Share
Go down
avatar
Liczba postów : 1
Zobacz profil autora

Byun Araya "Ae Yang"

on Pon Kwi 16, 2018 10:26 pm

Byun Araya



Informacje:


Wiek: 25 lat

Data i miejsce urodzenia 17/05/94 Ottawa

Stan cywilny i orientacja: kawaler homo

W Korei od: miesiąca

Wizerunek: Jo Jinho




Historia:

Nie znasz mnie, pewnie nawet nie kojarzysz z widzenia. Znikam w tłumie. W sumie dobrze mi z tym. Nie jestem ani genialny, ani jakoś bardziej utalentowany. Nie jestem też wybitny w żadnej z dziedzin. Mama uważa, że urodą też nie grzeszę, ale to nic. Nie mam parcia na szkło. Nie mam też potrzeby by być w centrum uwagi. Mam swój malusieńki świat i jego się trzymam. To ja i moja bardzo skromna historia. Nigdy nie będę gwiazdką, ani moje nazwisko nie zapadnie w niczyjej pamięci na dłużej. Nie liczę najbliższej rodziny, choć biorąc pod uwagę fakt, że nie będę miał dzieci. No właśnie. No ale spokojnie. Cieszę się tym co mam, każdą chwilą. Nie zadręczam się.

Urodziłem się jako coś nie planowanego, niespodziewanego i na początku niechcianego. Moja mama opowiadała mi, że nigdy nie lubiła Azjatów, nie podobali jej się fizycznie, a Koreą ogólnie gardziła. Kojarzyła ją jedynie z miejscem gdzie ten mały człowieczek terroryzuje innych małych ludzi. No Azjaci! Klon klona klonem pogania. O jej zdaniu na ten temat można stworzyć parę sporej wielkości tomów. No ale urodziłem się ja. Syn pięknej blondynki o niebieskich oczach. Moja mama ma męża, miała też w momencie kiedy ja się urodziłem. On ją zdradził, ona się wkurzyła, wyszła z domu, upiła w klubie z koleżankami i nawet nie pamiętała co się działo między jednym z kolejnych drinków a wymiotowaniem po imprezie. Przykrym wspomnieniem byłem ja, zabiłaby mnie, gdyby nie jej mąż. Pogodzili się, ja się urodziłem, a potem oddali mnie na wychowanie do rodziców mojej mamy. Mąż mojej matki jest bogaty. Nigdy niczego im nie brakowało. Kupił też milczenie. Oficjalnie nie mam z nimi nic wspólnego. Urodziłem się w domu, a na czas ciąży ukrywano stan błogosławiony. Urodziłem się i zawsze byłem niechcianym dzieckiem. Oficjalnie podrzucono mnie pod dom rodziców mojej mamy.

Moje dzieciństwo? Mieszkałem u dziadków i starali się mnie wychowywać najlepiej jak umieli. Moja mama, ze względu na bezpłodność swego męża, adoptowała śliczne blondwłose bliźniaczki. Miały cudowne niebieskie oczy i miały wszystko to czego ja nigdy nie mogłem mieć. Po pierwsze były dziewczynkami, po drugie były prześliczne, a po trzecie miały miłość mamy i taty. Ja moją mamę widywałem od czasu do czasu, sprawdzała tylko, przy okazji odwiedzin u rodziców, czy jeszcze żyję. Zawsze mi powtarzała, że jestem brzydki. To nic. Przyzwyczaiłem się do tego. Ważne, że babcia mnie kochała. To ona nauczyła mnie robić na drutach, szydełkiem zresztą też. Tak bardzo chłopięce zajęcie co nie? Nie ważne. Ja to lubię. A dziś mam nawet swoją stronę internetową, sprzedaje swoje maskotki, nie tylko te robione na szydełku, ale też takie z kawałków materiału. Prowadzę go jako kobieta, nie chce być wyśmiewany przez ludzi przez to co kocham robić. Świat jest okrutny, a ja musiałem nauczyć się pływać wśród rekinów, zaakceptować to, że zawsze będę miał pod górkę, już w dzieciństwie.

Byłem dobrym uczniem. Nawet bardzo dobrym, uczyłem się świetnie, choć nie miałem zbyt wielu przyjaciół. Nie byłem popularny, nie nosiłem markowych ciuchów, nie byłem świetny w sporcie. Ot kujon. Jednak dzięki dziadkowi nauczyłem się cieszyć z bardzo małych rzeczy. Studiowałem na uczelni czysto artystycznej, fascynowało mnie malarstwo. Nauczyli mnie więc jak się konserwuje, chroni, dzieła sztuki. Zdałem egzamin z rysunku i zdecydowałem się zajmować malarstwem właśnie. Dodatkowo szyłem swoje maskotki zawzięcie. Nie chciałem ograniczać się do jednej dzieciny sztuki. Uważam, że można wyrażać siebie na wiele sposobów. Skończyłem studia i postanowiłem rozpocząć nowe życie, z dala od matki, która mnie nie chce, z dala od Kanady, byle dalej od wszystkiego co mnie przytłaczało. I tak miesiąc temu wylądowałem w Korei. Kraju mego ojca, którego nigdy nie poznałem. Mogłem pozwolić sobie na tą wycieczkę dzięki temu, że od jakiegoś czasu sam na siebie zarabiam, plus to, że moje maskotki całkiem nieźle się sprzedają. Dostałem w Seulu pracę, jestem asystentem konserwatora dzieł sztuki i mogę śmiało powiedzieć, że to jest mój dom. Czuję się tu dobrze i wiesz co? Nie jestem brzydki. Jestem taki sam jak inni! Tutaj czuję, że nie muszę się wstydzić tego jak wyglądam.


Charakter:

Araya jest ciepłą i bardzo cierpliwą osobą, której zawsze brakowało miłości. Mimo, że dziadkowie starali się traktować go wyrozumiale, nie potrafili zobaczyć w nim niczego więcej niż tylko wpadki, którą muszą się opiekować. Przekazywali mu swoją wiedzę, ale nie dawali czułości ani miłości, której potrzebuje każde dziecko. Zatem to stworzenie jest bardzo pracowite, ma wrażenie, że nie zasługuje na miłość, ale sam chce okazywać ciepło i życzliwość innym. Bardzo chętnie wykazuje się jako wolontariusz, na przykład w domu dziecka czy hospicjum. Uwielbia pomagać innym. Mimo, że pozornie się wydaje, że chce się zaprzyjaźnić z każdym, próbuje się dogadać z każdą istotą i uważa, że w każdym jest choć odrobina dobra, to nie jest naiwny. Nie ufa wszystkim. On po prostu nie chce pokazywać smutku czy gniewu. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jego nieszczęście może albo cieszyć kogoś, albo nie interesować go. Woli więc założyć maskę, uśmiech, wszystko przecież jest dobrze. Nic się nie dzieje złego, nie działo się też. Z takich też powodów nie lubi opowiadać za wiele o sobie, ani o swoje przeszłości, o rodzinie to już zupełnie. To jego bagaż doświadczeń. Woli by pozostał tylko jego problemem.


Ciekawostki:

Araya to imię które chłopak odziedziczył po swoim biologicznym dziadku. Nazwisko do dokumentów nadano mu po biologicznym ojcu. Dzięki nagraniom z monitoringu i pracy detektywa, ustalono kim był ten mężczyzna. Jednak z jakiś powodów matka nigdy nie skontaktowała się z nim, a synowi nie podała nic więcej, oprócz nazwiska. Do dziś biologiczny ojciec pozostaje jedną wielką niewiadomą. Chłopak ma artystyczną duszę, jest utalentowanym malarzem, choć sam nigdy się do tego nie przyzna. Rysuje również pięknie, ale szkic nie ma tak wypracowany jak ruch pędzlami. Kiedy zaczyna tworzyć potrafi oddać się temu do tego stopnia, że sam staje się również obrazem. Jego buzia i dłonie będą całe w farbie, a potem? Potem sam się sobie dziwi czemu tak trudno to zmyć. On i jego maskotki? Kocha szydełkować! Uwielbia amigurumi od chwili kiedy odkrył, że można coś takiego tworzyć. Ciągle szuka nowych rzeczy, które by mogły wyjść z pod jego szydełka. Druty? Robi na nich sweterki do wielu rzeczy codziennego użytku. Jego czajnik, garczki, kubki, doniczki.... i wiele innych rzeczy, mają sweterki czy też czapeczki, bo przecież może im być zimno co nie? No właśnie! Trzeba dbać o swój dom, a dom Araya jest uroczy, jednocześnie dziwny. Na zakończenie powiem, że chłopak uwielbia rośliny doniczkowe, więc jego małe mieszkanko ma pełno takowych. Coś jeszcze? Umie gotować! Całkiem nieźle, jeśli mam być szczery, pieczenie też mu wychodzi, mimo, że cukiernikiem nie jest z zawodu.



©️ kotlet barani  



Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach