Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar

Liczba postów : 162
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

B28 Seoul

on Wto Paź 03, 2017 6:47 pm
avatar
Liczba postów : 105
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Wto Paź 10, 2017 10:53 am
Co on tak właściwie robił w tym mieście? Tak szczerze to sam nie był pewny. To była jedna z wielu jego spontanicznych decyzji, chociaż tym razem nie była spowodowana tylko i wyłącznie chwilową zachcianką. Gdzieś w rozmowie z Yette padło coś o powrocie do Korei i jego umysł zaliczył zawieszenie systemu. Z jakiegoś powodu zostawanie w Ameryce przestało mieć sens i niedługo po wyjeździe mężczyzny Byungsoo też spakował walizki.
Teraz szedł sobie ulicą, spoglądając na zegarek - prezent od ojca na początek swojego stażu. Jego rodzice zdecydowanie cieszyli się z jego decyzji bardziej niż on. Jednak on nie miał powodu do radości, ponieważ nie widział się z Yette od ostatniego spotkania w LA. Chciał do niego napisać albo zadzwonić, umówić się na spędzenie czasu razem, jak za starych dobrych czasów, kiedy udawał jego narzeczonego! Przy okazji zapomniał oddać mu pierścionka, który czas spoczywał w jego kieszeni. Za dar od losu uznał to, że przechodząc obok jakiejś restauracji zobaczył w środku Songa. Na moment wstrzymał powietrze, jakby nawet głośniejszy wydech miał pozbawić go możliwości porozmawiania z mężczyzną. Wypadł ze swojego małego transu dopiero kiedy zawiesił wzrok na osobie, która była przy stoliku razem z Yette. Tak. Nie był sam. Bardziej automatycznie niż po przemyśleniu, Bang sięgnął do kieszeni spodni i wcisnął krążek na palec. Długo nie czuł dotyku metalu w tym miejscu i nawet miło było znowu tego doświadczyć.
Wkroczył do środka i ruszył prosto do stolika, gdzie bezceremonialnie usiadł na kolanach swojej ofiary i zarzucił mu rękę na ramiona.
- Tu jesteś! Zaczynałem się martwić, skarbie. Myślałem, że dzisiaj jemy kolację w domu - zaczął trajkotać, a po kilku sekundach odwrócił się w stronę mężczyzny, który siedział naprzeciwko. - Gdzie moje maniery! Bang Byungsoo. No, niedługo Song Byungsoo - przedstawił się, podając dłoń do uściśnięcia i oferując ociekający miodem uśmiech. Ah, tak, w końcu był w swoim żywiole.
avatar
Liczba postów : 94
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Wto Paź 10, 2017 11:39 am
Decyzja o przeniesieniu głównej siedziby domu maklerskiego do Seulu była jedną z tych, których nie żałował. Kupił sobie apartament i chyba wreszcie poczuł, że jest w odpowiednim miejscu i czasie. To był jego dom, jego miejsce na świecie. To było to co mógłby pokochać.
Same sprawy organizacyjne związane z przeniesieniem głównej siedziby nie były aż takie trudne dla niego jakby się wydawało. Ojciec pomógł mu w tym. Zatrudniono nową kadrę mającą zarządzać domami w stanach, a sam Yette miał bardziej skupić się na biznesie w Korei. Poszło szybciej i mniej boleśniej niż by się na samym początku spodziewał. To dobrze. Miał wrażenie, że w końcu wszystko układa się tak jak powinno. Idzie po odpowiedniej, prostej drodze. Było dobrze. Tak czuł i nawet nie okłamywał samego siebie. To wrażenie mogło być też spowodowane tym, że przez natłok wszystkich spraw do załatwienia, nie tylko tych zawodowych, ale również związanych z przeprowadzką na stałe, kupowaniem apartamentu, urządzaniem go i tak dalej, nie miał za bardzo czasu by myśleć? Być może coś właśnie w tym było. Mało sypiał, sporo pracował, plus podróże. Przez jakiś czas ciągle był w drodze. Ba, nawet kupił sobie prywatny odrzutowiec uznając, że tak będzie po prostu mu wygodniej, niż korzystać z zwykłych rejsowych linii. Wcześniej podróżując tylko czasami do Korei czy też bardziej po stanach, latanie pierwszą klasą było dla niego wystarczające. Jednak konieczność latania tak co parę dni, przynajmniej na samym początku, spowodowała, że prywatny odrzutowiec stał się o wiele wygodniejszy. Dość droga zabawka, ale stać go było na to. Plus tatuś też dorzucił swoje trzy grosze, uznając, że będzie się "woził" też samolotem. W sumie czemu by nie? Emerytura. Może czas na beztroskie zwiedzanie Europy? Przynajmniej do tego namawiały ojca Yette przyszywane wnuczki mężczyzny, dzieci bliskich kuzynek Yette.
Ten dzień był chyba pierwszym wolnym od dłuższego czasu. Sprawy były zapięte na ostatni guzik, a sam młody Song mógł w końcu odetchnąć głębiej, spokojniej. Następny lot do stanów dopiero w przyszłym miesiącu i miał nadzieję, że nic nie zmusi go do zmiany planów. Wykorzystując wolniejszy dzień umówił się z dalszym kuzynem... na randkę! Nawet nie sam. Kuzyn nalegał na tą randkę od dawna. Chyba bardziej od urody i ciała Yette podniecały go jego pieniądze. W sumie nie każdego jest stać by kupić sobie w tym samym miesiącu apartament i odrzutowiec i to ot tak. Pieniądze. Jak nie wiesz o co chodzi to zawsze chodzi o nie.
Na randce kuzyn był przesłodki i kochany, aż za słodki. Można by było spokojnie dostać od niego cukrzycy, choć dziś chyba nic nie było w stanie zepsuć humoru mężczyźnie. Tak... ale kto przewidzi, że za chwilę pojawi się trzęsienie ziemi?
Pojawienie się Samiego było niczym przejście tsunami. Nagle i niespodziewanie, a Ty nie wiesz czy już wiać, czy może kurwa i tak to bez sensu bo przecież nie wygrasz z żywiołem!
Nie wiedział jak ma zareagować kiedy chłopak usiadł mu na kolanach, objął go więc tylko lekko ręką, ale tylko po to by nie spadł. Nie było jeszcze powiedziane, czy nie zrzuci go ze swoich kolan. Patrzył to na Samiego, to na swego kuzyna i nie był pewien co powinien teraz zrobić. Jak się zachować. Fakt, płacił chłopakowi za bycie jego narzeczonym, ale przecież to było jakiś czas temu. Potem układ przestał obowiązywać. Fakt, wysyłał mu pieniądze z tego ich mini układu... a raczej nie on sam osobiście, a jeden z jego maklerów, który obracał tymi pieniędzmi i wiedział na jakich zasadach to działa. Zresztą to był bardzo dobry makler, sporo zarabiał dla Samiego.
Ciszę przerwał kuzyn Yette, widząc, że wszystko lekko krępowało Songa postanowił przerwać tą ciszę, która nastała.
-Mam na imię Minho, jestem dość dalekim kuzynem Yette. Miło mi poznać... szły słuchy, że zerwałeś z Yette. Takie plotki. Sam Yette ostatnio z nikim nie chciał o Tobie rozmawiać, cały czas w biegu przenosząc siedzibę firmy.
avatar
Liczba postów : 105
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Wto Paź 10, 2017 11:55 am
Owszem, wiedział, że jest tam niechciany oraz tak właściwie to nie miał prawa siedzieć Yette na kolanach, ale tak właściwie to sam nie był pewny co się z nim działo. Od kiedy stracił z nim kontakt czuł się trochę jakby jego codzienność była niepełna. Potrzebował go obok, chciał dowiedzieć się o nim więcej, mieć okazję na poznanie bliżej każdego z tej trójki. Ta znajomość nie powinna się rozpaść i zamierzał upierać się przy tym przekonaniu. Nawet jeśli miał sobie u niego nagrabić taką akcją to przynajmniej będzie miał okazję z nim pobyć!
Zmierzył Minho sceptycznym spojrzeniem i skinął głową na informację o tym, z kim miał do czynienia. Zmrużył jednak oczy na nową informację. Ah, tak plotki. Jak na fakt, że nigdy tak na prawdę nie byli razem, dość ładną im historyjkę ułożyli. Już po chwili jednak znowu się uśmiechnął, a nawet zaśmiał. - Ah te ploteczki. Doprawdy, człowiek zostanie trochę dłużej w innym kraju i już wyciągają pochopne wnioski - mówił, perfekcyjnie wchodząc w swoją rolę, której wcześniejsze granie było dla niego udręką. Sytuacja się zmieniła, ale nie był jeszcze pewny w jaki sposób. Nieświadomie przesuwał palcami po karku Yette, lekko drapiąc go w skórę głowy. Po chwili jednak w końcu na niego spojrzał i w tej chwili po raz pierwszy od przyjścia poczuł się trochę niekomfortowo na widok jego miny. - Możemy porozmawiać? - spytał, wskazując ruchem głowy drzwi do łazienki. Podniósł się ze swojego miejsca, łapiąc go za rękę, aby ten nie mógł go zignorować. Nie był jeszcze pewny o czym chciał z nim gadać, ale z jakiegoś powodu nie widziało mu się wychodzenie i zostawianie go sam na sam z tym całym Minho.
avatar
Liczba postów : 94
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Sro Paź 11, 2017 12:47 pm
Szczerze był ciekaw o co chodziło chłopakowi. Rozstali się przecież. Sami dostawał kasę, w zasadzie za nic. Tylko dlatego, że Yette miał kaprys by inwestować pożyczone chłopakowi pieniądze. Było ciekawie, intrygująco, czasami męcząco, ale jednak było. Skończyło się. Nie płacił już mu przecież za udawanie narzeczonego. Nie wiedział więc zupełnie o co w tej farsie chodzi. Mimo to czekał. Nie odzywał się ani słowem. Był ciekawy co jeszcze ciekawego chłopak powie, jak skomentuje swe przybycie.
Uśmiechnął się przepraszająco do kuzyna, kiedy to Sami postanowił odejść z nim od stolika. Niechętnie wstał od stolika i poszedł z chłopakiem. Bez słowa sprzeciwu poszedł z młodszym mężczyzną do łazienki. Ba, nawet zamkną za nimi drzwi na zamek by nikt im nie przeszkadzał. Oparł się o drzwi i czekał na jakieś wyjaśnienia ze strony chłopaka. Co też ciekawego wymyśli, by wytłumaczyć to całe zachowanie? Co powie, by usprawiedliwić? Miał milczeć, ale w końcu nie dał rady i odezwał się spokojnie.
-Coś się stało? Potrzebujesz mojej pomocy? - w sumie najprostsze rozwiązania podobno są najlepsze, zatem poszedł po linii najmniejszego oporu. Przecież chłopak nie zakochał się w nim. Nie. To zupełnie nie możliwe. Czegoś chce, być może potrzebuje pomocy. To najbardziej logiczne!
avatar
Liczba postów : 105
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Sro Paź 11, 2017 2:18 pm
Zaciągnął go do łazienki z triumfalnym uśmiechem na twarzy, zupełnie jak dziecko, które zdobyło uwagę dorosłego. Bo tak właśnie się teraz czuł - jak dziecko we mgle, tylko że tutaj przysłowiową mgłą były jego uczucia. Nowe, nieznane, których za nic nie potrafił rozszyfrować. Jedyne czego był pewny to złość, którą czuł na widok Yette z innym facetem i po prostu musiał zareagować. Była to emocja, którą znał aż za dobrze, ale poza tym nie wiedział o co chodziło jego sercu i nie do końca wiedział co ma z tym zrobić.
Po wejściu do pomieszczenia stanął przed mężczyzną i wbił wzrok w kafelki pod swoimi stopami. Stał tak dopóki nie usłyszał jego pytań i wtedy też podniósł głowę. To by miało sens, prawda? Coś poszło mu w życiu nie tak, popełnił jakieś błędy i znalazł go, aby błagać o przysługę. Jednak jedyne czego Byungsoo od niego chciał to jego zainteresowanie, uwaga, ale... Właśnie, ale. Chcieć to jedno, poprosić o to było kompletnie inną sytuacją. Przecież Bang nigdy nie musiał zabiegać o niczyje względy!
Zastanawiając się nad odpowiedzią splótł ze sobą swoje palce i wtedy go olśniło. Znalazł idealny powód na wytłumaczenie swojego nagłego pojawienia się. Podniósł lewą dłoń i zdjął z palca pierścionek, który od razu przekazał mężczyźnie. - Zapomniałem ci go oddać zanim wyjechałeś - wyjaśnił jakże prawdziwy powód swojego przybycia do jego stolika, ale nie planował na tym kończyć. - Dobrze wyglądasz. Zadomowiłeś się już? - zainteresował się, opierając się dłonią o zlew, aby nadać swojej pozie chociaż trochę swobody. Bo przecież powinien czuć się przy nim jak przy dobrym znajomym. - Jak Teddy znosi zmianę miejsca zamieszkania? - dodał jeszcze, lekko marszcząc czoło. Gdy Minho powiedział mu o sprawnym przenoszeniu firmy, chłopak jako pierwszy przyszedł mu na myśl. Sam jako nastolatek raczej niezbyt chętnie dałby się z dnia na dzień wywieźć z kraju, w którym miał wszystkich znajomych i swoje ulubione miejsca, więc zastanawiało go jak najmłodszy z gromadki sobie z tym radzi. Bo zdaje się, że Yette raczej przyjął to dość normalnie.
avatar
Liczba postów : 94
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Sro Paź 11, 2017 6:23 pm
Ach... obrączka, a raczej pierścionek zaręczynowy. Zupełnie o nim zapomniał, a teraz kiedy znów miał okazję poczuć jego ciężar na swej dłoni poczuł się jakoś tak dziwnie, nie tak jak powinien. Coś tu zupełnie było nie tak. Miał ochotę wyjść i zostawić to wszystko za sobą. Tak by było najlepiej. Dostał to co kiedyś pożyczył. Zamknięty, kolejny, rozdział w jego życiu. Po co więc drążyć temat? Jednak nie wyszedł, nie zamknął drzwi za sobą. Wpatrywał się w krążek na swej dłoni. Słuchał, bardzo uważnie słów chłopaka. Zdecydował się odpowiedzieć dopiero na ostatnie pytanie. Misiu... no jak misiu wszystko znosi? Dobre pytanie. Całkiem ciekawe i można uznać, że to nawet niezły temat na ostatnie ich spotkanie.
-Nie chce się ostatnio zupełnie pojawiać, podobnie jak Feniks. Źle to znoszą. Obaj. Jestem ostatnio tylko i wyłącznie ja. Raczę sobie. Muszę. Zawsze radzę sobie sam. - to zabrzmiało lekko jak zarzut, ale w sumie rzucony był do samego siebie, nie Samiego. Feniks nie chciał pomagać, a Yette czuł się w tym wszystkim osamotniony... cały czas odrzucał tą emocje od siebie, udawał, że wszystko jest ok. Teraz jednak uczucie to powróciło ze zdwojoną siłą, a on poczuł się lekko zagubiony.
avatar
Liczba postów : 105
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Sro Paź 11, 2017 6:43 pm
Wysłuchał go, a jego usta powolutku zaczęły formować podkówkę. Miał nadzieję na to, że usłyszy wesołą odpowiedź, że wszyscy czują się w Korei świetnie i będzie mógł, chociaż niechętnie, odejść z przekonaniem, że są szczęśliwi. Ale tak nie było, a Byungsoo przypomniał sobie historię zasłyszaną od babci mężczyzny. Zamrugał dwa razy, zupełnie jakby ktoś dał mu cegłą w twarz. Bolało go serce, czuł w sobie ciężar i musiał wziął głębszy oddech, aby być w stanie cokolwiek odpowiedzieć. Możliwe, że brał to zbyt emocjonalnie, ale skoro Yette próbował zachowywać się jakby wszystko było okej to Bang mógł reagować za dwóch.
- Nie musisz - odpowiedział cicho i od razu mentalnie skarcił się za wtrącanie w nie swoje sprawy, ale przecież inaczej nie potrafił. Podniósł wzrok na jego twarz i wyszukał jego oczy, ale najwidoczniej był to błąd, bo teraz nie chciał wychodzić. Chciał tam zostać i w nie patrzeć, pomóc mu z problemami, których sam nawet nie rozumiał. Zrobił dwa kroki do przodu, tak że stał tuż przed nim i podniósł głowę, aby móc widzieć jego twarz. - Wiem, że nie znamy się szczególnie długo, ani że nie zostawiłem po sobie najlepszego wrażenia - tutaj mimowolnie się uśmiechnął na wspomnienie tych wszystkich akcji, które były nie na miejscu. I zapewne będzie ich jeszcze więcej! - Ale zawsze możesz się do mnie zwrócić jak coś będzie nie tak. I nie jestem specjalistą, ale zdaje się, że właśnie teraz coś jest nie w porządku - zauważył i położył mu rękę na ramieniu. Nie było to szczególnie wygodne, ale mógł chwilę przecierpieć. - Wiem, że dotychczas ze wszystkim radziłeś sobie sam i właściwie to cię za to podziwiam, ale możesz zrzucić trochę ciężaru na mnie, wygadać się. Zwłaszcza, że pozostała dwójka milczy i zapewne nie ułatwia ci sprawy - tutaj lekko zmarszczył oczy, jakby chciał w tej sposób odszukać całą resztę osobowości i sprawdzić co z nimi nie tak. No, ale tak to nie działało.
avatar
Liczba postów : 94
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Sro Paź 11, 2017 7:29 pm
Zacisnął mocno dłoń na obrączce i bardzo niechętnie popatrzył na chłopaka. Czemu nadal chciał z nim rozmawiać? Czemu nadal tu trwał? Czemu wciąż... a potem te słowa. Nie przerywał mu. Wsłuchiwał się w jego głos nie wiedząc do końca jak powinien zareagować. Co powinien zrobić czy powiedzieć teraz? Spokojnie. Tylko spokojnie. Trzeba poczekać jeszcze chwilkę. Może za chwilę... ale potem było jeszcze gorzej. Uczucie dezorientacji pogłębiało się z każdym kolejnym słowem chłopaka. Czemu on tak bardzo się starał? Przecież nie musiał? W zasadzie nic nie musiał robić, ani mówić. Nic nie był winien w stosunku do Yette, ani innej osobowości. Ich interesy zostały zakończone, więc po co to wszystko? Te słowa? Te gesty? Czy to miało jakieś znaczenie? Jakiś sens? Coś miało być odkryte jeszcze? Może...
Zamiast odpowiedzieć mu słowami położył dłoń na jego policzku, tą wolną, w której teraz nie trzymał obrączki, a potem bardzo delikatnie pocałował go w usta. Nie wiedział sam czemu to robi. Nie znał sensu swego zachowania, nawet nie wiedział czy to co robi jest normalne. Może oszalał już zupełnie? Pocałował go bardzo delikatnie, a potem odrobinę intensywniej, jednak nie tak by odważyć się wsunąć język do jego ust. Nie, aż taki bezczelny nie był. Przytulił się do niego lekko prostując się tym samym. Cóż poradzić, by go pocałować musiał się lekko schylić do niego, a teraz to sobie może pocałować go najwyżej w czółko go... mniejsza! Nieważne! Przytulał się do niego z każdą chwilą coraz mocniej.
avatar
Liczba postów : 105
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Sro Paź 11, 2017 7:46 pm
Powietrze stanęło mu w gardle, kiedy ten go dotknął. Powoli opuścił dłoń z jego ramienia, patrząc na niego szeroko otwartymi oczami. Tego jeszcze nie było. Jasne, przytulał go wcześniej, udawał wielce zakochanego, ale ten moment nie był udawany. Byli w pustej łazience, jedynymi osobami przed którymi mogli udawać byli oni sami. Zamknął oczy, kiedy ten się pochylił i po chwili paraliżującego szoku zaczął odpowiadać na pocałunek i wspiął się na palce, aby trochę bardziej się do niego zbliżyć. Zacisnął palce obu dłoni na jego koszuli, trzymając go blisko siebie dopóki ten się nie odsunął. Wypuścił głęboki oddech, czując mrowienie w wargach, które domagały się dalszego kontaktu, jednak nie miał czasu na protesty, bo już w następnej chwili znajdował się w jego ramionach. Przekręcił głowę na bok, aby nie stracić dopływu powietrza i odwzajemnił uścisk, słuchając bicia jego serca. A może to było serce Byungsoo? Przecież waliło tak szybko, że mógł to czuć w uszach. Oddychał głęboko, a na jego ustach powoli pojawił się uśmiech. No, więc zdobył jego uwagę!
- Naprawdę jestem zawsze do twojej dyspozycji, ale nie będę jak mnie zmiażdżysz - zażartował, odsuwając się nieznacznie i zarzucając mu ręce na szyję, aby ściągnąć go trochę do dołu, stanąć na palcach i w końcu złożyć na jego ustach krótkiego buziaka. Nawet jakby chciał nie wyciągnął by z tego kontaktu ust nic więcej - zbyt szeroko się teraz uśmiechał. - No więc? Idziemy gdzieś porozmawiać na spokojnie czy wolisz wrócić do swojego kuzyna? - spytał go, przekrzywiając głowę na bok i unosząc pytająco brwi. Nie żeby źle mu było, ale jednak miał wyższe standardy niż rozmawianie na ważne tematy w łazience jakiejś restauracji, podczas gdy gdzieś za drzwiami siedziała randka jego randki.
avatar
Liczba postów : 94
Zobacz profil autora

Re: B28 Seoul

on Sro Paź 11, 2017 8:02 pm
Miejsce, w którym przebywali zdecydowanie nie było odpowiednim do poważniejszych rozmów. Potrzebowali czegoś bezpieczniejszego, pewniejszego i bardziej komfortowego. Do samego domu nie miał jeszcze ochoty wracać, ale coś innego? Na przykład jakiś park lub zwykła kawiarnia już bardziej mu odpowiadało. Dziwnie mu było kiedy nawet nie słyszał... nie czuł... czemu musiał być taki sam. Niby kiedyś marzył o tym by być jedyną osobowością, ale teraz kiedy w pewnym sensie tak właśnie było czuł się cholernie źle. Być może zaczynał doceniać to jaki był misiu, rady Feniksa, nawet jeśli czasami dziwne, to pomagały mu. Pojawiał się i zachwycał swoją grą, nawet tym. To też uspokajało Yette. Teraz nie czuł muzyki, czuł tylko zagubienie.
W ramionach chłopaka odzyskał odrobinę spokoju, który miał dzięki innym osobowością. Nie mógł dopuścić by to stracić. Zatem wyszedł z chłopakiem z łazienki, a potem przeprosił swego kuzyna. Powiedział, że jednak ich randka to była wielka pomyłka. Przepraszał go z pięć minut, a potem wyszedł z restauracji z swoim niedawnym niedoszłym narzeczonym.

zt x 2
Sponsored content

Re: B28 Seoul

Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach