Share
Go down
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Salon

on Czw Paź 11, 2018 11:37 pm
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Czw Paź 11, 2018 11:43 pm
/z Rynek Namdaemun

Trochę za szybko, ale Sanggyun poczuł ulgę kiedy Yao zgodził się go wysłuchać. Doskonale wiedział, że może się to skończyć źle. Wciąż może mu nie uwierzyć, albo nie chcieć się w to pakować, ale sama możliwość wyjaśnienia była już wystarczającym dużym darem, aby Sanggyun był wdzięczny losowi. Prowadził chłopaka do swojego mieszkania tak szybko jak był w stanie bez przechodzenia w trucht, aby jak najszybciej mieć to za sobą. Aby ten zrozumiał.
Gdy otworzył drzwi do mieszkania, przywitał ich kot. Kot, którego imienia Sanggyun też nie pamiętał. Z biegu do głowy wpadło mu imię "Nutella", wiec postanowił go użyć. - Uh... tak, to jest Nutella - poinformował swojego gościa, kiedy ściągali ubrania wierzchnie w przedpokoju. Potem zaprowadził go do salonu, po którym rozejrzał się niepewnie i odetchnął głęboko. - Chcesz się czegoś napić? Kawy, herbaty, kakao? - zaproponował, chcąc być dobrym gospodarzem i możliwie najbardziej ułatwić mu zrelaksowanie się tutaj, aby informacje zostały lepiej przyjęte. Aby zrozumiał i został. Aby nie chciał uciekać jak tylko Sanggyun wyzna mu prawdę.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Czw Paź 11, 2018 11:53 pm
Szedł za chłopakiem mając coraz większe wątpliwości, czy to co robi jest odpowiednie. Może właśnie robił największą głupotę w swoim życiu? Może nie powinien w to wchodzić aż tak głęboko? Co to wszystko miało znaczyć? I czemu chciał się w to pchać? Wszedł do mieszkania z wielką ochotą by uciec, odepchnąć go i pobiec do domu. No ale przekroczył próg. Postawił swój koszyk, a potem zdjął buty. Co teraz? Ach kotek! Coś milszego w tym wszystkim! Uśmiechnął się smutno do koteczka, a potem ruszył dalej za gospodarzem.
Czy czegoś chciał do picia? W sumie nie miał najmniejszej ochoty na nic do picia, ale wpadło mu do głowy coś czym mógłby zająć ręce. Coś co by sprawiło, że zdecydowałby się zostać jeszcze chwilę, by wysłuchać go.
-Nie... może ja zrobię coś do jedzenia, a Ty będziesz opowiadał? Ja będę miał na czymś się skupić i nie będę płakał. Masz ochotę na omlet? - w sumie nie czuł głodu, ale musiał czymś się zająć, a tak siedzieć, patrzeć i czekać jak na wyrok? Nie. Nie chciał tego. Potrzebował jakiegokolwiek zajęcia!
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 12:13 am
Nie spodziewał się takiej odpowiedzi, ale nie planował mu odmawiać. Nie miał powodu, aby zakazać mu gotowania, zwłaszcza jeśli pomoże mu to jakoś przetrawić nowe informacje. - Okej, pewnie. Uh... nie jestem głodny, ale ty się nie krępuj - poinformował go i zaprowadził do kuchni, która od salonu oddzielona była tylko wyspą kuchenną. Rozejrzał się po pomieszczeniu, próbując zlokalizować jakieś produkty, ale tutaj znajdował się pewien problem. - Właściwie... właściwie to sam nie jestem pewny gdzie co leży - przyznał, chcąc być z nim szczery. Powinien być szczery. - Na pewno robiłem zakupy wczoraj, miałem to w terminarzu, więc wszystko powinno być, ale nie wiem gdzie. Możesz poszukać czego chcesz, ja muszę coś przynieść z pokoju, aby to tłumaczenie miało sens - poinformował chłopaka i szybkim krokiem wyszedł z kuchni do swojej sypialni, w której poszukał kilku rzeczy, z którymi wrócił do kuchni niosąc je w czerwonym pudełku. Postawił je na wyspie kuchennej i wyjął dwa pierwsze przedmioty - gumowa, zielona opaska na rękę i pękaty terminarz na ten rok kalendarzowy. Usiadł na krześle przy wyspie i podniósł opaskę, na której białymi literami napisane były podstawowe informacje, takie jak nazwa choroby, nazwisko i telefon kontaktowy do najbliższej osoby. Obrócił opaskę w palcach i spojrzał nad nią na chłopaka. - Jesteś jedną z niewielu osób spoza rodziny, której to mówię. Zawsze próbowałem być... normalny. Udawać, że wszystko jest okej, ale to nigdy nie kończy się dobrze. Nie chciałem ci tego mówić na samym początku, aby cię nie zniechęcić, ale to było głupie zagranie. Chociaż chyba głupszym byłoby przywitanie się "Hej, jestem Sanggyun, mam Alzheimera" - mruknął, przypadkowo wrzucając chłopaka na głęboką wodę. Otworzył szeroko oczy na własne słowa i spiął się, czekając na reakcję.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 12:26 am
Spokojnie! Skoro miał się sam ogarnąć w tej kuchni to zrobi to. Poradzi sobie z w tym na spokojnie! To zawsze jakieś zajęcie, coś nad czym będzie mógł się skupić. Szukanie wszystkiego co potrzebował na omlet było o wiele lepsze niż czekanie aż jego gospodarz w końcu zacznie coś mówić. No, a jeszcze lepiej jak ucieknie z pokoju bo coś ma przynieść! No pięknie. Niech będzie i tak. Czekając na niego, aż wróci faktycznie zaczął rozglądać się po kuchni, ogarniać co gdzie jest poukładane, co gdzie może znaleźć. Nawet całkiem nieźle mu to szło, ale wrócił chłopak i gdyby nie niósł ze sobą pudełka to pewnie sam Yao nie przerywał swego myszkowania. No ale ciekawość była o wiele silniejsza. Skupił cała swoją uwagę tylko na chłopaku i na tym co dzierżył w dłoni. Czekał aż wydusi to z siebie. Aż skończy mówić, by padło to coś, ten wyrok.
Dał skończyć mu mówić, a potem zbliżył się do niego i wyciągnął z jego dłoni opaskę. To było takie dziwne. Nigdy nie słyszał o kimś tak młodym kto by chorował na takie coś. Słyszał o tym, ale w tym wieku? Czy to możliwe? To brzmi cholernie nierealnie. Wpatrywał się w przeklęty przedmiot, obserwując co na nim jest napisane, a potem bez słowa przytulił chłopaka do siebie.
-Albo ja jestem najbardziej naiwnym głupkiem na świecie, albo to najmniej sensowny z moich pomysłów, ale... - przytulił chłopaka jeszcze bardziej, nawet nie wiedząc czemu to tak właśnie robi.
-... ale skoro o mnie zapominasz to muszę zamieszkać z Tobą byś przypominał sobie o mnie... jestem głupi... - to co powiedział chyba było najbardziej głupią reakcją na to wszystko jaką można sobie wyobrazić, no przynajmniej w tym momencie Yao takie właśnie miał wrażenie.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 12:46 am
Nie miał pojęcia czego się spodziewać, ale przytulenie w jego pomysłach kompletnie nie wchodziło w grę. Zrozumiałby niedowierzanie, albo złość, ewentualnie współczucie, czy chociażby szok. A nie taki... spokój, po którym nadeszło przytulenie i propozycja wspólnego zamieszkania. Przez chwilę nie był pewny jak zareagować, po czym jednak powoli odwzajemnił uścisk. Moment później jednak wypuścił oddech i zaśmiał się. Z nerwów, z szoku, ciężko stwierdzić co dokładnie. - Nie jest to jeszcze tak rozwinięte stadium, aby to było konieczne - zapewnił go z gorzkim uśmiechem. - Nie musisz rzucać wszystkiego, aby mi było łatwiej, możemy zachować się jak... no cóż... "normalne" pary - dodał, nawet tego chcąc. Chciał być jak wszyscy inni, w końcu wierzył w to, że to eksperymentalne leczenie zadziała. - Bo jestem w stanie funkcjonować normalnie. Zazwyczaj. Czasem zdarza się właśnie to... Ta czarna dziura w miejscu, gdzie powinno coś być - mruknął, wyciągając rękę po swój terminarz. - Co rano czytam najważniejsze informacje, które po prostu muszę wiedzieć, w razie jakby przez noc coś naprawdę się pogorszyło - poinformował chłopaka i odłożył terminarz na miejsce. Chciał mu opowiedzieć wszystko, podzielić się z nim swoimi przeżyciami, swoją rutyną, opowiedzieć jak działa jego życie, ale nie chciał go jeszcze tym wszystkim obarczać. To było ich pierwsze spotkanie od czasu olimpiady, mieli tyle innych tematów do rozmowy!
- Nigdy nie miałem okazji ci pogratulować - zdał sobie nagle sprawę. Po samych igrzyskach były ceremonie, prasa, wywiady, a Sanggyun musiał wrócić, aby zająć się kotem. Aby wrócić do swojego życia. - Poszło ci tak dobrze, byłeś tak piękny na lodzie, a ja zniknąłem i przywitałem cię w ten sposób. Yoonie... Jesteś niesamowity - powiedział, patrząc na niego z lekkim uśmiechem. Czuł się lekki. Znacznie lżejszy niż tego ranka, niż kiedy był przekonany, że wszystko zniszczył.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 1:04 am
No dobrze. Skoro nie chciał aż takiego zabiegu, to dobrze. Niech będzie inaczej. W sumie ta cała propozycja nie była na ten etap znajomości. Wszystko pewnie by było za wcześnie. No ale to nic. Czasami taki chłopak jak Yao ma dziwne i dość nieprzemyślane pomysły. Teraz jednak to coś co zrodziło się w jego główce zderzyło się ze zdrowym rozsądkiem. To dobrze! Nie ma co rzucać się na głęboką wodę za wcześnie. Nawet jeśli chciał dobrze, nawet jeśli kierował się chęcią pomocy chłopakowi. To wszystko może przecież poczekać. Póki co nie ma co aż tak planować. Więc skoro już jego pomysł odpadł to zostało mu tylko jedno. Wysłuchać co gospodarz tego mieszkanka ma jeszcze mu do powiedzenia! Do tego obserwował wszystko co chciał mu pokazać. Chciał to zrozumieć, wszystko, nawet jeśli to będzie trudne! Nie mógł teraz tego ot tak zostawić i zlekceważyć.
-Rozumiem. Kalendarz z wszystkim co najważniejsze! Takie coś pomaga? Czemu nie nosisz tej opaski? Nie chcesz obarczać tym innych? - może to było chamskie i bezczelne pytanie, ale chciał wiedzieć. Chciał zrozumieć to jak żył chłopak, z czym borykał się na codzień. Chciał odkryć jego świat, nawet jeśli nie będzie nigdy mógł popatrzeć na niego jego oczami.
-Dziękuję... potem bardzo długo nie widzieliśmy się. Wiem, to w sumie moja wina. Przepraszam. Teraz możemy to nadrobić. Jeśli jeszcze mnie chcesz. - nie wiedział, nie był pewien. Nie po tym co usłyszał. Co dzierżył cały czas w swojej dłoni. Nie chciał już jednak uciekać. Nie chciał zamykać tych drzwi i pożegnać się na zawsze.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 1:19 am
Zadziwiające było to jak szybko otrzymał to, czego tak bardzo chciał - zrozumienie. Nie zasługiwał na nie, nie po tym jak doprowadził tego chłopaka do płaczu, do tego stopnia rozgoryczenia w jakim znajdował się zaledwie minuty temu. Jednak nie planował tego odrzucać. Przyjmie to zrozumienie i zrobi wszystko, aby Yao nie było już smutno. Nigdy więcej. Dodatkowo pytania chłopaka przyjął z ulgą, spokojem. Oznaczało to, że chciał wiedzieć, chciał zrozumieć. Więc dokładnie to Sanggyun mu da. Zastanowił się moment nad ubraniem odpowiedzi w słowa. Dobre słowa. - Pomaga, w pewnym stopniu przynajmniej. Odciąża mnie z pamiętania o rzeczach, które łatwo zapomnieć. Kiedy mam wszystko w jednym miejscu wiem, gdzie mogę sprawdzić, kiedy czegoś mi zabraknie. Nie pomaga to z pamiętaniem ludzi czy wydarzeń, ale zdecydowanie jest dobre do ogarniania czasu i podstawowych informacji - wyjaśnił mu to pobieżnie i spojrzał na bransoletkę z pewną odrazą. - A to... Nie chcę być widziany przez pryzmat choroby. Nie twierdzę, że wychodzi mi to na dobre, ale udaje mi się żyć ze społeczeństwem w jedności, dopóki funkcjonowanie nie stanie się za trudne, więc planuję zrobić to dobrze, bez etykietek - odpowiedział mu na pytanie i westchnął. Gdyby nosił tą opaskę codziennie nie byłoby tego problemu, ale naprawdę nie chciał, aby Yao od początku wiedział. Na pewno patrzyłby na niego inaczej, nawet jeśli nieświadomie. - To nie była twoja wina, kontakt działa w dwie strony. Nie masz za co przepraszać - zapewnił go, ponieważ nie widział w tym jego winy. Oboje mogli się znaleźć, jednak życie dopada każdego. - I oczywiście, że cię chcę, maleństwo - odparł, próbując znowu użyć nazewnictwa, którego używał tego dnia w hotelu. Kiedy prosił go, aby ten był przy nim sobą. - To ty masz w tym momencie możliwość wyjścia, zrozumiem jeśli nie będziesz chciał się w to pakować - poinformował go, może zbędnie jako że ten wydawał się dalej chcieć z nim coś wspólnego, jednak wolał zostawić mu otwarte drzwi.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 1:31 am
No tak. To wszystko było cholernie obce i trudne dla chłopaka z zupełnie innym bagażem doświadczeń. No ale nie takie problemy pokonywał w swoim życiu. Nie powinien teraz uciekać, ale słuchać. Chyba tylko to może teraz zrobić. Słuchać i bardzo uważać, by niczego nie przeoczyć. Starał się zapamiętać to jak podchodził do tematu jego chłopak? Nie był nawet pewien czy to nazewnictwo jest poprawne. No ale to nic! Z czasem może określą się w jakimś stopniu. Teraz nie musiał nawet w myślach szufladkować go w żaden sposób! Spokojnie! Nic na siłę. Trzeba najpierw oswoić się z jedną myślą, a potem przyjdą kolejne stopnie tej znajomości. Pokolei! Przecież Sanggyun był na tyle uprzejmy, że tłumaczył. No przynajmniej w takim zakresie by dla biednego Yao nie było za wiele na raz, na początek. To dobrze. Na wstęp za wiele wiedzy czy też informacji może być przytłaczające.
Słysząc, że go nadal chce nie mógł się powstrzymać, by go nie pocałować bardzo delikatnie w usta. Potrzebował tego typu bliskości. Czegoś co utwierdzi go w przekonaniu, że nadal jest chciany, a może kiedyś i odrobinę będzie kochany? Tego właśnie potrzebował. Tej nadziei, że może coś nastanie za jakiś czas. Podobno nadzieja jest matką głupców, ale też kocha swe dzieci. Może nie będzie aż tak źle dla tej pary? No właśnie. Chciał myśleć pozytywnie, chciał wierzyć w to, że będzie dobrze. Ważne, by być razem.
-W tym momencie mam ochotę położyć się obok Ciebie byś mnie przytulił i poleżeć tak przez chwilę, a potem jak już się uspokoimy to zrobię coś do jedzenia. Ja już prawie ogarniam tą kuchnię... ale teraz... proszę... po prostu bądź. - nie był pewien, czy nie prosi o za wiele. Nie wiedział czy dostanie to czego pragnął, ale przecież nie zaszkodzi poczekać na odpowiedź.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 1:46 am
Jeden mały pocałunek może znaczyć wiele różnych rzeczy. Dla jednej osoby może być normalnością, czymś codziennym, nic nie znaczącym. Dla kogo innego jest to najważniejsza rzecz jaka może być. Zapewnienie o obecności, bliskości, uczuciu. Serce Gyuna zabiło szybciej na to świadectwo uczuć, które już są, które mogą nastąpić i które mają trwać. Odwzajemnił pocałunek przez tą chwilę, przed którą trwał, wracając do tak wytęsknionego smaku ust Yao. Przez tak długi czas nie był nawet świadomy, że mu ich brakuje, ale ten moment był jak znalezienie brakującego elementu układanki. Znalezienie nowego sensu.
Słowa Yaoyoona trafiły chłopaka prosto w serce. Dokładnie to chciał usłyszeć, więc nie czekając na nic więcej, złapał go za rękę i pociągnął za sobą swojego pokoju. Przez chwilę rozważał położenie się na kanapie, ale na łóżku będzie im wygodniej. Tak więc wgramolił się na pościel i poczekał aż chłopak do niego dołączy. Wciąż nie mógł uwierzyć w swoje szczęście, więc milczał przez całą drogę i moment układania się w wygodnych pozycjach. Spojrzał na chłopaka w swoich ramionach z niekontrolowanym uśmiechem na twarzy. - Nawet nie wiesz jak mi cię brakowało - powiedział z westchnieniem, chcąc go o tym poinformować. Powiedziałby więcej, ale to nie był czas na wielkie wyznania. Spotkali się pierwszy raz po tak długim czasie, nie było sensu spieszyć czegokolwiek. - A... tak przy okazji. O co ci dzisiaj chodziło z tym jabłkiem? - spytał go z pewnym rozbawieniem, które naszło go gdy pomyślał o tej sytuacji. Najbardziej dezorientującej sytuacji, bez której nie doszliby do tego momentu, ale wciąż wydawała się dość nietypowa!
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 8:23 am
Skoro sam zaproponował łóżko i to nawet nie po to by uprawiać z chłopakiem seks, to aż nazbyt chętnie poszedł za chłopakiem. Chciał jedynie przytulić się do niego. Pobyć przy nim jak najbliżej się da. Uspokoić wszystkie emocje, które pojawiły się w nim tego dnia od chwili kiedy nieszczęśliwie podarował mu to jabłko. Teraz na chwilę było dobrze. Potem przyjdzie czas na rozważania, zastanawianie się co dalej. Teraz po prostu i tak najzwyczajniej chciał poczuć ciepło jego ciała, zapach i coś czego tak bardzo mu brakowało. W sumie wszystkiego. Nawet tego jak go nazywał.
Ułożył się wygodnie przy chłopaku a potem wtulił w jego ciało. Zdecydowanie tego najbardziej brakowało mu przez ten okres kiedy nie mieli czasu na spotkania. Jak to wszystko się dziwnie układa. Z szczęścia w płacz, a teraz ulgę. To takie wszystko dziwne, nie był jeszcze do końca pewien jak w tym wszystkim się czuje, ale nie chciał odsuwać się od niego.
-My też Ciebie brakowało. Skoro oboje mamy wolniejszy dzień... to pozwolisz, że zostanę tu dłużej? - napisze za chwilę, albo dwie do kuzyna i przeprosi za brak zakupów. Potem mu to wszystko wyjaśni! Nie chciał go ignorować, a z drugiej strony tak bardzo chciał zostać przy Gyunie. Oby kuzyn mu wybaczył ten dzień wolny od domowych obowiązków.
-Jest takie śliczne i czerwone. Chciałem coś Ci dać jak tylko Cie zobaczyłem. Nie mając nic ładniejszego przy sobie uznałem, że dam jabłuszko... bo jest czerwone jak serduszko... takie... po prostu skojarzenie z kolorem. - już mógł sobie chyba odpuścić z tym owocem. No ale wtedy wydawało mu się to dobrym pomysłem.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Paź 12, 2018 11:56 pm
Dzień był jeszcze młody, mieli naprawdę wiele czasu zanim słońce zacznie zanikać za horyzontem, a jednak Sanggyun czuł się jakby to popołudnie mogłoby już dobiec końca. Działy się tak nieprzewidywalne rzeczy, że sam nie był pewny czy chce doczekać do wieczora. Ten moment mógłby trwać wieczność, ale kto wie co będzie kiedy słońce zacznie ustępować miejsca księżycowi. Cokolwiek jednak miałoby się stać, nie chciał za nic stracić z oczu tego chłopaka. Przynajmniej na razie, chciał się nim nacieszyć, dopóki miał w głowie jego pełen, czysty obraz. Zanim cokolwiek zacznie mu uciekać.
- No nie wiem - mruknął, mając ochotę się z nim podroczyć. Było zbyt poważnie! - Musiałbyś mnie jakoś przekonać. Może nawet zgodzę się, abyś został na noc - poinformował go z zamyśloną miną przejmującą jego rysy twarzy.
Słuchając jego wyjaśnień niekontrolowanie zaczął się uśmiechać. Yaoyoon był uroczy, nieważne co sam o sobie myślał. Miał tak świeże, niewinne podejście do niektórych spraw. Gyun nie mógł się powstrzymać od pocałowania go w czoło i zaśmiania się tuż przy jego skórze. - Dziękuję. I przepraszam, że nie zareagowałem tak jak powinienem - wyrzucił z siebie, ale zaraz znowu się odezwał, aby nie psuć atmosfery wracaniem do tego momentu. - Chociaż to może i lepiej. Nie wiem czy twoja kariera doceniłaby pocałunek z mężczyzną na środku seulskiego rynku - zaśmiał się, przeczesując palcami jego włosy. Zdaje się, że jego kot wyczuł zdradę, której dokonał się jego właściciel, bo chwilę później wskoczył na łóżko i położył się przy biodrze Gyuna, z drugiej strony niż Yaoyoon. Chwilę później Gyun wyciągnął rękę, aby czworonoga także zaszczycić głaskaniem po łebku.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 12:09 am
Przekonać go by pozwolił zostać na noc? Nawet jeśli żartował w tym właśnie momencie, to chłopak na poważnie przejął się zadaniem, które zostało postawione przed nim. Ba. On chciał go przekonać do tego! Tylko jak? Co zrobić, by Sanggyun pragnął obecności łyżwiarza jeszcze bardziej niż wcześniej? Miał coś powiedzieć, ale zrezygnował z tego pomysłu w ostatniej chwili. Zamiast tego zaczął go całować po policzkach. Bardzo delikatnie. Musnął swoimi wargami nawet kącik jego ust, ale nie całował tam gdzie mółby najbardziej chcieć chłopak. Oj nie... skoro ma go przekonać to musi kupić czymś co może dostanie potem.No przynajmniej taki był pomysł. Czy to coś da? Okaże się za chwilę. Bawił się tak przez parę minut, a potem popatrzył na niego błagającym wzrokiem szczeniaka. Czy można teraz mu odmówić? A może jednak Sanggyun oprze się urokowi osobistemu łyżwiarza?
Na słowa o karierze uśmiechnął się do chłopaka bardzo delikatnie. No tak. Prawda. Jego fanki nie byłyby zbyt zadowolone czymś takim jak publiczny pocałunek ich idola z jakimś facetem. Delikatnie ujmując nie byłyby zadowolone. Te dziewczyny czasami bywały strasznie dziwne, ale no cóż. Podobno ich potrzebował.
-Tak. Masz racje... ale i tak rozszarpałyby Cie moje fanki, gdyby zobaczyły, że płaczę przez Ciebie... mord! - oj no głupie żarty, przecież fanki nikogo by nie skrzywdziły! Prawda?
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 12:27 am
Nie był do końca pewny tego, co może wymyślić Yaoyoon. Rzucił to ot tak, dając mu pole do popisu i można spokojnie powiedzieć, że się nie zawiódł! Przymknął oczy ze śmiechem, kiedy poczuł jego wargi na swojej twarzy, w pewnym momencie wydymając z rozczarowaniem usta, kiedy zorientował się, że ten perfidnie nie chce go w nie pocałować. Kiedy ten przestał, Gyun powoli otworzył oczy i na niego spojrzał, od razu mięknąć pod jego wzrokiem. Jakby kiedykolwiek faktycznie mówił serio i nie chciał go u siebie w łóżku to teraz bez dwóch zdań zmieniłby zdanie i nie chciał go puścić. A więc zbędne przekonywanie tak czy siak zakończone było sukcesem. - Sprytnie. Doceniam tą taktykę - poinformował go, przesuwając wzrokiem po jego twarzy. Uśmiechnął się nieznacznie i przesunął kciukiem tuż pod jego dolną wargą. - Zostań ze mną do jutra - mruknął ciszej, jakby chcąc zamknąć ich razem w bańce, z daleka od świata. Byli sami w mieszkaniu i w pokoju, ale i tak chciał nadać temu większą intymność. Aby nie liczyło się kompletnie nic poza ich dwójką tu i teraz.
Podejrzewał, że ten żartował, ale znając szalone fanki... zdecydowanie mogły być przerażające i raczej wolał nie być na ich złej stronie. Wystarczająco się nasłuchał o ludziach napastowanych przez zrobienie czegoś złego nieodpowiedniej, sławnej osobie. - Jak kiedykolwiek będę miał czelność zrobić ci krzywdę, nie krępuj się aby je na mnie nasłać - poinformował go półżartem. Nie planował go krzywdzić, nigdy więcej, ale kto wie co się stanie!
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 12:39 am
Słysząc ten szept poczuł bardzo przyjemny dreszcz, który przeszył jego ciało. To było podniecające, kuszące i zachęcające zarazem. Jednak nie dał się ponieść temu ot tak. Wpatrywał się w oczy chłopaka, a kiedy poczuł jego dotyk na swoich ustach lekko je rozchylił. Dając mu tym samym większe pole do popisu jeśli chciał coś zrobić. Przez chwilę mógł być nawet niewinnym chłopcem. Choć w sumie sam o sobie by pewnie tak nigdy nie powiedział. Przy określaniu siebie nie użyłby też słowa uroczy, ale to już tylko jego zdanie.
W kwestii fanek to był głupi żart. Nigdy by nikogo nie nasyłał na chłopaka, nawet wtedy gdyby go zranił. Może i bywał dziwny, ale nie chciał niczyjej krzywdy, nawet swego wroga. Nie uznawał zasady oko za oko, ząb za ząb. Zło podobno wraca, a czasami może też uderzyć w kogoś bliskiego. Nie chciał by coś złego stało się na przykład jego kuzynowi, bo on sam się na kimś mścił. Oj nie... czasami ból trzeba przetrwać, pielęgnować jak każde inne uczucie.
-Nie myśl o nich... powiedz mi lepiej czy chcesz bym Ci coś potem ugotował. Chcesz bym zaopiekował się Tobą jak moja mama mną kiedyś? - to chyba było dziwne pytanie, ale uznał, że może zaryzykować. W ostateczności mogą zostać w łóżku. Nie śpieszyło mu się zupełnie nigdzie. Nie był aż tak wyrywny do tego gotowania.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 12:54 am
Spuścił wzrok na jego wargi, kiedy te się rozsunęły. Naprawdę ciężko mu było uwierzyć w to jak tak idealna osoba może istnieć, a co dopiero chcieć być z nim w tym miejscu i czasie. Dlatego przestał się nad tym zastanawiać, aby czasem nie przestać w to wierzyć. Aby nie uznać tej całej sytuacji za pokręcony sen, z którego lada moment się obudzi. Zamiast tego planował korzystać z tej chwili i zrobić to co chciał. Wszystko, aby później nie żałować, że nie miał na coś odwagi. Dlatego też pchany chwilą delikatnie przytrzymał w dłoni jego policzek i zmniejszył dzielącą ich odległość, zatrzymując się tuż przy jego ustach, tak że czuł na swoich jego oddech. Zamknął oczy i po kilku sekundach przycisnął wargi do jego, niedługo później przesuwając językiem po jego rozwartych wargach. Nie musieli się nigdzie spieszyć, więc Sanggyun skorzystał z możliwości spokojnego docenienia tej bliskości. Ciepła i smaku jego ust, jego zapachu i tego jak najmniejszy dotyk przesyłał iskierki wzdłuż jego ciała.
Moment nie trwał długo, chociaż wystarczająco, aby Sanggyunowi zabrakło tchu i był zmuszony wziąć głębszy oddech po odsunięciu się od chłopaka. Uśmiech gościł na jego ustach jeszcze podczas pocałunku, ale teraz, gdy znowu spojrzał na Yao, czuł się niesamowicie.
Nie musiał się długo zastanawiać zanim zaczął kręcić przecząco głową. - Nie, zostańmy tutaj. Ile się da - mruknął, kładąc głowę na poduszce i przyciągając Yao do swojej klatki piersiowej. - Jak zgłodniejemy to coś zamówimy - dodał po chwili zastanowienia. Ludzie mimo wszystko musieli jeść, więc nie mógł o tym fakcie zapominać, nawet jeśli w tym momencie miał wrażenie, że obecność chłopaka starczy mu jako jedyny środek do życia.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 1:18 am
W pierwszej chwili nie odwzajemniał pocałunku. Pozwolił by to jego chłopak, bo chyba tak może o nim mówić? Pozwolił by to on czuł kontrolę, dominację, może akurat takie coś go podnieci? Nie wiedział jeszcze. Chciał zobaczyć. Nie był jednak biedny zbyt długo. Odwzajemnił ten gest po chwili. Chciał więcej, ale póki co zadowolił się tylko tym. Wszystko na zasadzie apetyt rośnie w miarę jedzenia. On zdecydowanie był bardzo konkretnym przykładem tego przysłowia. Pragnął ust chłopaka, ale kontrolował się. Nie chciał zdobyć jego ciała za wcześnie. Tym razem wolał poczekać z tym, by delektować się każdą rzeczą, docenić jej wartość, póki on to pamiętał. Jeszce świadomość choroby partnera nie dotarła do niego z pełnią swej mocy, póki co cieszył się po prostu chwilą obecną, ale przyjdzie jeszcze czas na refleksje.
-Dobrze! Tak będzie najlepiej. Mi nie śpieszy się nigdzie. A Ty wiesz, że łyżwiarze podobno mają ładne brzuszki? Co zrobisz by zobaczyć mój? - uśmiechnął się do chłopaka jak dziecko, które z jednej strony chce podzielić się z przyjacielem największym sekretem, a z drugiej jednak chce coś w zamian! Taka mała sprzeczność interesów.
-Dziękuję, że byłeś wobec mnie szczery i powiedziałeś mi o wszystkim. To dla mnie bardzo wiele znaczy. - nawet jeśli to wszystko było smutne, nawet jeśli nie mieli większych szans na udany związek to chciał mu podziękować za szczerość.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 1:34 am
Z ulgą przyjął odpowiedź chłopaka, układając się wygodniej, aby spędzić resztę dnia w wygodnym łóżeczku. Oczywiście jakby ten chciał się ruszyć to nie za bardzo by protestował, ale mimo wszystko poczuł ulgę, kiedy dostał możliwość cieszenia się z jego obecności w ten sposób. Jego zdaniem najlepszy. Nic nie daje takiego poczucia przynależności jak spędzenie z kimś dnia na zwykłym przytulaniu się, leniwych pocałunkach i niespiesznym dotyku. Odkrywanie się wzajemnie bez presji czasu i świadomości mijającego czasu.
Spojrzał na niego zaskoczony tym pytaniem, jednak dość szybko po tym zaczął się faktycznie zastanawiać nad odpowiedzią. - Hm... będę grzeczny i poczekam aż sam mi go pokażesz? - spróbował tą taktykę i spojrzał na chłopaka z rozbawieniem, po czym jednak przetoczył się na łóżku, aby znaleźć się nad nim i przesunął dłonią po jego boku. - Albo dojdziemy do tego przy okazji - dodał z uśmiechem, zaczepnie szarpiąc za brzeg jego koszulki. I nie, nawet nie mówił teraz o seksie. Sam nie wiedział o czym dokładnie mówi. O każdej możliwości i jednocześnie o żadnej konkretnej. Dał tylko propozycję zrzucenia z siebie ubrań z czasem, ale jak i kiedy do tego dojdzie to już inna sprawa! Podczas jego zmiany miejsca Nutella po raz drugi tego dnia uciekła z pokoju z okrzykiem niezadowolenia, chociaż tym razem została przez swojego właściciela zignorowana całkowicie.
Powoli wypuścił powietrze nosem, na chwilę zaciskając usta w cienką linię, po czym powoli skinął głową. - To było... nieuniknione. Prędzej czy później, jeśli chciałem aby to w ogóle miało prawo bytu... - zaczął się tłumaczyć, ale powstrzymał się, zanim zaczął mówić za wiele. Westchnął cicho. - To ja dziękuję, że wysłuchałeś i próbujesz zrozumieć - powiedział zamiast tego.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 1:54 am
Och... to było takie... nie wiedzieć czemu, ale słysząc słowa chłopaka zadrżał i nie było to nieprzyjemne uczucie. Wpatrywał się w niego jakby widział go pierwszy raz w życiu i wciąż nie mógł się napatrzeć jego urodą. To bezczelne i chamskie tak gapić się na kogoś. Jadnak w tym momencie nie musiał sobie niczego odmawiać, czy też odwracać wzroku. Byli sami, dla siebie i mogli robić co chcieli, bez przejmowania się opiniami innych, tym co się powinno, a co nie robić. To była taka chwilowa wolność, którą uwielbiał chłopak.
Pozwolił sobą pokierować, a czując dotyk cicho jęknął, nawet nie wiedział czemu tak jego ciało zareagowało. Może podświadomie czegoś chciał? Na coś czekał? Ale póki co to wszystko było nieśmiałe, podobnie jak lekkie rumieńce na lego policzkach, które udekorowały jego buzię. To było coś czego nie kontrolował, nad czym niestety nie panował.
-Kiedyś pokażę Ci wszystko... albo inaczej... kiedyś sam zechcesz zobaczyć, a ja Ci pozwolę. - tak czy inaczej nie wyskakiwał natychmiast z ubrań. Taka intymność jaką w tym momencie mieli też była podniecająca, głębsza od zwykłego seksu. Choć w sumie zbliżenie pewnie też będzie mogło być wyjątkowe... kiedyś...
-Ciiiii.... nie patrz tak, ranisz moje serce. Już wiem i kiedy znów o mnie zapomnisz to będę wiedział. Wierz lub nie ale jestem bardzo wytrwały i uparty. By zdobyć to co dziś mam poświęciłem bardzo wiele. Nie poddaję się łatwo. - nie wiedział czemu to wszystko mówił. Nie było to przemyślane, ani zaplanowane. Mówił spontanicznie, a przez to bardzo szczerze. Nie był jednak pewien jak na to wszystko zareaguje chłopak.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 2:10 am
Mruknął cicho w reakcji na jego słowa i obniżył się trochę, aby musnąć jego nos swoim, z uśmiechem zdobiącym jego twarz przez cały ten czas. - Nie mogę się doczekać - poinformował go z westchnieniem. Nie musieli się spieszyć z niczym, włącznie z kontaktem fizycznym. Był on możliwy, zapewne chciany i oczekiwany przez obu, ale w tym momencie nie był niezbędny. Wszystko w swoim czasie, bez pośpiechu. Mieli przed sobą resztę dnia i noc, a potem jeszcze wiele następnych. Wszystko zdążą zrobić.
Uśmiechnął się do niego smutno. Chciałby móc zrobić to całkowicie szczerze, bo wierzył w jego słowa i uznał je za niepodważalną prawdę, ale sama choroba i fakt, że musieli być silni były dobijające. Przesunął językiem po dolnej wardze i wciągnął ją między zęby, aby po kilku sekundach znowu ją wypuścić i spojrzeć w bok, na poduszkę obok głowy Yao. - Nie chcę o tobie zapominać - mruknął cicho, sam nie wiedząc czy mówi do siebie, czy do niego. Zresztą adresat słów nie był istotny, liczyło się to, że mówił po prostu prawdę. - Nie daj mi o sobie zapomnieć - to z kolei skierował już konkretnie do chłopaka, wracając wzrokiem do jego twarzy i spoglądając mu w oczy. Od niego niewiele zależało. Jego umysł był rozrywany na strzępy przez chorobę i sam sobie był w stanie przypomnieć tylko kilka spraw. Cała reszta należała do innych osób. Mogli zdecydować czy chcieli go trzymać w okolicy, czy woleli nie. Jego matka uznała, że woli się odciąć, więc Gyun pewnie za jakiś czas zapomni też o niej. Ale Yao nie chciał zapomnieć. Nie po raz kolejny.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 2:26 am
To było takie smutne, widok chłopaka w tym stanie rozszarpywał boleśnie serce Yao na strzępy. W tym momencie dałby mu wszystko, byle tylko ukoić ten smutek, zetrzeć go, w jakiś sposób pocieszyć. Docierało do niego boleśnie, że nie jest w stanie tego zrobić. Kim był? Tylko i wyłącznie zwykłym chłopakiem, o którym można zapomnieć, ale nawet taki ktoś chciał, nie... to za mało. On pragnął być zapamiętany. Pragnął zostawić piętno po sobie, coś takiego, by chłopak o nim nie zapominał całkowicie. Jeszcze nie wiedział jak to zrobić, ale kiedyś coś wymyśli. Nie miał chyba wiele czasu, ale jak już wróci do domu to będzie kombinował, poszuka informacji w internecie. Zrobi pewnie wszystko co tylko będzie mógł. Choć to wszystko i tak może się okazać za mało.
-Nie potrafię tego obiecać, ale mogę spróbować pojawiać się znów i znów... nie chce byś znikał z mego życia. Chciałbym być w czyimś życiu na stałe i wiesz co? - uśmiechnął się ciepło do chłopaka, może to nie były wielkie słowa miłości, nie były to wielkie obietnice, ale starał się, próbował. To było trudne, ale chciał w tym momencie choć minimalnie go pocieszyć.
-Wybrałem Ciebie. Popatrz na pozytywy sprawy... jeśli podczas pierwszego seksu dojdę za szybko to potem nie będziesz pamiętał o mojej kompromitacji życia! Nie będę musiał przepraszać Cię! - uśmiechnął się wesoło mając przy tym nadzieję, że rozbawi swoim głupim tekstem chłopaka. No może to nie było najinteligentniejsze, ale ciiiii... chciał przecież dobrze!
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 2:39 am
Przekrzywił głowę na bok, czekając aż ten dokończy wypowiedź. Jego słowa były... kojące. Sanggyun przyjmował je w postaci ciepła w klatce piersiowej, czymś co zastępowało ściśnięcie serca, którego doświadczał częściej niż by chciał i niż ktokolwiek powinien. Spojrzał na niego zaskoczony na to wyznanie. Na to, że chciał być w jego życiu na stałe. To było... wiele. Czuł łączącą ich więź i wiedział, że jest ona czymś więcej. Czymś, co trzeba pielęgnować, bo coś takiego nie zdarza się często. Może jest nawet jednorazowe w życiu człowieka. Jednak nie spodziewał się tego, że ten powie mu to wprost. Przełknął ślinę, próbując pozbierać się po tym chwilowym zaskoczeniu. Zanim zdążył znaleźć słowa, aby równie pięknie poinformować go, że chce z nim spędzić tyle czasu, ile będzie im dane, ten postanowił sobie zażartować i Sanggyun niekontrolowanie parsknął śmiechem. Pokręcił głową z rozbawieniem. - To naprawdę pierwsze o czym myślisz, kiedy dowiadujesz się o alzheimerze? - spytał z niedowierzaniem, śmiejąc się raz na jakiś czas. - Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi... Bądź każdym moim pierwszym razem od tego momentu do końca- polecił mu z szerokim uśmiechem. Może to nie miało większego sensu, ale w ich sytuacji było jak najbardziej możliwe. Każdy seks po większej utracie wspomnień będzie nowym doświadczeniem. Sanggyun wolałby mieć wszystkie tego typu wspomnienia, ale zbyt dobrze wiedział o tym, że raczej przeżyją więcej niż jeden pierwszy raz.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Paź 13, 2018 2:48 am
Oj no dobrze. Popsuł wszystko tym głupim żartem. Cały romantyzm prysł niczym mydlana bańka. Wszystko przez to, że chłopakowi zachciało się żartować akurat w tym momencie. To było raczej dziecinne, a może nawet bardzo. No ale spokojnie. Jeszcze mu to wynagrodzi, jakoś. Koniec z głupotami, na jakiś czas, tak by nie psuć już nic więcej! Choć w sumie śmiech to podobno samo zdrowie! Czy jakoś tak. Nie pamiętał dokładnie jak to się mówiło!
-Szczerze? Pierwszy raz miałem takowe skojarzenie z tą chorobą. Ta nazwa kojarzy mi się z kimś... z czymś zupełnie innym niż młody człowiek, ale to nie ważne teraz. - po co mu opowiadać o innych ludziach? To coś o czym raczej nie mówi się na randce, a przecież tym było to coś co teraz trwało. Nawet jeśli leżeli w łóżku, ale przecież tylko leżeli! Grzeczne dzieci. Nie było w tym niczego złego. Wręcz przeciwnie. Było w tym coś co sprawiało, że Yao czuł się szczęśliwy.
-Ty już jesteś kimś wyjątkowym i pierwszym, będziesz pierwszym i mam nadzieję, że ostatnim. - może to za mocne słowa, ale to przecież tylko młody człowiek. Chciał wierzyć, że coś takiego jest możliwe. Ile to się czytało czasami o parach, które spotkały się w dzieciństwie i ich znajomość, potem związek przetrwało wszystko. Więc czemu by nie miał wierzyć w coś takiego? No właśnie. Mógł, to jego prawo. Prawo młodości, ale również dojrzałości. Prawdziwego dzieciństwa nie miał nigdy.
Sponsored content

Re: Salon

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach