Share
Go down
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Sypialnia

on Sro Paź 18, 2017 5:36 pm
avatar
Liczba postów : 40
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pią Lip 13, 2018 10:38 pm
Minęło już kilka miesięcy od kiedy myślał o Jiyongu jako o "swoim hakerze", ale jakby jakiś czas temu ktoś powiedział mu, że poszedł dobrowolnie do domu osoby, która bez problemu włamała mu się na komputer, wyśmiałby go. A tu proszę, stał pod drzwiami apartamentu mężczyzny, z którym widywał się od wspólnie spędzonego sylwestra. Wszystko między nimi było... okej. Zadziwiająco okej, zważając na to jak zaczęli znajomość. Taeyoung przyszedł tam prosto po pracy, więc wciąż unosił się wkoło niego dość ostry aromat kawy. Jak chodzący ekspres. Jednak dla rekompensaty swojego stanu przyniósł z kawiarni kilka babeczek w papierowej torbie, w drugiej dłoni balansując papierową podstawkę z dwoma, jeszcze parującymi, kubkami z gorącą czekoladą. Jak z takim ładunkiem w ogóle wyszedł z pracy i dał radę dojechać tu metrem? Będzie to jego zagadką, ale cieszył się, że dojechał dość szybko, aby napoje nie straciły odpowiedniej temperatury. Nie miał nawet możliwości poprawić włosów po zdjęciu fartucha, więc aktualnie kilka kosmyków jego włosów sterczało w różnych kierunkach. Jak zapukał? Nogą! To chyba dość dobrze rysowało jego aktualny obraz, czyż nie? Pomimo ciężkiej drogi i jeszcze cięższego dnia w pracy uśmiechał się wesoło, utrzymując swój naturalny poziom optymizmu. Teraz dzień będzie tylko lepszy!
avatar
Liczba postów : 59
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Sob Lip 14, 2018 11:21 am
Yi nie przyjmował zbyt wielu gości w swoim "schronie", ba, uważał nawet, że ich zupełnie nie potrzebuje. Podobnie jak wychodzenia z mieszkania. To było coś bardzo zbytecznego i sprawiającego, że... nie ważne. Nie chciał nawet o tym myśleć. No ale przecież można funkcjonować bez wychodzenia! Było mu przecież dobrze dokładnie tak jak teraz! I tej wersji się będzie trzymał.
Kogo zatem wpuszczał do swego małego schronienia? Tą garstkę osób, które go akceptowały i które nazywał swoimi przyjaciółmi. Nie było ich za wiele, ale miał jakąś pewność, że są z nim dla niego samego, nie zaś dla jego pieniędzy, czy tego jaką sławę zdołał już zdobyć. Więc czemu dziś chciał spuścić jeszcze kogoś z poza tego zamkniętego kręgu, skoro nawet swego agenta, ani wydawcy nie raczył wpuścić do domu? Powodów było wiele, ale jednym z tych, z których cieszyli się przed chwilą wymienieni mężczyźni, było to, że dzięki tej uroczej i słodkiej istocie w ostatnim czasie znów zaczął pisać. Nie stało się to z dnia na dzień. Nie było to wielkie i niespodziewane bum. Wena nie pojawiła się nagle i nie zaczął pisać ot tak. Jego wena skradała się nieśmiało i bardzo powoli, ale chłopak, który swoim zachowaniem... uśmiechem... tą prześliczną mordką... wszystkim... ten chłopak był cudem, na który nie zasługiwał pisarz, ale na pewno go potrzebował. Wena wróciła, a on zdołał wysłać nawet już cały rozdział wydawcy, który orzekł, że to najlepsze co do tej pory napisał Yi. Agent wręcz podskakiwał ze szczęścia na wieść, że jego leniwe dziecko w końcu wróciło do pracy, a to co powstanie przyniesie im spore zyski... bo przecież o to w tym wszystkim chodziło. No przynajmniej wydawnictwu... a dla samego pisarza ważniejsze było to, że znów tworzył.
Na samo przybycie chłopaka przygotował się bardzo starannie. Wysprzątał nawet dokładnie swe mieszkanie! Ba. Nawet poprosił przyjaciela by go umalował! No chciał wyglądać perfekcyjnie wręcz! Ubranie wybierał z trzy godziny... tak... w asyście nie tylko wyżej wymienionego przyjaciela, ale jeszcze jednego, który w między czasie został wysłany do sklepu po coś innego do ubrania, by na końcu Yi założył i tak to co miał wcześniej w szafie!
Niby wszystko było przygotowane... on sam... mieszkanie... jedzenie... i no... wszystko... kiedy jednak otwierał drzwi, miał wrażenie, że o czymś zapomniał. Coś zrobił nie tak i nie spodoba się chłopakowi zupełnie. Niby słodziak widział go przez kamerkę, ale to nie to samo. Na żywo będzie inaczej... oby nie gorzej.
Otworzył drzwi z ciepłym uśmiechem na ustach, starał się ukryć jak bardzo jest zestresowany wszystkim. Jego urocze maleństwo było śliczniejsze na żywo niż przez kamerkę. To takie kochane stworzenie. Dobrze, że go shakował!
-Dzień dobry perełko. Wejdź proszę. Czuj się jak u siebie. - czy jakoś tak? Chyba... a może powinien inaczej go przywitać? Jak się robi dobre wrażenie wśród obcych? Ale chłopak nie był obcy... tak jakby nie był obcy.




Pick my number, answer me
Do it fast, do it slowly
You control the pace
Feel it!
Sponsored content

Re: Sypialnia

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach