Share
Go down
avatar
Liczba postów : 57
Zobacz profil autora

Salon

on Czw Lut 15, 2018 12:47 pm
avatar
Liczba postów : 57
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Czw Lut 15, 2018 12:58 pm
Możliwe, że Shinwon specjalnie odkładał rysowanie portretu dla swojego brata w czasie. Możliwe. Tylko możliwe. Nie potwierdzi tego ani nie zaprzeczy, chociaż czasami w ciągu dnia podnosił wzrok na drzwi, jakby wyczekiwał aż Sunchan wpadnie przez nie wkurzony, że jeszcze nie dostał rysunku swojego "przyszłego męża". Ta relacja była dziwna, przynajmniej w oczach Shinwona. To było urocze, że jego braciszek tak za kimś biegał, ale momentami miał wrażenie, że poszło to trochę za daleko i ten się tylko sparzy.
Jednak znowu mówi to człowiek, który poślubiłby swój szkicownik gdyby nie fakt, że ma on ograniczone kartki i po kilku miesiącach musiałby zmienić partnera. Nie nadawał się szczególnie do związków, nie szukał ani nie potrzebował, więc nie zamierzał dawać też rad z tym związanym. Za to mógł zakochanym nastolatkom rysować portrety ich obiektów westchnień i to dla niego było wystarczającą pomocą w temacie.
W końcu, po dość długim czasie patrząc na jego normalne tempo wykonywania zamówień, usiadł w salonie ze swoim szkicownikiem i otwartym zdjęciem tego Księżyca na telefonie tuż obok. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w zdjęcie, zapamiętując rysy twarzy chłopaka, wszystko co trzeba było przełożyć na papier aby w ogóle przypominał siebie, po czym przerzucił wzrok na papier i zaczął kopiować chłopaka na czystą kartkę. Nie rysował kopii zdjęcia, chociaż w pierwszej chwili miał ochotę iść tak na łatwiznę. Jednak w końcu zdecydował się postarać i opierając się na zdjęciu spróbował przedstawić go pod nieco innym kątem, z trochę mniejszym uśmiechem, śmiejącymi się oczami i wiankiem na włosach, układającego serduszko z dłoni. I oby Sun mu za to bardzo ładnie podziękował!
avatar
Liczba postów : 27
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Czw Lut 15, 2018 11:15 pm
Mimo, że obiecanego rysunku chłopak nie dostał tak jak mu brat obiecał to słoneczko nie było złe! On leciał, unosił się na wysokooktanowej fascynacji swoim księżycowym chłopcem! Czemu miałby się nie cieszyć! Moon sam zaproponował, by spędzali razem czas! Do tego jeszcze chciał go uczyć! Czyli mieli jeszcze więcej czasu spędzać razem, mieli się poznać i kiedyś ten chłopak, mimo, że jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy, będzie mężem słoneczka! No po prostu cudownie! Idealnie i wspaniale! Tylko się cieszyć!
Zatem kiedy przyszedł do swego braciszka nawet uściskał go na przywitanie. Oczywiście najpierw sobie sam otworzył drzwi! Bo kiedyś podpierdzielił klucze... no leżały tak samotnie to co nie brać? Oczywiście się nie przyznał i biedny braciszek musiał dorabiać sobie nowy komplet, ale przecież zarabiał to było go na to stać! A kiedy Shin miał już nowe klucze to te stare znalazły się w magiczny sposób! A zachwycony tym faktem Sun oznajmił, że je zatrzyma, bo Shin już ich przecież nie potrzebuje! Ma nowe! Tak więc teraz mógł wejść sam i przywitać się z bratem przytulając się do niego dość mocno!
-Shin! Nienawidzę Cię z całego serca! Czemu to Ty zgarnąłeś i urodę i wzrost i talent? Mi przypadł jedynie wredny charakter... ciekawe po kim! - nie ma jak serdeczne przywitanie!
avatar
Liczba postów : 57
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Czw Lut 15, 2018 11:44 pm
Życie starszego rodzeństwa nie było usiane różami... zdecydowanie nie, ale Shinwon tak właściwie nie sądził, aby miał z Sunchanem najgorzej. Dzieciak myślał, że jest sprytny i Shin czasami przymykał oko na jego wybryki, lub znosił rzucane w swoją stronę obelgi, oczywiście nie bez odgryzienia się, ale na ogół żyło im się ze sobą całkiem nieźle. Gdyby tak nie było to Shinwon w tym momencie nie trudziłby się rysowaniem dla niego chłopaka, z którym był zauroczony, a kazałby mu wypierdalać i znaleźć własny talent, może zgubił go tam gdzie podziały się jego dobre maniery. A tak grzecznie siedział, milczał i szkicował mu tego chłoptasia.
Na dźwięk otwieranych drzwi podniósł głowę znad kartki i odgarnął włosy z czoła, dodając kolejne ciemne plamki do swoje twarzy. Zdecydowanie musiał przestać jej dotykać podczas rysowania, ale to wymagałoby od niego dodatkowego skupienia, którego nie miał na wydaniu. Odłożył węgiel do drewnianego pudełka, aby nie pobrudzić reszty kartki i z uśmiechem rozłożył ręce, czekając aż braciszek się do niego przytuli. - Skąd tyle komplementów na samo wejście? - spytał z rozbawieniem, odsuwając go od siebie, aby spojrzeć na jego twarz. - A co do wredoty to nie do mnie ze skargami, spróbuj z jednym z tych, którzy się nazywają naszymi rodzicami. Ewentualnie z listonoszem- polecił mu z rozbawieniem i wskazał na stolik przed kanapą. - Zobacz sobie, na razie to tylko kontur - polecił mu i przeszedł kilka kroków do strefy kuchennej. Brak drzwi w mieszkaniu zdecydowanie ułatwiał komunikację. - Coś do picia, młody? - spytał chłopaka, wstawiając czajnik na ogień.
Sponsored content

Re: Salon

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach