Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar

Liczba postów : 152
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Ogród botaniczy Hongneung

on Wto Paź 03, 2017 11:48 pm
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Sob Lis 04, 2017 5:22 pm
Sangchul musiał się wyrwać. Patrzył na swojego trenera, widział go, żyłę pulsującą na jego szyi, słyszał jego głos, nie, krzyk, a nawet poczuł kropelkę śliny mężczyzny, która wylądowała na jego czole. Patrzył, widział, ale mimo tego czuł się jakby to nie było skierowane do niego. Po nieprzespanej nocy spędzonej na treningu spóźnił się na próbę z zespołem, przez niewyspanie pomimo usilnych prób mylił kroki, był nieobecny. Rytmicznie stukał stopą w parkiet, kiedy w jego kierunku padały kolejne obelgi, oskarżenia, obietnice, że już nic nie osiągnie. A on chciał po prostu wyjść.
Pół godziny później szedł przed ogród botaniczny, oddychając głęboko i próbując odciąć swoje myśli od tego, co miało miejsce w studiu tanecznym. Nie był to pierwszy raz i zdążył się przyzwyczaić do surowego oceniania, w końcu od dziecka przez jego życie przewinęło się tylu nadambitnych trenerów, że potrafił już przewidzieć kiedy dokładnie dostanie po dupie i za co. Jego telefon został w studiu, wyłączony, a on miał ze sobą tylko gotówkę i lekką, trochę za cienką kurtkę. Objął się ciaśniej rękami, patrząc na otaczającą go roślinność i powoli wracając do zmysłów. Coraz mniej czuł się jakby był obserwatorem, a jego umysł wychodził zza mgły. Zmęczenie też zaczęło za nim nadganiać, ale to dobrze. Bardzo dobrze, przynajmniej czuł, że żyje. Szedł dalej, powoli stawiając kroki, kiedy nagle zobaczył na swojej drodze jakieś dziecko. I to dziecko na niego patrzyło. Zatrzymał się, utrzymując niepewny kontakt wzrokowy z małym człowiekiem. Stali tak przez kilka minut, po których Sangchul się opamiętał i rozejrzał wkoło, aby znaleźć brakujący element tej układanki, a konkretniej jakiegoś rodzica, opiekuna, albo grupę przedszkolaków, od której się oderwał. Kiedy nic nie zobaczył, ponownie spojrzał na chłopca i obniżył się na jedno kolano, aby się z nim zrównać. - Dzień dobry? Jestem Kim Sangchul. Zgubiłeś się? - spytał, dziecko i znowu spojrzał ponad nim na ścieżkę, aby sprawdzić czy nie ma na niej jakiegoś dorosłego. Ale nic z tego. Obmacał swoje kieszenie i z triumfalnym uśmiechem wydobył z kurtki lizaka, które trzymał ze sobą zawsze w razie zasłabnięcia po treningu. Podał go chłopcu i podniósł się, wyciągając do niego rękę. - Poszukamy twoich rodziców, co ty na to? - zaproponował mu, uśmiechając się ciepło i starając się za wszelką cenę go nie przestraszyć. Ostatnie czego chciał to ganianie dziecka po ogrodzie botanicznym, albo bycie odpowiedzialnym za jego zaginięcie na dobre. Z nim chłopak był bezpieczny, ale kto wie co by było jakby wpadł na kogoś innego.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Sob Lis 04, 2017 6:37 pm
Dzieci od rana dokazywały i próbowały pokazać, że to właśnie one rządzą w domu. Od samego rana coś wymyślały wystawiając cierpliwość swego taty na ciężkie próby. Jak Ji Soo nie uznała że fajnie by było wstać o piątek rano i dać tatusiowi znać, że koniec spania, usnęła po jakimś kwadransie od wypicia mleka... by było zabawniej o szóstek wstał Seo Yeon i zaczął skakać po łóżku taty, który dopiero co ponownie zasnął, bo przecież trzeba się już bawić i po co tyle spać. Zaczął krzyczeć więc i jego siostrzyczka przyłączyła się do repertuaru. Potem już było tylko gorzej. Małą wywaliła drugie śniadanie na podłogę, jej braciszek uznał, że nie zje tych płatków bo są nie fajne, bo on chce zupełnie inne, takie jak w reklamie! Koniec i kropka, mają być tamte! W końcu po paru minutach spokojnego tłumaczenia mu zgodził się zjeść akurat te. Taki przemiły wstęp, całego dnia, kiedy maluszki uznały, że zrobią piekło swemu tacie. Potem było tylko gorzej i gorzej... jak mały nie chciał malować po ścianie to jego siostrzyczka nie wiedzieć jakim cudem (pewnie przemycone przez małego dilera) pożarła kredkę świecową i cała buzie i łapki miała niebieskie, a potem zwymiotowała. Finałem całości było to jak mała zabrała bratu ukochanego pluszaka i chciała go też zjeść, na co właściciel ją uderzył i oboje płakali. I weź tu cholera wyjdź na minutę na siku... no kurwa się nie da... nie da się...
Tak więc by nie zabić własne dzieci i nie zawieźć zmarłej żony ubrał małe szkodniki ciepło, wpakował oboje do samochodu i pojechali na małą wycieczkę. Na samym początku dzieci były zainteresowane wszystkim. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi, podczas której maluszek uznał, że pójdzie sam zwiedzać miejsce. Dosłownie minuta i nie ma szalonego pięciolatka, a tata chyba za chwilę dostanie zawału... No więc wózek z małą do przodu i szukamy uciekiniera...
A co maluszek w tym czasie robił? Zorientował się, że tata mu znikł i o mało by się nie rozpłakał tuląc ukochanego miśka kiedy nagle pojawił się pan i nawet chciał mu dać cukierka. Pięciolatek pamiętał jednak słowa tatusia, że nie wolno nic brać od obcych, nie rozumiał czemu, ale tym razem postanowił nawet posłuchać się taty. Więc na samym początku pokręcił przecząco główką, a potem odezwał się bardzo cicho.
-Nazywam się Lhee, jak tatuś. Nazwisko pielwsze! Tak tata mówi. Tata mówi nie od obcych. - maluszek prawie wszystko idealnie wypowiadał, prawie, ale przecież można mu to wybaczyć, miał czas by nauczyć się. Maluszek nie był do końca pewien czy powinien iść z panem, a może lepiej poczekać na tatusia? Nawet nie musiał się długo nad tym zastanawiać bo zobaczył zbliżającego się ojca. Pokazał więc panu tatusia pchającego wózek z siostrzyczką.
-Tatuś. Też Lhee. - uśmiechnął się szeroko do ojca i zaczął mu machać rączką. No i tata się znalazł!
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Sob Lis 04, 2017 6:54 pm
Mimowolnie uśmiechnął się na słowa chłopczyka. Był przeuroczy! Kiedy ten odmówił wzięcia lizaka, schował go na miejsce, decydując, że nie będzie mu nic wpychał na siłę. Dobrze, że był tak nauczony, dziwne typy można było w życiu spotkać, a dzieci ostatnimi czasy były narażone na niebezpieczeństwo jeśli nie były pod opieką.
- Twój tata to bardzo mądry człowiek - skomentował jego słowa, nawet nie próbując poprawiać jego wymowy. To było równie słodkie co on cały i jeszcze ten miś... Okej, już rozumiał dlaczego dzieci były tak często porywane. Weź takiego nie zabierz do domu jak nikt nie patrzy! - Owszem, nazwisko pierwsze. Bardzo dobrze. A jak masz na imię? - zainteresował się, aby nie zwracać się do małego po nazwisku. Skoro już miał z nim szukać rodziców to mógł równie dobrze wiedzieć jak się do niego zwracać. Po nazwisku nie miał zamiaru, wolałby jakoś ładnie zmiękczyć jego imię!
Tatuś? Podniósł głowę, kiedy ten zaczął machać, aby sprawdzić jak ów pan wygląda. Pierwsze co zobaczył to wózek i już rozumiał dlaczego ten tu "Lhee" latał samopas. Dwójka dzieci to pewnie kupa roboty. Jednak kiedy już dotarł wzrokiem do faktycznego ojca chłopaka zamarł zaskoczony i zamrugał kilka razy, bo... Nie no, świat chyba nie był tak mały, co? Stał wmurowany, patrząc to na mężczyznę, to na jego dziecko, a nieprzyjemny dreszcz przeszedł mu po plecach. Nigdy nie pytał go o życie prywatne, więc mógł winić tylko siebie, ale nigdy by nie sądził, że ten jest ojcem dwójki dzieci. Poczekał aż ten się z nimi zrówna i odchrząknął, wciągając na twarz uśmiech. - Yu... Jaki ten świat mały. Uh... zdaje się, że znalazłem twoją zgubę - poinformował go i zaśmiał się, drapiąc się w kark. - To twoje...? Nigdy nie wspominałeś dzieci, panie doktorze - upomniał go żartobliwie, decydując się na wzięcie tego z tej strony. Nie miał prawa mu robić wyrzutów, po prostu był zaskoczony i... tak, zaskoczony. Lepiej zostać przy tej emocji. - Słodki malec - dodał jeszcze, spuszczając wzrok na chłopczyka i nie wiedząc do końca co ma ze sobą zrobić, bo... no cóż, nie pasował do tego obrazka, prawda?
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Sob Lis 04, 2017 7:18 pm
Zanim tatuś się pojawił maluszek zdążył się jeszcze przedstawić z imienia. Tego chyba nie zabraniał mu tata, nie był do końca pewien więc postanowił powiedzieć wielką tajemnicę swego imienia. Skoro pan chciał dać lizaka to chyba nie mógł być taki zły. Prawda? No właśnie. Nie mógł i już.
-Mam na imię Seo Yeon, ale tatuś mówi Seo. - siostrzyczka w sumie też tak bo łatwiej i przy okazji krótko. Tatuś wrócił więc można było już na spokojnie pokazywać misiowi co było wokół, a przecież wszystkiego tutaj było tak dużo!
Widząc ukochanego (wcale nie chciał go teraz zamordować gołymi rękami) syneczka uśmiechnął się szeroko i ruszył szybciej. Na początku nawet nie zauważył mężczyzny, który stał obok chłopca. Ot kolejny element wystroju wnętrz. Zwrócił na niego większą uwagę dopiero kiedy ten się odezwał i wypowiedział imię lekarza.
-Nigdy też nie pytałeś o to Sangchul. - odpowiedział spokojnie klękając przy synku i sprawdzając czy jest cały i zdrowy. Oprócz tego, że chłopiec miał łzy w oczkach wydawał się być nienaruszony i nawet nie upadł i nie ubrudził się nigdzie, chociaż tyle na ten dzień. Co do kochanka lekarza... to... no... kurwa... tylko jeszcze jego tego dnia brakowało. Człowiek myśli sobie, że Seul jest przecież wielki, nie ma opcji na takie spontaniczne spotkania, a tu takie coś. Podniósł się biorąc przy okazji synka na ręce i popatrzył na wyższego od siebie mężczyznę.
-Tak. Śliczny, po matce. I nie. Nie mam żony, już nie mam. Jest z prababcią. Prawda kochanie?
-Tak. Mama z babcią i dziadzią. - jakoś w końcu trzeba było wyjaśnić chłopcu czemu mamusi już nie ma z nim.
-Jeśli chcesz porozmawiać to zawiozę ich do rodziców i spotkamy się za godzinę.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Sob Lis 04, 2017 7:37 pm
Parsknął śmiechem na jego słowa. No tak, jego wina, jak mógł na to nie wpaść? W końcu pierwszym o co powinno się spytać zanim pójdzie się z kimś do łóżka to nie "masz gumki?", a "masz może dzieci?". Przy zejściu na taki temat noc skończyłaby się na opowiadaniu historii swojego życia, a nie na nic nie znaczącym stosunku. Właśnie... nic nie znaczącym. Chul odgonił od siebie tą myśl, ledwo powstrzymując się przed szybkim pokręceniem głową, i bardziej skupił się na tym, co było do niego mówione.
Skinął głową na informację o żonie, chociaż nie była to dobra wieść. No... może po części, bo to znaczyło, że Sangchul nie brał czynnego udziału w niszczeniu rodziny, ale śmierć nigdy nie była dobrym tematem. - Moje kondolencje - powiedział tylko, wciąż czując się źle, nie na miejscu. Pierwszy raz widział go w takiej normalnej, codziennej sytuacji i był to doprawdy idealny sposób na doprawienie jego i tak męczącego dnia. Lubił go, nawet bardzo, ale kurka wodna, teraz dowiedział się więcej niż kiedykolwiek chciał wiedzieć.
- Uh... nie sądzę, aby to było konieczne. Ale... może potrzebujesz małej pomocy? - zaoferował się z uśmiechem. Nie chciał jeszcze wracać do studia, do tego nie widziało mu się ucinanie ich spotkania w tym momencie. Chciał się z nim jeszcze kiedyś spotkać, a ucieczka z miejsca zdarzenia nie była zbyt dobrym pomysłem w takiej sytuacji. - Zawsze dodatkowa para oczu - dodał, aby przekonać go do przyjęcia swojej pomocy. Zdawał się jej potrzebować, bo Seo chociaż wyglądał na aniołka jakoś dał radę mu zwiać. Podszedł do wózka i zajrzał do środka, na kolejne urokliwe stworzenie. Uśmiechnął się nieco szerzej. - A to kto? - zainteresował się, wyciągając do małej palec wskazujący, który ta złapała w swoją małą rączkę. Sangchul ledwie powstrzymał się od zachwyconego pisku, a jedynie zagryzł wargę, aby się tak nie szczerzyć.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 10:50 am
Słysząc kondolencje pokiwał lekko głową, ale nie odpowiedział na to. Co miał powiedzieć? W tej chwili słowa mężczyzny były takie jakby wymuszone, więc lepiej nie drążyć dalej tematu. Nie chciał się rozkleić przy dzieciach, one musiały widzieć, że tata jest silny i się nimi opiekuje. To on miał pocieszać i wspierać, nie jego. Tak być powinno, nie ważne jak się działo kiedy dzieci przy nim nie było, a on zostawał sam w swoim pokoju. To już zupełnie dwa inne światy.
-Jeśli masz czas i chęci to byłbym Ci bardzo wdzięczny jakbyś przypilnował Seo.
Wszystko go interesuje i wszędzie chce być natychmiast.
- nadzieja matką głupich, ale podobno kocha swe dzieci, więc czemu by jej nie mieć? Szczególnie jak się było rodzicem dwójki małych demonów!
Widząc zainteresowanie mężczyzny malutką dziewczynką uśmiechnął się ciepło. Co jak co ale dzieci były śliczne po mamie, więc jak każdy rodzic w takich chwilach pękał z dumy. W końcu nie od dziś wiadomo, że dla rodzica jego dzieci są najcudowniejsze i najpiękniejsze!
-To moja mała księżniczka Ji Soo i chyba niedługo zaśnie... przynajmniej taką mam nadzieję. Ma roczek, ale już sporo mówi. Szczególnie dobrze jej wychodzi mówienie zdania tata daj lub tata nie! Jest troszkę nieśmiała. - dziewczynka wpatrywała się w mężczyznę z wielkim zainteresowaniem, ale póki co nie odzywała się. W buzi miała jasny smoczek z misiem, a w rączkach tuliła do siebie kremowy kocyk w króliczki. Tatuś nie lubił różowego... jak widać na załączonym obrazku.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 12:26 pm
Uśmiechnął się szeroko i pokiwał entuzjastycznie głową, chętny i gotowy do pomocy w opiece nad dziećmi. Nawet je lubił, a zdecydowanie często się z nimi dogadywał. W końcu kto tu był najlepszą niańką kuzynostwa na spotkaniach rodzinnych? Właśnie! - Świetnie, mieliśmy doskonałą okazję, aby się poznać, co nie, uciekinierze? - zwrócił się do chłopca i zaśmiał się. - To skoro już nie jestem takim nieznajomym to weźmiesz lizaka? - dodał, przekrzywiając głowę na bok i ponownie sięgając po niego do kieszeni. Sam nie wiedział dlaczego mu tak zależało, ale chciał się wkupić w łaski tego małego człowieczka. Jeszcze nie musiał ani nie miał okazji zabiegać o względy dziecka, ale zdaje się, że zawsze musi być ten pierwszy raz.
Zaśmiał się w reakcji na to małe przedstawienie Jisoo, po czym ponownie spojrzał na małą z uśmiechem. - Dzień dobry, Jisoo. Jesteś prześliczna - poinformował ją łagodnym tonem, aby nie dać jej powodów do strachu. Czasami potrafił być zbyt entuzjastyczny, zbyt głośny, do tego stopnia, że zdarzało się iż nawet jego pies, który do najmniejszych nie należał, potrafił się go przestraszyć i chować za kanapą dopóki Sangchul się nie uspokoił. No jego wina, że ma tak uroczego czworonoga, że zdarza mu się nim naprawdę intensywnie zachwycać? No nie jego! - Jakiś konkretny cel wycieczki? - zainteresował się, prostując się i wyciągając ręce po Seo. Jeśli ten będzie chciał być przez niego trzymany... Miał wrażenie, że młody jeszcze mu nie ufa i w sumie to mu się nie dziwił, ale przecież nie był niebezpieczny! Wręcz przeciwnie!
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 12:39 pm
Chłopczyk bardzo miał ochotę na lizaka, ale zanim przyjął prezent popatrzył na tatę, czy ten przypadkiem nie jest zły, a potem widząc, że tata pozwala wziął i przez chwilę, z wystawionym języczkiem, szamotał się z opakowaniem, ale w końcu sobie z tym poradził i zadowolony jakby dostał co najmniej nowego misia wsadził lizak do buzi.
-Co się mówi Seoyeon?
-Pysny lizak! - tatuś bardzo, ale to bardzo starał się nie roześmiać, co było trudne, ale wytrwał i poważnym, surowym tonem głosu odpowiedział chłopcu. W końcu dziecko powinno pamiętać o kulturze, od najmłodszych lat.
-Nie. Podziękuj tak jak Cie uczyłem.
-Dziękuję. - tatuś nagrodził malucha uśmiechem, a potem skupił się tylko na małej, która słysząc komplement przykryła główkę kocykiem, ale słychać było jak cicho się śmieje, nawet się w końcu odezwała
-Ne ma.
-Po pierwsze mała chce się z Tobą bawić w chowanego, a po drugie maluchy rozpierała w domu taka energia, że uznałem wycieczkę za całkiem dobry pomysł. Mam akurat wolny dzień, więc Seo nie poszedł dziś do przedszkola bo panuje teraz jakaś grypa, prawie nikogo nie ma w jego grupie. Za rok idzie już do szkoły. Powiesz panu czego Cie uczą w przedszkolu?
-Nicego! - tym razem tatuś poległ i zaczął się śmiać... nie powinien, ale nie dał rady. Maluch rozwalał czasami system tym co wymyślił w swojej ślicznej główce.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 1:06 pm
Podał chłopcu lizaka i przyglądał mu się z ciepłym uśmiechem. Dzieci były niesamowite, takie zwykłe rzeczy w ich wykonaniu wydawały się po prostu tak urocze! Jakby on sam męczył się z otwarciem lizaka z wywalonym językiem to ludzie patrzyliby na niego jak na uciekiniera z psychiatryka, a nie urocze stworzonko, któremu chce się pomóc. Zaśmiał się na odpowiedź chłopca, właściwie nie wymagając od niego podziękowań, ale skoro ojciec nalegał to ojciec wiedział lepiej. W końcu jak nie skupi się na nauce manier od najmłodszych lat to faktycznie później może być na to za późno.
- Nie ma za co - odpowiedział, aby także okazać trochę tej kultury, którą przecież posiadał. No ba! Rodzice upewnili się, aby takie formułki miał wyryte w pamięci lepiej niż tabliczkę mnożenia. W końcu jako osoba publiczna, którą w pewnym małym stopniu teraz był, miał świecić przykładem!
Na odpowiedź chłopca także parsknął śmiechem. - Bardzo dobrze, Seoyeon, bardzo dobrze. Najbardziej liczy się szczerość - zapewnił dziecko i puścił do niego oczko z rozbawieniem. Oczywiście nie zapomniał też o drugim, przeuroczym dzieciaczku, który teraz się przed nim ukrywał. - Mała? Nie wiem o czym mówisz, przecież tu nikogo nie ma - odparł, grając swoją rolę w tej zabawie i rozglądając się wkoło. - Jisoo? Gdzie jesteś? No normalnie zniknęła! - położył dłoń na piersi z udawanym przejęciem, obchodząc wózek dookoła jakby faktycznie szukał małej. A niech myśli, że jest świetna w chowaniu się.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 1:20 pm
Dziewczynka, jak to dzieci w tym wieku, nie była zbyt cierpliwa, więc odczekała tylko krótką chwilę by w końcu się odkryć kocyk śmiejąc się głośno. Co tu się będziemy szczypać. Dzieciaki zadowolone, a tatuś wpatrzony w tancerza jak w obrazek i ta myśl, że w tej chwili mógłby się zakochać... jaka szkoda, że łączy ich tylko seks. Tak właśnie można też dotrzeć do serca młodego tatusia. Inne metody też były dobre, ale w tym momencie ta przodowała!
Maluszek zobaczył coś ciekawego, więc nie czekając dłużej ruszyli dalej z dziećmi, tym razem przynajmniej synek nie uciekł nigdzie. Miał w końcu dwie pary oczu do pilnowania. Chociaż tyle z tego dobrego. Mała dostała butelkę z kaszką ryżową i nawet zaczęła z nią przysypiać, to w sumie też dobre.
-A Ty co tu robisz? Nie powinieneś trenować? - pamiętał! Pamiętał, że sypia z tancerzem... szkoda tylko, że nigdy nie widział na żywo jak mężczyzna tańczy... cóż... co zrobić jak pierwszą rzeczą jaką robią po zamknięciu drzwi to rozbieranie siebie, jakoś nie było nigdy czasu na taniec.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 1:37 pm
Stuknął małą palcem w nosek, kiedy ta się odkryła i zaśmiał się na jej radość. Rany, te małe stworzonka były zbyt urocze, to nie powinno być dozwolone. Do tego zdawało się, że nawet polubiły jego towarzystwo. Świetnie, cudownie. Naprawdę lubił sprawiać, że inni ludzi się uśmiechali. Ruszył razem z Yu, cały czas utrzymując wzrok na Seo, skoro już obiecał go pilnować. Całe szczęście, że chłopiec był teraz grzeczny i nie odchodził za daleko. Chociaż nie ma co obniżać ostrożności, ostatnio jakimś cudem dał radę zwiać, a Sangchul wątpił, aby to ojciec tu zawinił. Zdawał się być świetnym ojcem, który pilnował swoich dzieci, więc to Seo musiał być naprawdę szybki.
Spojrzał na mężczyznę, kiedy ten się do niego odezwał.- Aż tak ci źle, że mnie widzisz? - zażartował. No wywala go do trenowania, nieładnie! Jednak dość szybko odzyskał powagę i z westchnieniem przeczesał palcami włosy, które opadały mu na jedno oko. - Powinienem, ale musiałem się wyrwać. Mój trener... Nie, to nie jego wina. Byłem dzisiaj nieobecny - wyjaśnił mu i spojrzał kontrolnie na Seoyeona, aby upewnić się, że ten się nie oddalał. - Będę musiał tam wrócić, ale to... później. Zresztą, nie mogę cię zostawić samego, kiedy ten młody człowiek jest tak skory do utrudniania ci życia, czyż nie? - znowu zmienił to w żart i na chwilę spuścił wzrok na swoje splecione dłonie. To było... miłe. Rozmawianie z nim na spokojnie, pełnymi zdaniami, a nie wyszeptanymi rozkazami czy krzykami imienia. Chociaż gdy tylko o tym pomyślał, na jego policzkach pojawił się rumieniec. Odchrząknął, aby przywrócić się do pionu.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 3:09 pm
Oj no jaka maruda jedna. Przecież nikt go nie wyganiał nigdzie. Nic z tych rzeczy. Yu jedynie interesował się stanem rzeczy, w sumie samym chłopakiem też. Był ciekaw czemu nie trenuje, może stało się coś złego, może się rozchorował lub poczuł gorzej? Przyczyn przecież mogło być dużo, a sam Yu wyrażał jedynie zainteresowanie tematem. To nawet nie było wredne. Wysłuchał spokojnie tłumaczenia chłopaka, starając się patrzeć to na małą, a potem na uciekiniera. Podzielność uwagi była cholernie ważna, a przecież do tego wszystkiego chciał jeszcze porozmawiać ze swoim kochankiem...
-Potrzebujesz zatem odpoczynku lub zastrzyku energii, albo jednego i drugiego. Twój bardzo osobisty lekarz poleca koktajle owocowe. -uśmiechnął się szeroko wpatrując się przez chwilę w chłopaka, a potem przeniósł spojrzenie na synka. Mały łobuz, jego mama umiała jakoś lepiej... nagle zrobiło mu się tak cholernie smutno. Niepotrzebnie wspominał żonę, ale czasami nie umiał inaczej.
-Tak. Masz racje. Dziękuję, że chcesz poświęcić dla nas swój czas. - odpowiedział nieco zbyt oficjalnie, ale jakoś w tym momencie nie potrafił wskrzesić w sobie więcej żucia i optymizmu.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Nie Lis 05, 2017 4:09 pm
Zamrugał szybko, kiedy usłyszał od niego diagnozę. No nieźle, na moment zapomniał, że rozmawia z doktorem i liczył na to, że ten może pokiwa głową ze zrozumieniem albo dopyta o szczegóły jego dzisiejszego złego samopoczucia. A od razu dostał sposób na pozbycie się problemu. Uśmiechnął się do niego z wdzięcznością. - Dzięki... Spróbuję tego, może się przydać. Później ureguluję rachunek za tą poradę lekarską - zapewnił go i puścił do niego oczko. Teraz coś sprawdzał. Jasne, mówił też serio, ale jednocześnie chciał wiedzieć czy będzie jakieś "później". Kto wie, być może mężczyzna postanowi po tym spotkaniu odciąć z nim kontakt, skoro wiedział o nim za dużo i miał bezpośredni kontakt z jego dziećmi. Nie chciał tego, ani trochę, dlatego też spróbował w ten sposób dowiedzieć się jak to teraz między nimi wygląda.
Uniósł pytająco brwi na nagłą zmianę w nastroju. Spojrzał tam gdzie Yu, ale widział tylko jego syna, a on oglądający kwiatki raczej nie był zbyt zasmucającym widokiem. - Mówisz to tak, jakby mój czas był aż tak cenny - mruknął w odpowiedzi, wczepiając się palcami w brzeg swojej koszulki, który zaczął zgniatać i poprawiać. - Coś się stało? - spytał go niepewnie, chcąc wiedzieć dlaczego nagle przestał się uśmiechać. Nie podobało mu się to, nawet lubił jego uśmiech.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Pon Lis 06, 2017 11:57 am
Później? Ach tak... na następnym spotkaniu czy coś takiego, chyba to miał na myśli, choć w tym momencie nie do końca wiedział co autor słów chciał mu przekazać. Był zbyt skupiony na dzieciach i niektóre fakty docierały do niego z lekkim opóźnieniem. Nie, że nie słuchał, ale chyba nawet nie chciało mu się zastanawiać głębiej nad tym wszystkim, a kiedy poprzednia wypowiedź zaczęła do niego bardziej docierać uznał, że wypadałoby w końcu spytać co się stało. Tego wymaga przecież kultura osobista. Tak go uczyli rodzice i tego się powinien trzymać, tak by dawać dobry przykład swoim dzieciom.
-Co się stało? Możesz mi powiedzieć, jeśli masz ochotę. Czemu byłeś nieobecny? Jeśli będę w stanie to pomogę Ci. - właśnie, jeśli będzie w stanie jako lekarz, bo chyba nie byli na etapie przyjaźni. To miał być tylko i wyłącznie seks, ale ciiii nie przy dzieciach. One przecież tego nie zrozumieją i takie rzeczy ich nie dotyczą w żadnym razie, więc wszystko na spokojnie. Powolutku.
-Twój czas jest cenny, tak samo jak Ty sam. I przepraszam... - uznał za stosowne by przeprosić za swoje zachowanie, bo chyba coś nie tak zrobił skoro aż zaniepokoił tym mężczyznę. Nie powinien tak jawnie pokazywać swoich emocji, to było nieodpowiedzialne z jego strony.
-Nic... Po prostu czasami dopada mnie nostalgia. To minie. - zawsze mija, a przynajmniej sam Yu udaje, że już wszystko jest ok, w całkowitym porządku, tak jak powinno to wyglądać w oczach innych. Radzi sobie! Zawsze!
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Pon Lis 06, 2017 5:45 pm
Roześmiał się serdecznie na jego pytania. Jasne, doceniał to, że się zainteresował, ale czuł się teraz jak na wizycie lekarskiej, a wolał od tego miłe spotkanie. Położył mu dłoń na ramieniu i lekko je ścisnął, a po tym zabrał rękę. Takie małe okazanie wdzięczności za troskę. - Nic mi nie jest, nie wyspałem się dzisiaj - odpowiedział i... teoretycznie nie było to kłamstwo, bo sam wierzył w to samym sobą. Nieprzespana noc, zmęczenie, te trzy godziny, na które dążył przymknąć oczy, no i nisko kaloryczne śniadanie. Tak, nie ma to nic wspólnego z tym, że ostatnio jego lekarz kazał mu się oszczędzać. Zbieg okoliczności i tyle.
Prychnął w reakcji na jego słowa. Nie, że mu nie wierzył, ale.. to brzmiało w jego uszach tak sztucznie. W końcu ledwo się znali. Nie, praktycznie rzecz biorąc nic o sobie nie wiedzieli poza tym jak działały ich ciała, więc nie, Chul nie czuł się cenny w jego oczach. Nie mógł być. - Przystopuj Romeo, bo będę zmuszony poprosić, abyś jednak odesłał dzieciaki - zażartował, kręcąc przecząco głową. - I nie masz za co przepraszać - dodał od razu, tym razem poważnie. Emocje się zdarzały, była to część ludzkiej egzystencji, nie ma sensu za to przepraszać. Sangchul chciał tylko wiedzieć co je wywołało. Powoli pokiwał głową ze zrozumieniem, nie komentując tej jego nostalgii. Wkopywanie się głębiej w temat nie należało do jego zadań, nie powinien się mieszać w jego sprawy, a skoro ma przejść to przejdzie. Najwyżej jakby nie minęło to wtedy Kim mógłby się trochę bardziej zaangażować. A teraz... teraz należało zmienić temat. Spojrzał więc na Seo, potem na przysypiającą Jisoo, a potem wrócił wzrokiem do chłopczyka. - Naprawdę je kochasz, co? - mruknął z małym uśmiechem na ustach. Po prostu miło było widzieć go w takiej odsłonie. Dziwnie, ale miło.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Pon Lis 06, 2017 6:47 pm
Miał szczera nadzieję, że tutaj chodziło tylko o to, że się chłopak nie wyspał. Nie żeby chciał drążyć temat. Nie chciał za bardzo mieszać się w jego życie osobiste. Przecież nie miał do tego zupełnie prawa. Co to on znaczy? Nic. Zupełnie nic. Przecież oni tylko ze sobą sypiali, to tylko seks, a nie wpychanie się w czyjeś życie osobiste tak zupełnie bez jakiś emocji. Tak się po prostu nie powinno robić. Ech... tak jakoś... nie powinien przecież... nic nie powinien... takie to to wszystko było dziwne. Bez sensu. Czemu zaczął tą relacje? Uciekając przed bólem wpakował się w coś czego teraz nie chciał chyba ciągnąć. Chyba. Sam w sumie nie wiedział czego chce i oczekuje.
Uśmiechnął się słysząc słowa mężczyzny, ale nie odpowiedział. No dobrze. Już się uspokaja. Niech będzie i tak. Swoją drogą całkiem zabawne to było, gdyby miał lepszy humor pewnie by się teraz razem z nim śmiał, ale jednak nie dał rady. Nie teraz. To nie ten czas. Nie ten moment.
-Tak. To moje małe skarby. Tylko dla nich żyję... gdyby nie one po śmierci żony bym... - urwał w połowie zdanie zdając sobie sprawę, że zagalopował się. Nie powinien mówić mężczyźnie o czymś takim. To było głupie i nieodpowiedzialne. Na co on sobie do cholery jasnej pozwala! Nie można tak!
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Wto Lis 07, 2017 7:52 pm
I ponownie stało się coś, czego nie przewidział i za to od razu ugryzł się w język, za karę. Miał nadzieję na wesołą odpowiedź, potwierdzenie, że owszem, jego dzieci są cudowne, umieją to i tamto, kiedy zaczęły chodzić, co już mała umie powiedzieć, no cokolwiek w tym sensie, co pokazałoby jak szczęśliwą i idealną są rodziną. Przeliczył się tak bardzo, że aż go to zabolało, a kiedy ten zwiesił głos od razu wskoczyła mu panika.
- Przepraszam, naprawdę... Nie powinienem w ogóle... Nie jestem dobry w te klocki, nie wiem jak to... jak to w ogóle jest i przepraszam, nie mam prawa się w to mieszać i wypytywać, to... Wybacz, Yu. Musi być ci ciężko, a ja to tylko... tylko pogarszam - westchnął, mając ochotę go przytulić albo poklepać po ramieniu, złapać za rękę i pokazać, że jest obok, ale tym tylko zaprzeczyłby własnym słowom. Że nie powinien się mieszać. I to była prawda, nie znali się dość dobrze, aby był w stanie z nim porozmawiać o jego zmarłej żonie i jak się czuł, gdy ją stracił. Teraz wypytywanie go o cokolwiek brzmiałoby jak sesja z psychologiem, nieznajomym, który pyta dlatego że musi. Nie chciał tego, już wolał normalnie porozmawiać z nim kiedyś... później, gdy już będą wiedzieć o sobie nieco więcej niż teraz. Bo taki czas nadejdzie, prawda? Chul miał na to nikłą nadzieje. Po tym zamilkł, patrząc na chodnik, pod swoimi stopami. Nie był pewny o czym z nim rozmawiać. O dzieciach spróbował i skończyło się źle, o żonie w ogóle nie chciał wspominać, o treningu już porozmawiali, a o seksie... nie, po prostu nie. Praktycznie nic o nim nie wiedział i jak normalnie mu to nie przeszkadzało, teraz chciał mieć jakiś temat do rozmowy. Jednak chęci to najwidoczniej za mało, bo jedyne co wpadało mu do głowy to rozmowa o pogodzie. A tak zniżać się nie miał zamiaru.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Sro Lis 08, 2017 5:18 pm
Zatrzymał się z wózkiem bo maluszek chciał coś pooglądać dłużej niż chwilę. To bardzo dobrze, że dziecko się czymś zainteresowało na dłużej niż pół minuty? Coś właśnie takiego. Kiedy więc maluszek patrzył na to coś niesamowicie interesującego Yu miał szansę przemyśleć słowa swego kochanka, w sumie nawet nie potrzebował zbyt wiele czasu na te rozważania. Jedno co zrobił to przysunął się do niego tak by chwycić go za koszulkę i zmusić by się schylił, a potem pocałował go w usta. Ot tak po prostu, czule, tak jak kogoś kogo się bardziej niż lubi... bo w sumie czemu nie w ten sposób sprawić by się zamknął. Ba, nawet po chwili pogłębił bardzo delikatnie ten pocałunek. Nie było to nic bardzo namiętnego, ale intymnego... nie powinien tego robić w miejscu publicznym. Wiedział, że to cholernie chamskie zachowanie z jego strony, ale nie przejmował się tym. Chyba nawet tego potrzebował. Ich usta się rozdzieliły, a on poprawił ubranie kochanka i ze spokojem mu odpowiedział.
-Pomagasz mi bardziej niż myślisz. Przestań przepraszać. Jest dobrze. Będzie dobrze. Po za tym ile tancereczka bierze za prywatny erotyczny taniec? - uśmiechnął się szeroko, a potem podszedł do synka i cicho zaczął z nim rozmawiać o jakiejś tam roślince, która tak bardzo zaciekawiła chłopca. Córeczka spała, więc mógł się skupić tylko na syneczku.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Pią Lis 10, 2017 7:12 pm
Yu był naprawdę dobry w zaskakiwaniu go, na to wychodzi. Sangchul nie zareagował, kiedy ten go złapał, a nawet dał się pociągnąć w dół i od razu oddał pocałunek. Nie roztrząsał tego czy powinni, czy nie, bo raczej wolał korzystać z chwili niż ją psuć, więc jedynie złapał go za biodra i przyciągnął odrobinkę bliżej siebie, nieznacznie przekrzywiają głowę na bok. Właściwie to nie miałby nic przeciwko, jakby ktoś go teraz zobaczył. A najlepiej jakby ten ktoś okazał się być dziennikarzem bez pomysłu na artykuł. Kurka wodna, jakby uwiecznił coś takiego i skandal by się przyjął, ludzie na raz zapomnieliby o tych wszystkich plotkach o jego problemach zdrowotnych. Nie było ich. Nie planował w nie wierzyć, skoro czuł się świetnie, a zmęczenie było przecież naturalne w takiej karierze.
Kiedy ten się odsunął jęknął cicho, niezadowolony, ale oczywiście go puścił. Uśmiechnął się do niego promiennie, kiedy ten poprawiał mu koszulkę, a potem jeszcze zapewnił go o jego pomocy. Nie czuł się jakby mu w czymkolwiek pomagał, ale przecież nie będzie się z nim kłócił. Nie było sensu. Jednak na pytanie zalał się rumieńcem i otworzył usta, zaskoczony jego bezpośredniością. Otrząsnął się w miarę szybko i kąciki jego ust zadrżały, powolutku układając uśmiech.
- Tancerz - poprawił go, bo halo, to była bardzo męska sztuka i proszę mu nie zmieniać teraz płci! - I nie wypłaciłbyś się, ale dla stałego klienta mogę zjechać z ceny - mruknął w odpowiedzi, patrząc na niego z wesołym uśmiechem i zaśmiał się pod nosem. Oparł się przedramieniem o rączkę wózka i pochylił nad nim, aby zajrzeć do środka, na małą księżniczkę, i upewnić się, że ta czasem się nie budziła. Wyglądała przecudownie i tak spokojnie, że na jej widok czuł się, jakby stres dnia spadał z jego barków. Niesamowite.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

on Pon Lis 13, 2017 1:02 pm
Oj jak bardzo się pan tancerz ceni, jak widać na obok załączonym obrazku! No nieźle nieźle... pięknie to się wszystko układa. Miał mu nawet jakoś na to odpowiedzieć, ale w końcu uśmiechnął się jedynie. Potem jeszcze porozmawiają o tym tańcu... potem... teraz jeszcze młody za wiele usłyszy, a takie rozmowy nie były zdecydowanie dla jego uszek.
Przez chwilę rozmawiał z synkiem o tym co dzieciątko tak bardzo zainteresowało, miał nawet ruszyć z nimi dalej kiedy to maluszek ruszył biegiem do... swojej babci. No ok. Niby wspominał rodzicom, że przyjedzie to z dziećmi, ale nie spodziewał się tego, że oni zapragną też przyjechać. No to wypadało by się przywitać. Wstał i ruszył z wózkiem w stronę rodziców.
-No to taki dzień... poznasz dziś całą moją rodzinę. Tam są moi rodzice... teraz to już zupełnie nie zechcesz mnie w swoim łóżku. Jestem spalony... - uśmiechnął się wesoło do swego kochanka, póki jeszcze byli na tyle daleko od starszego państwa by ich nie słyszeli... a potem... potem nastąpiło nudne formalności i witanie się. Przedstawił kochanka jako swego bliskiego przyjaciela. Po chwili, krótkiej rozmowy, dzieciaczki zostały oddane w ręce dziadków, którzy uparli się, że chcą maluszki zabrać ze sobą bo mają jakąś niespodziankę. O wszystkim potem mieli poinformować swego syna, ale teraz cichosza! Bo jeszcze maluszek usłyszy i będzie po niespodziance. No dobrze... Pożegnał się z dziećmi, nawet z nieświadomą niczego córeczką dając jej buziaka w czółko, a potem został sam na sam z kochankiem. No to co teraz?
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

Today at 5:49 pm
Skupił się na małej i poprawianiu poduszki za jej głową, a od tego oderwało go urwanie rozmowy ojca z synem, której się przypadkowo przysłuchiwał. Podniósł głowę, a widząc jak ten znowu ucieka, spojrzał pytająco na Yu, zastanawiając się czemu ten go nie goni. Jeszcze znowu gdzieś się zawieruszy i co będzie?! Jednak zanim zdążył o to spytać, dostał odpowiedź, dlaczego ta ucieczka nie była alarmująca. Uśmiechnął się do mężczyzny, a na jego przewidywania parsknął śmiechem.
- Takie życie, co nie? Teraz jak będę na ciebie patrzył to będę widział tylko twoją rodzinę, trzeba to skończyć - mruknął, oczywiście całkowicie żartując i miał pewną nadzieję, że pan doktor to wyłapie. No jak na jego widok by od razu myślał o dzieciach i starszych osobach to raczej nie ma szans na udany stosunek!
Przywitał się grzecznie, ukłonił nisko, tamując tylko rozbawienie spowodowane nazwaniem go bliskim przyjacielem. Jasne, wiedział, że innej możliwości nie było, ale i tak wydało mu się to wielce zabawne. Tak, bardzo bliski przyjaciel. Doprawdy dogłębnie go poznał. Później pożegnał się z rodzicami lekarza i na koniec przybił Seo piąteczkę, aby ten zapamiętał go jako tego fajnego znajomego jego ojca, a potem... no. Zostali sami. Spojrzał na Yu i z uśmiechem trącił go łokciem w żebra. - Dobrze cię widzieć tak... na zewnątrz - przyznał i parsknął śmiechem, po czym zaczął iść w przeciwną stronę niż rodzice mężczyzny, aby czasem znowu na nich nie wpadli. - Nigdy się nie zastanawiałem jak wygląda twoje życie na co dzień, ale to na pewno było warte zobaczenia - przyznał, chowając dłonie do kieszeni, aby uchronić je przed chłodniejszym podmuchem wiatru. - Czym mnie jeszcze zaskoczysz, panie doktorze? - spytał i spojrzał na niego kątem oka.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

Today at 6:00 pm
Cóż za wyrafinowany żart trzymał się tancerza. No ale chyba musiał pośmiać się ze swojego kochanka, bo inaczej by nie dał rady, co w sumie aż tak bardzo nie przeszkadzało samemu zainteresowanemu. Miał w końcu pewien dystans do siebie. Może nie była to najbardziej komfortowa sytuacja w jego życiu, ale umiał sobie z nią dość dobrze poradzić. Rodzice odeszli z maluszkami, co dało mu większe pole do popisu, mimo, że nadal czuł się lekko skrępowany całą sytuacją. Ruszył wolno za mężczyzną zastanawiając się czy ten romans ma szansę przetrwać po tym wszystkim co kochanek miał możliwość zobaczyć tego dnia, a było tego całkiem sporo. Nie dość, że dowiedział się o dzieciach i żonie lekarza, to jeszcze zobaczył jego rodziców... no pięknie. Idealna gra wstępna. Co nie? Cudownie. Wspaniale... kurwa jak bardzo źle.
-Zaskoczyć Ciebie? Teraz Twoja kolej. Czym mnie zaskoczysz? Bo ja parę kart już odsłoniłem. - chyba tych najbardziej osobistych, takich, którymi nie chwali się komuś z kim spotyka się tylko i wyłącznie na seks?
-Kawa jest oklepana. Pójdziesz ze mną na herbatę? Lubię brzoskwiniową.
Biała brzoskwiniowa. Miałbyś ochotę wybrać się ze mną na randkę? Czy może wdowiec z dwójką dzieci to niezbyt ciekawy obiekt? Kurcze... sam bym sobie chyba dał kosza... mhm...
- pod koniec wolał zacząć z tego żartować, tak by nie wywierać żadnej presji na mężczyźnie. W tym momencie każda wymówka, którą usłyszy będzie zrozumiałą, pewnie też wybaczoną w chwili kiedy zostanie usłyszana przez lekarza. Nic na siłę. Nie każdy chciał spotykać się z ojcem dwójki dzieci.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

Today at 6:36 pm
Zaśmiał się, kiwając głową ze zrozumieniem. No tak, sam był przecież panem zagadką. Nie robił tego celowo, to nawet nie tak, że chciał wszystko trzymać w sekrecie i trzymać go z dala od swojego życia, ale prawda jest taka, że poza pierwszą rozmową, dzięki której to w ogóle się zaczęło, nie mieli wiele okazji na poznawanie się. Imię, wiek, zajęcie, okazanie wzajemnego zainteresowania i właściwie tyle starczało, aby zaczęli tą swoją dziwną znajomość. Nazwałby to tym całym friends with benefits, ale miał wrażenie, że nawet przyjaciółmi nie mogli się nazwać. Jednak to nic. Nic straconego. Przecież teraz mogli się lepiej poznać. Zastanowił się chwilę nad tym, co mógłby mu powiedzieć.
- No dobrze, więc skoro już jesteśmy w temacie rodziny to też wspomnę coś o mojej. Nie mam dzieci, żony czy męża, ani nic równie ciekawego, ale za to odsłonię kartę pod tytułem "moi rodzice byli idolami i nie zdziw się jak po dzisiejszym dniu wylądujesz na jakiejś stronie plotkarskiej" - poinformował go z rozbawionym uśmiechem. Żarcik, ale nie do końca fałsz, bo jeśli jakimś cudem wśród ludzi w ogrodzie zaplątał się ktoś, kto mógłby go rozpoznać, to Yu faktycznie mógłby się załapać do jakiegoś artykułu, zostać jego sponsorem, nowym menadżerem albo zaginionym przyszywanym bratem. Ludzka wyobraźnia była przecież niepowstrzymana!
Zmarszczył nos w reakcji na jego pytanie, po czym uśmiechnął się lekko. - W takim razie dobrze, że nie jestem tobą - rzucił w odpowiedzi i pokiwał głową. - Pójdę z tobą na herbatę, bo na oklepaną kawę i tak nie mogę pójść - zaśmiał się i skręcił w alejkę, która prowadziła do wyjścia, skoro mieli się stamtąd wynieść. - Ale stawiasz, zostawiłem portfel w studio - poinformował go, nawet nie czując z tego tytułu wstydu. On go zaprosił, no to będzie miał full wypas randkę włącznie z płaceniem za drugą osobę.
avatar
Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

Re: Ogród botaniczy Hongneung

Today at 6:47 pm
No to się nieźle wjebał. Nie wiedział zupełnie, że rodzina chłopaka może być znana. Cóż... w niektórych kwestiach był cholernym ignorantem i teraz to się aż za bardzo to było widać. Nie wiedział do końca co miałby mu odpowiedzieć, więc jedyne co zrobił to pokiwał głową. Przyjął to do wiadomości ze stoickim spokojem, tak jak wiele innych rzeczy, które musi przyjąć, wysłuchać. Na zewnątrz zawsze musiał zachować pewne pozory, nie okazywać niektórych emocji. Tak być powinno i będzie. Zawsze.
Nie do końca zrozumiał czemu jego kochanek nie chce być nim. Czy aż tak źle się prezentował z całym swym bagażem doświadczeń? A może to był tylko jakiś dziwny żart? Nie zrozumiał i to również przemilczał. Dziwnie poczuł się przy tym, ale nie dał po sobie znać, że jest coś nie tak. Być może jego kochanek nie miał nic złego na myśli. Czas pokaże o co w tym chodziło... chyba. Może potem spyta jeszcze?
-Jesteś moją randką. Oczywiście, że stawiam. Inne rzeczy też mogę Ci postawić. - uśmiechnął się do tancerza, a potem wyszedł z nim z Ogrodu. Herbata? Może do tego coś jeszcze? Zobaczą w karcie.

zt x 2
Sponsored content

Re: Ogród botaniczy Hongneung

Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach