Share
Go down
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Sypialnia

on Pią Paź 27, 2017 10:24 am
avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Sro Lis 29, 2017 11:38 pm
Odczytał wiadomość w momencie, w którym już pakował koszyk na piknik. Chciał być przygotowany wcześniej, aby wszystko było idealnie, a Yette tak po prostu... odwołał?! Oo nie, tak to nie działało. Nie miał prawa go tak wystawiać, nieważne że to przez niego w ogóle miał teraz problemy. To Phoenix chciał, a to nie wina Soo, że mieli wspólne ciało. Oparł się biodrem o blat w kuchni i przeczesał palcami swoje świeżo pofarbowane na czerwień włosy. Właśnie, zrobił to poprzedniego dnia, pchany impulsem zwanym "ojciec". Sam nie wiedział co takiego chciał temu człowiekowi udowodnić, ale postawił sobie na cel zirytowanie go jak najbardziej się dało. A czerwone włosy z nienaturalnie jasnymi soczewkami zdawały się idealnym krokiem zaraz po chokerze, który też zresztą miał ubrany. Dla Yette. Który tak po prostu go wystawił!
Zamiast jednak cokolwiek mu odpisać, wepchnął telefon do kieszeni, wziął klucze, portfel, narzucił na siebie pierwszą lepszą kurtkę i buty i wyszedł z mieszkania. Koło godziny później, z siatką z supermarketu w jednej ręce, bez pukania pakował się do domu Songa. Aż szok, że po jednej wizycie zapamiętał dokąd w ogóle ma się udać! Wszedł po cichu, skopał z nóg buty, odwiesił kurtkę, po czym czując się jak u siebie poszukał kuchni, gdzie zgarnął z szuflady łyżeczki i dopiero wtedy wyruszył na misję "znaleźć Yette". Na palcach przemierzał dom, a gdy otworzył drzwi do sypialni uśmiechnął się od ucha do ucha. - Hej skaaarbie~ - przeciągnął i wszedł do pokoju. - Tak, wiem, niesamowicie się cieszysz, że mnie widzisz. A i tak na przyszłość - spojrzał na niego i uśmiech zniknął z jego twarzy. - Randek ze mną się nie odwołuje.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Sro Lis 29, 2017 11:51 pm
Zemścić się na Feniksie nie mógł, ale za to na całej reszcie świata już tak. Każdy, dosłownie każdy kto miał czelność głośniej oddychać w obecności Yette oberwał swoje. To była po prostu rzeź niewiniątek, a sam Yette nawet nie poczuwał się do winy. Jednym przykładem tego jak mijał mu dzień było pytanie kuzyna, którego spotkał na mieście. Ot proste i bardzo grzeczne pytanie gdzie tak pędzi, dzień taki piękny, można się nim cieszyć i nie śpieszyć się wszędzie. Yette gdyby mógł właśnie w tym momencie by zawarczał i odpowiedział z wyraźnym sarkazmem w głosie "Bezrobotni i lenie czasu nie liczą, pędzę wykąpać się w krwi moich wrogów. Twoje studia same się nie opłacą!" I poszedł zostawiając lekko zaskoczonego krewnego za sobą. No, a to była jedna z milszych wypowiedzi maklera tego dnia. Uroczo.
Wracając do chwili w której Soo wszedł do sypialni... Yette leżał na brzuszku przykryty kołderką. Miał na sobie czarną podkoszulkę i bokserki. Starał się spać, miał dość wszystkiego i wszystkich, do tego nadal odczuwał dyskomfort związany z pewną częścią swego ciała. Jak on nie lubił sytuacji kiedy jego ciało było uległe w seksie... jak on nie lubił... wcale, że nie... ale był zły na to, że nie uczestniczył w tym. No ale przecież nigdy się do tego nie przyzna. Łatwiej powiedzieć, że nie lubi mieć czyjegoś penisa w pupie. Prawda? No właśnie.
-No co Ty nie powiesz Bang. Co Ty nie powiesz. Może zacytujesz mi jeszcze jak to się śmiał ze mnie pan P? No wal. Pośmiejemy się razem. - popatrzył urażony na chłopaka, a potem zakrył swoją głowę poduszką.
-Ha HA HA. Bardzo zabawne. Szalenie. - a on nawet nie był zły czy obrażony na Soo... tylko na Feniksa... takie to to dziwne jest.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:02 am
Patrzył na niego niewzruszonym wzrokiem, kiedy ten mu się tak pięknie skarżył. Wywrócił oczami, bo nie, to on był tutaj tym pokrzywdzonym i porzuconym, nieistniejące problemy Yette nie robiły na nim wrażenia. No... okej, może trochę miał ochotę go teraz przytulić, ale skoro już zaczął wkurzony to trzeba chociaż trochę to utrzymać. Rozejrzał się wkoło siebie i znalazł jakąś płaską powierzchnię, na której dało się postawić siatkę z zakupami. Wygrzebał ze środka to czego potrzebował, zabrał łyżeczki, po czym wgramolił się na łóżko obok niego i poklepał go po tyłku.
- No już, już. Mógłbym zacytować, ale były to same dobre rzeczy - nie kłamał! To, że pochwały zostały użyte w formie żartu to druga sprawa! Jakby mu teraz powtórzył o czym rozmawiali to wcale nie brzmiałoby już to tak śmiesznie i osoba postronna uznałaby to za komplementy!
- A teraz doceń to, że jestem na ciebie zły, a mimo to przyniosłem ci lody - upomniał go, ale nie ściągał mu poduszki z głowy. Wyjdzie kiedy będzie chciał, a Byungsoo mógł jeszcze tylko spróbować go do tego przekonać. - Iii truskawki. Lubisz je, prawda? - spytał, chociaż dobrze znał odpowiedź. - Jak dalej będziesz próbował się udusić to zjem je sam, ale jak ewentualnie z tego pomysłu zrezygnujesz to znam kilka ciekawych sposobów na zjedzenie truskawek razem... albo z siebie nawzajem - spróbował zareklamować spędzanie ze sobą czasu i wyjął z woreczka jedną z truskawek, którą powoli zaczął podgryzać.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:33 am
Ta no jasne... komplementy i co jeszcze? Takie bajeczki to może wciskać miśkowi to może w nie uwierzy. Yette był najstarszy, o dziwo mimo tego całego focha, i nie zamierzał wierzyć w takie tanie chwyty. Bajerować to on, a nie jego. Do tego jeszcze poklepał go po pupie! No bezczelny cham! Jak on śmie go dotykać! Jeszcze w to miejsce! Cham!
ON zły na Yette? Jeszcze by czego! Jak to on może być teraz zły? Skoro to Yette jest dogłębnie urażony? No nie mogą być na raz! Tak się nie będzie bawił! Nie ma nawet takowej opcji. I jeszcze cham w tej chwili zachwala jedzenie! Do tego takie ulubione Yette. Jak tak można i to w tej chwili. No zero serca. Zero empatii! Jak można się fochać na cały świat, w szczególności na pana P jak obok leżą truskawki?!
Zareagował dopiero pod sam koniec wypowiedzi chłopaka i nawet nie sam fakt, że mogli jeść razem go skupił, ale raczej to, że Soo może sam zeżreć JEGO truskawki. No tak nie może przecież być. To są jego truskawki i łapy precz. Na szczęście na głos wypowiedział coś zupełnie innego!
-Smacznego Soo. - sięgnął po truskawkę i zaczął ją jeść. Dobra. Chociaż tyle dobrego z tego wszystkiego. Słodkie... choć nieco niewygodnie mu się teraz siedziało, no ale cóż... będzie musiał jakoś to przeboleć. Dla dobra sprawy i truskawek i lodów. Coś za coś.
-Co mi powiesz Soo? Jaki był seks z panem P? Mówił Ci, że... a nie... on nie mówi za dużo o takich rzeczach. Wstydzi się. - wcale nie drażnił się z Feniksem... wcale.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:46 am
Czekał na reakcję i ją otrzymał, więc uśmiechnął się od ucha do ucha, gdy ten powstał z martwych i usiadł normalnie. Przesunął jedzenie bliżej niego, jakby oferując mu pokój, chociaż... musiał przyznać, że aktualny stan rzeczy dość go bawił. Fochnięty Lafayette był ciekawym zjawiskiem, w takiej odsłonie jeszcze go nie widział, więc na pewno warto było zapamiętać tą chwilę i nauczyć się jak sobie z nim radzić w razie późniejszych problemów z dogadaniem się.
Na pytania spojrzał na niego z uniesionymi brwiami. Wiedział, że ten go podpuszcza, aby drążył temat, ale on się tak łatwo nie da! Zamiast tego lekko przechylił głowę na bok. - Czemu pytasz? Zazdrosny? - spróbował, uśmiechając się z pewną satysfakcją. No szczyt, chcieć wzbudzać zazdrość na osobie poprzez spanie z nią, kiedy nie miała kontroli nad ciałem. Jakby ktoś nie znał sytuacji to takie opisanie tego podpadłoby pod gwałt, ale nie, to po prostu Phoenix szybciej niż Yette wziął to, czego chciał. - I był dobry, dziękuję bardzo. Chociaż... zdaje się, że ty wiesz to najlepiej - zauważył, patrząc na niego z nieznacznie przymrużonymi oczami, nawet nie kryjąc rozbawienia. Biedactwo musi znosić skutki ich zabaw, ale mimo wszystko Soo to bawiło! - I co miałby mi powiedzieć? - pękł, ostatecznie. Trudno, że wyjdzie na ciekawskiego. Chciał wiedzieć to, czego nie wiedział, a najwidoczniej Yette tak.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:57 am
Zazdrosny? Też mi coś. Yette nie odczuwa czegoś tak trywialnego jak zazdrość. No nonsensowne. Bez przesady już z tym. odniósł się tylko dla truskawek! Tylko i wyłącznie dlatego. Na pytanie odpowiedział prychnięciem obrażonego koteczka, a sam zamiast odezwać się inaczej jeszcze dodatkowo sięgnął po lody. Zaczął je jeść wolno ale w sumie nie za pomocą łyżeczki. Nabierał je na truskawkę, a potem gryzł kawałek, by znów ozdobić owoc lodami i tak dalej. Bo w sumie czemu by nie? Ważne, że jemu to połączenie smaków odpowiadało, taki sposób jedzenia również.
Milczał póki w końcu Soo nie przegrał w tej mini bitwie. Ciekawość zwyciężyła co nie? Ojej... no tak... jakie to to... urocze. Na prawdę. Urocze. No ale czego się nie robi, by nie wkurzyć pana P! Właśnie. Wyjawi jego sekret i ośmieszy go w oczach kochanka! No plan idealny!
-Pan P nigdy wcześniej nie miał takiego rodzaju pełnego stosunku. Znaczy myśli, że miał, ale po pierwszej próbie kiedy spanikował oddałem mu swe inne wspomnienia. To był jego pierwszy raz. Dlatego tak bardzo plątał się zeznaniach. On nie wie co lubi, a czego nie... ups... to już teraz i on wie... - czy kiedyś wspominałem, że Yette potrafi być wredny? Nie? No to jest odpowiedni czas by to powiedzieć. Yette się zemścił i dzięki temu poczuł się odrobinę lepiej, ba, on odczuwał dziką satysfakcje. Nie powinien tego robić. Powinien chronić Feniksa i to wcześniej czynił, nawet małymi oszustwami, ale chyba teraz system obronny się zbuntował na chwilkę... moment... ale jednak.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 1:11 am
Jedna wypowiedź, a raczej nawet jedno jej zdanie, starczyło, aby krew uciekła z twarzy Byungsoo. Patrzył na niego szeroko otwartymi oczami, powoli otworzył usta i je zamknął, podczas gdy jego umysł analizował każdy pojedynczy element wczorajszego dnia. A konkretnie samego stosunku z mężczyzną.
- Pierwszy raz? - powtórzył po nim w pewnej nadziei, że to był jakiś żart, albo... że Yette się mylił i tak naprawdę wcale nie tak nie było, albo mówił to tylko po to, aby wywołać u Banga właśnie taką reakcję, ale... Miał wrażenie, że to jednak była prawda. - O mój Boże, ja nie... Nie zrobiłem nic nie tak? Byłem dość ostrożny? A co jak... matko, mogłem mu zrobić krzywdę - spanikował całkowicie. Tak, panie i panowie, Byungsoo właśnie zapomniał o fakcie, że Phoenix nie posiada osobnego ciała i stracił dziewictwo tylko mentalnie. Brawa dla tego pana. - Nie boli za bardzo? - złapał mężczyznę za ramiona i zlustrował go wzrokiem. - Może coś jest nie tak, może ja...- Moment - mruknął, dopiero teraz powolutku zdając sobie sprawę z tego, że ci dwaj mieli jedno ciało, które zapewne już swoje w temacie seksu przeżyło i Soo wcale go nie rozdziewiczył. Emocje powolutku z niego opadły, ale nie puszczał ramion Yette, a dalej klęczał tuż przed nim i teraz też patrzył na niego zirytowanym wzrokiem. - Palant - mruknął mu prosto w twarz. - Nie strasz mnie tak, rany. I co z tego, że wcześniej z nikim nie spał? Teraz już ma to za sobą i to ma najlepsze wspomnienia jakie można mieć - prychnął i rozłożył ręce, aby pokazać się w całej okazałości. Nie, czasami nie wiedział co to wstyd czy skromność. A zwłaszcza w temacie seksu.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 1:24 am
Ojejku jejku jejku... co on się tak ekscytuje tym? Soo się przejmował i przeżywał to jak nastolatka pierwszy okres, albo jeszcze gorzej. Zakonnica ciążę z proboszczem. Wielkie mi rzeczy. No przecież każdy miał kiedyś swój pierwszy raz, do tego jeszcze nie przejmował się, że Yette boli, ale że pana P boli! Bezczelny cham! No tu nawet lody nie pomogą. Psuje wszystko!
Wpatrywał się w chłopaka jak w skończonego idiotę kiedy ten wyczyniał te idiotyzmy. Uspokoi się w końcu i da mu zjeść spokojnie? No w końcu. Idiota.
-A czy ja Cię straszę? Boli jak cholera bo dawno tego tak nie robiłem. Dobrych parę lat. Ostatnio na studiach. Nie wiele razy dawałem dupy, więc nie jest przyzwyczajona do takich zabaw. - raz? Dwa? Może trzy... choć nie był do końca pewien czy ten trzeci raz to faktycznie mu się zdarzył czy to było jakieś fałszywe wspomnienie... nie był pewien, ale co tam. Studia. Każdemu zdarzy się popełnić błędy. Mniejsze czy większe... choć w sumie podobało mu się wtedy, ale o wiele bardziej spodobała mu się dominacja.
-Spoko. Fajnie, że uprawiasz seks ze swoim chłopakiem. Miło dla was. - wzruszył lekko ramionami by pokazać jak bardzo mu wszystko jedno... nie wyszło mu to tak jakby tego chciał, ale starał się jak mógł najlepiej w swej obrażonej wersji.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 1:40 am
Spojrzał na niego z niepewną miną. Dotychczas był przekonany, że ten przesadza i dramatyzuje, ale skoro faktycznie miał taką przerwę to właściwie niczym się to nie różniło od pierwszego czasu. Poczuł się z tym faktem źle i zaczął miętolić w palcach brzeg swojej koszulki, przyglądając się jej jakby była najciekawszą rzeczą jaką w życiu widział. W końcu jednak spojrzał na mężczyznę i oparł dłonie na jego kolanach. - Lafayette... Wybacz, ja... Nie wiem jak to wszystko ma teraz działać - przyznał, po czym ponownie potrzebował chwili na przemyślenie tego co chce powiedzieć. - Nie wiedziałem, że to... że tak długo... Kurcze, przepraszam. Jakbym wiedział to odwróciłbym role, jestem przyzwy-... Nie poprawiam sytuacji, co nie? Okej, to inaczej - westchnął i podniósł jedną dłoń, aby przeczesać palcami swoje włosy. To było trudniejsze niż myślał. Zwłaszcza, że nie był do końca pewny o co Yette jest zły i jak mógłby to naprawić. Chciał spędzić z nim miło czas, porozmawiać, zjeść coś, a wyszło na to, że temat uczepił się Phoenixa i faktu, że Soo się z nim przespał i poza tym nie szło do przodu.
- Nie chcę cię wykluczać, Yette. Jesteś... od ciebie się to wszystko zaczęło, dzięki twojemu przyzwoleniu mogłem wczoraj spędzić czas z resztą i chcę mieć pewność, że też czujesz się w tym układzie dobrze. Jesteś... niesamowitym człowiekiem. Kurka wodna, ściągnąłeś mnie z powrotem do domu bez słowa zachęty, a jest to coś, co moja rodzina próbowała osiągnąć przez dość długi czas. Chcę dobrze spędzać z tobą czas, jak wczoraj w kawiarni, ale aby to osiągnąć muszę wiedzieć co jest nie tak i móc to naprawić - mruknął i niepewnie położył dłoń na jego policzku, aby kciukiem pogładzić delikatną skórę.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 1:58 am
Istnieje jedno magiczne słowo, które ma moc odsunięcia focha Yette na odrobinkę do cienia, na chwilkę, ale to zawsze coś. Nawet nie jest bardzo skomplikowane. On po prostu uwielbiał słuchać jak Soo wypowiada jego pełne imię, więc już na wstęp słuchał go uważniej, zapominając, że przecież miał być obrażony, urażony i tak dalej.
Słuchał więc go, na chwilę odkładając swoje jedzenie na bok. Nie wiedział czy chce wierzyć w jego słowa, czy są one szczere, a może tylko prowadzą do sprowadzenia kogoś innego niż on? Nie no... teraz to już lekko wymyślał i nawet sam się przyłapał na tym, że wmawia sobie coś co zupełnie nie miało miejsca... ale przecież foch ma swoje prawda? No ale... no niech mu będzie.
-Tak na prawdę to jestem zły tylko na siebie, ale wygodniej mi mówić, że jestem obrażony na niego. Nie zdołałem go ochronić. Chciałem przejąć kontrolę ale mi nie pozwolił. - oj no ale łatwiej było zwalać całą winę na nich... prościej. Teraz już nawet nie mógł pokazywać focha. No cóż... szkoda. Było minęło. Koniec zabawy.
-Gdybyś wolał ich ode mnie to bym nie był zły. Phoenix jest utalentowany,
Teddy słodki. Ja Ciebie tylko zanudzam. Oczywiście, że jestem najbardziej interesującą osobowością, nie żebym tutaj popisywał się skromnością, której zresztą nie mam za grosz, ale...
- ale chyba jednak zanudził go odrobinkę mówieniem mu o swej pracy kiedyś? Teraz jak o tym myślał to takie właśnie miał wrażenie.
-W tym układzie czyli kiedy Ty jesteś kochankiem Feniksa i chłopakiem misia?
I moim przyjacielem? Pupa mnie boli, tak się czuję w tym układzie. nie no żartuje. Cieszę się, że oni są szczęśliwi... ale pupa i tak boli.
- no pomarudzić jeszcze troszkę przecież mógł!


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 2:15 am
Wiedział o tym, że Yette chciał przejąć kontrolę, w końcu Feniks go o tym poinformował, ale wcześniej myślał, że chodziło o chęć wzięcia udziału w stosunku, a nie o ochronę. Po raz kolejny zresztą. - Przed czym chciałeś go chronić? - spytał, szczerze ciekawy. Orgazmem? Samym stosunkiem? ... Soo? To możliwe, co nie? Że znowu został uznany za zagrożenie. Najwidoczniej będzie musiał się pogodzić z tą rolą dopóki jakoś nie udowodni mężczyźnie, że wcale nie jest groźny i nie zamierza ich skrzywdzić.
- Shh - mruknął i uśmiechnął się do niego. - Nie zanudzasz mnie, jasne? I nie wypowiadaj się za mnie z łaski swojej - prychnął i pokręcił głową. - Nie wolę ich od ciebie. Nie mam żadnego... rankingu. Wszyscy jesteście specjalni na swój własny sposób i chcę poznać bliżej was wszystkich. Tak, ciebie też o obejmuje. Zdecydowanie cię to obejmuje, bo to od ciebie właściwie chciałem zacząć. Poszło trochę na opak, ale mam nadzieję, że mi to wybaczysz - zauważył, układając dolną wargę tak, aby spojrzeć na niego jak zbity szczeniaczek. Miał chodzić z nim (według swojego super dobrego planu), a potem dopiero wkraść się w łaski Teddy'ego i Phoenixa. Kolejność nie wyszła, ale to nie zmieniało jego uczuć co do Yette.
- Tak, w tym układzie. Chociaż... chociaż chciałbym go nieco zmienić. Co powiesz na zmianę słowa "przyjaciel"? Bo nie będę kłamać, jestem zachłanny i to mnie do końca nie zadowala - skrzywił się nieznacznie. - Myślisz, że to zadziała? I, przede wszystkim, chciałbyś ze mną chodzić, Lafayette? - spytał w końcu, no i znowu trochę szybko z tym wyskoczył, ale definitywnie nie chciał taktować Yette jak jakiegoś znajomego. Chciał nie tylko spędzać z nim czas, ale go całować, dotykać, podziwiać, no i na pewno zrekompensować aktualny dyskomfort.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 11:07 am
Przed czym konkretnym chciał ochronić swoją inną osobowość? By odpowiedzieć na to konkretne pytanie nawet nie musiał się bardzo długo zastanawiać. Dla niego to było wprost oczywiste i bardzo jasne. No ale jeszcze musiał to pojąć Soo.
-Przed bólem fizycznym i za wczesnym stosunkiem. Oni są jak moje dzieci. Ojciec wie, że z seksem nie powinno się śpieszyć. Feniksa poniosły emocje i nie żałuje, ale ja chciałem by poczekał jeszcze z tym chwilę. To nie chodzi, że nie ufam Tobie, czy Cię nie akceptuje. Ja mogę przespać się z kimś nawet na pierwszej randce i mnie to nie ruszy, ale on jest delikatniejszy niż myślisz. - miał nadzieję, że Soo nie obrazi się na niego. W sumie nie stało się nic złego, a sam Feniks chciał to powtórzyć, ale Yette i tak panikuje. Teraz to sam przed sobą się nawet nie przyzna, że odrobinę jest też zazdrosny, że Feniks miał ten seks, a on nie! No ale przecież to by było dziecinne, a on próbuje pozować na najbardziej dorosłą z osobowości! Pozory trzeba robić.
Potem już tylko grzecznie słuchał wywodu chłopaka. Chciał zrozumieć to jak chłopak podchodzi do niech wszystkich, jak ich postrzega, a w szczególności jego. No co? Też chciał odrobinę uwagi Soo tylko i wyłącznie dla siebie. Kiedy się dowiedział, że to wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej zrobiło mu się odrobinę głupio... to nie tak miało być jak wyszło... pech.
-Pytasz mnie czy wyjdzie związek z każdą osobowością Ci na raz? Tak. Myślę,
że to jest możliwe. O wiele gorzej kiedy ja zauroczyłbym się w kimś, a Feniks w kimś innym wtedy to bywa tak, że zwalczamy, nawet nie chcący ukochanego drugiej osoby. Tak hipotetycznie.
- by odpowiedzieć na najważniejsze pytanie Soo zrobił krótką przerwę, Było to takie ważne, że lepiej zabrzmi zaakcentowane odpowiednio.
-Nie. Nie chce z Tobą chodzić. Wolę leżeć. Jestem za stary na nazywanie tego chodzeniem. Chce spróbować być z Tobą i uczyć się Ciebie. - każdy z nich zatem w jakimś stopniu chciał mieć Soo dla siebie, teraz tylko pogodzić się kiedy który będzie go miał i powinno być ok. To się może udać!


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 11:38 am
Powoli poruszył głową w górę i w dół, chyba zaczynając rozumieć jego podejście do sprawy. Skoro nazwał się ojcem, to miało więcej sensu. Wątpił, aby jego opiekunowie byli szczęśliwi jakby dowiedzieli się, że nawet teraz, w tym wieku, spał z kimś i oddawał swoje ciało. Z jakiegoś powodu ludzie chcieli chronić swoich podopiecznych przed stosunkiem i może Byungsoo nie był pewny dlaczego tak się działo, ale był w stanie to po prostu zaakceptować. - Nie, ja... Ja wiem, że jest - mruknął, bawiąc się swoimi palcami. - Nie przemyślałem tego, też działałem pod wpływem chwili, ale nie zrobię nic, aby miał pożałować tej decyzji, to ci mogę obiecać - spróbował, uśmiechając się do niego niepewnie. Naprawdę czuł się jakby tłumaczył się przed rodzicem swojego chłopaka. Matko, do czego to doszło. Wszystko czego teraz doświadczał było kompletnie abstrakcyjne, ale on powolutku się w tym odnajdował. Rozróżniał osobowości i być może aż za bardzo traktował ich jak różne jednostki.
Uśmiechnął się od ucha do ucha na chyba pierwszą dobrą informację tego dnia. Skoro Lafayette twierdził, że tak się dało to znaczy, że tak było i Soo nie planował tego negować. Oczywiście nie zawsze będzie się z nim zgadzał, ale skoro ten mówił coś, co mu się podobało, to znaczy że ma rację. Tak jest łatwiej!
W pierwszej chwili poczuł jakby coś w nim pękło. Nie spodziewał się odpowiedzi negatywnej i momentalnie zrobiło mu się przykro, jednak zanim zdążył jakkolwiek zareagować, ten kontynuował i wszystko się rozjaśniło. Byungsoo zaśmiał się pod nosem, uznając, że to pytanie faktycznie brzmiało jak z podwórka, a nie coś, o co mógłby zapytać dorosły facet drugiego dorosłego faceta. Ale... no cóż, Byungsoo nie był dojrzały na swój wiek, więc dla niego chodzenie też było w porządku. Podobnie jak leżenie. - Rób ze mną co chcesz - odpowiedział jedynie, bo chodzenie, leżenie, poznawanie i bycie ze sobą było w pełni mile widziane. Soo był w stanie dostosować się do obrazu związku jaki miał mężczyzna. Wgramolił mu się na kolana i oparł dłonie na jego ramionach. - I nie nazywaj się starym, bo też się czuję staro - pouczył go z rozbawieniem i przesunął kciukiem po jego szyi. - A teraz mnie pocałuj, bo czekałem chyba dość długo - zauważył i zaśmiał się cicho. Niby jeden dzień, niby długo miał kontakt z tym ciałem nawet bez obecności Yette, ale... właśnie, to nie było to samo, kiedy miał do czynienia z innymi osobowościami. Właściwie to nawet dobrze się składało, że nie poszli na ten piknik. W łóżku zdecydowanie mieli większą swobodę i możliwości.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:05 pm
Skoro tą sprawę mieli ustaloną to Yette nie odczuwał potrzeby by ciągnąć temat dalej. Najważniejsze było by w tym momencie się rozumieli, a potem i tak wszystko wyjdzie w praktyce, to ona zweryfikuje każde wypowiedziane słowo. Ufał jednak, że Soo postara się by było dobrze. Wiadomo, że spięć i konfliktów nie unikną, ale ważne, by nie ranić siebie specjalnie i umyślnie. Kompromisy to czasami podstawa, a Yette doskonale to rozumiał.
Objął chłopaka kiedy ten zdecydował się usiąść na jego kolanach, nie chciał w końcu by spadł z tego łóżka. Co do pupy Yette to przeszkadzało mu siedzenie, ale jakoś to przeboleje. Najwyżej za chwilę położą się i będzie o wiele wygodniej. Teraz jednak zamiast zmieniać pozycji spełnił prośbę chłopaka i czuje, dość długo, całował go w usta. O zgrozo te usta będą miały kontakt z ustami Soo o wiele częściej niż to ustawa przewiduje... no oprócz... a właśnie...
-Powiedz mi coś... chcesz uświadomić Theodora, że jak się ma chłopaka to się go całuje w usta? Jak chcesz to nawet urządzę ładnie namiot w salonie, ozdobię go lampeczkami... kocyk... romantyczny podwieczorek w wersji przedszkole i możesz go całować. Niech dziecko ma magię chwili. Ja w sumie tego nie miałem, ale on zasługuje na to co najlepsze. - mimo, że często pozował na egocentryczną istotę, która chce być najważniejsza, zawsze na czele, najistotniejsza i tak dalej... mimo pozorów troszczył się o swe dzieci jak umiał najlepiej.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:19 pm
Przesunął dłonie na jego szyję, kiedy ten go pocałował. Zamknął oczy i pozwolił sobie całkowicie skupić się na czułości. Jego serce zaczęło bić szybciej przez uczucie jego warg na swoich. Atmosfera była trochę inna niż w kawiarni, do tego wkoło nie było już oceniających oczu, a między nimi nie było już zbędnej przestrzeni. Przeczesał palcami jego włosy, złapał je w palce i delikatnie pociągnął, aby ustawić jego głowę pod wygodniejszym kątem. Zatracał się w pocałunku, ale ten niestety się skończył. Oddychając nierówno spojrzał na Yette zamglonymi oczami, a kiedy dotarło do niego o czym ten gada, zamrugał kilka razy. Wysłuchał go do samego końca, po czym jęknął z niezadowoleniem i zaczął kręcić głową. - Nie, nie i nie. Okej, ustalmy sobie coś, hm? Kiedy znajdujemy się w takiej pozycji, kiedy zaczyna się robić miło... Nie wspominamy o Teddym, jasne? O Feniksie zresztą też nie - poinformował go z niezadowoloną miną. - Wiem, że są nieodłącznym elementem twojego życia, mojego teraz też, ale nimi będę zajmować się w swoim czasie, na myślenie o planach z nimi związanymi też znajdę później chwilę. Teraz chodzi o ciebie - rzucił, przesuwając dłoń na jego policzek i uśmiechnął się do niego. - Przestań na chwilę myśleć, chyba że chcesz porozmawiać o czymś, co dotyczy ciebie. Tylko ciebie - pokreślił, bo po raz kolejny musiał tłumaczyć jakiejś osobowości, że chce spędzić czas z nią, a nie rozmawiać o innych osobowościach i zaczynało mu to działać na nerwy. Jak ma ich poznać, kiedy ci nawijają o sobie nawzajem zamiast dawać się poznać?!
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:35 pm
Chciał coś ustalać? A zabrzmiało jak ostra krytyka. No może teraz Yette odbierał to za bardzo dziecinnie, ale to też przez to, że bywał marudny jak coś go bolało. Zareagował więc odwróceniem wzroku i smutną minką. Przecież chciał dobrze, chciał pomóc i nie wyszło... przecież nie chciał by jego wypowiedź została tak odebrana, więc czemu mimo, że się tak bardzo starał to nie wychodziło zupełnie? Może dlatego, że starał się za bardzo? Kto wie... możliwe...
-Dobrze Byungsoo. Spróbuję nie mówić o nich... - no zawsze coś, że chciał spróbować. Nie do końca był pewien czy mu się uda, ale trzeba próbować. Nie ma co poddawać się na starcie. To nie przynosiło niczego dobrego, nigdy, dosłownie w żadnej sytuacji.
-To dla mnie też nowa sytuacja... pierwszy raz w życiu my razem... rozumiesz? - nie tylko Soo musiał przywyknąć do nowości. Pan Song też nie wiedział jak sobie zawsze radzić w takim związku? Wychodzi na to, że był w związku, albo inaczej. Wychodzi na to, że zaczynał budować związek. Tak czy inaczej budować na każdej swej osobowości.
-Byungsoo? Byung czy Soo? Jak pan Bang lubi najbardziej być nazywany? - wolał doprecyzować to. Choć pewnie i tak za chwilę wymyśli jakieś miano dla chłopaka i imienia będzie używał tylko czasami... właśnie... miano... a jakby tak... nie nie powie mu tego, bo jeszcze się Soo obrazi zupełnie. Miał nie mówić o innych osobowościach.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 12:52 pm
Pokiwał głową, zadowolony z takiej szybkiej zgody i braku problemów. Pięknie, chociaż jego mina wcale taka miła nie była. Spróbował powtórzyć jego grymas i przesunął głowę tak, aby być w jego polu widzenia. - Ale uśmiechnij się, co~? - przeciągnął, po czym wyszczerzył się do niego. - To nie tak, że proszę, abyś zabił swojego psa. Masz się po prostu skupić na sobie - urwał na chwilę, przemyślał to, po czym jednak postanowił wprowadzić pewna korektę. - I na mnie, oczywiście - zaśmiał się, wywracając oczami, bo tak, on też był istotnym elementem tego wszystkiego! Chodziło o to, aby mieli chwilę dla siebie, bez myślenia o reszcie. Tak, takie wytłumaczenie brzmiało najlepiej. To posiadanie trzech chłopaków na raz było naprawdę ciekawym doświadczeniem.
- Rozumiem. Jasne, to dla was też musi być nowe, ale o to tutaj chodzi. Abyśmy razem nauczyli się jak to ma tak właściwie działać i wyciągnęli z tego najwięcej ile się da. I nie twierdzę, że masz o nich zapomnieć. Po prostu... na tą chwilę jesteśmy tu sami, więc... niech tak pozostanie - mruknął jeszcze. Dodatkowe osoby w pokoju nie były potrzebne, a jak rozmawiało się o kimś innym to znikało to poczucie intymności, a tego Soo w tej chwili nie chciał.
- Soo, głównie. Chociaż naprawdę podoba mi się to jak mówisz do mnie po nazwisku - poinformował go o czymś, co sam odkrył dopiero tego dnia. To przywitanie, chociaż obrażone, brzmiało bardzo dobrze. Byungsoo mógłby do tego przywyknąć. - Ale to tylko przejściowe, nie przyzwyczajaj się. To przestanie mieć sens jak zmienię je na twoje - puścił mu oczko i roześmiał się. Nieważne, że w Korei przy ślubie nie przejmowało się nazwiska, w tym wypadku Soo sięgnął do kultury, w której spędził trochę czasu i kraju, w którym poznał Yette. Liczyło się to, że wyszedł mu piękny tekst na podryw. Okej, nie piękny. Słaby. Jednak liczyło się to, że zabawny, co nie?
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 4:05 pm
Uśmiech, bardzo delikatny, ale jednak, pojawił się na ustach Yette dopiero wówczas kiedy chłopak dodał, że na nim też ma się skupić. No tak. Jakby mogło być inaczej! Mieli w końcu cieszyć się sobą nawzajem. Tak być powinno. Yette potrzebował czasu by oswoić się z myślą, że ostawia myśli o innych osobowościach na jakiś czas na bok. Spokojnie, z czasem będzie to dla niego o wiele łatwiejsze niż teraz.
-Jesteśmy sami w pokoju, ale rozumiem co chcesz mi powiedzieć. - oj praktyczne i bardzo przyziemne podejście Yette nie mogło odpuścić, musiało wprost dać o sobie znać i zaznaczyć, że praktycznie rzecz ujmując byli sami w pokoju. Takie małe przyjemności słowne, z których czasami, choć nie zawsze, korzystał.
-Song Byungsoo brzmi cudownie, tak samo pięknie jak Bang Byungsoo. - jakby się nie zwracał do niego i tak będzie brzmiało dobrze. Nigdy nie odczuwał jakieś silniejszej potrzeby by zmienić czyjejś nazwisko. Sama koncepcja ślubu przeszła mu przez głowę kiedyś, ale do tego nie potrzebował koniecznie dawać komuś swego nazwiska... a raczej nazwiska swego ojca... wujka... jak zwał tak zwał. Nie istotne w tym momencie.
-Właśnie. Kiedy nasze przyjęcie zaręczynowe? Rodzina wciąż czeka! - oj troszkę podroczyć się przecież można, tak z myślą o starej przygodzie, dzięki której mieli możliwość spędzić razem więcej czasu... w pośrednio dzięki podobnej sytuacji się poznali.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 4:47 pm
Wywrócił tylko oczami na jego praktyczne podejście. Nie przeszkadzało mu ono ani trochę, było nieodłączną częścią jego osobowości. W tym temacie można powiedzieć, że uzupełniał Soo. On nie przejmował się praktyką, przyziemnością, wolał latać w obłokach, mówić metaforami i tak, aby brzmiało dobrze, a niekoniecznie było dobrze czy sensownie dobranym słownictwem. Nie komentował już tego, bo tak, miał rację. Byli sami i sami pozostaną, niezależnie od tego na jaki temat będą rozmawiać, ale dobrze, że też rozumiał co Bang miał na myśli. Rozmowy mimo wszystko powinny być zrozumiałe dla obu stron.
Wyszczerzył się do niego na komplement połączony z kontynuacją żartu, czy po prostu rozmowy o ślubie, który być może kiedyś będzie miał miejsce! Byungsoo niczego nie skreślał, ale też nic nie planował. Dopiero zaczynali tą przygodę. - Co nie? I przynajmniej moje inicjały nie będą kojarzyły się z makijażem, więc same plusy - zauważył, no patrzcie, on też potrafi być praktyczny! Jakoś SB z niczym mu się nie kojarzyło, w odróżnieniu od BB, na które patrzył codziennie podczas maskowania swojej skóry.
Zastanowił się chwilę i teatralnie postukał palcem w swoją brodę. - Dobre pytanie. Zaczyna się zima, więc zorganizowanie przyjęcia może być utrudnione przez śnieg, ale z drugiej strony zimowy krajobraz jest przepiękny i jak znalazłoby się dobre miejsce to dałoby się zaaranżować ogród i obwiesić go lampkami, aby widok za oknami był idealny - rozmarzył się, po czym jednak parsknął śmiechem i uniósł lewą dłoń wierzchem do Yette. - A jak już o tym mowa. Nie sądzisz, że czegoś tutaj brakuje? - spytał, powoli przebierając palcami, aby wyeksponować bardzo widoczny brak pierścionka, który tak wspaniałomyślnie zwrócił mu dzień wcześniej.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 5:00 pm
Makijażem? Czemu akurat... aaaa no tak. Przecież tu Korea, co on się nadal dziwił. Tu prawie każdy mężczyzna używał podkładu, by wyglądać idealnie. Nie ma co się czepiać na siłę. Kult piękna tutaj był powszechnie akceptowalny. To nie było niczym dziwnym, więc nie musiał się martwić o chłopaka. Dostosowywał się jedynie do norm jakie stawiał mu ten kraj.
-Co jeszcze na tej pięknej buzi jest oprócz podkładu? - spytał ot tak by pociągnąć temat. Może dowie się czegoś więcej o tym co mogło sprawić, że Soo dłużej będzie siedział w łazience. Skoro mieli być razem to siłą rzeczy kiedyś Soo zostanie na noc, a co za tym idzie zechce skorzystać też z łazienki. Jasne i bardzo praktyczne podejście do tematu.
-Sądzę, że powinienem coś Ci oddać i przyjęcie zaręczynowe w okresie świąt było by bardzo romantyczne. Ten klimat, śnieg, do tego białe kwiaty w pomieszczeniu. Biel i srebro. Prostota i elegancja. - czyli wszystko to czego pragnął i oczekiwał od takowego przyjęcia Yette, no przecież miał mówić o sobie, tylko o sobie, nie zaś o tym co lubią i oczekują inne osobowości. Tak między bogiem, a prawdą to powinny być trzy takie przyjęcia... by każda z osobowości miała swe idealne... no ale ciiiiii


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 5:20 pm
- Dzisiaj? Niewiele - mruknął, wzruszając ramionami. Dla niego to jak wyglądał teraz było jego "podstawową" wersją. Jasne, bywało, że w ogóle nic na siebie nie nakładał przed wyjściem, ale akurat tego dnia miał nawet plan na makijaż, ale wyszedł w pośpiechu przez niechcianą wiadomość od Yette i nie zdążył usiąść przy lustrze na dłużej poza porannym ogarnięciem się. - Eyeliner - odpowiedział w końcu na pytanie. Mało, bo żadnych cieni, konturów, podkreślonych brwi. Czysta kartka, w jego przekonaniu. Ale nie miał nic przeciwko temu. Jasne, chciał przy nim wyglądać dobrze, ale kurka wodna, jako jedyny z ich dwóch był porządnie ubrany, więc chociaż na twarzy mógł sobie trochę odpuścić.
- Owszem, powinieneś - zgodził się z nim z pewnym rozbawieniem w głosie. Niczego nie wymagał! Oczywiście że nie. Po prostu polubił tą małą błyskotkę na palcu i tyle. - Bo jak inaczej ludzie będą wiedzieli, że jestem zajęty? No nijak - westchnął z rezygnacją. Największy problem w tej chwili! - A co do wystroju to brzmi idealnie - zgodził się z zadowolonym uśmiechem. Nieważne, że nie było to prawdziwe, tylko żarty. To aż dziwne. Jedno to udawać narzeczeństwo z nieznajomym, drugie z osobą, którą uznaje się za swojego faktycznego partnera. W tej sytuacji udawanie już nawet nie jest konieczne. - Pobijemy przyjęcie twojej kuzynki na głowę - zdecydował z dumą w głosie i zaśmiał się. - Ale trzeba będzie się upewnić, że w okolicy nie będzie żadnej mojej ciotki - mruknął po chwili z przerażoną miną. Nie, jego rodzina się do takich imprez nie nadawała. Zwłaszcza, że nie wiedzieli jeszcze o jego orientacji i Soo wolał, aby w najbliższym czasie to nie nastąpiło.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 7:42 pm
I o to magiczne słowo które usłyszał i którego zupełnie nie zrozumiał sprawiło, że nie końca wiedział o czym chłopak do niego mówi. Co co co? Czy jakaś z osobowości by wiedziała co to za ustrojstwo? Może tak... ale nie miał pewności co do tego. By nie wyjść na skończonego debila pokiwał jedynie głową. No i uśmiech też nie zaszkodzi, taki do dość krępującej sytuacji. No ale przecież nie spyta i nie przyzna się do swej niewiedzy co nie? No właśnie.
-Masz racje. Oddam Ci. Potem. Założę Ci sam na palec, skoro jesteś moim narzeczonym... - oj no przecież wiedział, że tylko na niby. To tylko puste słowa, podobnie jak to całe przyjęcie pod rodzinę. Ważne by było, to się tylko liczyło, a potem? W sumie przecież ślub ich nie był możliwy w Korei więc mogą nawet nie ustalać konkretnej daty ślubu. Ważne by rodzina nie swatała już go z nikim. Będzie miał dzięki temu święty spokój.
-Co więc powiemy na brak Twojej rodziny? Jak to wyjaśnimy? - jego rodzina... jego rodzice... nagle coś sobie uświadomił. Coś o czym w sumie nie mówił jeszcze chłopakowi. W sumie nie miał czasu na to, bo to dość świeża sprawa, z przed godziny. Jeden telefon, podczas którego udało mu się zachować zimny profesjonalizm, ale nawet nie być wrednym. No przynajmniej tyle.
-Dzwonił dziś do mnie pracownik Twego ojca.


avatar
Liczba postów : 123
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 8:13 pm
Patrzył na niego z pewnym rozbawieniem, bo na informację o podkreślonych oczach ten nawet na nie nie spojrzał. Przekrzywił głowę na bok, podniósł jedną rękę i palcem postukał się obok kącika oka. - To to czarne tutaj - poinstruował go gdzie ma tak właściwie patrzeć, z rozbawionym uśmiechem. Nie oczekiwał od niego wiedzy na temat makijażu, nie wydawał się typem, który się w takie rzeczy bawi. Zresztą stany miały nieco inne podejście do sprawy, o czym dowiedział się podczas swojego pobytu tam i to kilka razy. Ludzie naprawdę nie potrafili ukrywać swojego zaskoczenia ani niezadowolenia czyimś wyglądem.
- Koniecznie na jednym kolanie - dodał bez zastanowienia, bo oo tak, to zdecydowanie będzie ciekawy widok. Byungsoo się szanował, skoro znowu miał grać narzeczonego to chciał być też odpowiednio potraktowany! Owszem, miał zamiar wyciągać z tego tyle, ile da radę. Całą sytuacja wydawała mu się o tyle zabawniejsza, że teraz nie będzie to jedno spotkanie wymuszone przysługą, a coś w stylu zabawy w przebieranki. Gra w dom.
Na pytanie nie miał gotowej odpowiedzi. Zagryzł policzek od środka i wziął głęboki oddech. - Nie wiem, ja... Z dalszą rodziną nie utrzymuję większego kontaktu, więc powiedzenie, że się z nimi nie dogaduję nie będzie kłamstwem, a rodzice... Coś się wymyśli. Wyjazd, wypadek, nie wiem - mruknął, w tej chwili nie myśląc o tym co mówił, a zaczął zastanawiać się czy nie był to dobry czas na powiedzenie im, że nie jest tak hetero jak sądzą. Chociaż kto wie, może już zorientowali się, że ich syn jest zainteresowany także panami. Ponoć rodzice widzą takie rzeczy.
Zamarł, gdy tylko usłyszał te dwa słowa. Powoli przesunął wzrokiem do jego twarzy z nieodgadnioną miną, a jego zęby zacisnęły się same z siebie. - Czego chciał? - zdołał z siebie wydusić. Nie chciał, aby te dwa światy się zmieszały. Nie chciał, aby Lafayette miał cokolwiek do czynienia z jego ojcem. Jeśli kiedykolwiek chciał mu go przedstawić to wolałby, aby ten nie kojarzył mężczyzny z biznesem. Jego ojciec był bezlitosny, jeśli chodziło o jego firmę i jej dobre sprawowanie. Biznes liczył się dla niego nawet bardziej niż Soo.
avatar
Liczba postów : 112
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Czw Lis 30, 2017 8:58 pm
To czarne... a to... no to już wiedział co to było to coś na e. Nawet nie pamiętał nazwy, ale był wdzięczny Soo, że wyjaśnił mu co to konkretniej było. No dobrze. Coś więcej kojarzył, może nawet na coś mu się to przyda kiedyś? Nie... chyba raczej nie...
-A to... bardzo ładnie podkreśla oko. Mnie też chcesz malować? Udoskonalić moją buzię? - ot  był ciekaw czy rodowity Koreańczyk zechce przekonywać Amerykanina do makijaży, a jeśli tak to co by zrobił z jego buzią? Yette zupełnie się nie znał na tym wszystkim, więc nie wiedział co można jeszcze dodać, oprócz podkładu i tego tego... nie ważne!
-No to koniecznie muszę Cię zatem zaprosić na kolacje przy świecach i w odpowiednim momencie uklęknę i poproszę o Twoją rękę... co się będziemy bawić w pośrednie środki. Musi być idealnie! - jak się bawić to się bawić! Nic pośredniego teraz. Garnitury, nastrojowa muzyka i te sprawy! No i może nawet paść na kolano przed Soo, skoro jemu podobały się takie zabawy to nie miał nic przeciw temu!
Pokiwał głową słysząc dotyczące rodziny Soo. Nie chciał tego komentować. Skoro sam zainteresowany nie miał ochotę nikogo ze swej rodziny informować to tak będzie. Zresztą to tylko zabawa na potrzeby rodziny Song więc rodzina Bang nie musiała być wciągana w ten spisek. Im mniej się wie tym dłużej się pożyje... podobno.
-Pytał czy jestem zainteresowany współpracą. Odpowiedziałem, że zastanowię się. Mają mi przysłać warunki współpracy do przeanalizowania. Spokojnie. Odmówię im i polecę inny dom maklerski. Nie martw się. Nie będę robił interesów z Twoją rodziną. Wystarczy, że opiekuje się Twoimi pieniędzmi... taki ze mnie dobry chłopiec. - no cały czas obracał pieniędzmi, które mu pożyczył i tą kwotę już sobie odebrał z zysku. Oj no poszalał i na początku inwestował agresywnie co się opłaciło. Nie wiedział nawet czy Soo interesuje się raportami o swoich zyskach, które dostaje na maila... może jednak nie?


Sponsored content

Re: Sypialnia

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach