Share
Go down
avatar

Liczba postów : 205
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Restauracja z prywatnymi salami

on Sro Lut 14, 2018 10:18 pm
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Sro Lut 14, 2018 10:32 pm
Zgodnie z obietnicą przyjechał do chłopaka tak jak ustalili. Nie był jednak sam. Zmusił swego adwokata, by mu towarzyszył. Był tak podekscytowany, jakby to był jego pierwszy kontrakt erotyczny, który ma za chwilę zrealizować, a nie jedynie zaproponować czy nawet negocjować. Sam adwokat patrzył na swego klienta nieco z byka, zabrał go z kolacji z żoną, i niby miał obiecaną wysoką premię za tą przysługę, ale i tak nie bawiło go to wszystko!
On, słodki chłopiec i marudny adwokat wylądowali razem w restauracji, a konkretniej w wynajętej prywatnej sali, gdzie nikt nie miał im przeszkadzać. Oczywiście na samym początku było nudno i typowo. Na samym początku się przedstawili, potem adwokat kazał chłopakowi, głosem mówiącym mniej więcej "jedno złe słowo a tak dostaniesz, że się nie pozbierasz", podpisać dokument mówiący o tym, że chłopak nie może nikomu opowiadać o spotkaniu z CEO. Adwokat oczywiście wyjaśnił chłopakowi czemu to ważne. Chodzi tu nie tylko o opinię CEO, nie tylko o opinię wielkiej wytwórni, ale przede wszystkim o opinie młodych ludzi, ich kariery i przyszłość! Czy Jiho chce narażać swoich idoli na taki stres? Kiedy wszystko zostało podpisane kelner przyniósł herbatę, a potem dopiero odezwał się sam Ki, dał chłopakowi kolejny dokument, tym razem dużo grubszy, obszerniejszy plik.
-To kontrakt erotyczny. Nie sądziłem, że Ci to zaproponuję. Miałem jedynie zaprosić Cię na herbatę... ale jesteś tak piękny, że nie mogę się powstrzymać. Tak. Nie kłamałem. Jestem wdowcem, ale uwielbiam piękne ciała młodych chłopców, a Ty jesteś idealny dla mnie. Zapoznaj się z kontraktem i powiedz co z tego Ci nie odpowiada... a także... czy chciałbyś... - przerwał tylko dlatego, że coś mu adwokat powiedział cicho na ucho. Odpowiedział mu szeptem, a potem wrócił wzrokiem do chłopaka.
-Czy chciałbyś odwiedzać mnie co tydzień, mieszkać u mnie w sobotę i niedzielę, czasami też w piątek. To nie oferta ala sponsoring, nie widzę w Tobie dziwki. Nic z tych rzeczy.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Sro Lut 14, 2018 10:51 pm
Po wyjściu mężczyzny do kwiaciarni wpadło jeszcze kilku spóźnionych na spotkania klientów, a pisanie z Miyamoto dało Jiho odrobinę więcej odwagi i inny temat, na którym mógłby się skupić. Czas płynął powoli, ale pół godziny przed końcem zmiany był w stanie wpaść w typową rutynę liczenia kasy, sprzątania sklepu, podlewania kwiatów i ściągania walentynkowych ozdób ze wszystkich miejsc w sklepie, do których był w stanie sięgnąć bez wchodzenia na krzesło. Nie planował znowu ryzykować! Chłopak, który miał zmianę następnego dnia z rana był wyższy i powinien poradzić z sobie szybciej i znacznie łatwiej.
Na zapleczu przebrał się z koszuli w swoją szarą bluzę i narzucił na górę kurtkę, znowu zapominając o krawacie, z którym nieświadomie wyszedł z kwiaciarni. Władował do środka wszystkie stoliki z zewnątrz, zgasił światła i zakluczył drzwi frontowe, musząc przeprosić jeszcze dwóch panów, którzy chcieli kupić róże już po zamknięciu. Normalnie pewnie zrobiłby wyjątek i wrócił do środka, ale tym razem miał plany i gdy mężczyźni poszli dalej, Jiho wylądował w samochodzie z panem Chae i... kimś jeszcze?
Ponownie się spiął, trzymając dłonie złożone między swoimi udami przez całą drogę, a na miejscu nie śmiał odezwać się słowem i oglądał wszystko spięty jak na rozmowie o pracę. Gdy nagle miał coś podpisać, przestało mu się to podobać. Chciał spytać o co chodzi, ale miał wrażenie, że chodzi o rzeczy, których nie rozumiał i, zestresowany faktem, że już powiedział o wszystkim Miyamoto, postawił swój podpis w odpowiednim miejscu.
To co stało się później było dla niego jak kolejny dziwny, dziwny sen. Słowa "kontakt erotyczny" brzmiały tek surrealistycznie, że Jiho uszczypnął się w ramię, aby sprawdzić czy nie śpi. O co tu chodziło?! Wysłuchał go do końca, mając wielką ochotę zemdleć i mieć to z głowy. To nie była normalna herbata, o nie. Z lekko otwartymi ustami spojrzał na kartki przed sobą, ale jego umysł nie chciał współpracować i nie rozpracowywał prostych sylab. Słowa zlewały się w czarne linie tekstu, świat zdawał się pulsować wkoło, więc Jiho zacisnął oczy, potrząsnął głową i podniósł wzrok na mężczyznę. Patrząc na niego błagalnym wzrokiem, licząc na wytłumaczenia, ponownie otworzył usta. - P-przepraszam.... Co?
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Sro Lut 14, 2018 11:08 pm
Słysząc pytanie chłopaka Ki nachylił się nad prawnikiem, a ten wysłuchał go. To co usłyszał wywołało aż uśmiech na jego ustach. Pożegnał się z nimi o wiele grzeczniej i milej niż wcześniej prowadził rozmowę, a potem wyszedł. Mógł wrócić do żony, i tak póki co ten kontrakt nie zostanie podpisany. Ważne, że chłopak podpisał dokumenty o poufności co do reszty... chyba trafiła kosa na kamień. Chyba tym razem ktoś odmówi CEO i nie podpisze kontraktu. Przynajmniej tak uważa sam adwokat, który po wyjściu z restauracji myślał już tylko o swojej żonie.
Ki spokojnie poczekał aż jego adwokat zostawi ich samych, pił swoją herbatę uśmiechając się lekko do chłopaka. Nie był zaskoczony reakcją chłopaka, nie dziwił się jej. Nie był też nią zniechęcony i wbrew temu co myślał adwokat jeszcze się nie poddał.
-Kontrakt erotyczny spisuje się po to, bym wiedział co mogę z Tobą zrobić, a czego absolutnie sobie nie życzysz. Nie mam czasu na związki. Nie umiem kochać przez pewne... niesprzyjające dla mnie doświadczenia. Umarłem wewnętrznie, ale nadal potrzebuje kogoś kto będzie ze mną, bym nie zwariował. I powtarzam. Nie byłbyś dziwką. Nie byłbym sponsorem. - starał się mówić stanowczo, ale spokojnie, nie tak jakby chciał mu coś sprzedać, czy na siłę do tego przekonać. Starał się mówić uspokajająco, kojąco... może wyszło, może nie... późno dość było.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Sro Lut 14, 2018 11:31 pm
Obserwował mężczyzn jak za mgłą, a tylko dzięki odruchowi bezwarunkowemu ukłonił się i pożegnał z adwokatem. Wciąż nie wiedział co się dzieje i wrócił spojrzeniem do CEO z kompletnie zdezorientowaną miną. Nic do niego nie docierało, to nie miało przecież najmniejszego sensu. Same słowa "kontrakt erotyczny" były dla niego zbyt dziwne, a to co szło za nimi przez to traciło jakikolwiek sens w uszach Jiho. Czyli miał... o matko, on nawet nie potrafił pomyśleć tego słowa, co dopiero o tym rozmawiać. Kiedy zaczął zdawać sobie sprawę z tego, o czym tamten mówił, otworzył szerzej oczy i powoli zaczął kręcić głową.
- Miałbym... A-ale ja nigdy... Ja nie... - zacinał się, mając ochotę przekazać mu wiele rzeczy na raz, ale nie wiedząc jak ma do tego podejść, co zrobić, co powiedzieć, aby ten zrozumiał jak bardzo Jiho jest niezaznajomiony w temacie.
- T-to chyba... to chyba jakaś pomyłka? Ja nie... nie jestem... - co chciał powiedzieć? Że nie jest dziwką? To właśnie powiedział mu ten pan, nie było sensu po nim powtarzać. Ale czym innym miał być niby ten cały kontakt?! Przełknął ślinę, a jego gardło nawet po tym było kompletnie suche. Jednak to było jego ostatnim zmartwieniem w tym momencie. - D-dlaczego? Czemu miałbym...? I dlaczego pan chce... uh - zaciął się, naprawdę nie potrafiąc z siebie nic wycisnąć. To były dla niego tematy tabu. Jego jedyne związki były bardzo niewinne, bardzo nieprawdziwe, a on sam nigdy nie miał okazji ani szczególnych chęci na utratę dziewictwa. To miało przyjść z czasem i pewnie przyjdzie, ale fakt, że teraz ktoś chciał go... na kontrakt? Tak trochę mu się nie dodawało. Ludzie robili takie rzeczy?
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Sro Lut 14, 2018 11:42 pm
To było cholernie słodkie i urocze. Z każdą kolejną chwilą Chae zachwycał się chłopcem coraz bardziej. Nie potrafił się nadziwić faktowi, że takie stworzonko uchowało się na tym pojebanym, brutalnym i chorym świecie. Słowa, które padały z tych słodkich ust w żadnym razie nie zniechęcały CEO, one go tylko coraz bardziej zachęcały do tego, by w końcu mieć tego chłopca. Jego i jego piękne usta.
-To nie pomyłka. Ja zawsze doskonale wiem czego chce, wiem też jak mogę to dostać. - do tego był cholernie uparty. Czy szedł po trupach do celu? Oj nie mówmy przy takim niewinnym dziecku o takich brutalnych sprawach. Jeszcze się zupełnie speszy i ucieknie. To przy innych osobach. To było takie cholernie urocze. Jakim cudem to maleństwo istniało? Niesamowite!
W końcu, nie mogąc się powstrzymać, mężczyzna wstał i podszedł do chłopaka, dosłownie wziął go, podniósł z krzesła, na którym chłopak siedział, a potem usadowił sobie na kolanach, razem z nim siadając na krześle wcześniej zajmowanym przez chłopaka.
-Miałem paru chłopców, nie za wielu, ale paru, nie były to długie kontrakty, ale pierwszy raz spotkałem kogoś takiego jak Ty i wiesz co? - pocałował chłopaka w ucho, przy tym wszystkim dość mocno go trzymał, nie tylko dlatego, żeby nie spadł, ale też po to by mu nie uciekł.
-Pierwszy raz tak niewinnego. Wiem, że jesteś prawiczkiem. Seks to nie zbrodnia.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 12:04 am
Okej, więc jedna sprawa była z głowy. To nie pomyłka. Haha, od razu czuł się lepiej! Nie... nie, to niewiele zmieniało. Jiho wciąż nie wiedział jak, dlaczego, po co i jeszcze raz dlaczego. Nie był specjalny, nigdy wcześniej nie spotkał tego człowieka, nie miał pojęcia czemu ten podczas jednej rozmowy skojarzył go z czymkolwiek związanym z erotyką. To nie miało najmniejszego sensu. Nie odpowiedział nic na słowa mężczyzny, obracając sobie tą sytuację w głowie i ponownie spoglądając na kartki przed sobą. Naprawdę obawiał się teraz tego, co tam znajdzie. Jak bardzo to musiało być pokręcone, że musiał prawnie się na to zgadzać? Nie miał czasu na zastanawianie się nad tym, ponieważ nagle został podniesiony z miejsca i pisnął zaskoczony (bardzo męsko), łapiąc się kurczowo marynarki mężczyzny, aby ten go czasem nie spuścił. Oblał się rumieńcem, kiedy po wszystkim wylądował na jego kolanach. To nie było normalne, zdecydowanie nie. Miya polecił mu zachowanie jak na spotkaniu z dyrektorem, ale dyrektor nigdy nie brał go na kolana!
Podskoczył zaskoczony czując jego usta na swojej skórze i miał ochotę się w tym momencie zapaść pod ziemię. Splótł ze sobą swoje palce i położył je na swoich udach, nie mając pojęcia jak ma zareagować na słowa mężczyzny. Nie wiedział jak powinno się na to reagować. Z jednej strony była to jakaś przygoda, z drugiej nie miał nic wspólnego z erotyzmem i nie miał pojęcia czy w ogóle chciał mieć z tym cokolwiek wspólnego. Przerzucił wzrok na stosik kartek i westchnął cicho, kalkulując to wszystko w głowie. Decyzje, decyzje... - Co tam jest? - spytał cicho, aby jego głos się nie załamał. Skoro ten już był tak blisko, to nie było sensu podnosić głosu.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 1:15 am
No dobrze. Czas przedstawić temu przeuroczemu stworzeniu co to tak właściwie jest, a raczej co w tym jest. Od czego by tu zacząć? Pierwszy raz w życiu zaczął się zastanawiać jak przedstawić chłopcu kontrakt erotyczny, tak by go do tego nie zniechęcić, jednocześnie nie wystraszyć jeszcze bardziej. Jednocześnie z tym wszystkim zachwycał się nim... i to coraz bardziej.
-Dobrze. Na chwilę zapomnijmy o tym kontakcie. Wiesz, że niesamowicie mi się podobasz, a Twoje rumieńce są po prostu rozkoszne. Jesteś takim aniołkiem. - pocałował chłopaka w policzek, a potem ponownie w ucho, ale nie były to mokre pocałunki, raczej delikatne przyłożenie warg do ciała chłopaka. Ot i tyle.
-Po pierwsze mów mi po imieniu, po drugie nie myśl o tym, że jestem CEO wytwórni. Po trzecie jesteśmy sami, a póki nie podpiszesz kontraktu nie zrobię absolutnie nic wbrew Twojej woli, a co za tym idzie nie będę Cię przekonywał mniej lub bardziej do seksu. To spotkanie to miała być tylko rozmowa. - czy mu dobrze szło? Sam się zastanawiał jak mu idzie i miał cień nadziei, że dobrze, tak jak zawsze przecież, kiedy przekonywał do czegoś kogoś.
-Siedzisz na moich kolanach ponieważ wyglądasz na wystraszonego aniołeczka, a ja poczułem silną potrzebę zaopiekowania się Tobą... i nie... nie widzę w Tobie dziecka. Ja nie lubię dzieci. - skoro byli sami mógł być szczery, nawet jeśli to nie jest już takie miłe, ani piękne.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 1:41 am
Nie był dobry w przyjmowaniu komplementów. Ani trochę, tak więc Kihyun dostał to co lubił i Jiho zarumienił się aż po czubki uszu, kiedy ten skomplementował właśnie ten element jego wyglądu. Rozplątał swoje dłonie i zakrył nimi twarz, mając coraz większą ochotę się teraz obudzić. Nienawidził się tak czuć! Nie przepadał kiedy ludzie mu się przyglądali, zwłaszcza z tak bliska. Nie lubił się zawstydzać, a robił to regularnie.
To wszystko było dziwne. Pocałunki, komplementy, kontrakty. Dlatego kiedy ten znowu się odezwał, tym razem nie o samym kontrakcie, Jiho powoli odsunął dłonie od twarzy i niepewnie spojrzał na twarz mężczyzny. Już pierwszy podpunkt sprawił, że otworzył usta z chęcią protestu, ale nie był w stanie zmusić się do przerwania mu, więc znowu się zamknął i słuchał. Pierwsze dwa podpunkty wydały mu się kompletnie awykonalne. Nie potrafił tak po prostu zapomnieć o tym, z kim ma do czynienia, a kultura osobista nie dawała mu zejść z odpowiednich tytułów. Po prostu nie. Jednak trzecia rzecz była już łatwiejsza do zaakceptowania i Jiho po zastanowieniu zaczął powoli kiwać głową na zgodę, odrobinkę się rozluźniając. Tylko rozmowa. Okej. Nie żeby sądził, że ten coś mu zrobi (dzięki, Miya), ale dobrze było dostać zapewnienie, że tu chodziło tylko o rozmowę. Na razie przynajmniej.
Przełknął ślinę i uśmiechnął się słabo na jego słowa. To dobrze, że nie wiedział w nim dziecka, nawet jeśli wcześniej mówił coś o tym, że ten mógłby być jego synem. Ha... to wydawało się być tak dawno temu. Inna rzeczywistość, kompletne inna atmosfera, a już wtedy Jiho był przerażony.
Przez cały ten czas milczał i nie zamierzał na razie przestać. Zagryzł wargę, przesunął wzrokiem po twarzy mężczyzny i jakby zapewniając ich obu o tym, że go zrozumiał, zaczął kiwać głową. Potem jednak znowu spojrzał na stół, na plik kartek, który podniósł drżącą dłonią i spróbował znowu zabrać się za czytanie... czy coś czytanie przypominające. - C-co tu jest? - powtórzył poprzednie pytanie. To było ważne, a przynajmniej tak mu się wydawało. Skoro już był trochę spokojniejszy, nie widział kontraktu jako czegoś co mogłoby mu odgryźć rękę i mógł przynajmniej normalnie o tym pomyśleć.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 1:56 am
Dobrze, więc jeszcze raz? Od nowa? Niech i tak będzie. Skoro to maleństwo chciało otrzymać konkretną odpowiedź, to sam CEO nie zamierzał dłużej przeciągać tego. Prosto i rzeczowo, najlepiej nie czekać dłużej, zerwanie tego plastra nie mogło czekać dłużej, a w sumie sam chłopak chyba minimalnie mniej się tego wszystkiego bał? A może jeszcze bardziej. Do rzeczy!
-W kontrakcie zawarte są szczegółowo wymienione praktyki seksualne, na które wyrażasz zgodę, a na które nie, określona liczba stosunków, ich rodzaju. Na ile wyrażasz zgodę, choć to jest coś o co mogę prosić, ale nie muszę. Takie... w kontrakcie uznałeś, że chcesz, możesz... trzy razy w tygodniu, ale miałeś ochotę na więcej, albo innym razem ja na mniej... i to jest ok. Takie rzeczy, by wiedzieć gdzie są granice, na ile mogę sobie pozwolić. - czy to brzmiało prosto? Tak. Starał się najbardziej prosto i delikatnie to przedstawić, choć miał wrażenie, że i tak tą swoją całą przemową zawstydzi chłopaka. No nic, to trzeba było omówić, nic nie pozostało innego.
-W moim apartamencie miałbyś swój pokój, ale mógłbyś spać ze mną, jeśli byś chciał. To też mówi kontrakt, że mieszkasz u mnie w apartamencie... i to do ustalenia czy cały tydzień czy poszczególne dni. Nie dopłacasz za mój apartament. Nie dopłacasz za jedzenie, ale ja nie płacę Ci. Nie daje kieszonkowego. Ja nie kupuje Ci ubrań, ani prezentów. Powtarzam. Nie jesteś dziwką.Dajesz mi siebie, a ja daje Ci siebie. To, że jesz na mój koszt to tak samo jak jedziesz do znajomych i Cię częstują. Czy to jasne? - jeśli chodzi o prezenty to nie dotrzymywał słowa i swoim chłopcom zawsze coś kupował, ale nie chciał teraz o tym wspominać. Nie chciał by chłopak czuł się jak dzika. To nie miał być sponsoring.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 2:07 am
Nie miał pojęcia jak ten potrafił tak wprost rozmawiać na ten temat. To dla Jiho było niemożliwe do ogarnięcia umysłem, jemu samemu słowo "stosunek" przez usta nie przejdzie, co dopiero w takim kontekście i tak... naturalnie. Widać było, że ten miał w temacie doświadczenie i Jiho nie był pewny czy to dobrze czy źle. Jednak słuchał dalej, chcąc wiedzieć jak najwięcej na ten temat, nawet jeśli nie miał żadnego doświadczenia. Pokiwał głową, układając sobie pytania w głowie jak pilny uczeń, aby spytać o wszystko na koniec prezentacji. Późniejsza część była łatwiejsza, jako że sprawa dotyczyła normalnego nocowania, mieszkania gdzieś, a to już przecież robił. Wynajmował już pokój, albo był utrzymywany przez ciotkę i to nie byłaby nowa sytuacja. Bardziej nurtowały go pytania związane stricte z tym.. tym na co miał się zgodzić.
- Tak... chyba jasne - mruknął, raczej rozumiejąc o co temu chodziło bardziej niż na początku. Bez korzyści materialnych. Korzyści... cielesne? Mój boże, w co on się pakował. - To tak, ale... hm... - westchnął i przesunął dłonią po pierwszej stronie kontraktu. - Ja nie... Nawet jakbym chciał, nie wiem... - uciął i ścisnął usta w cienką linię. Nie no, tak to on się z nim nie dogada. - Czy... Czy to jest k-konieczne? Ja sam nie wiem... co... ile... - próbował to jakoś ładnie wyjaśnić. Jak miał określić jakie praktyki mu odpowiadają, skoro jeszcze tego nie próbował? Skąd miał wiedzieć ile razy co chce, jeśli kompletnie nic mu to nie mówiło? To było jak rozwiązywanie testu z nieznanego materiału.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 2:19 am
No tak. Logiczne. Prawiczek. W sumie jeszcze nigdy nie podpisywał kontaktu z prawiczkiem. Jego chłopcy mieli już doświadczenie, wiedzieli co lubią, czego nie, co ich podnieca, a co nie. A tu całkowicie czysta karta, chłopiec który bał się, wstydził i krępował nawet o tym rozmawiać. Co tu więc zrobić? Jak to rozwiązać? Hmmmm... spokojnie! Nie byłby CEO gdyby tak łatwo się poddawał, skoro ta opcja była nie najlepsza, trzeba ją zmienić lub stworzyć inną. Do dzieła. To przecież proste, presja czasu, by chłopakowi odpowiedzieć od razu tylko pomagała.
-Więc odłóż to. Inaczej. Nasz kontrakt będzie inny. Jeśli chodzi o sprawy tylko i wyłącznie seksu, pozwolisz mi, bym Ci go pokazał. Ja będę odkrywa przed Tobą świat seksu, w różnych odsłonach, a Ty powiesz co Ci się podoba, a co nie. Dopiszesz do kontraktu czego więcej nie chcesz. Do tego... - przesunął dłonią po policzku chłopaka, tak by delikatnie pogłaskać go po nim.
-...zawsze możesz mieć magiczne słowo, na które mogę przerwać to co robię. Hasło bezpieczeństwa. Pamiętaj. To ma być Twoja zgoda. Nic na siłę. Ja nie płacę za seks, ani nie zmuszam do niego. - zaczął chłopaka głaskać po włoskach zastawiając się czemu właściwie tak bardzo się stara? Mógłby już spokojnie odpuścić sobie, kazać chłopakowi odejść, a samemu znaleźć sobie kogoś kto by chętnie wskoczył do jego łóżka bez zbędnych ale.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 2:32 am
Gdy tylko dostał polecenie, odłożył plik kartek na stół i zwrócił na mężczyznę całą swoją uwagę. Nie chciał, aby ten musiał się powtarzać, a nawet jeśli z jego koncentracją w tym momencie było słabo, miał zamiar się postarać. Jak nie ma tego na papierze to musi dobrze go słuchać. W słuchaniu jednak przeszkodziła mu dłoń mężczyzny na jego twarzy. Bardziej automatycznie niż cokolwiek innego, przekrzywił głowę w stronę, której ten dotykał. To było miłe i w ten sposób jego ciało chyba chciało to pokazać. Gdyby się dotychczas nie rumienił to pewnie teraz by zaczął, a tak tylko jego skupienie zostało nieco zaburzone, ale chyba pojął sens tego wszystkiego. To brzmiało znacznie przystępniej niż pierwszy plan. Odkrywanie siebie, słowo bezpieczeństwa... Okej, właściwie nie ma nic złego. Poza samym seksem. Jiho... wciąż nie był pewny czy tego chce. Czy chce, aby tym to się dla niego stało. Kartą przetargową, czymś na kontrakt. Nie był przekonany czy nie straci tego... tego czegoś, co ludzie łączyli ze stosunkiem seksualnym, a czego sam nigdy nie doświadczył.
Aczkolwiek nie chciał też odmawiać. Odmawianie było niemiłe, zwłaszcza kiedy komuś na tym zależało. Sam... sam chyba nic nie tracił, prawda? A Kihyun zdawał się naprawdę tego chcieć i specjalnie dla niego zmieniał zasady i... Jung był w kropce, ale w takich chwilach, kiedy był pod presją i musiał podjąć decyzję dotyczącą innych ludzi, zwykle robił jedno. Powoli... powolutku zaczął kiwać głową na zgodę. - Ja... okej. Zgadzam się - odparł w końcu, czując się od razu trochę lżej. Skoro już odpowiedział, nie czuł na sobie tej całej presji. Jeden problem z głowy.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 2:41 am
Jedno słowo... a raczej dwa. Ten uroczy gest, kiedy kiwał dodatkowo śliczną główką. To było takie urocze, że sam Ki nie potrafił się oprzeć pokusie. Położył dłonie na policzkach chłopaka i bardzo delikatnie pocałował go w usta, ale nie wsuwał języka do jego ust. To nie na tą okazję, nawet teraz, kiedy nie powinien go dotykać bo jeszcze nie podpisał kontraktu, nie mógł się powstrzymać przed dotknięciem jego ust, by się przekonać czy na prawdę są tak miękkie na jakie wyglądają.
-Dziękuję. Przygotuję nowy kontrakt i dostaniesz go. Ile dni chciałbyś u mnie mieszkać? Chcesz mieć swój pokój czy wolisz spać w moim łóżku? - to były proste, podstawowe rzeczy. Chciał wiedzieć, by móc to umieścić w nowym kontrakcie. Coś musiał mieć ustalonego do tego, a potem odda to chłopakowi do zapoznania się. Gdyby ewentualnie chciał coś zmienić, czy też dodać. Wszystko przecież przed podpisaniem można dopasować.
-Pijesz? Palisz? Bierzesz narkotyki? Chorujesz? Bierzesz leki? Chce to wiedzieć. - chciał wiedzieć z jakimi problemami może mieć do czynienia. To mało zmieniłoby w jego decyzji, a może nic, ale jednak była mu potrzebna ta wiedza.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 2:58 am
Gest zaskoczył go do tego stopnia, że przez cały czas miał szeroko otwarte oczy, a na koniec przyłożył dłoń do swoich, lekko mrowiących od kontaktu, ust. Jednak był miły i to ukazało się niewielkim uśmiechem na twarzy Jiho. Minęły lata od kiedy się ostatnio całował, coś tam próbował we Włoszech, ale zapamiętał z tego wszystkiego tylko chemiczny smak błyszczyka i towarzyszącą mu śliskość. Niefajnie, nie chciał tego powtarzać. Tutaj miał do czynienia z samymi ustami i było to znacznie przyjemniejsze, nawet jeśli tak krótkie i niespodziewane.
- A-ale... będę mógł normalnie chodzić do pracy? - upewnił się, bo... tak, to była ważna kwestia w tym momencie. Kontrakty z CEO to jedno, utrzymanie się i zadowolenie swojego pracodawcy to druga sprawa, która była równie ważna, jak nie ważniejsza, od tego co tutaj miało miejsce. Jung wziął dolną wargę między zęby i kilka razy mocniej wcisnął w nią zęby. - Bo... jak tak to właściwie mi obojętnie... Mieszkam sam, nie ma znaczenia gdzie będę - poinformował mężczyznę, samemu nie wiedząc czy chce u niego siedzieć cały tydzień czy wracać do mieszkania. To zawsze własne cztery kąty, ale w ciągu tych miesięcy nie związał się z tym miejscem na tyle, aby czuć się tam szczególnie lepiej. A jakby tam miał swój pokój to wyglądałoby to tak samo jak kiedy wynajmował pokój w mieszkaniu z nieznajomymi. - J-jak można to... wolę swój pokój - poinformował go, bawiąc się swoimi palcami i skupiając na nich wzrok. Teoretycznie to on to zaproponował, ale Jiho czuł się teraz jakby nadwyrężał jego gościnność proszeniem o cokolwiek. Nie lubił takich sytuacji.
Powtórzył sobie w głowie wszystkie pytania i pokręcił przecząco głową, podnosząc wzrok na mężczyznę. Tym razem znał wszystkie odpowiedzi i miło było w końcu mówić coś bez strachu, że będzie to coś złego. - Żadnych używek, nie próbowałem, nie planuję... Nie choruję, więc leki też nie - odparł, chyba najbardziej składnym zdaniem jakie wypowiedział od początku ich spotkania. Normalnie powinien być z siebie dumny!
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 3:12 am
Chłopcu szło coraz lepiej. Coraz śmielej i pewniej się wyrażał, a sam CEO promieniał wręcz z dumy, prawie jakby właśnie przeżywał debiut swego kolejnego dziecka. No prawie tak samo, a może jeszcze bardziej? Tu przecież nie chodziło o pieniądze, ale o coś zupełnie innego, dla niektórych ludzi o wiele ważniejszego!
-Tak. Oczywiście, że możesz chodzić do pracy, ja też chodzę i nie trzeba mnie zabawiać cały czas. To by było bez sensu. Nie masz być moją utrzymanką. - to nie tak, że mu płacić za seks, to ma być ich wspólna zabawa, coś z czego będą wyciągać tylko i wyłącznie przyjemność. Nic z obowiązków czy życia po za seksem, nie może zostać naruszonych.
-Zatem zamieszkasz u mnie. Przeniesiesz się do mnie na okres trzech miesięcy. Na tyle będzie opiewał wstępny kontakt. Dostaniesz swój pokój. - i ta sprawa została załatwiona! Szybko i prosto. Po prostu sam podjął tą decyzję za chłopaka, w sumie zgodnie z tym co lubił najbardziej. Decydować i rządzić. Władza podniecała go cholernie.
-Rozumiem. Zapamiętam. Nie będę Ci proponował alkoholu, innych rzeczy, które wymieniłem są albo stosowane w ostateczności, albo uważane za zbędne jak narkotyki. - przecież nie chciał by chłopiec się uzależnił od czegoś. Potem by mógł zacząć kraść, a tego przecież nie chciał!
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 12:15 pm
Pokiwał głową ze zrozumieniem. Okej, zaczynał widzieć obrazek ich umowy coraz wyraźniej. Czyli naprawdę chodziło tylko o... sprawy intymne. Tak, mieszkanie u niego, ale to była kwestia praktyczna, nie żadne zniewolenie czy sprzedanie się. Jiho był coraz spokojniejszy, chociaż wciąż to do niego nie docierało. To miał być zwykły dzień w pracy. Dziwniejszych walentynek chyba nigdy nie miał i mieć nie będzie.
Kolejne informacje także potwierdził tylko skinieniem głową. To nie wymagało dodatkowego komentowania i dobrze, bo chłopak, nawet jeśli czuł się już nieco pewniej, naprawdę nie lubił odzywać się w takich sytuacjach. Zdecydowanie był lepszy w słuchaniu i zgadzaniu się, bo nawet małe poprawki i problemy były dla niego zbyt stresujące aby je wypowiadać. Wolał się dostosować do innych osób i poradzić sobie z konsekwencjami niż narzucać innym swoje zdanie.
- Dobrze - mruknął na koniec, mając pewną nadzieję, że te ostateczności nigdy nie nadejdą. Jeśli było coś co pamiętał z dzieciństwa to butelki po alkoholu, które gosposia sprzątała z gabinetu jego ojca. Zapewne jeden z powodów, z których jego życie wywróciło się do góry nogami. Miał wrażenie, że papierosy będą go dusić, a narkotyki... po prostu nie. Nie ciągnęło go do takich rzeczy, ani trochę.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 12:38 pm
To swoją drogą było ciekawe, czy chłopak zawsze tak mało mówił, czy może tylko teraz? W sumie każda z opcji byłaby ciekawą, żadną z nich by nie odrzucił od siebie, jako tą złą czy mającą mu się jakoś bardziej nie podobać. Wszystko było póki co na tyle interesującym, że Ki chciał isć na ustępstwa dla tego uroczego chłopaka. Chciał zmieniać wcześniej ustalone zasady by mieć go, nawet na chwilę. Zwykłego związku nie umiał stworzyć, ale chciał mieć w swoim pobliżu takie urocze stworzenie. To by dodało mu czegoś wyjątkowego, czegoś czego nie ma w jego życiu. Nie wiedział, że mu tego brakowało, póki nie znalazł tego dzieciaka. To takie zabawne.
-Nie mogę wyjść z podziwu, że jesteś aż tak uroczy i słodki. Jestem Tobą całkowicie zachwycony. - miał ochotę całować i głaskać tą śliczną buzię. Taki aniołeczek nie zdarzał się codziennie... naturalny aniołeczek, do tego na jego kolanach! I jak tu nie chcieć go zgwałcić? No nie możliwe. To ciało będzie jego! I to wiele razy!
-Jeśli chcesz powiedzieć, że mam pełno słodkich i uroczych chłopców w wytwórni... to muszę Cię zasmucić. To moje dzieci. Dzieci nie sadzam tak na kolanach i nie całuję tak. Moje dzieci są dla mnie w większość aseksualne. Wyznaję jedną podstawową zasadę. Co wchodzi w skład wytwórni jest dla mnie nietykalne pod względem seksualnym. Nie łączę pracy z sypialnią. Nigdy. - przecież nie będzie tak ryzykował dla chwilowej przyjemności. Tu chodziło o ogromne pieniądze, a on nie był głupi. Nigdy. Umiał kalkulować.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 1:34 pm
Opuścił głowę z rumieńcem. No tak, na moment pozwolił swojej twarzy się uspokoić, koniec przerwy. Naprawdę nie do końca rozumiał o co mężczyźnie chodziło. Przecież... on był całkiem zwyczajny. Jasne, każdy był specjalny na swój własny sposób, ale Jiho miał wrażenie, że naprawdę wiele ludzi jest ładniejszych od niego, milszych od niego i potrafiących wypowiadać się składniej niż on. Problemy jakie narastały w komunikacji gdy był w stresujących sytuacjach zawsze były przez innych ludzi uznawane za irytujące, albo przynajmniej męczące. A ten tutaj reaguje na jego jąkanie i małomówność jakby to było coś dobrego.
Hm... nie, nie chciał tego powiedzieć. Ale skoro mężczyzna chciał mu to powiedzieć, to Jiho był w stanie wysłuchać. W końcu w tym był dobry czyż nie? A skoro ten o mówił to najwidoczniej czuł potrzebę się wygadać. Dlatego też chłopak podniósł głowę z małym uśmiechem na twarzy i dowiedział się jak to CEO firmy traktuje swoich podopiecznych. Profesjonalnie. To dobrze, nawet bardzo.
- Dzieci - powtórzył po nim, kiedy ten skończył mówić, po czym dodał po chwili zastanowienia. - M-musi im być tam dobrze... skoro są traktowani jak rodzina - mruknął niepewnie, po czym zacisnął usta, z automatu żałując tego, że w ogóle się odezwał. Nie powinien się w to w ogóle mieszać, to nie była jego sprawa i mężczyzna pewnie nie chciał znać jego zdania na ten temat. Albo mógł powiedzieć coś innego. Złapał w dłonie brzeg swojej bluzy i zaczął ją lekko rozciągać, aby zająć czymś dłonie.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 2:33 pm
W sumie mógł opowiedzieć jeszcze troszkę o samej wytwórni i jego dzieciach. Czasami nawet on lubił, tak prywatnie, bez zobowiązań, poopowiadać o swoich podopiecznych, pupilach, osobach z których był dumny i chciał dla nich jak najlepiej. No bo nie oszukujmy się, nawet rodzice mają swe ukochane, ulubione dziecko. A sam Ki nie był nikim wyjątkowym pod tym względem.
-Mam nadzieję, że moje dziewczęta i chłopcy czują się u nas jak w domu. Mają siebie i nas, jesteśmy dla nich czymś w rodzaju rodziny. Chcę by się rozwijali, chce by robili to co kochają. - ostatnie słowa wypowiedział z żalem, to go nadal bolało. Sam nigdy nie mógł iść za głosem serca, nie mógł robić tego co kochał. Więc starał się, by chociaż jego dzieci robiły to co kochają, coś w czym się odnajdują. Mimo wszystko starał się być dobrym ojcem dla swych gwiazdeczek.
-A Ty? Masz jakichś ulubieńców z mego domu? Chciałbyś kogoś poznać? Mógłbym Cię raz zabrać na wycieczkę po wytwórni. To w sumie nic zobowiązującego. To tylko jedna wizyta, nie musiałbyś dla niej niczego robić. Moje kuzynki co chwila wysępiają to na mnie. Bo przecież muszą jeszcze raz zobaczyć tego czy tamtego słodziaka, albo jakąś uroczą pannę. Oczywiście, że nie zawsze się zgadzam. Moje dzieci to nie zwierzątka w ZOO i muszą ćwiczyć w spokoju, ale dla Ciebie zrobiłbym wyjątek. - tak, robił to specjalnie, z czystą premedytacją. Chciał by chłopak poczuł się wyjątkowy, dzięki temu mniej się będzie bał tego wszystkiego. Próbował lekko nim manipulować, ale robił to w sumie dla jego dobra... tak sobie powtarzać będzie!
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 2:51 pm
To było... miłe. Tylko siedzieć i słuchać jak ten opowiada o swojej pracy. Bez podejmowania ważnych decyzji, kontraktów, rozmów w których się nie odnajdował. Znaczy... o wytwórniach muzycznych też wiedział tyle co nic, jedynie potrafił podporządkować niektórych artystów pod odpowiednie firmy, ale poza tym nie znał się na tym zbyt dobrze. Jednak to nic, nie musiał przecież się wypowiadać na ten temat. Uśmiechnął się tylko na informację, jak ten traktuje swoich podopiecznych. Jiho nie znał żadnego innego CEO, więc nie miał pojęcia jakie mają podejście do ludzi pod sobą, ale dobrze było wiedzieć, że ten przynajmniej chce dla nich dobrze.
Pytanie go zaskoczyło i w pierwszej chwili uciekł wzrokiem na przeciwległą ścianę. - J-ja... uh... ja... - uciął i zastanowił się moment. - Słucham... cóż... s-słucham praktycznie wszystkich, ale nie... Nie muszę ich p-poznawać - przyznał, czerwieniąc się i próbując ułożyć swoje myśli w pełne zdania. Nie chciał, aby to źle zabrzmiało, a jeszcze nikomu nie musiał się z tego tłumaczyć. - Z-znaczy... Z całym szacunkiem, doceniam... możliwość, ale... Nie chcę przeszkadzać i... - nie lubię stresujących sytuacji, a ta by do nich należała. Dlaczego tak ciężko było mówić co się tak naprawdę myśli? Wydął dolną wargę i spojrzał na swoje spodnie, przy okazji znajdując na ciemnym materiale swojego włosa, który w ramach odwrócenia własnej uwagi spróbował podnieść z nogawki. - P-przepraszam - skończył, stawiając na najłatwiejszą opcję. Przeprosiny zawsze były dobrym sposobem na wyjście z sytuacji.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 6:06 pm
To było zaskakujące. Nawet nie to, że słodki chłopiec się jąkał, ale fakt, że nie chciał spotkać jakiegoś ze swoich idoli. No i niech ktoś powie, że to stworzenie nie było rozkoszne? I jak tu się nim nie zachwycać? Po prostu nie wykonalne. Powinien już go puścić do domu, powinien zostawić go i dać mu odetchnąć, ale tak bardzo chciał jeszcze mieć go na swoich kolanach, podziwiać te jego słodkie policzki i zachwycać się nim. Tak po prostu, czystą radość sprawiało mu obcowanie z tym chłopakiem i nie ważne, że był dużo młodszy, detal, że się jąkał, nawet to w nim było urocze.
-Jesteś na prawdę wyjątkowy. Muszę podziękować przodkom za to, że postawili mi Ciebie na swojej drodze. - zabrzmiało zbyt patetycznie? Nie szkodzi! On na prawdę się cieszył, że go spotkał, a teraz jeszcze mógł mieć go przy sobie. Czysta radość! A do tego niedługo zobaczy to maleństwo nagie... już się cieszył na samą myśl o tym.
-Jesteś głodny? Moja urocza walentynka ma na coś ochotę? Potem odwiózł bym Cię do domu. Co Ty na to? - przy okazji by zobaczył, gdzie to słodkie stworzenie mieszka! No i jak tu nie chcieć odwozić go? Choć w sumie przez jakiś najbliższy czas i tak chłopak miał zamieszkać u niego, ale ciiiiii... detale.
avatar
Liczba postów : 50
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 6:29 pm
Na słowa o przodkach z jakiegoś powodu wypuścił z siebie zduszony śmiech i podniósł rękę, aby poprawić okulary na nosie. On? Dar od przodków? Ciekawe co by na to powiedzieli jego rodzice. Możliwe, że spróbowaliby się wykłócać, bo przecież Jiho jest niczym innym jak przeszkodą, niewypałem, pierwszym naleśnikiem, który służył do odpowiedniego przygotowania patelni. Niesamowite, że aby został przez kogoś całkowicie doceniony musiał spotkać kompletnie obcą osobę chcącą podpisać z nim kontrakt erotyczny. Cały czas miał wrażenie, że jak wróci do domu i pójdzie spać, to obudzi się znowu tego ranka, przed walentynkową zmianą i to wszystko okaże się jakimś dziwnym, dziwnym snem. Czy dobrym? Nie miał zielonego pojęcia jak się z tym czuł.
- Nie... Nie jestem głodny - odpowiedział, sam nie wiedząc czy szczerze. Nie jadł od dość dawna, ale w tym momencie nawet nie czuł głodu. Jego układ pokarmowy zdawał się nie działać odpowiednio pod wpływem takiego stresu na jaki był wystawiony w tym miejscu. Dlatego lepiej było nic nie jeść i do tego nie narażać mężczyznę na dodatkowe wydatki. Tak, znowu chodziło też o niechęć wykorzystywania innych osób. Chorobliwą wręcz, ale całkowicie dla chłopaka naturalną. Podniósł brzegiem dłoni swoje okulary, aby przetrzeć pięścią oko. Zmęczenie zaczęło za nim nadganiać. Niewyspanie z rana, długa zmiana i jeszcze to wszystko tutaj. Był wykończony. Zamrugał, próbując pozbyć się zamglenia wzroku i spojrzał na mężczyznę. - Chyba... Chyba już wrócę do domu. N-nie musi pan mnie odwozić, widziałem przystanek zaraz obok wejścia - zapewnił go i poruszył się na jego kolanach, aby spróbować wstać. Kihyun mógł zostać tutaj i dokończyć swoją herbatę albo coś zjeść, pewnie po to tam przyszedł. A Jiho... Jiho miał dość tego dnia.
avatar
Liczba postów : 33
Zobacz profil autora

Re: Restauracja z prywatnymi salami

on Czw Lut 15, 2018 6:51 pm
Tak jak sam Ki nie upierał się przy tym by chłopak coś zjadł, to przy drugiej opcji był o wiele bardziej uparty. Do tego patrząc na to jak to maleństwo trze oczy w jego głowie pojawiło się jedno zdanie. To maleństwo pewnie ziewa uroczo. Pełen zachwyt chłopakiem, a potem chyba tylko jedno... ponownie poczuł chęć by go pocałować i nawet uległ jej. Złożył na jego ustach bardzo delikatny pocałunek, a potem zaczął całować jego policzki. Tak na ostatnie chwile ich spotkania, chciał zapamiętać jego buzie jak najdokładniej.
-Nie ma takiej opcji. Odwiozę Cię. Nie masz prawa mi odmówić. - jeszcze przez jakiś czas maltretował policzki chłopaka, by potem wstać razem z nim, tak by postawić chłopaka na podłodze.
Oczywiście, że uparł się i nie dał się przekonać, by zmęczone maleństwo wróciło samo do domu. Odwiózł go tam, a potem pojechał do siebie. Nie był zmęczony, wręcz przeciwnie. Był dziwnie szczęśliwy i podekscytowany wszystkim.

zt x 2
Sponsored content

Re: Restauracja z prywatnymi salami

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach