Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar

Liczba postów : 162
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Ulica

on Sro Paź 04, 2017 10:51 am
avatar
Liczba postów : 67
Zobacz profil autora

Re: Ulica

on Pon Lis 13, 2017 12:30 pm
Nie dość, że gówniarz się rozpłakał, to na dodatek uciekł z płaczem ot tak... na samym początku Isao miał ochotę zostawić go w tym stanie samego sobie. Niech idzie i zdechnie tam. Nie interesowało go to zupełnie. Potem jednak odezwało się dobre serce pisarza, które tak bardzo było przytłumione przez jego gniew. Nie mógł go zostawić tak. Nie miał przy sobie zupełnie nic i jeszcze się rozchoruje. Tu nawet nie chodziło o jego ojca i o to, że może go o coś oskarżyć. Nie. Tu chodziło tylko o to, że nie darowałby sobie gdyby coś chłopakowi się stało. Nie mógł na to pozwolić. Tak po prostu dla siebie, samego siebie, nie mógł... nie zostawi już nikogo... nawet jeśli to wkurwiający dzieciak, którego miał ochotę udusić gołymi rękami. Nie. Nie będzie takim skurwielem, nie zniży się do poziomu tego bezmyślnego dziecka. Był przecież odpowiedzialnym dojrzałym mężczyzną.
Wybiegł z domu za chłopakiem i zaczął go szukać. Jedna z pań, która wracała akurat do siebie do domu z porannych zakupów poinformowała Isao gdzie pobiegł zapłakany dzieciak. Podziękował jej z trzy razy, a potem ruszył w tamtą stronę i nawet udało mu się znaleźć dzieciaka. Ok... spokojnie... tylko spokojnie... przecież to wszystko da się jeszcze bardziej spierdolić.
-Takao przepraszam. Nie miałem prawa tak Cię oceniać. Chodź do mnie. Już dobrze. - podszedł do chłopaka i mocno go do siebie przytulił. Pewnie dzieciak zacznie się zaraz rzucać, ale to za chwilkę.
-Takao zabiorę Cię do domu. Zmarzniesz. Rozchorujesz się. Nie fajne jest chorowanie... ja tam nie lubię. - nie wiedział zupełnie jak ma go przekonać do powrotu, ale przynajmniej próbował.
avatar
Liczba postów : 66
Zobacz profil autora

Re: Ulica

on Pon Lis 13, 2017 8:10 pm
Nie miał pojęcia dokąd pobiegł ani jak ma wrócić, a dopiero kiedy po drodze stanął na jakiś kamyk zorientował się, że z tego wszystko nie ubrał nawet butów. To nic. Nie było to teraz ważne. Zwolnił i ciężko oddychając szedł przed siebie, zapłakany, przytulający się sam do siebie, jako że pogoda powoli zaczynała się ochładzać. Jednak się nie zatrzymywał, a na oceniające spojrzenia odpowiadał własnymi, zirytowanymi, pokazując przechodniom, aby nie interesowali się jego sprawami. I tak nie zrozumieją. On ich zresztą też nie, ta bariera językowa była okropna. Szedł dalej, kilka razy przeszedł przez jakieś przejścia, nieświadomie robiąc prawie idealne kółko, a kiedy w końcu przystanął, aby wytrzeć swoją twarz z łez, trafił na ostatniego człowieka jakiego chciał teraz widzieć. Chciał zrobić krok w tył, ale budynek za nim nie pozwolił mu uciec przed objęciami Isao. Fuknął w materiał jego ubrań i kiedy ten powiedział co chciał, Takao pchnął jego klatkę piersiową i wyrwał się z jego rąk, aby dokończyć wycieranie swojej twarzy. Pociągnął nosem i spojrzał na niego z wyrzutem.
- Nie. Daruj sobie. Powiedziałeś co chciałeś, więc możesz iść do domu. Wtedy też powiedziałeś co chciałeś. Długo ci to leżało na żołądku, co? - uśmiechnął się, wnętrzem dłoni przecierając oko, do którego od tego całego wcześniejszego tarcia wpadła mu rzęsa i szczypało jeszcze bardziej. - Skoro już postanowiłeś ewentualnie być ze mną szczery to tego nie odwołuj i trzymaj się swoich słów. No, idź, ja... ja sobie poradzę. Jakoś wrócę do domu i nie będę już dla ciebie takim problemem - skończył mówić i spojrzał w chodnik. Nie czuł się dotkliwie skrzywdzony. Psychicznie był po prostu urażony, niezadowolony doborem słów. Fizycznie nie był szczególnie obolały, ćmienie policzka powoli mijało, chociaż lekkie zaczerwienienie wciąż było na miejscu, ale to ten policzek ugryzł go emocjonalnie. Nie przewidział tego, że osobą, która go kiedykolwiek uderzy, będzie Isao i to jeszcze po tym jak się z nim przespał. Wiedział, że zachowuje się teraz jak dziecko, ale z jakiegoś powodu czuł się z tym dobrze.
avatar
Liczba postów : 67
Zobacz profil autora

Re: Ulica

on Pon Lis 20, 2017 10:45 am
Chciał dobrze... kurwa chciał dobrze, a ten gówniarz był po prostu wkurwiającym wrzodem na dupie. Nawet teraz postanowił wkurzać swoją osobą pisarza, bo przecież czemu by nie? Tak fajnie i ciekawiej. Miał ogromną ochotę by odejść i zostawić go samego sobie. Tak po prostu. Nawet by nie miał większych wyrzutów sumienia z tego powodu.
-Takao nigdy mnie nie zrozumiesz co czuję. Nigdy nie pojmiesz co może czuć osoba, która wychowała się bez ojca i opłakuje śmierć matki. Chcesz się nade mną wyżywać? Bo nie całuje Cię po dupce jak tatuś? - mówił spokojnie, póki co jeszcze stał dość blisko chłopaka, przynajmniej tyle na ile ten mu pozwalał. Nie odsuwał się za bardzo od niego. Walczył z potrzebą zostawienia go samego sobie.
-Chcesz wrócić do domu? To chodź ze mną. Spakujesz się, a ja Ci zamówię taksówkę. Chcesz być traktowany jak dorosły? Więc zachowuj się jak dorosły.
Dojrzały mężczyzna nie strzela fochów przedszkolaka. Wrócisz na lotnisko i poczekasz na samolot do domu. Przecież właśnie tego chcesz. Po co Ci wkurwiający pisarz.
- specjalnie lekko pojechał chłopakowi po ambicji. Chciał by dzieciak wziął się w garść i przestał zachowywać jak małe dziecko. Koniec scen, wrócą do domu i niech wraca do domu jak normalny dorosły człowiek, przecież sam chciał by go tak traktowano.
avatar
Liczba postów : 66
Zobacz profil autora

Re: Ulica

on Czw Lis 23, 2017 9:06 pm
- Nie zrozumiem i nie chcę zrozumieć, jeszcze tego nie pojmujesz? - spytał go ze zrezygnowanym westchnieniem. - Nie próbowałem nawet. Nie potrzebuję stawiać się w twoich butach, bo mam własne życie. I możesz to nazywać wyżywaniem się, ale teraz to ty nękasz mnie - dodał z niezadowoleniem i powoli pokręcił głową. Czy ten człowiek niczego nie pojmował? Czy dla niego przemoc fizyczna była taką normalnością, że myślał iż wystarczy za nim wyjść, aby uznał, że nic się nie stało i chciał w ogóle znajdować się w jego towarzystwie? Bo dla Takao nie. Nie minęło dość czasu, aby zapomniał o bólu w policzku, kiedy ten podniósł na niego rękę. I nie chciał znajdować się w jego pobliżu. Przestąpił z nogi na nogę i przesunął dłonią po swoim nagim przedramieniu, powoli odczuwając zimne powietrze, na którym się znajdowali.
- Isao nie. Daruj sobie, okej? Niczego od ciebie nie potrzebuję, a skoro jestem takim egoistą to znaczy, że nic tu po mnie, co nie? Wróć sobie do domu i wyrzuć moje rzeczy, nieważne... - zaciął się nagle i podniósł na niego wzrok, a jakby byli w kreskówce to nad jego głową w tym momencie zapaliłaby się żarówka. - Chodzi ci o pracę. O mojego ojca. Boisz się, że jak tylko złapię z nim kontakt to mu wszystko powiem i będziesz miał problemy? No to cię uspokoję, bo nie planuję go w to mieszać. Nie powiem mu nic, kompletnie, ale... Nie zbliżaj się do mnie - chciał wypowiedzieć to rozkazującym tonem, ale wyszedł on bardziej proszący. Nie chciał znowu płakać, a miał na to ochotę, gdy ponownie zalała go fala emocji z mieszkania. Poczucie wykorzystania, które przyszło wraz z bólem fizycznym. Poczuł się wtedy jak nikt, a Higa Takao nie mógł dać sobą tak poniewierać. Znał swoje miejsce. Nie planował zaniżać swojej wartości i dać się w ten sposób krzywdzić. Ani teraz ani nigdy.
avatar
Liczba postów : 67
Zobacz profil autora

Re: Ulica

on Czw Lis 23, 2017 9:23 pm
Westchnął jedynie słysząc co ma mu do powiedzenia bachor. No tak. On tylko i wyłącznie on. Nikt i nic się więcej nie liczy, nigdy nie będzie się nic liczyło po za nim. Taka smutna prawda. Tak go wychowano więc i tak będzie. Kurwa no tak. Wysłuchał go uważnie, aż w końcu nie dał rady. Po prostu nie wytrzymał tego bełkotania i nawijania bezczelnego gówniarza. Miał ochotę go uderzyć, nie raz, nie dwa... miał wenę bić go aż go nie zatłucze. Wyświadczyłby temu światu wielką przysługę. Pozbyłby się takiej wszy na dupie społeczeństwa.
Mimo wielkiej chęci by zabić to gówno, zrobił coś zupełnie innego. Zbliżył się ponownie do chłopaka i wziął go na ręce, a potem zaczął wolno z nim iść do swego domu. Może by go tak wrzucić pod koła jakiegoś samochodu?
-Przestań mówić. Sprawia Ci przyjemność słuchanie własnego głosu? Nie chodzi o Twego ojca. Możesz mówić, nie mówić... możesz robić co Ci się żywnie podoba. Wracamy do domu. Koniec dyskusji. - mówił jak do dziecka, a raczej głupiego psa, tonem nie znoszącym sprzeciwu, twardym i wręcz rozkazującym. Jak się dzieciak zacznie rzucać to spotka się z chodnikiem w dość bolesny dla niego sposób.
avatar
Liczba postów : 66
Zobacz profil autora

Re: Ulica

on Wto Lis 28, 2017 8:42 pm
Spróbował się cofnąć, ale podczas tej próby nie uwzględnił przechodniów i kiedy wpadł na kogoś idącego za sobą, z grzeczności zrobił krok do przodu i przelotnie przeprosił, ale zanim zdążył ponownie spróbować wywinąć się mężczyźnie, skończył w jego ramionach. Znowu. Zacisnął oczy, zaskoczony mimo faktu, że robili już to wcześniej, po czym wczepił się w jego ramiona, tak dla pełnego bezpieczeństwa. Nie próbował się wyrywać, to byłoby w tym momencie niebezpieczne.
- Nie mogę robić tego co chcę, kiedy mnie trzymasz - burknął z niezadowoleniem i puścił go, aby założyć ręce na piersi. Oczywiście, że musiał wciąż pokazywać swoje niezadowolenie. - Nienawidzę cię - palnął po chwili milczenia, czując, że jego głos traci na sile. - Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, nie chcę... nie chcę cię więcej widzieć, Isao - nie mówił tego już tonem urażonego dziecka, a faktycznie pokrzywdzonym, zmęczonym. - Robisz... robisz ze mną co chcesz i to nie jest... zdrowe. Polubiłem cię, ale... - ale mnie uderzyłeś. Przełknął te słowa i zamiast tego spojrzał na drogę przed nimi. Można to nazwać dziecinnym, ale po tym co zaszło ostatniej nocy Takao zaczął mieć pewną nadzieję, że się dogadają. Nie, że przestaną sobie skakać do gardeł, bo to by było nudne, ale że ten będzie chciał spędzać z nim więcej czasu. Bo dla niego to coś znaczyło. Ale te nikle nadzieje zostały rzucone mu prosto w twarz, został potraktowany nie tylko jak dziecko, ale jakby to co mu dał kompletnie nic nie znaczyło, jakby on nic nie znaczył. W połączeniu z policzkiem był to cios zbyt bolesny, aby był w stanie to przetrawić. Dlatego musiał to urwać. - Nie chcę z tobą nigdzie wracać, a zwłaszcza do tego miejsca - inna strategia, może teraz da mu spokój. Jak przestanie się rzucać, ale dalej będzie stał przy swoim. Miał w Korei kogoś znajomego, musiał mieć. Istniało jeszcze coś takiego jak budki telefoniczne, a jakieś drobne na pewno w spodniach znajdzie. Jeden telefon pod zaufany numer i nawet te rzeczy, które zostawił u Isao przestaną mieć znaczenie, bo ktoś zaraz się nim zajmie. Plan idealny, ale za to pan idealny nie chciał dać go zrealizować.
avatar
Liczba postów : 67
Zobacz profil autora

Re: Ulica

on Wto Lis 28, 2017 10:53 pm
No to pięknie... dzieciątko postanowiło pokazać teraz jak bardzo ma focha, jest urażone i obrażone... i co tam jeszcze w głowie chłopaka się nie zrodziło w tej chwili, pod wpływem urażenia jego dziecięcej dumy. Wielkie, przerośnięte ego ważyło o wiele więcej niż sam śliczny chłopiec, a sam Isao sam sobie dziwił się, że jakoś daje radę to nieść wracając z nim do domu.
Milczał przez jakiś czas, a zareagował dopiero wówczas kiedy chłopak zaczął mówić, że go polubił... ale... no to już go nie lubi. Spokojnie. Jakoś to przecież przeboleje. Musi. Nic innego mu przecież nie zostało. Pogodzi się z tym tak jak ze stratą matki, która przecież też go nienawidziła. Może jak już wszyscy mają? Nie tolerują tego, że Isao jeszcze żyje.
-Takao. Lubię Cię. Jesteś innym chłopcem od tych z którymi miałem do czynienia. To co było miedzy nami miało znaczenia, ale ja nie radzę sobie z tym, że moja matka mnie nienawidziła. Nie radzę sobie. Ludzie czasami atakują innych bo tak jest łatwiej. Możesz i ty mnie nienawidzić, gardzić mną i przeklinać na czym świat swoi. Rozumiem. - mówił spokojnie, jak do dziecka, którym w pewnym sensie nadal był chłopak, którego teraz niósł na rękach. Choć nie... nie dziecko, a raczej rozpuszczony młody człowiek, który nagle zderzył się boleśnie z czymś co nie do końca mu się spodobało.
-Ale ja chce. Koniec tematu Takao. Jesteś w tym momencie mój. Nawet jako obrażony i z fochem wyglądasz słodko. Uroczy. - oj tylko troszkę chciał go wkurzyć... odrobinkę. Skoro chłopak i tak go nienawidził to i tak już nic nie pomoże w tej chwili.
Zamiast więc zostawić go samego na ulicy wrócił z nim do domu. Ot tak. Mimo szczerych chęci by go zostawić samego sobie ot tak... wrócił z nim do ciepłego miejsca.

zt x 2
Sponsored content

Re: Ulica

Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach