Share
Go down
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Salon

on Nie Mar 04, 2018 3:48 pm
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Mar 04, 2018 4:08 pm
Słońce wstało znacznie szybciej niż Seongwoo. Właściwie... jest to bardzo delikatne ujęcie tego zjawiska. Inaczej? Yoo Seongwoo, dumny i pracowity student medycyny, odnalazł swojego wewnętrznego leniwca i nie podniósł tyłka z łóżka aż do popołudnia, kiedy to jego żołądek zagroził mu strawieniem samego siebie jeśli zaraz się czym nie pożywi. Zajęło mu to zbyt wiele czasu, ale w końcu stanął na własnych nogach, przeciągnął się, przekręcił na biodrach spodnie od dresu, które jakimś cudem w nocy zmieniły pozycję, po czym wciągnął na białą koszulkę bluzę z kapturem, aby pod nim ukryć swoją burze włosów przed wzrokiem swojej matki. Zbiegł na parter, na jednym z ostatnich schodków ślizgając się i prawie lądując na twarzy. Prawie, bo dla takich właśnie sytuacji istniała poręcz, której chłopak złapał się jak tonący brzytwy i ledwo utrzymał równowagę. Wdech, wydech i mógł kontynuować swoją podróż. Słysząc kogoś w salonie zagryzł wargę, niekoniecznie chętny, aby widzieć innych ludzi w swoim półżywym stanie, ale innej drogi do kuchni nie było, więc strategicznie rozplanował przejście tuż przy ścianie i czmychnięcie przez drzwi do kuchni zanim ktokolwiek zwróci na niego uwagę. Plan był idealny (wcale nie), wykonanie pewnie tez by było (kolejne kłamstwo), gdyby nie to, że po przekroczeniu progu Yoo zobaczył na swojej kanapie jakąś anie-... Tego chłopaka, którego spotkał zaraz przed testami wstępnymi. Bóg wie dlaczego, ale na jego widok poczuł że krew ucieka mu z twarzy, a jego dolna szczęka całkowicie poddała się sile grawitacji. To... tego się nie spodziewał.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Mar 05, 2018 1:10 pm
Chcąc nie chcąc wylądował na studiach, udało mu się dostać na matematykę, a co za tym idzie musiał udowodnić wszystkim, że poradzi sobie z tym. I tak o ile z niektórych przedmiotów był nawet lepszy od wykładowców. Wiedział dużo więcej, a raczej intuicyjnie przyswajał wiedzę, prawie jak małe dziecko, jego mózg pracował odpowiednio i to było wręcz banalne dla niego... tak z tymi dodatkowymi nie do końca sobie radził, a raczej to złe słowa, że sobie nie radził. Bardziej mu się nie chciało, więc by nie zawalić pierwszego roku przez takie coś jak dodatki specjalne do programu nauczania postanowił pójść za ciosem i poprosić kogoś o pomoc. Tym o to sposobem znalazł się właśnie w tym domu, w tym salonie, do tego na tej podłodze. Jego kurator załatwił mu pomoc tego o to chłopaka w nauce i o dziwo nawet się dogadywali, na tyle ile to było konieczne w tej współpracy. Tae starał się być kulturalną i bardzo posłuszną istotą, bo chciał, o dziwo chciał mieć dobre stopnie, bo to przecież będzie plusowało na przyszłość... chciał kiedyś jeszcze mieć legalny dostęp do kompa co nie? Matematyka to było coś jak powietrze, on tym oddychał, potrzebował, nie myślał o tym jak o pracy, więc w sumie te studnia mogły być bardzo przyjemnym wstępem do informatyki... lub czegoś pokrewnego z nią! To mogło zdecydowanie wypalić! Bo czemu by nie? Miał swoją nową drogę, którą chciał kroczyć.
Pochłonięty tym co miał zrobić, skupiony na notatkach i głosie swego nauczyciela zupełnie nie ogarniał świata wokół niego. Dopiero ruch nauczyciela, dłoń na jego ramieniu, coś ala pochwała za to jak szybko łapie sprawiło, że lekko oprzytomniał. Odsunął się odrobinę. W jego oczach malowało się przez chwilę przerażenie, które z wielkim trudem ukrył, a raczej odwrócił wzrok i wpił go w notatki. Ech... nie powinien się tak zachwowywać.
-Dziękuję. Staram się jak mogę, by nikogo nie zawieźć. - wykuta śpiewaka, którą powinien mówić w takich okolicznościach. Nie powinien tak reagować na niewinny dotyk. Choć w sumie dla niego żaden dotyk nie jest niewinny, przynajmniej taki z zaskoczenia, kiedy nie spodziewa się go. Nie chciał dotyku, nie chciał bliskości, nie chciał... bał się tego.



I'm not your man, but I need you.
All right, you do not have to apologize.
It is enough to have you at your side.
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Mar 05, 2018 8:28 pm
Stał w drzwiach do salonu, a czas zdawał się poruszać w zwolnionym tempie, jakby świat już go nie dotyczył. Co Taemin robił w jego salonie, z jego bratem, jak gdyby to była najnormalniejsza rzecz na świecie? Nie mieli się już nigdy spotkać, los nie był tak zakręcony, aby znowu wepchnąć ich na siebie, prawda? A jednak tu stał... siedział, a Seongwoo musiał samemu sobie przypominać, że powinien mrugać. Miał wrażenie, że wcale się nie obudził i nie wstał z łóżka, ale zanim zdążył sięgnąć dłonią do swojego przedramienia i się uszczypnąć, zdał sobie sprawę, że to nie tylko sama obecność chłopaka wyprowadza go z równowagi. Chodziło o coś więcej, coś nieco głębszego, jakaś niewytłumaczalna złość, irytacja, ale dość łatwa do stłumienia, aby uznał to za objaw głodu. Jednak coś w nim pękło, kiedy zobaczył rękę Minwoo na ramieniu chłopaka i jego reakcję na ten gest. Wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że potrafi się tak szybko poruszać, zwłaszcza w takim stanie i chociaż po drodze potknął się o dywan i tak zaraz stał obok parki, trzymając swojego brata za nadgarstek i wbijając paznokcie w swoją wolną dłoń, którą miał opuszczoną przy boku.
Oh... oops. - przeleciało przez jego głowę, kiedy zdał sobie sprawę z faktu, że to był wyraz braku szacunku dla starszego rodzeństwa i za nic nie powinien tak reagować. Szybko więc puścił zaskoczonego Minwoo i zrobił krok w tył, aby mu się lekko ukłonić, przy okazji uderzając łydkami o stojącą za nim pufę i prawie na niej siadając. - J-ja... uh.... Co... co robicie? - spytał trochę zachrypłym od snu głosem, próbując odzyskać stabilność umysłu. Ale ciężko to było osiągnąć, kiedy Taemin tak po prostu siedział w jego salonie. Skakał wzrokiem między tą dwójką, nie będąc pewny co do końca ma teraz ze sobą zrobić. Do tego stopnia, że z wypowiedzi swojego brata wyłapał tylko pojedyncze słowa. - Uczymy się, a na co to wygląda? Ja uczę jego, tak dla jasności... Wyglądasz okropnie, Seongwoo, idź się lepiej ogarnąć, zanim wystraszysz naszego gościa. Chociaż pewnie już to zrobiłeś. Taemin, to Seongwoo, mój młodszy braciszek. Seong, to Song Taemin.
Seongwoo w reakcji zaczął powoli kiwać głową. Wiedział to, aż za dobrze. Przełknął ślinę i poruszył się niespokojnie w miejscu. - H-hej - mruknął w końcu do chłopaka, czując się jak intruz we własnym domu.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Mar 06, 2018 5:17 pm
To co się stało... nie do końca zrozumiał co miało miejsce, ale przez chwilę miał wrażenie, że widział wszystko jakby w zwolnionym tempie, choć mimo to nie mógł niczego zrobić. Poczuł cholernie dziwną mieszankę wybuchową uczuć. Z jednej strony zdrętwiał i nie mógł przez chwilę się poruszyć, nie chciał podnosić wzroku, nie chciał patrzeć ani na swego znajomego, ani na jego brata jak się potem okazało, ale nie mógł przestać obserwować ten spektakl, który odbywał się na jego oczach. To było silniejsze od niego. Jednak oprócz tego było coś jeszcze, jakaś dziwna ulga, spokój, ale taki dziwny, którego nie potrafił określić ani nazwać. Nazwał to uczucie tak, ponieważ była to nazwa najbliższa, jednak nie oddająca w całości tego co czuł. W końcu kiedy się odezwał mówił bardzo niepewnie, tak jakby ważył dosłownie każde słowo. To nie było naturalne u niego.
-Minwoo był taki miły, że zgodził się pomagać mi w nauce. To niezwykle miłe i uprzejme z jego strony. - no tak czy jakoś tak miał się wysławiać? Nie do końca był pewien czy mu to dobrze wyszło, czy nie, ale próbował. Pewnie zaraz Seongwoo go poprawi, jeśli coś złego powiedział. Chłopak chyba lubił takie coś... uch...
-My się znamy. Niedawno miałem przyjemność poznać Seongwoo. Mam nadzieję, że podoba Ci się na studiach. Nie wiedziałem, że spotkamy się w Twoim domu, ale może to przeznaczenie? - czy pech? Choć nie... w sumie nie był zły na los, że znów spotkał tego chłopaka. Tak jak nie wierzył w samo przeznaczenie, tak takie słowa mogły zabrzmieć miło? A przecież teraz musi udawać idealnego... albo coś takiego, chłopca.



I'm not your man, but I need you.
All right, you do not have to apologize.
It is enough to have you at your side.
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Mar 10, 2018 1:01 pm
To nie powinno było się wydarzyć i Seongwoo nie zmieni zdania w tym temacie nawet jakby właśnie gdzieś w domu wybuchł pożar i to Taemin był tym, który uratuje ich wszystkich. Nie, to nie tak, że go nie polubił. Można powiedzieć, że było wręcz przeciwnie, ale... z jakiegoś powodu nie chciał go tam teraz. Złe towarzystwo, zły czas, zły kontekst sytuacyjny. Spojrzał z niesmakiem na swojego brata. Nie wiedział co ten z tego miał, ale miał wrażenie, że bez jakiegoś dodatkowego motywu raczej by nieznajomemu nie pomagał. Albo dostanie za to dodatkowe punkty od wykładowców, albo chodzi mu o coś kompletnie innego i ta myśl właściwie przerażała Seongwoo. Nie powinien tak myśleć. Nie o własnym bracie. A nawet jeśli, nie powinien mieć nic przeciwko. Taemin był tylko... tylko cudownym nieznajomym, który pomógł mu w chwili słabości, i o którym myślał zdecydowanie za często... Chyba to "tylko" wypadałoby jednak zmienić na "aż".
Nie chciał być zaborczy, ale dotychczas miał wrażenie, że ten chłopak jest jego, w tym sensie, że nikt z jego normalnego życia nie wie o jego istnieniu i nie będzie w stanie go tak polubić. Teraz los mu udowodnił, że się mylił, ale on i tak chciał wziąć chłopaka za nadgarstek i ukryć przez wzrokiem niegodnych, nawet z tymi jego głupimi pofarbowanymi włosami i niewyparzoną gębą.
- Tak... hyung jest bardzo miły - mruknął, zgadzając się z Taeminem, chociaż aktualnie myślał coś innego. Nie powinien. Rany, kiedy stał się tak butny, aby myśleć źle o własnej rodzinie?! Głupie emocje.
Z jakiegoś powodu na słowa chłopaka zarumienił się i szybko na niego spojrzał, z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. - Co masz na myśli? To nic w tym stylu! - zapewnił go, zanim zdążył to przemyśleć. No-homo mu się włączyło, co zrobić. Lekko ugryzł swoją dolną wargę i rozejrzał się po salonie. - Uh... Minwoo-hyung, zapewne trochę już siedzicie. Powinniście zrobić sobie przerwę, Taemin pewnie jest już głodny - rzucił szybko, mając ochotę po prostu zabrać blondyna z salonu. Przy okazji może go nakarmić! - Właśnie szedłem coś zjeść... Chcesz iść ze mną? - zwrócił się do gościa z niepewnym uśmiechem, mając szczerą nadzieję, że ten nie będzie kwestionował jego intencji i po prostu z nim wyjdzie.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Mar 10, 2018 2:20 pm
Tae był dość kiepskim empatą, nie zawsze udawało mu się odczytywać odpowiednio uczuć innych, ich intencji. Nie był więc zupełnie świadom tego, że oprócz korzyści czysto związanych z uczelnią chłopak może czegoś chcieć od niego. Bo o cóż by mogło chodzić innego? Nic. Zatem skoro to było dla niego proste i logiczne, nie widział sensu by o coś takiego się gniewać. Ostatnią rzeczą o jaką by posądzał Seongwoo była zazdrość. Nie było przecież o co. Nie. Zdecydowanie taka myśl nie przyszłaby mu do głowy. Nie do końca pojmował zachowanie obu chłopaków, ale w sumie też nie starał się by to zrozumieć. Póki bardziej mu to nie przeszkadzało postanowił się z tym pogodzić, jak z wieloma innymi rzeczami na które zupełnie nie miał wpływu. Był w cudzym domu,. to było swego rodzaju wrogie środowisko, na którym musiał uważać, szczególnie bardzo teraz kiedy od tego zależały jego oceny na studiach. Uważać również na to co się mówiło, to było męczące, ale niestety konieczne.
-Statystycznie rzecz ujmując, biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców Seulu, biorąc pod uwagę liczbę samych chłopaków w naszym wieku, szansa na spotkanie ponowne jest dość niewielka. Nie znam dokładnych danych by obliczyć to teraz. Mogę jednak śmiało założyć, że statystykę pokonałem tym spotkaniem. - nie czuł się zbyt pewnie kiedy nie znał jakiejś danej, nie mógł przez to dokonać pełnego obliczenia. Będzie musiał to potem nadrobić. Koniecznie. Będzie to go po prostu dręczyć. Nie chciał tego. Takie coś co nawet w nocy przypomni mu o swym istnieniu.
Słysząc pytanie skierowane wprost do siebie podniósł wzrok w końcu na chłopaka. Przez chwilę wyłączył się, nie docierało do niego to, że mówi się o nim przy nim. W sumie nie miało to nawet większego znaczenia, ale pytanie zadane bezpośrednio do niego, trafiło. Nawet zaczął składać zeszyty, tak by zrobić porządek, skoro mają iść coś zjeść. Nie był głodny, ale chyba coś zjeść powinien? Nie był do końca pewien.
-Dobrze. Jeśli to nie problem. - wstał wolno, kiedy już złożył ładnie swoje rzeczy, a potem ruszył do kuchni. Nie spieszył się, chciał by Seongwoo go wyprzedził, jako gospodarz? No czy jakoś tak. Chyba tak powinien zrobić. Dziwnie się czuł w obcym terenie.



I'm not your man, but I need you.
All right, you do not have to apologize.
It is enough to have you at your side.
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Mar 10, 2018 2:36 pm
Niekontrolowanie uśmiechnął się słysząc słowa chłopaka. No tak, geniusz matematyczny. Właściwie to zdążył o tym zapomnieć pomiędzy spotkaniami, ale teraz znowu uświadomił sobie jak istotnym elementem w jego życiu jest matematyka i obliczanie rzeczy. Też całkiem lubił ten przedmiot, a przynajmniej sobie z nim radził, ale nigdy nie dałby radę tak bardzo się wkręcić w numerki o ile nie były one związane bezpośrednio z chemią. - Koniecznie daj mi znać jaki wyszedł wynik, teraz sam się zacznę nad tym zastanawiać - poinformował go z lekkim rozbawieniem, na ten moment trochę się uspokajając i udając, że jego brata nie ma w pobliżu. Przywykł do tego, aby mówić, że coś jest niemożliwe, albo mało prawdopodobne, ale nigdy nie przychodzi mu do glowy, aby poskładać faktyczne numerki. Dobrze byłoby wiedzieć jaką szansę tak naprawdę mieli na ponowne spotkanie i jak bardzo zrobili coś kompletnie nieprawdopodobnego.
Obserwował ruchy chłopaka i odsunął się od środka pokoju, aby zrobić mu trochę miejsca na wstanie i ruszenie z nim do kuchni. Czuł się teraz jakby dostał prezent na gwiazdkę od osoby, od której się tego nawet nie spodziewał. Dodatkowa, nieoczekiwana radość w życiu. - Oczywiście, że nie problem. Na co masz ochotę? - spytał go po drodze, łapiąc się na tym, że naprawdę wiele samozaparcia wymagało od niego patrzenie w przód zamiast rzucenia Minwoo triumfalnego uśmiechu. To nie była konkurencja. Chyba będzie musiał często sobie o tym przypominać. Kiedy znaleźli się w innym pomieszczeniu, Seongwoo wskazał chłopakowi krzesło przy wyspie kuchennej i sam podszedł do lodówki, aby sprawdzić co tak właściwie mógł zrobić i co miał chęć w tym momencie zjeść. Na moment zapomniał o głodzie, ale teraz zaczynał o sobie przypominać. - Skoro tu jesteś to podejrzewam, że dostałeś się na studia - zagaił rozmowę z uśmiechem. - Jak ci się podoba?
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Mar 10, 2018 4:00 pm
Jeśli jeszcze kiedyś uda im się spotkać to tak, zapewne będzie znał tą informacje i przekażę ją sam z siebie. O ile oczywiście będzie pamiętał, że miał ją przekazać właśnie tej osobie. Czasami sprawy czysto personalne były zbyt błahe? Nie, to złe słowo, ale w jakimś stopniu oddaje działanie umysłu geniusza. Dziś pamięta, inaczej, w tej chwili chciałby za jakiś czas przekazać tą informacje, ale potem mogą pojawić się inne rzeczy, inne dane, o których być może bardziej będzie chciał mówić. Co nie zmienia faktu, że sam dla siebie na pewno to obliczy. Potem.
Czy na coś miał ochotę? W sumie to nie. Nie był głodny zupełnie, przy okazji cały czas próbował przecież być, grać grzecznego chłopca. Tak. To ważne. Jeszcze. Nie ważne, że po drodze, kiedy milczał, weszli do kuchni. Odezwał się dopiero wtedy kiedy miał możliwość ponownie usiąść. Nadal nie był pewien co powinien powiedzieć. STOP! Przecież ma przy sobie eksperta od dobrego zachowania! On go poprawiał, więc teraz może mu pomóc i podpowiedzieć!
-Tak. Dziękuję. Dostałem się. Matematyka to coś co mnie otacza, oczywiste rzeczy. Oddycham tym. - miał o coś poprosić... zapytać, ale póki co nie wychodziło mu zupełnie. Nie wiedział jak zacząć. Czasami najprostsze rzeczy urastały do rangi problemu, który najciężej jest pokonać. Spokojnie. Wdech wydech... przecież to tylko pytanie.
-Seongwoo... bardzo staram się być taki jakim powinienem być... o co mogę poprosić do jedzenia by wyszło na kulturalnie? Ja nie wiem... - i w tym momencie miał wielką ochotę by zacząć liczyć. Nie ważne co, ważne by się uspokoić. Zaczął rozglądać się po pomieszczeniu szukając większych skupisk przedmiotów. Czegoś co dało by się posegregować, policzyć, obliczyć. Musiał się uspokoić. Miał wrażenie, że w pomieszczeniu zaczynało brakować powietrza. Stres. Nie rozumiał czym spowodowany, ale pojawił się.



I'm not your man, but I need you.
All right, you do not have to apologize.
It is enough to have you at your side.
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Mar 16, 2018 8:13 pm
Pokiwał głową na jego odpowiedź, śledząc wzrokiem zawartość lodówki i mruknął pod nosem, aby mu pokazać, że go usłyszał, zrozumiał, czy po co ludzie to w ogóle robili. - Ah... tak, rozumiem. To bardzo dobrze, obyś nie stracił tego podejścia. Powodzenia! - rzucił wesoło, wyciągając z lodówki karton z jajkami, który postawił na blacie kuchennym i wrócił do przeglądania lodówki. Dużo było opcji, ale on po prostu nie wiedział za co ma się zabrać, aby było to szybkie, dobre i nie tak bardzo na odwal. Zagubiony w swojej mentalnej książce kucharskiej na moment przestał myśleć o swoim gościu i z transu wyjęło go jego własne imię. Przeniósł wzrok na Taemina, a kiedy usłyszał dlaczego ten go w ogóle zawołał, powoli zamrugał. Odsunął się od lodówki, zamknął za sobą drzwiczki i podszedł do chłopaka, aby oprzeć się o blat obok niego z zaciekawionym spojrzeniem. - Jest dużo rzeczy, które można uznać za niekulturalne, ale nie sądzę, aby poproszenie o jakiekolwiek jedzenie się do tego zaliczało - wyjaśnił mu powoli, naprawdę zdziwiony, że w ogóle musi wypowiadać te słowa. Nigdy nawet by nie pomyślał o tym w tym sensie co Taemin. - Z reguły kiedy ktoś o to pyta, jest gotowy zrobić cokolwiek na co ma ochotę jego gość, jeśli oczywiście zawartość jego lodówki na to pozwala. Jak nie, zawsze można zaproponować coś innego - dodał, aby co jakoś... uspokoić? Sam nie był pewny co chciał tym osiągnąć. - Więc... jeszcze raz. Masz na coś ochotę? Tak szczerze, skoro już wiesz, że nie ma oczekiwanej odpowiedzi? - upewnił się z małym uśmiechem, mając niesamowitą ochotę, aby ten poczuł się przy nim komfortowo. Aby był w stanie swobodnie się wyrażać bez strachu, że go tym urazi.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Mar 16, 2018 8:29 pm
Seongwoo brzmiał jak nauczyciel, który próbuje wytłumaczyć coś tępemu uczniowi. Tak się właśnie poczuł Song. Jak przygłupi dzieciak, który nie zrozumiał czegoś oczywistego i banalnego. Czegoś co powinien przecież doskonale wiedzieć, znać i kojarzyć. To było dziwne uczucie. Chciał się dobrze zaprezentować, a zupełnie mu to nie wychodziło. Nabrał wręcz wrażenia, że nie nadaje się do kontaktów międzyludzkich... w sumie zdawał sobie z tego sprawę co jakiś czas. Powinien się do tego już dawno przyzwyczaić i pogodzić z tym. Taki już był i raczej już się nie zmieni. Nikt nie zdoła go naprawić, sprawić by był taki... no zwyczajny. Szybko jednak zastąpił tą myśl inną. Przyczyną był jego brzuch, który dał o sobie znać. Poinformował Tae, że może jednak czas coś zjeść, a skoro proponują, to czemu by nie? Więc do dzieła dziecko! Mów!
-A wiesz, że masz piękne znaki z których składa się Twoje imię? - tak bardzo! Najlepiej! Zmienić temat bo po co powiedzieć wprost, że chce śniadanie, a jeszcze lepiej poinformować co chce się konkretnie zjeść? To przecież by było zbyt proste!
-Lubię omlety japońskie, takie z masą różnych dodatków... mogę o to prosić? - brawo! W końcu jakiś konkret, choć sam Tae wypowiedziawszy te słowa przybliżył się do swego gospodarza i przesunął dłonią po jego policzku. Zrobił to z poważną miną. Tak jakby to co robił było cholernie ważne. Przez chwilę głaskał policzek chłopaka, a potem jakby nigdy nic wrócił na swoje miejsce i zaczął rozglądać się po kuchni licząc sobie... szafki.



I'm not your man, but I need you.
All right, you do not have to apologize.
It is enough to have you at your side.
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pią Mar 16, 2018 8:41 pm
Zaśmiał się w pierwszej reakcji na tak zaskakującą informację. No... to co, zmiana tematu? Uśmiechnął się do niego i lekko skinął głową. - Też tak sądzę, dziękuję bardzo - odparł wesoło. Nazwijcie to narcystycznym, ale on po prostu doceniał ciężką pracę jaką jego rodzice włożyli w dobranie mu imienia z odpowiednim znaczeniem, brzmieniem i znakami, jakimi można je zapisać. Trzeba zawsze dziękować przodkom za to, co od nich dostajemy. Oraz innym ludziom za to, że także je doceniają.
Lekko zmrużył oczy, zastanawiając się nad tym co potrafi przyrządzić i czy do tych rzeczy zaliczają się omlety i... miał wrażenie, że tak było, ale przecież od czego ma się internet? Tak więc myśląc, że ma wszystkie potrzebne składniki skinął głową z uśmiechem i wygrzebał telefon z kiszeni. - Oczywiście, że tak. Masz n-... - jego głos zwiesił się w gardle, kiedy poczuł jego dotyk na swojej twarzy. Wręcz czuł jak krew napływa mu do policzków i gdy tylko odzyskał czucie w nogach, a Taemin się odsunął, sam zrobił spory krok w tył i wziął głębszy oddech. Odwrócił się przodem do blatu i nie kończąc pytania, które miał zamiar zadać, zaczął wyciągać z lodówki potrzebne składniki, po czym upewnił się z internetem, że pamięta co się robiło po kolei i zabrał się za gotowanie, mając nadzieję, że zanim skończy jego twarz przybierze naturalniejszy odcień.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Mar 17, 2018 10:45 am
Sam Tae nie zwrócił większej uwagi na to co wyczynił i do czego doprowadził swego rozmówcę. O wiele więcej uwagi poświęcił liczeniu, dosłownie wszystkiego co znajdowało się w kuchni. Szafki to było zdecydowanie za małe wyzwanie dla jego umysłu. Wszystko co dało się policzyć było brane pod uwagę, a pomysłów na takie coś miał dość sporo. Twórcze dziecko, nie ma co ukrywać. W sumie nawet nie robił tego w pełni świadomie. Ot czasami zaczynał liczyć, tak po prostu. Kiedyś znajomy śmiał się z niego, że jest wampirem, bo wampiry nie potrafią się powstrzymać przed liczeniem. Sam wyśmiał go stwierdzeniem, że to nie logiczne. Wampiry nie istnieją. Obawiam się, że to dziecko nigdy nie wierzyło ani w postaci z bajek, ani nawet w świętego Mikołaja.. żeby jeszcze dostawał prezenty od kogoś takiego to może... on nawet nie dostawał normalnych na urodziny. Zresztą jego umysł, od dziecka w sumie, inaczej pracował niż innych dzieci. Gdyby ktoś chciał mu sprzedać bajeczkę o świętym Mikołaju zaraz by ją zniszczył danymi o tym ile kilometrów jest z tego legendarnego bieguna do miejsca jego zamieszkania, plus pewnie by spytał ile może być dzieci na świecie... w przeliczeniu na tą jedną noc, biorąc pod uwagę strefy czasowe i inne parametry, biorąc pod uwagę wszystkie dane, o które by oczywiście wypytał dokładnie. W sumie pewnie w połowie pytań osoba próbująca mu wmówić tą bajkę miałaby serdecznie dość. Dodam, że on zabiłby tymi pytaniami mając może pięć czy sześć lat. Potem było już tylko gorzej, wiedział po prostu coraz więcej.



I'm not your man, but I need you.
All right, you do not have to apologize.
It is enough to have you at your side.
avatar
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Czw Kwi 12, 2018 12:19 am
W kuchni zapadła cisza, w której Seongwoo słyszał przede wszystkim agresywne bicie swojego serca, oraz krew pulsującą w uszach, a przez to wszystko przebijało się tylko ciche, miarowe tykanie zegara wiszącego nad drzwiami. Przełknął ślinę i spróbował skupić się całkowicie na tym, co aktualnie spróbował stworzyć. Był niezłym kucharzem, więc nie miał problemów ze zmuszeniem się do pracy i to nawet jak był rozkojarzony raczej nie było szansy na to, aby zrobił coś niejadalnego. Z roztargnienia dał kawałkowi skorupki wpaść do miski, przez co następne kilka minut spędził na wyławianiu pałeczką niesfornego kawałka jajka. Dzięki takiemu skupieniu się na jednej rzeczy, kiedy już kryzys został zażegnany, czuł się znacznie lepiej. Spokojniej. Wylał część masy na patelnię, usmażył, potem powtórzył proces raz jeszcze, przerzucił omlety na talerzyki, przygotował dwie szklanki z sokiem pomarańczowym, jak gospodarzowi wypadało, po czym wrócił z jedzeniem do wysepki kuchennej, na której w dwóch rundkach umieścił ich jedzenie. Dla niego śniadanie, dla Taemina... zapewne jakiś lunch, albo obiad. Nieistotne. - Smacznego, Taemin - rzucił z lekkim uśmiechem, próbując zachowywać się jakby nic się wcześniej nie stało. Bo się nie stało. Dwóch kumpli siedzi razem w kuchni, nie ma między nimi nic, przez co powinien się rumienić. Podniósł swoje pałeczki i zajął się oddzielaniem małego kawałeczka omleta. - Więc... Czego tak właściwie uczy cię mój brat? - spytał, dopiero teraz zdając sobie sprawy z faktu, że wcześniej nawet nie pomyślał o to, aby zainteresować się powodem ich spotkania.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Kwi 14, 2018 12:30 pm
Od liczenia oderwał go dopiero głos chłopaka. Tae miał wrażenie jakby ktoś bardzo brutalnie, bez uprzedzenia i żadnych znaków ostrzegawczych, sprowadził go na ziemię z krainy ślicznych i okrągłych liczb. Bywały też takie których nie lubił, lub jeszcze gorzej, bał się ich, ale póki co był zadowolony ze swych mini obliczeń. No nic to, takie coś miewał często w relacjach z ludźmi. Niektórzy go zupełnie nie rozumieli, nie wiedzieli jaki jest, nawet nie chcieli posiadać tej wiedzy, a inni, znali go za krótko i wszystko było przed nimi. Ciekawe czy znajomość z tym chłopakiem przetrwa na tyle długo by zdołał, a najważniejsze chciał, poznać go dobrze.
-Dziękuję. - uśmiechną się lekko do chłopaka, a potem zaczął jeść, po chwili uznał, że jego gospodarzowi wyszło pyszne danie. Kiedy to odkrył zaczął o wiele pewniej i chętniej jeść. To było cudowne jak jedzenie czasami potrafi poprawić człowiekowi nastrój.
-Z całą otoczką dodatkowych przedmiotów nie związanych ściśle z matematyką, czyli również z angielskim, który uznali, że jest mi niezbędnie potrzebny na odpowiednim poziomie. Pamiętasz... gramatyka to dla mnie zło! - niby nie było aż tak źle z jego angielskim, ale na tym poziomie, na który zapisał się na studiach, musiał wiedzieć ciut więcej niż zwykły zjadacz chleba przy komunikatywnej znajomości języka.



I'm not your man, but I need you.
All right, you do not have to apologize.
It is enough to have you at your side.
Sponsored content

Re: Salon

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach