Share
Go down
avatar

Liczba postów : 207
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 6:28 pm
avatar
Liczba postów : 58
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 6:43 pm
Dzień jak co dzień. Jiho wygrzebał się z łóżka wpół żywy, wypił swoją poranną kawę, ubrał się w czarne jeansy i szarą bluzę z kapturem i wepchnął na nos okrągłe okulary. Poprzedzając pytania - nie, nie potrzebował ich aby dobrze widzieć, ale ładnie zakrywały wszelkie worki pod oczami i jedna ze stałych klientek uznała, że wygląda w nich "uroczo", więc od tamtego czasu nosił je dość często. Opanował bałagan na swojej głowie i po szybkim śniadaniu poszedł do pracy. Wszedł do sklepu pół godziny przed czasem, aby podlać wszystkie kwiaty, wymienić wodę tym uciętym, przyjąć dostawę nowych roślin i przygotować sklep przed rozpoczęciem dnia. A do roboty miał sporo! Szefowie tego dnia wymagali od niego innego stroju niż zwykle. Musiał dopiąć sobie do spodni czarne szelki, przebrać swoją bluzę na białą koszulę i teoretycznie miał dorzucić do tego różowy krawat w serduszka, ale byłoby dla niego zbyt wiele, więc rozpiął górny guzik koszuli i wepchnął sobie krawat do tylnej kieszeni spodni tak, aby jego część zwisała mu na wysokości tyłka. I proszę, są serduszka, ale przynajmniej nie będzie ich widział! Kiedy skończył wystawiać stoliki z kwiatami na zewnątrz, przewrócił tabliczkę z "zamknięte" na "otwarte". Wszystko było czerwone, różowe lub mieszanką obu, serca znajdowały się w zbyt wielu miejscach, ale taki urok Walentynek, czyż nie?
Ruch był, jak to można przewidzieć, wielki. Mężczyźni wchodzili i wychodzili, czasem po spędzeniu w sklepie nawet do pół godziny, chodząc i szukając aż Jiho nie zaproponował im pomocy. Bukiet za bukietem, róże, czerwone wstążki, serca, serca, serca. Gdy w końcu kwiaciarnia opustoszała, Jiho wykorzystał ten moment na zawieszenie ponownie sporego papierowego serca, które spadło z lampy na środku sklepu. Wyjął stołek zza kontuaru, wdrapał się na niego, stanął na palcach i wyciągając się w górę próbował ponownie zaczepić sznurek o lampę, balansując na niestabilnej podporze z nierównymi nóżkami.
avatar
Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 7:10 pm
Walentynki! Jakie to cudowne święto! Prawda Chun? Tak wiele można zarobić! Fanki bywały takie... przewidywalne. Nie można ich jednak obrażać. W końcu to dzięki nim jeżdżę dziś tym o czym mogą niektórzy tylko pomarzyć. Walentynki mają swoją ekonomiczną dobrą stronę, choć nie jest to najlepszy finansowy moment. Bywają lepsze, jednak nie mogę narzekać. Nienawidzę różowego, wymiotować mi się chce na widok serduszek... Co mówisz Chun? Ach tak... czas do domu? Bez sensu. Nie jest aż tak późno. No ale dobrze. Wracaj do żony, a ja? Ja pójdę i kupię sobie róże! Okolicznościowo wypiję butelkę drogiego szampana i może jeszcze krewetki? Nie wiem w sumie na co mam ochotę. Ostatnio nie mam żadnej dobrej dupy, której kazałbym przyjechać. Co mówisz? Tak... tak... tak... już się rozłączam i idę do domu! Tak Chun! Idę. Właśnie zamykam drzwi do gabinetu! Kwiaty i ogólnie pełen romantyzm... Pieprz się z żoną, ale na boga pieniędzy! Nie rób sobie bachora. Nienawidzę dzieci. Są... już! Do jutra!
Odłożył spokojnie telefon na biurko, ale gabinet opuścił troszkę później. Jednak samą kwiaciarnię odwiedził, tak jak zapowiadał. Przejeżdżał samochodem i zobaczył ją, przypadek. Jak dobrze, że znalazł dobre miejsce parkingowe, inaczej dałby sobie święty spokój. Wszedł do środka i pierwsze co zobaczył to serduszka na pupie kogoś. Walić jaka jest reszta, sama pupa była całkiem walentynkowa. Jeśli buzia równie ciekawa to chętnie by przeleciał to maleństwo. No ale spokojnie! Miał się nawet wet odezwać, ale ta pupka w serduszka zaczęła lecieć i to zdecydowanie nie był kontrolowany lot. Nawet nie był to heroiczny czyn, czysto odruchowo złapał chłopaka, a potem postawił go na ziemi.
-I złapałem serduszko. - uśmiechnął się lekko do chłopaka odsuwając się od niego o krok. Może i był zboczony i traktował kochanków przedmiotowo, ale nie był głupi. W miejscu publicznym musiał dbać o pozory. Nikt nie mógł go zobaczyć w jakiejś dwuznacznej sytuacji. Miał zbyt poważne stanowisko by narażać siebie nawet na plotki, niepochlebne oczywiście, na swój temat. Nie miał zamiaru ryzykować, tu chodzi o pieniądze.
-Przepraszam za wyrażanie się tak do Ciebie chłopcze. Bardzo ładny krawat. - wcale nie podrywał tego dzieciaka... wcale... to nie tak, że lubił dużo młodszych od siebie chłopców! Nic z tych rzeczy! Przecież nie gapił się tylko na pupę! Teraz nawet podziwia tą uroczą buzię!
avatar
Liczba postów : 58
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 7:27 pm
Ciężko stwierdzić czy była to wina tego stołka, wzrostu chłopaka, czy zmęczenia po wielu godzinach biegania po sklepie i doradzaniu zakochanym w wyborze prezentów, ale w pewnym momencie przechylił się za bardzo w tył i stracił równowagę. Był to jeden z najstraszniejszych momentów w jego życiu! Nagle poczuł jak bardzo silna jest ta cała grawitacja i praktycznie wszystkie jego organy przewróciły się do góry nogami, a jego pierwszą reakcją było nie szukanie podpory dla rąk, a przytulenie do piersi tego nieszczęsnego papierowego serduszka, które próbował odwiesić na miejsce. Jednak nie uderzył w podłogę. To wszystko trwało pewnie mniej niż sekundę i zamiast wylądować na kafelkach poczuł wkoło siebie czyjeś ręce. Powoli stanął o własnych siłach, podczas gdy jego serce próbowało wyrwać się z jego piersi. Mógł tam na zawał paść! Powoli otworzył oczy, które nie wiadomo kiedy zamknął i rozejrzał się wkoło siebie jak wystraszony królik. W końcu podniósł spojrzenie na swojego bohatera i jego policzki praktycznie od razu zaczęły przybierać różowy odcień. No pięknie, czy on koniecznie musiał się wygłupiać czy przystojnych klientach? Najwidoczniej taki jego los. Brzegiem dłoni poprawił przekrzywione okulary i dopiero wtedy zaczęły do niego docierać słowa mężczyzny. Praktycznie od razu stanął całkiem prosto i dalej ściskając serce ukłonił mu się głęboko. - Ja.. uh, dziękuję! Za pomoc i za... krawat? - mruknął zdezorientowany, ponieważ... no cóż, już zapomniał o tej części garderoby. Nagle oświecony odwrócił głowę i złapał kątem oka róż krawata. I od razu zarumienił się bardziej. - Ah... tak, krawat - zaśmiał się cicho i przeczesał palcami włosy. Jednak moment spokoju nie trwał długo, ponieważ nagle jego oczy otworzyły się szerzej.
- Raju, gdzie moje maniery! - wymamrotał i cofnął się o krok, wpadając przy okazji w to felerne krzesło, ale tym razem się nie wywalił, a jedynie przytrzymał się go ręką i odzyskał równowagę. - Coś podać? Mogę doradzić w wyborze idealnego prezentu dla wybranki - wyrecytował swoją dzisiejszą kwestię, uśmiechając się szeroko, jak to jego szef określił "zapraszająco i uprzejmie".
avatar
Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 7:41 pm
To było urocze. Dawno nie był w tak uroczym chłopu... wróć! Dawno nie widział tak ślicznie rumieniącego się chłopaka! Jakie być w! Spokój! Przecież jesteś w miejscu publicznym! Każdy ciebie może tu zobaczyć! To bulwersujące, że możesz się zachowywać tak nagannie! W domu możesz nawet w myślach zerżnąć tego chłopaka, ale teraz lepiej nie pokazywać po sobie żadnych emocji. To może ci zaszkodzić. Bardzo!
Wpatrywał się w chłopaka, nie mógł oderwać wzroku od tej ślicznej zarumienionej buzi. Lubił podziwiać męską urodę, ale to maleństwo przed nim przesadzało po prostu. Bycie aż tak uroczym powinno być prawnie zakazane! Jeśli by to jakiś kodeks regulował, to pewnie ten chłopak by złamał swoim samym wyglądem parę paragrafów, a zachowaniem... w cholerę i jeszcze parę więcej.
-Potrzebuję bukietu... na grób żony. Chce czegoś wyjątkowego, nie oklepane czerwone róże. Proszę mi coś doradzić. Cena za bukiet nie gra roli. - nie no... bez jaj. Nie kochał żony. Miłość nie istnieje, ale przecież nie powie, że chce kwiaty tylko i wyłącznie dla siebie? Oficjalnie przecież nadal cierpi po śmierci żony! I tej wersji się trzymajmy!
avatar
Liczba postów : 58
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 8:05 pm
Na pierwsze słowa mężczyzny uśmiech Jiho zbladł, a sam chłopak lekko uchylił głowę. - Przykro mi - poinformował go, od razu nadając temu wszystkiemu trochę mniej wesoły nastrój. Nie było tu powodu do radości, śmierć była czymś okropnym. Odwrócił się tyłem do swojego bohatera i złapał krzesło, aby odnieść je za ladę razem z tym sercem, które będzie musiał w końcu zawiesić... albo już sobie to daruje. Jutro i tak trzeba będzie to zdjąć, a jego zmiana niedługo się kończyła. Była zdecydowanie dłuższa niż normalnie, a wszystko przez to, że inni pracownicy chcieli spędzić czas ze swoimi drugimi połówkami. Jiho nie mając z kim spędzać Walentynek przejął kontrolę nad sklepem na cały dzień. O tej godzinie był już wymęczony, ale nie mógł tego po sobie pokazać, więc rozejrzał się uważnie wkoło i zastanowił chwilę. - Moment... mamy gotowe bukiety, może pan spojrzeć czy nic panu nie odpowiada - polecił na początek, wskazując na rządki kolorowych wiązanek w różnych wielkościach i z różnymi ilościami ozdób. - Ale jeśli wolałby pan coś bardziej spersonalizowanego, mogę polecić kilka rodzajów kwiatów, które odpowiadałyby okazji - dodał, wychodząc zza kontuaru, aby zobaczyć co zostało po tak dużej fali klientów. O dziwo, całkiem sporo pasujących kwiatów. - Przykładowo...czerwone chryzantemy są symbolem miłości i pamięci. Do tego dobrze trzymają się w niskich temperaturach - to mówiąc wyjął z jednego z wazonów opisywany kwiat i pokazał go mężczyźnie. - Do tego różowe goździki są symbolem wiecznej pamięci - dodał, odkładając chryzantemę na miejsce i opierając dłoń na wazonie pełnym goździków w odpowiednim kolorze. - A... uh, niezapominajki znaczą podarowanie komuś miejsca w swoim życiu. Fiołki wyrażają tęsknotę i wierność. Mogę spróbować stworzyć z nich coś ładnego. Jak ma pan jakieś sugestie albo chce coś zmienić to proszę wybrać - odsunął się od kwiatów i ponownie stanął bliżej kontuaru, dając klientowi więcej swobody.
avatar
Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 8:16 pm
Zgodnie z poleceniem chłopaka zaczął oglądać gotowe bukiety, ale w sumie nic z tego co tam było mu nie odpowiadało. Pokręcił więc przecząco głową, ze spokojem wsłuchując się w głos chłopaka. Dla siebie zapewne kupiłby coś innego, powiedziałby konkretne kwiaty i poszedł, ale coś przyszło do jego głowy. Coś czego nie powinien proponować, w sumie pierwszy raz miał ochotę odrobinę nagiąć swe zasady. Minimalnie. Może to przez ten krawat w serduszka? A może przez pupę, którą w jakimś stopniu zasłaniał? Czy to w sumie ważne? W ostateczności chłopak mu po prostu odmówi. Nic się nie stanie. Uzna to za kryzys wieku średniego, a jeśli ma dobre serce to może za akt rozpaczy cierpiącego po stracie żony mężczyzny... tak czy inaczej dało się to wyjaśnić, jeśli to by wyszło do publicznej opinii. Więc spokojnie. Od czegoś się przecież ma ludzi zajmujących się kontaktami z prasą... i tak dalej!
-Tak. Myślę, że takie coś było by idealne. Mam też pytanie do pana. Oczywiście może pan odmówić i zapomnimy o sprawie. - starał się przecież być bardzo kulturalny, grzeczny i ułożony... póki był w miejscu publicznym!
-Kupię całą resztę kwiatów jaki ma pan w kwiaciarni, pod warunkiem, że wypije pan ze mną filiżankę herbaty. Byłoby mi bardzo miło gdyby uratował mnie pan przed koniecznością samotnego spędzenia tego dnia. Jedna filiżanka herbaty w miejscu publicznym. Krótka rozmowa. Nie jest to nic co mogło by chłopca hetero jakoś... zniechęcać. Prawda? Pana szef będzie na pewno rad z dodatkowego utargu za ten dzień. - sam się sobie dziwił, że takie coś przeszło przez jego gardło, ale co tam! To tylko wstęp. Może na herbacie zechce zaprosić... zaproponować... może... choć nie jest to jakaś konieczność!
avatar
Liczba postów : 58
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 8:31 pm
Uśmiechnął się do niego uprzejmie na zgodę na taki bukiet i chciał zabierać się do roboty, kiedy ten dodał coś jeszcze i Jiho ponownie spojrzał na niego z zaciekawieniem. Pytanie? Pierwsze co przyszło mu na myśl to to, że pewnie mężczyzna będzie potrzebował dostarczenia gdzieś kwiatów. Skoro zmarła żona to może potrzebował kogoś, kto zabierze je na cmentarz? To miało najwięcej sensu, więc chłopak skinął głową, aby mężczyzna kontynuował, podczas gdy zam zaczął powoli wyciągać kwiaty z wazoników i...naprawdę mało brakowało, a upuściłby je wszystkie. Wysłuchał go do końca, chociaż nie był pewny czy wszystko dobrze zrozumiał. Jego mózg przestał dobrze pracować jakoś na wysokości "resztę kwiatów". Czy on mówił serio? Chciał wydać majątek na te wszystkie kwiaty tylko po to, aby Jiho wypił z nim herbatę? Złapał trzymane kwiaty w obie dłonie i rozejrzał się wkoło, po czym wrócił wzrokiem do mężczyzny. Musiał naprawdę bardzo lubić kwiaty.
- Ja... uh... N-nie wiem czy dobrze rozumiem - przyznał niepewnie, nie chcąc go zdenerwować swoim brakiem prostej odpowiedzi. Bo tego chyba od niego oczekiwał, prawda? - Nie musi pan... Ja nie... - wziął głęboki oddech, próbując przekalkulować to wszystko w głowie, ale... jakoś nie potrafił zmusić swojego umysłu do działania. To było jakieś surrealistyczne. - Mogę... hm... nie mam planów, więc mógłbym spędzić z panem trochę czasu - odparł w końcu coś sensownego, spoglądając na chryzantemy, które właśnie ściskał. Zwolnił trochę chwyt, aby nie zrobić im krzywdy i przesunął kciukiem po łodyżce jednego z kwiatów. - Jak ma pan zamiar się z nimi zabrać? - spytał w końcu, zaczynając praktycznie to analizować. Nie, nie dotarło do niego to, że ten chciał je kupić za spotkanie z nim. Dla Jiho były to dwie kompletnie różne sytuacje, wypowiedziane po prostu w krótkim odstępie czasu. Coś mu się musiało wydawać.
avatar
Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 8:43 pm
To było na prawdę prze urocze, to jak reagował, jak jąkał się, odpowiadał, składał lub raczej próbował składać kolejne zdania. A sam Ki miał coraz większą ochotę by przelecieć go! Nawet tu i teraz, na tym cholernym blacie czy co to było! Nazwy są nie istotne. Miał wielką ochotę na tą pupę, zresztą na całą resztę też. No ale przecież nie powie tego na głos... jeszcze nie powie tego na głos. Jak zostaną sami, jeśli zostaną sami, kiedy dostaną sami...
-Spokojnie. Zrobimy tak! Jestem bardzo zorganizowaną osobą. Ty jedynie słuchaj i wykonuj polecenia. Dasz radę? Dobrze? Dobrze. - mówił to stanowczym, pewnym siebie głosem, tak jak zawsze do nowego pracownika... różnica polega na tym, że do nowego asystenta nie ma planów związanych z jego penisem! Zresztą nie ważne. Ważniejsze było to, że ton głosu, którym przemawiał brzmiał tak jakby wiedział co mówi, robi, zresztą robił to już wiele razy wcześniej, na deser tak, że nie lubi słyszeć słowa nie.
-Zrobisz mi bukiet. Mój samochód stoi niedaleko. Przyjadę tu kiedy będziesz zamykał kawiarnię i zabiorę Cię ze sobą. Gdybyś jednak się bał i miał wątpliwości to moja wizytówka. Stać mnie by było na zakup tych paru marnych kwiatów ekstra, ponad to co dasz mi w bukiecie. - położył na ladę swoją wizytówkę, a potem podsunął ją w stronę chłopaka. Była prosta, drogi papier, elegancka, prosta wizytówka z logo wytwórni, imię i nazwisko, numer telefonu i na koniec nazwa stanowiska, które obecnie zajmował mężczyzna. Takie nudne służbowe.
-Wychodząc z tego miejsca zadzwonię by był gotowy dla nas stolik. Dwie osoby, herbata, tylko Ty i ja. Potem będę tak miły, że odwiozę Cię do domu, a Ty będziesz tak uprzejmy, że podasz mi teraz pełną wersję swego imienia, a ja podziękuję. Rozumiesz co do Ciebie mówię? Więc do dzieła. - uśmiechnął się lekko do chłopaka poprawiając swoją marynarkę. Wiedział, że jest przystojny, wiedział, że może się podobać. Widział też jak reaguje chłopak.
avatar
Liczba postów : 58
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 9:03 pm
Mentalnie podziękował niebiosom za to, że nieznajomy postanowił teraz zacząć mówić. Jakby Jiho miał kontynuować to pewnie by się rozpłakał z namiaru znienawidzonych przez siebie emocji takich jak dezorientacja i przymus powiedzenia czegoś. Do tego był w pracy i wszystko co robił miało wpływ na obraz firmy. Powinien być zdecydowanie bardziej ogarnięty, ale w tym momencie korzystał z tego, że mógł tylko słuchać. Pokiwał głową na zgodę i zamienił się w słuch, chociaż... to niewiele dało. Na początku owszem, jego wyjaśnienie wszystkiego krok po kroku było jasne, czyste i wyraźne, ale kiedy położył na stole swoją wizytówkę i Jiho zobaczył nazwę firmy wraz ze stanowiskiem, zakręciło mu się w głowie. Podniósł na niego wzrok, tym razem otwierając oczy nieco szybciej niż wcześniej i znowu mocniej ścisnął trzymane kwiaty. Złapał go nie jakiś facet, który potrzebował kwiatów dla żony, a ktoś, przed kim Jung powinien już dawno bić pokłony, odzywać się bardziej formalnie i za nic nie powinien ważyć się iść z nim na herbatę. Ale odmówić też nie powinien. Dlatego przez dłuższą chwilę po tym jak mężczyzna skończył mówić, kwiaciarz po prostu patrzył na niego zagubionym wzrokiem, jakby w transie, z którego wyrwał samego siebie wypuszczając z rąk chryzantemy. Przebudził się i od razu padł na kolana, aby pozbierać kwiaty. - J-jung Jiho, proszę pana - odparł w końcu, przypominając sobie, że ten chciał jego imię. Kiedy zebrał wszystkie, podniósł się na drżących nogach i zaczął podnosić kolejne kwiaty, aby zająć się czymś, co było dla niego naturalne, normalne, codzienne. Nie jak rozmowa z CEO jednej z największych wytwórni w kraju. Wracając za kontuar potknął się o własne nogi, ale utrzymał równowagę i rozłożył kwiaty przed sobą, aby wyćwiczonymi ruchami poucinać zbyt długie łodyżki i oklapłe liście, a potem złożyć to wszystko w sensownie wyglądającą kompozycję. Korzystając ze wstążek, które miał naokoło, dołożył do środka kilka kokard, otoczył wszystko białą siateczką i czerwoną folią, zawiązał na dole, ułożył, aby wszystko było dobrze widać i na koniec zawinął gotowy bukiet w przezroczystą folię ochronną i przeszedł wkoło lady, aby wręczyć mężczyźnie bukiet i podać mu cenę. - A... uh... kończę za dwie godziny - poinformował go na koniec, rumieniąc się i kwestionując to, czy w ogóle musiał to mówić, czy w ogóle powinien się do niego odzywać. Czy naprawdę to musiało przytrafić się na jego zmianie?!
avatar
Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 9:18 pm
Obserwował chłopaka i doszedł do trzech wniosków. Po pierwsze, w życiu by go nie zatrudnił, źle reagował na stresujące dla siebie sytuacje. Co za tym idzie był wrażliwy, zapewne też nieśmiały. Po drugie jak on cholernie bardzo chciał go przelecieć teraz. Tylko silna wola sprawiała, że ten chłopak tam stał, czy klęczał i nadal był jeszcze ubrany, jeszcze nie miał penisa CEO w swojej uroczej pupie. Po trzecie... ciekawe jak ten chłopak robił loda. Te usta były na tyle śliczne, że chętnie nie tylko by je całował, ssał te wargi, gryzł, ale również wsunął między nie swojego penisa.
Kiedy w końcu kwiaty były gotowe, mężczyzna wziął je od chłopaka, a potem podał mu kartę. Czekając na pokwitowanie i tak dalej oglądał dzieło, które w sumie mógł złożyć na grobie żony. Jeszcze pewnie przypadkiem jadąc na cmentarz ustawi się z kimś z prasy, by przypadkiem zupełnie ktoś zrobił mu zdjęcie. Taki bukiet nie może się przecież zmarnować. Nawet z tej okazji zapłacze na grobie tej suki. Marketing będzie mu wdzięczny.
-Idealnie. Zdążę porozmawiać z ukochaną i opowiedzieć jej jakiego uroczego chłopca spotkałem, gdybyśmy doczekali się dzieci chciałbym by mój syn był tak uczynny jak Ty chłopcze. - taaaaaaaaaaa jasne... dzieci... rodzina... ukochana żona. I co jeszcze? Może pepero do tego? W pakiecie? Zapakować?
-Dziękuję. Będę za dwie godziny. - odebrał od chłopaka kartę, a potem uśmiechnął się ciepło kłaniając mu lekko. Wyszedł z kwiaciarni, by udać się do swojego samochodu. Cały czas jednak myślał o tej pupie z akcentem serduszek. Fajna!

zt
avatar
Liczba postów : 58
Zobacz profil autora

Re: Kwiaciarnia

on Sro Lut 14, 2018 9:36 pm
To wszystko było tak surrealistyczne, że nawet kasowanie mężczyzny wydawało się nie być realne, nawet jeśli Jiho robił to niezliczoną ilość razy podczas wielu miesięcy spędzonych na tym stanowisku. Wybił rachunek, potwierdzenie, zaniósł mężczyźnie jego kartę i oddał mu to wszystko razem, podtrzymując wolną dłonią swoje przedramię. Wysłuchał słów mężczyzny i... miał ochotę mentalnie skopać się za to, że w ogóle pomyślał o nim jako o przystojnym. Był od niego o tyle młodszy, że ten miał go za dziecko i Jiho właściwie go nie winił. Nie żeby miał na coś nadzieję, ale w tym momencie czuł się trochę jakby pomyślał o swoim... wujku? jak o kandydacie na chłopaka. Uśmiechnął się w reakcji na jego słowa i skinął głową w podzięce, po czym podniósł jego wizytówkę z blatu i schował ją do tylnej kieszeni, tak aby nigdzie nie spadła i się nie zgubiła. Chociaż i tak nie ma szans na to, że do niego zadzwoni.
- Do widzenia - odparł i także mu się ukłonił, a kiedy ten wyszedł ze sklepu, podparł się o kontuar, aby nie stracić równowagi po raz kolejny tego dnia. Rozejrzał się panicznie po sklepie, jakby chcąc się upewnić, że to wszystko faktycznie miało miejsce. Nerwowo złapał w palce podwinięty rękaw swojej koszuli i zrobił kilka kroków w każdą stronę sklepu, aby w końcu usiąść na jakimś wolnym stołku i wygrzebać z kieszeni telefon. Nie da sobie rady sam!

/zt
Sponsored content

Re: Kwiaciarnia

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach