Share
Go down
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 9:01 am
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 12:38 pm
Tydzień wolnego? Gdy usłyszał tą informację od swojego szefa, który bardzo chciał być nazywany jego agentem, ale Hyun nie dał się w tym temacie złamać, zanim zdążył poczuć ulgę dopytał o haczyk. I... nie było żadnego. Ktoś, nawet nie dostał nazwiska, opłacił go na tydzień, podczas którego mógł robić wszystko, poza sypianiem z kimkolwiek. Przystał na to od razu, w końcu to nie tak, że miał wyjście, a równe siedem dni spędzonych w domu, bez poczucia obrzydzenia do samego siebie, brzmiało jak marzenie.
Gdy ostatni dzień wolności się kończył, ubrał się w czarne jeansy, białą koszulę z rozpiętym górnym guzikiem i czarny krawat, który rozluźnił sobie pod szyją. Nie lubił się stroić, ale takie miał wytyczne od przełożonego, a kim on tak właściwie był, aby robić mu pod górkę? Nie mógł sobie pozwolić na utratę tego dochodu, więc tak ubrany, z dodatkiem skórzanej kurtki w razie mrozu, poszedł pod wyznaczony adres. Przeszukanie na wejściu było czymś nowym, ale przeszedł przez to bez protestów, zostawił kurtkę i buty w przedpokoju, a do salonu wszedł z jakąś dziwną eskortą. Rozglądał się wkoło siebie, zastanawiając się dokąd tak właściwie trafił i komu będzie teraz usługiwać. Jakaś szycha, to na pewno. Co, jakiś polityk czy coś takiego? Żołądek wykręcił mu koziołka, kiedy w końcu został sam na sam z... nim. Zmierzył go niepewnym spojrzeniem, próbując oszacować jego wiek i status społeczny, a na ukłon zareagował tym samym, próbując wejść w rolę. Otworzył usta, aby się przywitać, albo chociaż powtórzyć jego imię tak jak chciał, aby sprawdzić czy dobrze wymówi ten obcy zwrot grzecznościowy, ale zacisnął wargi, gdy ten mu kazał. Wysłuchał zasad w milczeniu, krótko kiwając głową na każdą z nich. Rozumiał je, sam przecież miał swoją, jedną jedyną, na którą przystał jego szef. Nie mógł przecież za bardzo ograniczać klientów, więc jedyne czego ci nie mogli robić to całować go w usta. Chociaż to chciał zostawić dla siebie, nieskażone, niekojarzone z pracą.
Z wyraźną ulgą przyjął brak udawania. Po tygodniu przerwy zapewne już wyszedł z wprawy w temacie przekonujących jęków, więc dobrze, że teraz nie był zmuszony uczyć się tego na szybko. Przełknął ślinę ze spiętym wyrazem twarzy, gdy ten poinformował go o tym, że może... no... umrzeć? Z szeroko otwartymi oczami patrzył jak ten wychodzi i rozejrzał się wkoło siebie, na dłużej zatrzymując wzrok na drzwiach wyjściowych. Chciał uciec. Zapewniali go, że będzie bezpieczny! Część swojego cennego w tym momencie czasu zmarnował na bezczynne stanie, po czym jednak zrezygnowany podszedł do kanapy i wyłowił lubrykant. Jak zrobi to dobrze, nic mu nie będzie, więc czas do pracy.

Przy drzwiach się zawahał, ale w końcu zastukał i wszedł do środka z ukłonem. Nie odzywał się, nawet nie próbował. Skoro tak bardzo chciał mieć kogoś posłusznego to proszę bardzo, niech mu teraz rozkazuje.
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 12:59 pm
Idealny chłopiec czekał na dziwkę leżąc nago na łóżku, bawił się telefonem leżąc na brzuchu i zastanawiał się czy chłopak wyrobi się... kiedy pięć minut minęło, a nie trudno było to ocenić zważywszy na fakt, że miał w dłoniach telefon, zaczął się irytować. Dzieciątko nie lubiło czekać, wszystko miał mieć przygotowane na teraz, natychmiast i bez żadnych sprzeciwów, szczególnie jeśli chodziło o coś takiego jak seks ze zwykłą dziwią. Nie zamierzał nawet myśleć o nim w innych kategoriach niż w tej.
Pukanie do drzwi sprawiło, że uspokoił się na tyle by odłożyć telefon i przekręcić się na plecy. Wpatrywał się w chłopaka dumając chwilę nad tym jak ten wygląda teraz. Nuda, tak bardzo nudne, że aż miał ochotę go wywalić za drzwi. No ale trudno. Skoro na tym zadupiu nie mieli lepszych dziwek to niech będzie i ta koreańska kurwa. Nigdy jakoś nie gustował w Koreańczykach, a może po prostu miał z nimi za mały kontakt by jakiś go bardziej zainteresował? Też możliwe.
-Rozbierz się dla mnie. Wolno. Chce patrzeć na Twoje ciało. Powiedz mi też jak masz na imię. Tak. Jestem Japończykiem. Złośliwe uwagi na temat mojego akcentu nie są mile widziane. - wróć... żadne uwagi na temat akcentu nie były mile widziane, ale tego można było się nawet już domyśleć po sposobie w jaki wypowiadał się chłopak.
-Jak już się rozbierzesz to przyjdź do mnie i pokaż mi co potrafią Twoje usta.
Bo umiesz robić loda? Prawda? Młodo wyglądasz. Mama nadzieję, że jesteś pełnoletni. Nie gustuje w dzieciach.
- zacznijmy od tego w czym gustował Sato. Ta lista nie była długa, wręcz przeciwnie, cholernie krótka... no ale na szczęście dla chłopaka póki co jeszcze był, czyli urodą nie zawiódł. Czas pokaże co będzie potem.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 8:15 pm
Miał niesamowitą ochotę wywrócić oczami na jego gadaninę. To takie typowe. Najpierw striptiz, oczywiście, jakby nie dało się tego zrobić szybko. I do tego wrażliwość dotycząca akcentu... Jakby Kwanghyun w ogóle przejmował się tym, jak on mówi. Dla niego równie dobrze mógłby być niemy. Jednak powstrzymał się, oczywiście, że się powstrzymał. Nie płacili mu za to, aby im pokazywał jak bardzo beznadziejni byli w jego oczach. Dlatego też grzecznie szarpnął za krawat, aby ten zsunął się z jego szyi i wylądował koło jego bosych stóp. Spojrzał mu w oczy, kiedy sięgał do górnych gzików koszuli. - Hyun - odparł krótko, nie widząc sensu w dzieleniu się swoim pełnym imieniem. Było długie, na pewno cięższe do zapamiętania niż ta jedna jego sylaba, a do tego mógł teraz poczuć się nieco bardziej jakby miał chociaż jakąś kontrolę nad samym sobą. Jakby owszem, oddawał część siebie, ale całej swojej osoby nie. Niech chociaż nazwisko pozostanie jego.
Na wspomnienie swoich ust, instynktownie przesunął językiem po dolnej wardze i na krótką sekundę wciągnął ją do ust, aby przeciągnąć po niej zębami. Nie odpowiedział na słowa o wieku, bo owszem, był pełnoletni. Ledwo bo ledwo, ale tą magiczną granicę przekroczył i proszę bardzo, może legalnie rozbierać się przed nieznajomymi! Powód do świętowania? Niekoniecznie. Przesuwał palcami w dół swojej klatki piersiowej, niespiesznie rozpinając guziki, dopóki koszula nie opadła otwarta na jego boki. Lekko odchylając głowę na bok, płynnie wysunął dłonie z rękawów i biały materiał, jakby biorąc udział w tym przedstawieniu razem z nim, powolutku odsłaniał jego ręce, na koniec dołączając na podłodze do krawata. Zrobił krok do przodu, kładąc dłonie na dole swojego brzucha, tuż przy linii spodni i, korzystając z tego, że w salonie ich nie zapinał, po prostu zsunął je ze swoich nóg, równie powoli jak koszulę. Do zdejmowania bokserek specjalnie odwrócił się do niego bokiem, aby podczas pochylania się ładnie wyeksponować to, co ten tak właściwie kupił. Chciało mu się rzygać, albo chociaż wypluć ten gorzki posmak, który czuł w ustach, gdy tylko o tym pomyślał. Jednak praca to praca, co nie? Nie mógł tak po prostu opuścić stanowiska, więc jak zawsze po prostu to przełknął i powolutku się wyprostował, wyginając plecy, aby zrobić to jak najbardziej zwinnie, płynnie, prawie że naśladując ruchy taneczne.
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 8:35 pm
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 9:05 pm
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 9:18 pm
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 9:37 pm
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 9:51 pm
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 10:10 pm
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 10:25 pm
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 10:39 pm
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 11:00 pm


Parę minut po wszystkim, kiedy oddech Sato zaczynał wracać do normy, a on sam odpoczywał nadal wtulony do ciała chłopaka, do pokoju wszedł mężczyzna w średnim wieku, ubrany w drogi garnitur. Na reakcje chłopaka nie trzeba było długo czekać. Podniósł się wyciągając spod poduszki szybko broń, dokładniej miał sig sauer p226 i właśnie z tej broni zaczął celować do nieproszonego gościa. Nie przejmował się zupełnie faktem, że jest nagi, ani tym, że przed chwilą był nieco zmęczony samym stosunkiem. Teraz wyuczone nawyki i adrenalina nim kierowały, spojrzenie miał zimne i bardzo czujne, jednocześnie zimne. Nie było w tych oczach niczego ciepłego ani przyjemnego. Coś było nie tak, wyczuł to szybciej niż nawet poczuł ciężar broni dłonią, ale nie dał po sobie znać, że zauważył. Mężczyzna coś wiedział, był zbyt spokojny, coś... zaraz się zapewne dowie co konkretnego. Młody Japończyk zaczął zbliżać się do swego gościa i właśnie wtedy wszystko zostało wyjaśnione, przybysz się odezwał.
-Hideaki kun, syneczku, jak miło mi Ciebie znów widzieć. Nie celuj do wujka z broni i tak jest nienaładowana. - Na ustach młodszego mężczyzny pojawił się lekko uśmiech, poluzował palce w dłoni w której trzymał broń i podrzucił ją lekko, a potem złapał tak by trzymać za lufę, cały czas się zbliżał, a kiedy był przy mężczyźnie niespodziewanie uderzył rękojeścią broni mężczyznę w bok szczęki, na co ten zareagował najpierw krzykiem, a potem odsunięciem się. Uśmiech z ust chłopaka nie znikał, a kiedy się odezwał był spokojny.
-Wiem, ale po co psuć niespodziankę? Broń była za lekka. Zauważyłem od razu. Po pierwsze nie jesteśmy rodziną, po drugie nadal jesteś winien mojemu ojcu pieniądze. Po trzecie... kogo mam zabić za to, że dotykał moją broń bez pozwolenia? Masz minutę by mi wszystko wyjaśnić. Mogę Cię zabić na parę innych mniej przyjemnych sposobów niż z tej broni. - Odrzucił pistolet i podszedł do szafy, wyciągnął z niej czarne kimono i zaczął ubierać się w nie. Sprawnie narzucił je na nagie ciało, a potem zaczął zawiązywać się w pasie, tak by utrzymało się wszystko na jego ciele i zakryło je dokładnie.
-Potrzebuje czasu chłopce. Nie dam rady na jutro spłacić Twego ojca. Daj mi tydzień. Tylko tydzień.
-Znaj łaskę pana. Masz siedemdziesiąt dwie godziny. Potem zabiję jedno z Twoich bachorów. Dostaniesz kolejne siedemdziesiąt dwie godziny. Na ile pogrzebów wysłać kwiaty?
-Hideaki kun. Syneczku. Wiesz, że kocham Cię jak własne dziecko. Wiem, że opłacono Ci tydzień nietykalności tej kurwy. Może być tylko dla Ciebie póki będziesz w Korei. Jego właściciel przypadkiem pracuje dla mnie. Będzie na każde Twoje wezwanie. Tylko dla Ciebie. Tydzień. Do tego przyślę Ci moją gosposię, umie robić dania prosto z Japonii tak jakbyś był znów w domu. Nie poczujesz różnicy. Tydzień. Na wzgląd, że kiedyś mówiłeś do mnie wujku i siadałeś mi na kolanach. Tylko tydzień.
-A jeśli powiem, że zostanę tu miesiąc?
-To będzie dla Ciebie miesiąc, tylko dla Ciebie. Zostaniesz trzy to będziemy się cieszyć Twoją obecnością trzy miesiące, a on nadal będzie Twój. Do tego pomyśl o mochi z truskawkami lub słodka fasolą. Kiedyś bardzo to lubiłeś. Takie duże z pysznym idealnie zrobionym ciastem. Poczujesz się tu jak w domu.
-Przemyśle to. Pójdę zadzwonić do ojca. Czekaj na mnie i pilnuj tego co moje.
-Jak sobie życzysz synku. Poczekamy.
Kiedy chłopak wyszedł z pokoju uśmiech od razu znikł z ust mężczyzny. Tak jak jego głos był miły i bardzo uprzejmy tak teraz stał się zimny i pozbawiony emocji. Wpatrywał się w chłopaka tak jakby chciał go zabić. Wytarł krew swoich ust chusteczką, a potem odezwał się z pogardą w głosie. Miało się wrażenie, że zupełnie nie ma ochoty rozmawiać z chłopakiem, ale niestety musi.
-Powiem to tak chłopcze. Jeśli Hideaki będzie zadowolony to i ja będę szczęśliwy, a co za tym idzie spokojniej będzie spał Twój właściciel, a jeśli on dobrze sypia to Ty nie musisz się o nic martwić... jeśli jednak Hideaki nie będzie zadowolony... resztę dopisz sobie sam. Żaden z nas nie chce by nie był zadowolony. Rozumiesz mnie? Jeśli uważasz, że teraz masz piekło, to zatęsknisz za obecnymi klientami kiedy dostaniesz nowych. Postaram się o to. Ty pomożesz mi, a ja pomogę Tobie. Możesz mieć po jego wyjeździe samych miłych starszych panów... znam takich co tylko chcą lodzika i towarzystwo. No klient marzenie. Mogą być Twoi. Zadowól go, a Twoje życie będzie o wiele prostsze i spokojniejsze. Skończyłem. - Odwrócił się od chłopaka nie mając zamiaru dalej z nim rozmawiać. Czekał lekko zestresowany na powrót syna osoby, od której teraz zależało życie jego dzieci. Wszystko zależało od jednego telefonu, a minuty zaczęły się cholernie dłużyć, przeciągać prawie go rangi godzin... chyba zaczynał się pocić z nerwów... kurwa... czemu to tak długo trwa?
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 11:37 pm

Wyprany z energii leżał w objęciach mężczyzny w bezruchu i brał głębokie oddechy, aby zebrać siły do... w sumie sam nie wiedział czego. Będą kontynuować? Czy może miał teraz wstać, ubrać się i zmykać jak szybko da radę, zanim ten się rozmyśli? Do tego i tego potrzebował energii, więc miał nadzieję na to, że dostanie jeszcze trochę czasu na uspokojenie rytmu swojego serca. Nie usłyszał kroków, a zorientował się, że coś się dzieje, dopiero, kiedy jego klient zerwał się z łóżka. Otworzył oczy i spojrzał na niego zaskoczony, od razu zauważając też kogoś, kogo tam być nie powinno. Zerwał się do siadu i instynktownie zakrył brzegiem kołdry swoje rejony intymne, zupełnie jakby chwilę wcześniej nie paradował przed kompletnie obcym facetem nago. To było inne. Wtedy byli za zamkniętymi drzwiami, sami, w konkretnym celu. Ten tutaj... jego nie powinno tam być i Hyun czuł się obnażony. Jednak nie miał zbyt wiele czasu na przejmowanie się sobą, kiedy zobaczył w ręce Japończyka coś, co widział tylko na filmach. Broń? Tak mu się zdawało i dosłownie zastygł w bezruchu, ściśnięty strachem. Więc do takiej osoby trafił? Nie polityka ani innej szychy, a kogoś, kto trzymał broń pod poduszką i teraz z niej do kogoś celował. Zakręciło mu się w głowie. Zaledwie metr od jego głowy, tam, pod poduszką, cały czas znajdowała się śmiertelna broń. I sam mógł paść jej ofiarą. Wzdrygnął się i zamknął oczy, kiedy chłopak zamachnął się na przybysza. Ponownie spojrzał w górę dopiero kiedy ci zaczęli dalej rozmawiać. Patrzył na nich jak zaczarowany, jego umysł włączył alarm, ale on sam nie potrafił ruszyć się z miejsca, nie potrafił tego zrozumieć. Nie... po prostu nie. Rozmowa nie została zarejestrowana przez jego spanikowany mózg, a jedynie jej strzępki. Jakieś groźby, coś o ojcu, nieważne. Liczyło się to, że właśnie przespał się z kimś, kto... Właśnie, z kim tak właściwie? Sam nie wiedział, ale teraz się go bał. Tak po prostu. Czuł, że sam w każdej chwili mógłby skończyć po drugiej stronie lufy, za jeden nieostrożny ruch. I wtedy nikt by się nie zajął tymi, których tak bardzo starał się ochronić.
Kiedy zorientował się, że nieznajomy się do niego zbliża, w panice wycofał się pod samo wezgłowie łóżka, czując się jak zwierzę w potrzasku. Patrzył na niego szeroko otwartymi oczami, a serce pompowało jego krew tak intensywnie, że słyszał to w uszach, ledwo wyłapując to co ten do niego mówił. Nawet nie zorientował się, że kiwa głową. Szybko, gwałtownie, aby ten czasem nie uznał to za jakikolwiek sprzeciw. Zrobi wszystko... cokolwiek się od niego wymagało. Powie cokolwiek, zgodzi się na to, czego ten chciał, teraz chciał się tylko stamtąd wynieś, zapomnieć o sprawie, utulić do snu swoje rodzeństwo i... i co? Nie miał pojęcia. Nie myślał. Chciał tylko... Uciec, ratować się. Ale nie potrafił.
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Pon Lis 06, 2017 11:53 pm
Sato wrócił do pokoju mniej więcej po dziesięciu minutach, które dla obecnego jeszcze w sypialni mężczyzny zdawały się być wiecznością. Syn szefa mafii nie był zadowolony, ale postanowił od razu przejść do rzeczy, powiadomić swego nieplanowanego gościa o tym co zostało zdecydowane, a potem najzwyczajniej kazać mu spierdalać. Tak by było najprościej przecież! Więc tak się stanie.
-Ojciec zgodził się. Da Ci tydzień, nie zawiedź go. Możesz odejść. - zakrył dłońmi twarz i przez chwilę trwał w tej pozycji tak jakby miał atak migreny. Rozmowa z ojcem nie była taka prosta jakby tego chciał, a on sam przecież nie przyjechał tutaj by bawić się w egzekwowanie starych długów mafii. Nie... on miał zupełnie inne cele.
-Dziękuję syneczku. Dostaniesz za to to co Ci obiecałem. Zostawię Cię samego. - mężczyzna mówił teraz o wiele spokojniej, miał szansę przeżyć to wszystko i nawet wyjść na czysto ze swoimi długami, to jeszcze może się udać... już zaczynało iść po jego myśli. Będzie dobrze.
-Nie zapomnij o moich mochi z truskawkami. Na jutro wujku. Tak jak mówiłeś. Tak jak za dawnych lat. - nie odsłaniał twarzy. Trwał tak jakby coś faktycznie go bolało, albo zaczynało boleć.
-Dobrze syneczku. Na jutro. Co tylko chcesz. Prześpij się. Będzie wszystko to czego zapragniesz. Zadzwoń jakbyś miał jakieś konkretne życzenia co do kuchni. Będziemy w kontakcie. I weź leki. - poczekał na reakcje chłopaka, którą było w sumie tylko pokiwanie lekko głową, a potem wyszedł najpierw z sypialni, a potem z domu, który był wynajmowany specjalnie dla chłopaka. Więc koniec spotkania... a Sato odsłonił w końcu swoją buzię i popatrzył na chłopaka, który nadal znajdował się na jego łóżku... takie troszkę przerażone zwierzątko.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 12:07 am
Minuty ciągnęły się w nieskończoność, do tego stopnia, że po pierwszym porażającym szoku Hyun zaczął poszukiwać drogi ucieczki. Jednak... oczywiście, jedyne drzwi w pomieszczeniu, które znał i wiedział, że na pewno prowadziły do wyjścia były blokowane przez tego... tego człowieka. Na dłużej zatrzymał wzrok na oknie, ale już nawet nie pamiętał czy wchodził tam po schodach, czy nie i jak wysoko się teraz znajduje. Po prostu nic. Nic już nie wiedział. Zaczął nawet mieć wrażenie, że to się nie dzieje na prawdę. Później wrócił właściciel łóżka, ten drugi sobie poszedł, a po odczekaniu kilku minut, podczas których słuchał tylko swojego płytkiego oddechu, podniósł wzrok na chłopaka. Nie ukrywał nawet tego, że się go boi. Patrzył na niego otwartymi szeroko oczami i podpierał się dłońmi o łóżko, gotowy w każdej chwili się od niego odepchnąć i zacząć uciekać. Ale dokąd? Nie miał jak się stamtąd wyrwać, ale musiał. Musiał. Drżał na całym ciele, nagle zrobiło mu się zimno, a adrenalina buzowała w jego żyłach.
Przez chwilę chciał się nawet odezwać, więc otworzył usta, ale nic z nich nie wyszło. Żaden dźwięk, ani sensowny, ani nie. Nie wiedział co miałby teraz powiedzieć. Nie miał w głowie innych słów poza błaganiem o litość, ale to jakoś nie chciało się wypowiedzieć. Bał się go zdenerwować chociażby złym słowem, czy nawet dźwiękiem, który z siebie wyda. Pierwszy raz w życiu widział broń z tak bliska i nie podobało mu się to ani trochę. A jego serce jak na złość nie zwalniało, a dalej waliło mu w uszach i uniemożliwiało logiczne myślenie. Co z nim teraz będzie?
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 12:24 am
Wpatrywał się w chłopaka przez krótką chwilę, by w końcu podejść do łóżka i usiąść na nim a potem przytulić do siebie dość mocno chłopaka. Zaczął go głaskać po głowie i ten dziwny odruch był spowodowany jedynie tym, że zobaczy w dziwce samego siebie kiedy był małym chłopcem i... nie! Nie chciał o tym teraz myśleć. On nawet nie uspokajał dziwkę, a na swój dziwny i pojebany sposób ochraniał i uspokajał samego siebie jako dziecko, małego przerażonego chłopca, który był na rażony na nieodpowiednie dla niego doświadczenie. Przytulał do siebie przerażone stworzenie, by w końcu się odezwać.
-To tylko nienaładowana broń. Mój ochroniarz zabrał mi naboje. Nic by Ci się nie stało. - przysunął do chłopaka kołdrę tak by okryć go nią całego, a potem ponownie go do siebie przytulił. No. Już dobrze. Przecież nie zabije go. Zresztą po co? Do tego teraz? Nie miał ochoty na używanie broni palnej, a babranie się innymi metodami teraz też jakoś nie bawiło go... przynajmniej nie w tej chwili.
-Zamknij oczy. Policzę do dziesięciu, policzymy dziesięć najbardziej absurdalnych rzeczy. Dziesięć. Kto normalny śpi z bronią pod poduszką. Dziewięć.
Kto jest tak bardzo głupi, by wchodzić do pokoju bez pukania. Osiem. Do tego z takimi głupimi prośbami. Siedem. Masz pojęcie, że mochi to ryżowe kluseczki i są znane od chyba wieków... Sześć, a ja nawet nie wiem czy to jadłem jako dziecko. Pięć bo to chyba głupie, że się nie pamięta co się lubiło jeść jako dziecko... Pięć san to zwrot używany by dodać do nazwiska słowo pan. Cztery kun zaś używa się do osoby młodszej, najczęściej chłopaka, takie zdrobnienie japońskich imion. Trzy ale przecież to tu się nie używa. Dwa bo jesteśmy w Korei i na koniec jeden bo otwierasz oczy i możesz powiedzieć, że nic z tego co mówiłem nie interesowało Cie i masz to gdzieś... tak po prostu...
- taka głupia wyliczanka, którą stosował sam dla siebie jako dziecko... kiedyś to pomagało. Przypomniał to sobie i nie wiedzieć czemu teraz zastosował. Pewnie nie pomogło, ale co tam. Głupich pomysłów miewał pełno, nawet dziś. To takie żenujące.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 12:39 am
Drgnął niespokojnie, gdy ten zaczął się zbliżać i naprawdę miał na celu ucieczkę z miejsca zdarzenia, ale... Nie potrafił ruszyć się z miejsca. Podobnie na jego dotyk zareagował jakby kopnął go prąd, ale w tej chwili był tym,, za kogo mieli go wszyscy. Szmacianą lalką. Bezwolnym kawałkiem materiału, który daje robić ze sobą wszystko, bo wychodzi na to, że w sytuacji zagrożenia nie dałby rady uratować nawet siebie. A co dopiero dwójkę dzieci.
Widział w życiu zło, sam dał radę walczyć z przemocą w rodzinie, ale na coś takiego nic go nie mogło przygotować. W tej chwili absurdalnie zabrzmiało to, że to tylko nienaładowana broń. I dowodziło to temu, że Sato przywykł do naładowanej.
Dał się okryć, a nawet wczepił się palcami w materiał kołdry, tylko aby mieć co zrobić z rękami. Jakby to faktycznie miało go teraz uratować. Zamknął oczy wedle polecenia i... słuchał. Nie rejestrował słów, wylatywały drugim uchem zaledwie sekundę później, ale słuchał jego głosu. Skupił się na nim, na odliczaniu w dół, bo sam to robił, kiedy było źle. Liczył. Bo nieważne ile włożysz w to emocji, po jeden zawsze nastąpi dwa, bo matematyka jest zimna. I nią właśnie się teraz ochłodził, uspokoił oddech, zaczął nareszcie myśleć. A przynajmniej nie czuł się już jak zaszczute zwierzę, a jak człowiek w bardzo, ale to bardzo złym położeniu. - J-ja... - zaczął, po czym wziął głębszy oddech i przemyślał co chce powiedzieć. - Sato-san, co ja tutaj tak właściwie robię? - spytał go cicho, tak po prostu, bo to wydawało mu się teraz najistotniejsze. Czemu wciąż tu był, jaką rolę teraz odgrywał, co teraz należało zrobić w jego położeniu. Chciał spytać o to wszystko, więc zawarł to w jednym pytaniu, które miał nadzieje, że było dla Japończyka jasne. Sam nie rozumiał tej sytuacji, ale ten tutaj obecny zdawał się siedzieć w tym bagnie od dawna. A szukanie rad u bardziej doświadczonych było po prostu logiczną rzeczą do zrobienia.
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 12:53 am
Co on tu robił? Siedział okryty kołdrą i jeszcze na dodatek był przytulany przez kogoś zupełnie dla siebie obcego. To dopiero było absurdalne, w porównaniu do tego ta cała wyliczanka Sato wydawała się dziecinną igraszką. Zatem jeszcze raz. Co on tu jeszcze tak właściwie robił? Co sprawiało, że nadal tkwił w tym położeniu, a syn mafii nie kazał mu jeszcze się upierać i spierdalać gdzie tam chce byle dalej od niego... a może los go kopnie znów w dupę i ponownie wyląduje w tym samym łóżku, obok tego samego mężczyzny i znów nie będzie zbyt pięknie, ani kolorowo. Czas zatem odpowiedzieć na podstawowe pytanie. Co on do cholery jeszcze tu robił.
-Przypadkiem stałeś się prezentem złego człowieka dla dziecka jeszcze gorszego człowieka. To miał być tylko jeden seks, a wyszło na to, że będziesz musiał zostać dłużej, a raczej częściej bywać w tym domu. - odsunął się odrobinę od chłopaka tym samym puszczając go ze swoich objęć i dodał zimniejszym tonem głosu, do tego ciszej niż wcześniej.
-Mogę oczywiście powiedzieć, że nie chce Ciebie... mogę prosić o innego chłopaka.
Dostanę, a Ty chyba też dostaniesz nowych klientów, cokolwiek to by nie znaczyło. Nie znam się. Pierwszy raz korzystam z takich usług. Cytuję słowa ojca.
- wstał wolno z łóżka zastanawiając się czy ma ochotę się w coś przebrać czy jednak nie. Podszedł do miejsca w którym leżała jego broń, a potem ją podniósł. Bez słowa schował ją w szafie. Potem pomyśli nad tym by ją naładować... potem.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 11:58 am
Powoli skinął głową, teraz rozumiejąc to, dlaczego tamten drugi do niego w ogóle mówił. Był teraz... sługą? Niby nic nowego, ale teraz miał zajmować się tylko jednym człowiekiem i... wracać. Nie chciał. Nie chciał tam być, nie podobał mu się pomysł przebywania dłużej w tym chorym miejscu, spędzać więcej czasu z klientem, który mógł stanowić dla niego fizyczne zagrożenie. Jednak to tylko kolejny element jego życia, prawda? Robić to, czego się nie chce, aby utrzymać się na fali, nie dać się zmieść. Nie dla siebie, a dla nich. Oblizał wysuszone wargi i rozejrzał się niepewnie wkoło siebie. Prezentem? Zostać dłużej? To nie brzmiało najlepiej. - Ale będę... będę normalnie wracać do domu, tak? - upewnił się, bo teraz nie było to dla niego do końca jasne. Słowo prezent wskazywało na jakąś rolę prywatnej erotycznej zabawki, a one do swoich domów nie wracały. Jednak jak miał go traktować jak każdego klienta, wchodzić, dochodzić i wychodzić, to nie było tak źle. No, przynajmniej nie zawiedzie tych, dla których to tak właściwie robił.
Zmarszczył brwi na jego słowa. To... nie brzmiało najlepiej. Podświadomie coś podpowiadało mu, że jakby został "zmieniony", nie skończyłoby się to dla niego najlepiej. Chociaż nie zarejestrował do końca słów tego faceta w garniturze, jego umysł wiedział kiedy ma włączyć alarm. Patrzył na niego uważnie, spięty, a rozluźnił się dopiero kiedy broń znalazła się w szafie. I od razu zrobiło mu się jakoś... lżej na sercu. Jednak teraz nie mógł dopuścić, aby ten wybrał sobie kogoś innego, chociaż sam nie był pewny dlaczego. Dlatego też zrzucił z ramion kołdrę, spuścił nogi z łóżka i założył jedną na drugą, podczas gdy opierał się rękami o materac za sobą, lekko odchylony w tył. Lekko przekrzywił głowę na bok, eksponując szyję i starając się za wszelką cenę nie pokazać desperacji, jaką teraz odczuwał. - A chcesz kogoś innego? - upewnił się, nieco niższym głosem niż wcześniej. Nie miał pojęcia czy to zadziała, ale wyciągał teraz te karty, które mógł. Nie chciał tu zostawać, ale jednocześnie wiedział, że jak Sato go odrzuci to też nie będzie kolorowo. Wybierał mniejsze zło. No... to, co uważał za mniejsze zło.
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 12:33 pm
Co oznaczało, że chłopak będzie mógł normalnie wracać do domu? Zaraz po seksie chce się ubierać i iść do domu? Czy na jakiej zasadzie. Słoneczko tak bardzo nie znało się na tym biznesie, niby wiedział, że jego "wujkowie" na tym zarabiali, chyba nawet tatuś też... interesem dziwkarskim nigdy głębiej się nie zajmował. W sumie zupełnie się nim nie interesował, a to była jego pierwsza kurwa z którą to zrobił, więc tak bardzo nieświadomy jak to wygląda normalnie. Nawet nie znał stawek, jakby miał znać skoro za tego chłopaka nie zapłacił ani jena. Wszystko przecież było prezentem dla niego. No więc teraz na to pytanie odpowiedział milczeniem. Musiał sobie to wszystko na spokojnie przemyśleć i poukładać w główce.
Słysząc kolejne pytanie spojrzał na chłopaka i przez chwilę przyglądał się jego nagiemu ciału. Teraz w tym ujęciu było takie piękne... takie jego... wróć... wcale mu się nie podobało. Nie. To jakiś błąd systemu wystąpił. Chłopak jak każdy inny, nic specjalnego. Walić to. To przypadek, że nie mógł oderwać od niego spojrzenia.
-Nie... ale chce dostać Twoje usta. Chce byś mnie sam pocałował w usta. - przesuną wzrokiem po ciele chłopaka, by w końcu zatrzymać się na jego buzi, a konkretniej ustach i dodał jeszcze coś na zakończenie.
-To nie rozkaz. Nie zmuszę Cię teraz do niczego. Głowa zaczyna mnie boleć, w tym stanie nie mam ochoty na większe dyskusje. Stawiam sprawę prosto. Chce Twego ciała i Twój czas przed i po seksie. Jeśli mnie teraz pocałujesz będzie Cie ktoś odwoził i zawoził do domu. Będę Twoim jedynym klientem. Jeśli mnie nie pocałujesz oznacza to, że się żegnamy. Decyzja teraz należy tylko do Ciebie. - nie miał ochoty dawać mu wiele czasu na zdecydowanie czego chce. Liczył w myślach do dwudziestu, Musiał wziąć leki, im później tym bardziej będzie bolało, to takie wkurwiające. Czas leci... raz... dwa... trzy...
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 12:50 pm
Milczenie go nie przekonało. Wręcz przeciwnie, nie był pewny co ma o tym myśleć i czy już nadszedł czas na panikę, czy może jeszcze powinien chwilę poczekać. Przecież nie mógł tam siedzieć całymi dniami, aby być na każde skinienie jego palca. Ktoś musiał być w domu, zrobić dzieciakom śniadanie, obiad, wyprasować ubrania i pomóc im w lekcjach. Jednak nie miał dość czasu na zastanawianie się nad ta kwestią, bo musiał go przekonać o swojej wyjątkowości, o tym że właśnie jego chce i nie skaże go na tych innych klientów, których miał mieć załatwionych jakby nie zadowolił jego królewskiej mości.
Na jego słowa zrobiło mu się zimno. Wystarczyło jedno zdanie, aby poczuł, że krew ucieka mu z twarzy. Jego jedna zasada. Jedyna, której się trzymał. Jego deska ratunkowa, dzięki której czuł, że ma jeszcze jakąś władzę. Że nie sprzedał się całkowicie. A teraz miał to odrzucić? Porzucić to, co trzymało go jeszcze przy ziemi, dawało pretekst aby mimo wszystko iść do swoich klientów, bo wiedział, że jest jedna rzecz, której zrobić nie mogli. I miał się tego wyrzec. W imię czego? Najwidoczniej po to, by nie wkroczyć we większe bagno. Oczy zaczęły go delikatnie szczypać. Chciał odmówić, dać mu w twarz, wyjść i nie wracać. Rzucić tą robotę w cholerę, ale... Ale nie mógł. Spojrzał na ścianę, rozważając swoje opcje i jego ramiona opadły, kiedy zdał sobie sprawę ze swojej bezradności. Już nawet informacja o tym, że będzie normalnie wracał do domu go nie ucieszyła.
Podniósł się z łóżka i podszedł do niego ze smutkiem w oczach, ale ostrożnie pustym wyrazem twarzy. Nie dał emocjom wyjść, nie teraz. Na to będzie czas, kiedy znajdzie się sam na sam z tym wszystkim co zrobił. Czując się, jakby podpisywał pakt z demonem, położył dłoń na jego policzku i z zamkniętymi oczami stanął na palcach, aby złożyć pocałunek na jego ustach. I tyle. Stracił ostatnią cegiełkę, która utrzymywała go w pionie. Fizycznie wciąż stał, jakby nic się nie stało, ale jego psychika waliła się w posadach, zostawiając jeden, jedyny stabilny element. Musiał to robić dla nich.
avatar
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 1:05 pm
Czekał na reakcje chłopaka, jego odpowiedź. Dziesięć... jedenaście... dwanaście... w końcu doczekał się jakiejś reakcji ze strony chłopaka. Ruszył w jego stronę, a potem Sato poczuł na swoich ustach pocałunek, który sprawił, że poczuł coś co mogłoby w sumie być namiastką szczęścia? Lub czymś zbliżonym do tego, nie za wiele, ale jednak coś. Zareagował dość instynktownie bowiem przytulając do siebie chłopaka. Ot tak po prostu. Czuł pulsowanie w skroniach, ale zacznie się tym przejmować dopiero za chwilę, jeszcze nie przeszkadzało aż tak bardzo. Da radę.
-Chciałem mieć coś czego nie dałeś żadnemu innemu klientowi. W zamian za to dostałeś moją ochronę... czyli ochronę Yamaguchi-gumi. Pamiętaj jedno. Rodzina chroni wiernych im ludzi. Chroni i nie pozwala by coś złego stało się bliskim tej osoby. Yamaguchi-gumi to chwilowo Twoja rodzina. Doceń to. Od teraz nie masz nad sobą panów, nie musisz nawet słuchać się swego byłego już pracodawcy. Jeśli by ktoś coś Ci kazał powiedz, że Sato san Cie chroni, a jeśli nie posłucha zadzwoń. Zaraz ktoś Cie odwiezie do domu. - puścił chłopaka i odsunął się od niego znów ukrywając twarz w swoich dłoniach. Liczył, znów liczył... to czasami pomagało. Pulsowanie się wzmagało, a on starał się jeszcze kontrolować siebie. Jak zaraz nie weźmie leku to może z bólu nawet zwymiotować, a tego przecież nie chciał.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Wto Lis 07, 2017 7:35 pm
I dostałeś, chuju - przeszło przez jego głowę, ale nic nie powiedział. Teraz dopiero czuł się wykorzystany. Nie czuł tego, kiedy byli jeszcze w łóżku. Wtedy chodziło pracę, pieniądze, kupioną usługę. Ten pocałunek... chociaż Hyun wydał go sam, było to pod groźbą, przymusem, ani trochę nie robił tego z własnej woli. Więc tak, brawo, Sato san właśnie dostał to, czego nie dostał nikt inny. Kwanghyun miał nadzieję, że ten był z siebie dumny, że właśnie odebrał mu tą ostatnią rzecz, która pozwalała mu patrzeć na siebie w lustrze. Chociaż miał wrażenie, że nawet się nie przejmie. Na to wszystko co mówił odpowiedział tylko skinieniem głową na koniec. Rodzina, ta jasne. Myśląc o rodzinie widział swoich zmarłych rodziców i rodzeństwo. Ludzi, którzy na wieść o tym co robi wybuchliby płaczem, chcieli, aby był w dobrych rękach i nie musiał się poświęcać. To coś tutaj? To grupa ludzi, która wspólnymi siłami rozbierała go z poczucia wartości, bezpieczeństwa, a teraz też z jego pozornego poczucia kontroli. Nie miał już nic, a przynajmniej teraz, przy sobie. W domu czekał na niego sens tego wszystkiego, ale w tym momencie był wyprany z emocji, uczuć, człowieczeństwa. Schylił się po swoje ubrania, które szybko na siebie wciągnął, krzywo zapiął guziki koszuli, a krawat wcisnął jedynie do kieszeni i chociaż widział jego stan, nie spytał. Przez moment coś pchało go, aby upewnić się, że wszystko gra, ale starczyło jedno dłuższe spojrzenie na jego postać, aby znowu poczuć do niego niechęć. Dlatego też ukłonił się, pomimo tego, że ten nawet nie widział, po czym wyszedł z pokoju i podszedł do jednego z ochroniarzy, aby ci oddali mu kurtkę i zabrali go do domu. O wysadzenie poprosił kilka ulic od swojego mieszkania, nie chcąc im dawać aż tyle informacji na tacy. Po powrocie zrobił młodym kolację, pomógł w lekcjach i położył ich spać, a potem poszedł pod prysznic, w którym został na godzinę, leżąc pod strumieniem wody w bezruchu, podczas gdy jego łzy mieszały się z wodą i znikały w odpływie. Dzień jak co dzień.

/zt
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Sypialnia

on Nie Sty 28, 2018 4:25 pm
Dni pod kontrolą Sato mijały w miarę stałym tempie. Miał wiele czasu dla swojego rodzeństwa, kiedy tylko był potrzebny zjawiał się w domu swojego "pana" i tak stabilnie szło to do przodu. Tego dnia nie wyglądało to inaczej - na jedno słowo od mężczyzny poszedł pod prysznic, ubrał się w typowe dla siebie czarne jeansy, białą koszulę i czarny luźny krawat, po czym wybył z mieszkania zostawiając dla dzieciaków karteczkę, że obiad jest w lodówce. Dwie ulice od swojego mieszkania wsiadł w czekający samochód, a na miejscu przeszedł przez typową rutynę - zdjęcie butów, sprawdzenie przez ochronę i mógł iść na miejsce pracy. Nieświadomie zaczął poprawiać wszelkie małe wygniecenia na koszuli, a przed drzwiami sypialni przystanął na chwilę, aby poprawić sobie włosy i odrobinę je roztrzepać. Jego jedynym obowiązkiem było wyglądać dobrze, więc naprawdę próbował robić co się da w tym temacie.
Wziął głęboki oddech i zastukał do drzwi sypialni, nie ważąc się wejść do środka ot tak. Będąc w tym domu zawsze był spięty, uważał na każdy swój ruch, a to wszystko przez świadomość tego, ile broni palnej go tutaj otaczało. Nie mógł sobie pozwolić na błędy. Nie planował zostawiać dzieciaków samych sobie z tak błahego powodu jak brak samodyscypliny czy nieprzemyślane zachowania.
Sponsored content

Re: Sypialnia

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach