawet Ichigo miał swe solo! Yun wrócił na swe miejsce dopiero pod koniec piosenki. No co? Mieli się przecież dobrze bawić!


avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Sob Mar 10, 2018 9:38 pm
Skinął głową, zaskoczony doborem słów idola, wręcz czując spojrzenia ludzi z zespołu na swoim karku. Oj... zdaje się, że będzie miał wiele do tłumaczenia. Chociażby skąd zna wokalistę znanego zespołu i czemu ten się zachowuje jakby znali się dłużej niż jedno niezręczne spotkanie w sklepie. Chociaż... tego to sam Jinsung nie wiedział. Ale mu to ani trochę nie przeszkadzało. Stanął z gitarą na swoim miejscu, wszyscy się przygotowali i na trzy uderzenia pałeczkami perkusisty zaczęli piosenkę. Jinsung skupił się głównie na grze, ale jak Yun chciał tak dorzucał się z wokalem razem z resztą chórków i śledził wzrokiem to co działo się przed nim. Ludzie świetnie się bawili, naprawdę dobrze było na to patrzeć. Ludzie, którzy na co dzień zajmują się muzyką, jest ona ich źródłem zarobku i sensem życia... zachowujący się tak swobodnie. Ludzko. Jin patrząc na to ze sceny czuł się trochę jakby bogowie greccy zapukali do jego mieszkania z pytaniem czy ma ochotę wyjść z nimi na pizzę. A to wszystko dzięki niespodziewanie rozpoczętych relacjach, dzięki byciu w dobrym miejscu i dobrym czasie.
Piosenka skończyła się, powoli w pomieszczeniu ucichło, a po kilkunastu sekundach keyboardzista i wokalista zaczęli występ z jakimś starym, trochę wolniejszym, ale i tak wesołym numerem, aby zapełnić ciszę w pomieszczeniu. W tym czasie Jinsung zdążył zdjąć pasek gitary z ramienia i podejść niepewnie do Yuna. Po raz kolejny tego dnia postukał chłopaka w ramię i lekko mu się ukłonił. - Uh... cześć? Świetnie ci poszło, tak w ogóle. Dobry wybór piosenki - poinformował go z małym uśmiechem na twarzy, nieznacznie się rumieniąc. - Chciałem... Myślę, że powinienem coś wyjaśnić, co do naszego spotkania w sklepie. Czuję, że powinienem przeprosić, bo zdaje się, że nie zachowywałem się zbyt odpowiednio, a przynajmniej... nie wiem... tak mi się wydaje - potarł dłonią czoło, nieco podbity faktem, że nawet nie pamiętał do końca jaki był wtedy jego stan emocjonalny. Pamiętał tylko fakty, nie emocje. - Tak więc przepraszam i mam nadzieję, że możemy zacząć od czystej karty... Jezu, co ja gadam. Co w ogóle zacząć - westchnął i spojrzał na idola z uśmiechem, po czym zaśmiał się zażenowany. - Liczę tylko na to, że nie trzymasz urazy.
avatar
Liczba postów : 72
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Nie Mar 11, 2018 12:11 pm
Czując, że ktoś go dotyka Yun odwrócił się wolno i obdarzył chłopaka ciepłym uśmiechem. Ba, nawet sam się ukłonił w odpowiedzi na ukłon chłopaka. Czuł, że tak powinien zrobić, ale w sumie bardziej chodziło tu o odruch nad którym nie zapanował. No nic to. Lepiej się przecież ukłonić o raz za dużo niż za mało! Tak mama mówiła, a mama przecież ma racje w takich sprawach!
Nie do końca pojmował jednak czemu chłopak mu się tak bardzo tłumaczy. Postanowił jednak wysłuchać go do końca. Nie wiedział czemu muzyka takie coś jeszcze dręczy, przecież to było zwykłe spotkanie, a Yun sam nie uważał siebie za kogoś wyjątkowego, czy zasługującego na jakieś większe względy, tylko dlatego, że jest wokalistą jednej z grup.Skromność przede wszystkim tego go uczyli nie tylko rodzice. Odezwał się dopiero po tym jak chłopak skończył się tłumaczyć.
-Nazywam się Hyeon Yun. Miło mi Ciebie poznać. - uśmiechnął się do chłopaka, a potem zrobił krok do przodu i pocałował go delikatnie w policzek, by dodać odrobinę ciszej, ale nie szeptem, tak by chłopak nadal go mógł usłyszeć.
-To zaszczyt poznać takiego uzdolnionego muzyka, masz piękną barwę głosu. Dziękuję za możliwość zaśpiewania z Tobą. - przesunął wolno nosem po policzku chłopaka, a potem odsunął się od niego, najpierw krok, a potem kolejny.
-Nie będę wam zabierał uwagi. Co tam dobrego jest? Zgłodniałem! - roześmiał się i ruszył wolno w stronę swoich znajomych. Nie chciał przecież za bardzo krępować swoją osobą zarumienionego chłopaka. I tak na za wiele sobie pozwolił.


avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Nie Mar 11, 2018 12:45 pm
- Do Jinsu-.. - to zdążył z siebie wydusić w odpowiedzi na przedstawienie, zanim nie został... pocałowany w policzek? Powietrze stanęło mu w drodze do płuc i zastygł w miejscu, czerwieniejąc bardziej niż wcześniej. Nie sama bliskość go tak krępowała, a fakt, że został z zaskoczenia pocałowany w policzek przez praktycznie obcą osobę i nie był do końca pewny jak się z tym czuje. Jednak pomimo jego konfliktu wewnętrznego czas leciał dalej i Jinsung musiał szybko otrząsnąć się z otępienia, aby zarejestrować następne słowa wokalisty. Przełknął ślinę i otworzył usta, aby odpowiedzieć, ale wtedy ten postanowił kontynuować te dziwne intymne zachowania i chłopaka znowu lekko sparaliżowało. Patrzył na to jak ten odchodzi i dał radę wyciągnąć z siebie słabe - Smacznego - które nie wiadomo czy w ogóle zostało usłyszane przez Yuna. Jinsung wciągnął drżący oddech i lekko zacisnął zęby, kiedy kątem oka zobaczył dłoń zbliżającą się do swojej twarzy. Szybko odwrócił głowę w tamtą stronę i oczywiście nic się tam nie znajdowało. Rozejrzał się, zamrugał i wypuścił wstrzymywane powietrze, po czym potarł dłonią policzek, którego dotykał chłopak, a na którym zostało delikatne wrażenie mrowienia. Musiał się ogarnąć. Miał wrażenie, że to nie skończy się dobrze, jeśli będą w nim buzować emocje. Zeskoczył ze sceny, ściskając w palcach brzeg swojej skórzanej kurtki i spytał pierwszą osobę z brzegu o drogę do łazienki. Praktycznie pobiegł we wskazanym kierunku, a na miejscu oparł się dłońmi o zlew i pochylony policzył do dziesięciu, aby po chwili puścić wodę i chlusnąć nią sobie w twarz. Słyszał za sobą kroki, chociaż w łazience nikogo nie było, jego dłonie drżały z zimna w ogrzewanym pomieszczeniu, a przy każdym wydechu kątem oka widział kłęby pary uciekające wraz z powietrzem. Było źle, jeśli miał normalnie występować musiał się ogarnąć. Szybko.
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 11:22 am
To nie tak, że nie chciał by Yun znalazł sobie chłopaka. To nie tak, że nie uważał go za przyjaciela. To zupełnie nie tak, że był zazdrosny! Nic, a nic... ale chcąc nie chcąc poczuł żal, że to właśnie Jin został pocałowany przez Yuna, a nie on. Niby wiedział, że Hyeon zauroczył się w koledze z grupy, niby to akceptował i życzył mu jak najlepiej... ale czasami to było trudniejsze niż zwykle. Nie powinien być zazdrosny o przyjaciela, nie powinien chcieć go mieć przy sobie. To był czysty absurd. Nie mógł się mu poddać. Musiał w końcu uporać się z tymi uczuciami. Im wcześniej tym lepiej. Widząc więc jak Yun idzie do nich, wstał robiąc mu miejsce, a sam poszedł zająć jego miejsce przy mikrofonie. Oczywiście, że się uśmiechał, wszystko było ok! Wszystko było w najlepszym porządku. Nie może przecież psuć nikomu zabawy swoją zazdrością!
-A teraz posłuchacie najgorszego wokalu w całej Korei! - roześmiał się, by powiedzieć muzykom, poprosić ich w sumie, o to by mu zagrali dwie konkretne piosenki. Sam wokal Ichigo nie był zły, czysto śpiewał, może nie miał tak wypracowanego głosu jak wokaliści, ale barwę miał niezłą. Oczywiście nie dla niego. On będzie twierdził, że śpiewać zupełnie nie potrafi.
Pierwsze co zaśpiewał i nawet wczuł się w piosenkę było coś dość nowego czyli I'm good, a tak prawie tematycznie, a potem zdecydował się na coś z innej bajki, czyli There's Nothing Holdin' Me Back! Nigdy nie krępował się na scenie, ale w tej chwili czuł się w nowej roli dość dziwnie. Może nie źle ale inaczej. Jak dobrze, że to tylko zabawa, a jego przyjaciele nie będą surowo go oceniali. Skrzypek nie musiał zarabiać na życie śpiewając!



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 8:27 pm
Zza drzwi dochodziły przytłumione dźwięki imprezy, głosy, śpiewy, muzyka, ale Jinsung... on nawet tego nie słyszał. Miał wrażenie, że ściany pulsują, wydając swoją własną, nienormalną muzykę, a to wszystko wychodziło z samego patrzenia na nie. Można powiedzieć, że... tak, widział dźwięki, które nawet nie istniały. Rozejrzał się wkoło siebie, a każda kolorowa kafelka, którą widział, przytłaczała go coraz bardziej. Więcej kolorów, każdy coraz bardziej intensywny, niemalże raniący w oczy do tego stopnia, że Jin musiał je przymknąć i tyłem wycofać się do drzwi łazienki. Wdech, wydech i nacisnął na klamkę, aby wyjść do ludzi. Tylko spokojnie. To tylko łazienka, cała reszta powinna być pod kontrolą. I w pierwszej chwili było okej. Starł kropelki potu z czoła i odsunął się od drzwi, spod których wydobywał się jakiś dziwny blask i buczenie. Tam już na pewno nie wróci.
Zrobił kilka kroków w głąb pomieszczenia, przez spojrzenia kilku osób zastanawiając się jak bardzo blado musi wyglądać. Ale przecież wszystko było okej. Jak najbardziej. Gwałtownie podniósł w górę głowę, aby śledzić wzrokiem ogon jakiegoś dziwnego stworzenia pełznącego po suficie, ale..o. To lampa. Okej. Zmarszczył brwi i powoli opuścił głowę, chwytając w palce rękawy swojej kurtki i powoli przechodząc przez falujący tłum. Tu zawsze było tylu ludzi? Nie wydawało mu się, ale najwidoczniej ktoś musiał dojść, bo Jinsung znajdował się kilometry od sceny i cała droga do niej zawalona była ciałami, jedno przy drugim, między którymi trzeba było lawirować, aby dostać się gdziekolwiek. W pewnym momencie dopadł do ściany i oparł się o nią czołem, próbując wyłączyć się na wszelkie otaczające go głosy. Wyszło wręcz na odwrót i muzyka nagle jakby stała się głośniejsza, a szum rozmów bardziej przytłaczający. Odepchnął się od pionowej powierzchni i z nagłym zastrzykiem determinacji dopadł do podwyższenia stanowiącego scenę. Jednak to nie był koniec, nawet jeśli Do już pozwolił sobie na oddech ulgi. Obok nóg mężczyzny stojącego na scenie zobaczył chomika. Normalnie mała, szarawa kulka biegała mu między butami, ledwo unikając wszelkich jego kroków. Jinsung spanikował i wdrapał się na czworaka na scenę, aby przeczołgać się za mężczyznę i między jego butami przycisnąć obie dłonie do podłogi, łapiąc puchate stworzonko w dłonie i ratując je przed tragiczną śmiercią. Nawet pomimo przeciwności zrobił coś dobrego!
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 9:40 pm
Na samym początku, mniej więcej w połowie drugiej piosenki, Ichigo, nie zauważył nawet, że do sali wrócił wokalista grupy, która teraz grała dla niego. Za bardzo był skupiony na zabawie, tym, by zaśpiewać, obserwować reakcje swoich przyjaciół i to było najważniejsze. Potem jednak zaczęło się dziać coś przedziwnego. Jinsung wpakował mu się między nogi, z jakiegoś, nie znanego Ichigo powodu, postanowił przejść w ten sposób. Tak, wtedy też dotarło do skrzypka, że muzyk porusza się na czworakach. Co tu się właściwie wyprawiało? Niby muzyka dalej grała, niby na początku tych wyczynów i akrobacji Ichigo nadal śpiewał, udawał, że wszystko jest w najlepszym porządku, a potem? Potem zaczął tracić równowagę. Chciał się czegoś złapać, ale wyszło jak wyszło, a raczej poleciało. Nawet nie co, a on sam do tyłu. Suma sumarum po chwili wylądował na muzyku, co nie było raczej przyjemnym doświadczeniem, dla żadnych ze stron. Gdzieś tam w tle, w oddali był mikrofon, który poleciał wypuszczony z dłoni przez skrzypka... mniej więcej w pierwszej fazie lotu.
Nie chcąc przygnieść chłopaka, sturlał się z niego, ale nie wstawał. Oj nie był w stanie... widział nad sobą przyjaciół, którzy przyszli sprawdzić co takiego się stało. A sam Ichigo? Zaczął się śmiać. Gość głośno nawet! Walić, że bolało! To była chyba pierwsza reakcja na stres.
-Jinsung po prostu uznał za punkt honoru znaleźć się dziś między moimi nogami... jeszcze tak mnie nie bolało po żadnym seksie. Nie wstaje... wszystko ok... - no cóż... czyli żyje! Nie ma co panikować. Kiedy przyjaciele mniej więcej zostawili go w spokoju odwrócił głowę tak by popatrzeć na muzyka. Coś tu było cholernie nie tak.
-Chodź ze mną do łazienki. Musimy pogadać. Teraz. - prawie jak na rozkaz sam wstał i czekał aż muzyk zrobi to samo. Nie odpuści mu tak łatwo. Pogadają i to w tym momencie!



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 9:53 pm
Chomik uratowany, wszystko w jak najlepszym porządku, tak? No... niekoniecznie, ponieważ nagle stało się coś dziwnego i mężczyzna stojący nad nim zaczął się przewracać, aż nie dostał pięknego i wygodnego lądowania na skulonym Jinsungu. Chłopak jęknął cicho w reakcji na uderzenie, ale był bardziej skupiony na przyciskaniu złączonych dłoni do piersi, aby obronić to niczemu winne stworzonko od impaktu. Niedługo później ten ktoś, kto okazał się być Ichigo, był już obok i się śmiał, więc jeden problem z głowy! Jinsung powoli podniósł się na klęczki i otworzył dłonie, aby sprawdzić jak się ma jego nowy, malutki przyjaciel, ale... nie było go tam. Zamrugał, otworzył szerzej oczy i opuścił ręce na podłogę, aby zacząć szukać chomika z rosnącą paniką. Nie dał rady go uratować! Biedny gryzoń pewnie leży gdzieś przygnieciony przez któryś z wielu butów, które znajdują się wszędzie naokoło. Z żalem i łzami w oczach ogarnął włosy z twarzy i wtedy też jego uwagę przyciągnął mężczyzna leżący obok. Jinsung zmierzył go smutnym spojrzeniem, ale gdy zdał sobie sprawę co ten powiedział, zaczął gwałtownie kręcić głową na nie. - Nie tam... nie chcę tam - poinformował go szybko, aby ten czasem nie próbował go zabrać do tego trzepniętego świata zbyt wielu kolorów i śpiewających kafelek. Słyszał nad sobą głosy, gdzieś w tyle głowy zapaliła mu się lampka, że za nim stoi jego zespół, dwója kłóci się cicho w kącie, ktoś nawet dotykał jego ramienia, aby sprawdzić jego stan, ale ten nawet nie zwrócił na niego uwagi. Miał ważniejsze sprawy na głowie, a były to kolejno: martwy chomik oraz upewnienie się, że nie wróci do łazienki.
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 10:11 pm
Chciał by ton jego głosu świadczył iż jest poważny, może nawet zły o tą całą sytuację, ale widząc łzy w oczach chłopaka nie potrafił. Nie chciał przecież skrzywdzić chłopaka! To nie tak, że był na niego jakoś bardzo zły. No ok... to było cholernie dziwne, takie włażenie mu między nogi, ale przecież nic się wielkiego nie stało, a sam Ichigo nie nakrzyczał na chłopaka jeszcze co nie? Planował, ale przecież tego nie zrobił. Nie rozumiał co się działo, ale nagle nabrał wielkiej ochoty by przytulić chłopaka do siebie. Nie chciał by ten płakał.
Nie zastanawiając się bardziej, nad tym czy powinien to zrobić, a może lepiej nie... nie dumając nad sensem tego co robi, tak po prostu przytulił muzyka do siebie. Chciał go uspokoić. Nic więcej. Nie trwał jednak w tym stanie zbyt długo. Odsunął się od chłopaka o krok, ujął jego dłoń, a potem pociągnął go za sobą, ale nie do łazienki, raczej do małego pomieszczenia, które robiło za coś w rodzaju kuchni? Coś w tym stylu, może raczej aneks kuchenny i miejsce do przetrzymywania kieliszków, tak by nie trzeba było przynosić do tej sali z daleka tego co bywało czasami niezbędnie potrzebne dla gości. Zamknął się tam z chłopakiem by ponownie go przytulić do siebie. Nie wiedział co ma zrobić, więc uznał, że postawi na szczerość.
-Na co dziecino chorujesz? Co widziałeś? Coś Cie wystraszyło? Coś usłyszałeś? Może bierzesz coś? Narkotyki? Nie oceniam... nie powiem nikomu. Nie jestem tu po to by Ci zaszkodzić. Chce tylko byś się uspokoił. Dobrze? - nie był do końca pewien co się dzieje... wróć... on zupełnie nie wiedział co działo się w głowie chłopaka, ale no chciał pomóc. To nie musiała być przecież choroba, prochy też takie mają efekty.



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 10:29 pm
Więc jemu też było źle z powodu chomika? Na to wyglądało, kiedy pan truskawka nagle go przytulił, więc Jinsung wziął to za wyraz wspólnej żałoby i odwzajemnił uścisk, a potem nawet dał się zaprowadzić... gdziekolwiek, ważne że nie w stronę tej nawiedzonej łazienki. Tłum wciąż był gęstszy niż być powinien, więc chłopak nieco mocniej złapał go za rękę, aby go nie zgubić. Gdy byli sami i muzyka została przytłumiona przez zamknięte drzwi, a Jin znowu znalazł się w ramionach Ichigo, dał sobie moment na uspokojenie się. Chomik nie był mu przecież taki bliski, dopiero co go zobaczył, a nie wszystkich da się uratować. Wziął głębszy oddech, przypominając sobie co jego mama mówiła za każdym razem, kiedy odchodził zarówno człowiek czy jakieś jego zwierzę "Śmierć jest naturalna, na każdego będzie kiedyś czas". Najwidoczniej czas chomika był teraz.
Jednak jak się okazało, Jin dał się oszukać i mężczyzna wcale nie chciał z nim rozmawiać o tragedii, która miała miejsce chwilę temu. Gdy zrozumiał jego intencje, odsunął się od niego, wydostał z jego ramion i oparł się plecami o zamknięte drzwi. Narkotyki? Choroba...? Nie, przecież nie był chory. To było normalne! To wszystko działo się na serio, nic sobie nie wyobraził! Ludzie na niego dziwnie patrzyli bo jako jedyny odważył się wejść do nawiedzonej łazienki i nikt po prostu nie zauważył chomika. To przecież musiało być to! To nie mógł być... atak. Nie mógł... Nie... Jinsung zaczął powoli opuszczać się na podłogę aż na niej nie usiadł, biorąc swoją głowę w dłonie. Nie, niemożliwe. Ale może jednak? Nikt... nikt nic nie widział. Nigdzie nie został ślad krwi, a on sam już nie pamiętał uczucia chomika w swoich dłoniach.
Rzeczywistość go przytłoczyła, do tego stopnia, że nowe łzy zaczęły wypływać spod jego powiek. - To nie... ja nie... O mój Boże, Ichigo, co... co ja znowu zrobiłem? - wyrzucił z siebie zdenerwowany na samego siebie, ściskając swoje włosy w dłoniach i mając ochotę zniknąć. Musiał nauczyć się żyć normalnie. Jeszcze wiele nauki było przed nim, ale nie zamierzał się poddawać.
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 10:46 pm
Pozwolił chłopakowi się odsunąć. Nie ponaglał go w odpowiedzi. Dał mu sobie wszystko przemyśleć, jednocześnie obserwował go bardzo uważnie. Nie chciał by zrobił sobie krzywdy, nie na zmianie Ichigo! Tak dobrze nie będzie. Nie pozwoli by temu zapłakanemu chłopakowi coś się stało, nie ważne co siedziało w jego ślicznej główce. Co by to nie było, teraz o wiele ważniejsze było to by go uspokoić! Potem pomyśli się o innych rzeczach.
Ukląkł przed chłopakiem, a potem ponownie tego wieczora, przytulił go mocno do siebie. Nie chciał by płakał... no chyba, że to ma pomóc, i tego właśnie potrzebował! Wtedy była by to nawet dobra opcja, w innym przypadku lepiej zatamować ten mały potop na buźce muzyka.
-Ciiiiiiiiiiiiiii... po prostu powiedz mi co prałeś, lub czego nie brałeś. Ok? Co się dzieje? Zaopiekuję się dziś Tobą. Pozwól mi na to. - nie powinien się wpierdalać w sprawy innych. Nie powinien rozmawiać z muzykiem o jego sprawach osobistych. To było cholernie chamskie, bezczelne i tak dalej, ale cholera nie chciał tego tak zostawiać. Może jutro rozejdą się i nigdy więcej nie zobaczą, ale teraz to była sprawa Ichigo!
-Jinsung chcesz się napić wody? Może coś zjesz? Przynieść Ci coś? Wytrzemy buzię co nie? Pokaż mi się. - odsunął się od chłopaka tak by móc zacząć delikatnie głaskać go po policzkach. Uśmiechał się do niego lekko zastawiając się gdzie tu mogą być chusteczki. Nigdy ich nie ma kiedy są najbardziej potrzebne!



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 11:04 pm
Lodowata realizacja wręcz fizycznie była wyczuwalna na jego skórze. Wyszedł tam... zrobił nie wiadomo co, zwracając na siebie uwagę wszystkich, a przede wszystkim Ichigo, tego który mu zaufał w tak istotnej roli jak zabawianie jego ważnych gości, znajomych... a on zawiódł jego, swój zespół, samego siebie. Pozwolił sobie na słabość, wygłupił się, bo nie umiał nad sobą zapanować. Dlaczego jego mózg musiał być przeciwko niemu? Co on w życiu zrobił nie tak?! Nie... złe pytanie. Wiedział doskonale, co zrobił i teraz musiał pokutować. Tylko czemu wciągał w to innych?
Lekko odepchnął od siebie mężczyznę i zaczął kręcić głową. - Nie, nie niańcz mnie teraz. Nawrzeszcz na mnie! Wylicz po kolei co zrobiłem tego wieczora nie tak, powiedz że nie chcesz mnie więcej widzieć i że żałujesz, że w ogóle mnie poznałeś! - wyrzucił z siebie, cały czas zirytowany. Nie na niego, a na siebie. Na całą swoją osobę, to wszystko co sobą reprezentował i to, co był w stanie zniszczyć tak szybko poprzez utratę kontroli o jeden raz za wiele. - Nie trać na mnie czasu, bo to i tak nie ma sensu. Nikt nic na to nie poradzi, muszę... Muszę sam to opanować. Sam wyjdę, nie musisz ze mną tracić czasu, Ichigo. Doceniam to co próbowałeś dla mnie zrobić, ale oczywistym stało się, że nie jestem... nie jestem w stanie tego utrzymać. Jestem... - chory. Nie, to słowo nie opuści jego ust. Jeśli tak by się stało to przyznałby rację lekarzom, uznałby to za prawdę. A przecież tak nie jest. Był normalny. Dlatego zamknął usta i westchnął przeciągle. Nie nadawał się do tego.
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 11:15 pm
Tak jak nie chciał go zostawiać na samym początku, tak po wysłuchaniu go uważnie nabrał pewności, że on nie tylko chce tu być, ale musi. Nie mógł go tak po prostu zostawić samego siebie! Nie darowałby tego sobie! Może dla siebie był zawsze zbyt surowy, ale o innych troszczył się o wiele bardziej. To nie była romantyczna historia, to nie była miłość od pierwszego spojrzenia, ale on i tak nie zamierzał zostawiać chłopaka samego sobie.
Zamiast odpowiedzieć mu od razu zbliżył się i bardzo delikatnie pocałował go w usta. Nie. Nie chciał tego pogłębiać, nie chciał go nawet podrywać tym gestem. To miało mieć zupełnie inne znaczenie, o którym oczywiście zamierzał powiedzieć chłopakowi na głos. Nie zostawi tego tylko dla siebie. Spokojnie! Nadal gładził dłońmi policzki chłopaka. Kiedy się odezwał zdecydował się na bardzo spokojny ton głosu. Nic innego nie pasowało do chwili.
-To kara. To ma sens dla mnie i nie tracę czasu. To ma wielki sens, a Ty dasz radę, ale ze mną. Słyszysz? Nie musisz być sam. Czy tego chcesz czy nie... ja jestem. Jeszcze raz mi powiesz, że to bez sensu i mam Cie zostawić samego to poczujesz mój język w ustach i skończy się pięć minut dobroci dla pluszaków. - w pewnym momencie miał ochotę się roześmiać, ale powstrzymał się. Nie chciał by to wyszło w ujęciu, że wyśmiewa go jakoś. Oj nie! Lepiej się czasami ugryźć w język, niż potem gorzko żałować chwili.
-Nie zrobię tego o co mnie prosisz. Zrobię coś innego. Zostanę i powiem Ci, że ja zawsze tak mówiłem tak jak Ty teraz. Sam. Poradzę sobie. Pracowałem za dużo, sypiałem za mało, głodziłem się bo zapominałem o jedzeniu... wykończyłem sam siebie. Więc nie! Nie ma czegoś takiego jak sam. Jesteś Ty i ja. My. Bo Cie pocałuje! - chciał by to zabrzmiało groźnie, ale nie był do końca przekonany, czy mu to wyjdzie. Nie był też pewien czemu ofiarowuje swój czas i pomoc obcemu chłopakowi. To było cholernie pozbawione logiki i irracjonalne. Ojciec by go wyśmiał!



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 11:25 pm
To... była spokojnie jedna z najdziwniejszych rozmów, jakie kiedykolwiek prowadził. Nie dość, że ten go właśnie pocałował, na co umysł Jinsunga dosłownie przestał pracować i dzięki temu pozwolił Ichigo wypowiedzieć się bez wtrącania i krzyczenia, to jeszcze dostał najbardziej niespodziewaną groźbę, jaka w ogóle istniała. Pocałunki za to, że chce się go pozbyć? Co to za pokręcony scenariusz? Z tego wszystkiego rozejrzał się wkoło zdezorientowany i w końcu skupił wzrok na mężczyźnie. Tak, wysłuchał go uważnie, słuchał jego historii życiowej i ją w pełni zarejestrował, ale zanim wda się z nim w głębszą rozmowę musiał coś sprawdzić. Wyciągnął palec wskazujący i wcisnął go chłopakowi w skórę policzka, jakby sprawdzał czy ten istnieje. Bo... właściwie to robił. - Okej... okej, możemy porozmawiać i w ogóle, ale to jest dość chore, abym nawet ja zauważył, że to z rzeczywistością ma tyle wspólnego co bajki Disneya - poinformował go spokojnie, niepewnie, chociaż miał wrażenie, że udało mu się pokonać swój umysł. Nie zdarzało się to często, zdecydowanie nie, zwykle w pełni wierzył w ataki, ale to... No bez jaj. Nie była to może jakaś jego skryta fantazja, aby śnić na jawie, ale nie wydało się to też normalne, więc postanowił to kwestionować dopóki jest w stanie odróżniać realizm od fikcji.
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 11:39 pm
Fakt iż chłopak dotkną jego policzka zupełnie mu nie przeszkadzał. To nie było coś przed czym by uciekał. Jednak słowa muzyka sprawiły, że uśmiechnął się wesoło, a potem zrobił coś cholernie głupiego. Sam usiadł na podłodze, a potem przyciągnął chłopaka do siebie tak, by usiadł na jego kolanach. Sama pozycja już zależała od samego Jina. Niech on decyduje jak chce siedzieć, jak mu będzie wygodniej! Nie chciał mu niczego narzucać w tej materii, przecież nie o to tu chodziło co nie? Usiadł tak razem z nim z dwóch powodów, po pierwsze nie chciał by chłopak mu uciekł, a po drugie tak mu będzie wygodniej! Ot i jeszcze banalniejszy powód niż ten pierwszy. No ale czy wszystko musi mieć jakąś wielką głębię? no właśnie nie!
-No weź! Czy Ty właśnie próbujesz mi zniszczyć całe dzieciństwo? Nie no... nie możliwe, żeby wszystkie bajki były tylko fikcją. I co jeszcze powiesz mądralo co? - pokazał mu język, a po chwili, starając się nie roześmiać dodał lekko oburzonym tonem głosu. Tak jakby to było jawne wyzwanie, czy też prowokacja... jak zwał tak zwał.
-Powiesz mi jeszcze, że święty Mikołaj nie istnieje, a prezenty są od rodziców? No i co? Wiedziałem, że nie dasz rady! - prychnął dość głośno. Tak bardzo nie chciał się teraz roześmiać i nawet mu to wychodziło. Ciężko było ale dał radę.



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Pon Mar 12, 2018 11:52 pm
Naprawdę nie wiedział co się właśnie działo i jak spotkanie, które powinno skończyć się płaczem właśnie zaczynało składać się ze śmiechu, ale był zbyt zdezorientowany, aby protestować. Nawet jak ten przyciągnął go bliżej i Jinsung nie myśląc nawet o tym co robi usiadł na nim okrakiem i przyjrzał mu się z zaciekawieniem. Próbował aktualnie wpaść na to, czy kiedykolwiek jego wizje były interaktywne do tego stopnia, że odpowiednio reagowały na jakieś słowa, że mógł ich dotknąć, usiąść na nich. Zlustrował go wzrokiem i w końcu westchnął zrezygnowany. Nie miał pojęcia. Wydawało się realne, ale co to za dziwna rzeczywistość?
Słuchał go, próbując za wszelką cenę trzymać sie powagi sytuacji, bo właśnie skończył mu się atak, który wyrządził spore szkody w jego reputacji w oczach wielu ludzi, zapewne zachęcił jego zespół do rozważania wywalenia go, sprawił, że Ichigo faktycznie stała sie jakaś krzywda, ale... ten mu na to nie pozwalał. Na koniec nawet uśmiechnął się nieznacznie, chociaż spróbował to ukryć i założył ręce na piersi w ramach protestu. - Nie czas na śmianie się, Ichigo, nie udawaj, że nic się nie stało - pouczył go, chociaż mimo wszystko uśmiech ciągnął kąciki jego ust w górę. Głupie żarciki, które same prosiły się o docenienie oraz durny ich twórca, który samą swoją osobą poprawiał mu humor. Tak być nie powinno.
avatar
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Wto Mar 13, 2018 12:01 am
Skoro chłopak miał ochotę by usiąść w ten sposób, a nie inny, samemu Ichigo nie pozostało nic innego jak ułożeni dłoni tak by zapewnić mu stabilną i bezpieczną pozycję. Miał oczywiście przy tym wszystkim nadzieję, że jest też mu wygodnie. No ale nie kręcił się więc pewnie było ok! Nie płakał, uśmiechał się! Więc coś ruszyło do przodu! Co dalej? No właśnie. Skoro już pożartowali, to może czas spróbować porozmawiać poważnie? Nie był do końca pewien jak mu to wyjdzie, ale czas start. Po coś tu przecież przywlókł chłopaka? No właśnie. Nie ma co dłużej czekać, skoro okazja jest odpowiednia, a one nie lubią się powtarzać.
-Bo nic się nie stało. To był atak i chce Ci pomóc. Rozumiesz? Jednak to nie zmienia niczego innego w kwestiach interesów. Zapłacę Ci i nie będę wspominał o niczym złym czy nieprzyjemnym. Spokojnie. To moja impreza i moje zasady, a ten incydent nie stawia Ciebie w złym świetle. Każdemu zdarza się upaść, a ja chce Ci podać rękę. Po prostu jej nie odrzucaj. - no to mowa mu wyszła jak cholera. Chciał zupełnie to ująć, odrobinę lepiej, jakoś sympatyczniej? No ale koniec końców wyszło jak zawsze. Powinien jednak poćwiczyć takie coś przed lustrem czy coś? Tylko skąd mógł wiedzieć, że przyda mu się?



How do I live without you?
I need huggin' my sweetheart.
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

on Wto Mar 13, 2018 12:12 am
Nie miał pojęcia jakim cudem prowadził tak istotną i tyle wnoszącą rozmowę z osobą, którą znał tak krótko. Ci, którzy doświadczali jego zachowania na co dzień wiedzieli lepiej, oceniali go surowiej, krzyczeli na niego, aby szedł na terapię, kontynuował z lekami, a to tylko sprawiało, że odsuwał je coraz bardziej. Czuł się jak wyrzutek, ktoś dziwny, inny, kto musi się zmienić, aby się dopasować, a tego nie chciał. Nie chciał im przyznać racji, ale kiedy Ichigo ubrał to w słowa tak jak coś, co po prostu się zdarza... miał ochotę się z nim zgodzić. Przyznać przed kimś innym niż sobą, że utracił kontrolę, że zdarza się to za często, że wie iż to wcale nie jest tak normalne jak sam sobie to często próbuje wmówić. Zamiast mu cokolwiek odpowiedzieć skinął głową. No tak, sprawy finansowe, interesy, kontrakty. To wciąż istniało, niezależnie od tego w jakim stanie aktualnie znajduje się Jinsung. Ding, ding, ding, prawdziwe życie dzwoni. Chłopak wciągnął głębszy oddech i oparł czoło o ramię mężczyzny. Zaufał mu, sam nie wiedział czy to przez ich rozmowę na plaży, dzięki której wiedział, że ten też nie wpisuje się w kanon normalności, czy przez jego słowa teraz... Ale to nie było tak ważne. - To jest ciężkie. Czasami zbyt... zbyt pracochłonne. Próbuję z tym walczyć, ale to jak zwalczanie samego siebie... nie mam szans na zwycięstwo, ale i tak cisnę, prę do przodu, bo to by... to by zrobili oni. Inni. Są silniejsi. Nie muszą kłócić się z własnym odbiciem - poinformował go cicho i odetchnął głęboko. Potrzebował się komuś zwierzyć. Komuś, kto nie przepisze mu od razu kolejnych tabletek ani nie zaproponuje miejsca w psychiatryku.
Sponsored content

Re: Klub nocny z prywatnymi salami

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach