Share
Go down
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Salon

on Sob Gru 09, 2017 10:07 pm
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sob Gru 09, 2017 10:29 pm
Po spontanicznej randce z mężczyzną znacznie łatwiej było mu wrócić do treningu. Oczyścił umysł do tego stopnia, że przez następne dni chodził jak w zegarku, ćwicząc nawet pomiędzy próbami, w domu, po nocach, jakoś godząc poprzestawiane godziny snu z sensownymi posiłkami i pokręconymi poleceniami od trenera. Do tego, chociaż robiąc to czuł się jakby okłamywał samego siebie, brał pod uwagę rady dane mu przez doktora. Zamiast przepełnionych cukrem napojów postawił na koktajle owocowe, które (o dziwo) znajdowały się w menu restauracji w wytwórni, w której trenował. Codziennie dowiadujemy się nowych rzeczy, co nie?
Jednak pomiędzy tym wszystkim, po premierowym występie z grupą, z którą tak zawzięcie trenował, zdecydował się zaprosić do siebie Yu. Trochę się już stęsknił i do tego wszystkiego chciał mu pokazać, że spotkanie jego rodziny wcale go nie skreślało. Dlatego do niego napisał, bez potrzeby pisania powodu, jak te wszystkie inne razy, kiedy po prostu spełniali swoje wzajemne potrzeby. Później trochę ogarnął w domu, aby gość czasem nie potknął się o jego leżącą w przejściu bieliznę albo zabawki psa. Właśnie, zwykle jak zapraszał do siebie mężczyznę mógł wywalić Pączka do ogrodu, ale nie planował narażać swojego pupila na przeziębienia w taką pogodę.. Dlatego też tym razem będzie zmuszony przedstawić swojego życiowego partnera panu doktorowi. Tuż przed wyznaczoną godziną siedział na kanapie i trzymał Pączka za obrożę, aby ten czasem nie wyprzedził go w drodze do drzwi. Jak się za bardzo ekscytował to potrafił przewrócić człowieka, więc Chullie wolał takiego wypadku uniknąć.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 11:50 am
Jeszcze przed tym rodzinnym spotkaniem ta wiadomość od kochanka nie zaskoczyłaby go, byłaby kolejną tego typu, nic nowego. Spotkanie na seks i nic więcej. Nawet by się głębiej nie zastanawiał nad sensem tego. Po prostu by uzgodnił odpowiedni dla nich obu termin i by przyszedł. Ot tak, bez wyjaśnień czy głębszych refleksji. Teraz jednak, po tym jak kochanek zobaczył jego dzieci i rodziców... czy łączy ich to samo co wcześniej? SMS miał być tym co wcześniej? Tym samym zaproszeniem na seks jak ostatnim razem? A może to spotkanie by zerwać ich relacje? Choć w sumie by zerwać wystarczyła by jedna wiadomość. Nie byli w związku, do zerwania nie potrzebowaliby jakiegoś wielkiego powodu. Nawet nie musieliby się tłumaczyć. To koniec, wystarczyłoby. Nie on jeden, nie pierwszy ani ostatni. Zapewne nie wyróżniał się niczym szczególnym w tłumie kochanków, których miał w swym łóżku tancerz. Czym się więc tak bardzo stresował i przejmował? To pozostawało tajemnicą również dla niego.
Mimo swych dylematów przyjechał do domu kochanka punktualnie. Był w końcu dorosłym odpowiedzialnym człowiekiem... chyba... no tak... jasne! Jakby mogło być inaczej. Seks z obcą osobą to przecież taka odpowiedzialna forma zabawy.
Zapukał do drzwi, a kiedy gospodarz mu odtworzył dał mu bukiet białych róż. Sam nie wiedział po jaką cholerę mu to kupował... przecież to nie było potrzebne. Co do psiaka... no nie dało się nie zauważyć stworzenia.
-Cześć. Widzę, że tym razem z towarzyszem życia?




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 12:45 pm
Gdy tylko usłyszał pukanie, musiał mocniej złapać Pączka, gdyż ten rwał się do drzwi nawet bardziej niż właściciel. Chul przyhamował go i powoli poszedł z nim do drzwi. Otworzył je z szerokim uśmiechem, cały czas lekko pochylony na jedną stronę, aby przytrzymać psa. I nagle w drugiej ręce trzymał kwiatki. Spojrzał na nie zaskoczony, potem przesunął wzrok na swojego gościa i zaśmiał się, kopiąc drzwi na oścież, aby wpuścić go pomimo zajętych rąk. Cofnął się, robiąc mu miejsce w przedpokoju i dopiero, kiedy drzwi się zamknęły puścił Pączka, który powoli się uspokajał.
- Dziękuję... chociaż to wciąż za mało na erotyczny taniec. Próbuj dalej - poinformował go, patrząc na bukiet z mimowolnym uśmiechem. To było miłe. - I tak... trochę strach zostawiać go na dłużej na zewnątrz w taką pogodę - przyznał, przenosząc wzrok na sporego psiaka, który zajął się obwąchiwaniem gościa. - Poznaj Pączka, mojego zbyt entuzjastycznego i zaborczego partnera życiowego - przedstawił zwierzę oficjalnie i zaprowadził gościa do salonu, z Pączkiem podążającym tuż za nimi. Tam szybko przejrzał szafki w poszukiwaniu jakiegoś wazonu, do którego wstawił kwiatki. Później zaleje je wodą, teraz miał ważniejsze sprawy na głowie. Podszedł do doktora i kładąc dłoń na jego policzku przyciągnął go do pocałunku, tym razem witając go porządnie. Zdecydowanie potrzebował tego typu relaksu po ostatnim, stresującym występie.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 12:54 pm
No cóż... kwiaty nie miały być argumentem do tańca erotycznego... sam nadal nie wiedział po co mu je dał, ale skoro tak to odczytał? W sumie tym lepiej dla lekarza. Nie musiał się wysilać by wymyślać bajeczki na poczekaniu wyjaśniając ten drobny prezent.
-Witaj paczusiu. Cieszę się, że chociaż Ty witasz mnie tak entuzjastycznie. Ktoś się tu cieszy na mój widok! - uśmiechnął się szeroko idąc za gospodarzem do salonu. Nie chciał być złośliwy ani wredny. Ich spotkania były na tyle niezobowiązujące, że luźna atmosfera i delikatne żarty nie zaszkodzą im, wręcz przeciwnie.
Poczekał grzecznie aż gospodarz zajmie się kwiatami, a potem uśmiechnął się widząc jak zbliża się do niego. Chętnie odwzajemnił jego pocałunek, ba, nawet go pogłębił i nieco wydłużył. Usta tancerza były bardzo kuszącym wstępem do przyjemniejszej części tego spotkania. Miło. Kiedy jego usta były zajęte pocałunkiem, jego dłoń dość szybko znalazła się na kroczu tancerza. Przesunął delikatnie palcami po kroczu i wewnętrznej stronie uda kochanka.
-Wiesz, że moje usta potrafią nie tylko profesjonalnie całować? Może tak przekonam Cię do tańca dla mnie? - nie miał nic przeciw seksowi oralnemu, ani w ujęciu kiedy to ktoś tak doprowadza go do orgazmu, ani w takim kiedy to on się stara bardziej, a skoro teraz miał przekonywać chłopaka by zatańczył? No może tak?




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 1:14 pm
- Hej! - rzucił urażony, chociaż naprawdę ciężko było mu w tej chwili walczyć ze śmiechem. - To ty masz z nim walczyć o mnie, a nie na odwrót! - prychnął, bo wszystko szło nie po jego myśli i jeszcze oskarżali go o brak entuzjazmu. No normalnie nie pisał się na takie oszczerstwa! Jednak jak to Chul, długo nie wytrzymał i ostatnie słowa wypowiedział już ze śmiechem. Spojrzał na psa z udawaną groźbą w oczach. Kradł mu Yu. Chyba będzie musiał go oddać, nie dogadają się w ten sposób.
Całkowicie rozluźnił się do pocałunku, zakładając wolną rękę za jego szyję, aby przysunąć się bliżej. Jęknął do jego ust w reakcji na jego dotyk na swoim kroczu i lekko pchnął biodra do przodu, szukając większej ilości kontaktu. Przesunął usta na jego policzek, kiedy ten się odezwał, a kiedy tylko wyobraził sobie dalszą część tego spotkania, z jego ust wyrwał się kolejny jęk. I był to spory błąd.
Dźwięki wydawane przez Sangchula wyraźnie zaalarmowały Pączka, który wstał ze swojego miejsca w legowisku i zaczął wpychać się między nogi mężczyzn. Kim zaskoczony spojrzał w dół, na psa, który zdecydował się uratować swojego właściciela i położył mu przednie łapy na brzuchu, aby pchnąć go do tyłu. Chul zamrugał kilka razy i roześmiał się, puszczając Yu, aby pogłaskać psa po głowie. - Mówiłem, że jest zaborczy? - spytał i spojrzał z rozbawieniem na swojego gościa. - Trzymaj się dalej swojej propozycji, biorę to, ale zdaje się, że będziemy musieli zabarykadować się w sypialni, aby mieć spokój - poinformował go, cały czas automatycznie drapiąc psa za uszami. - A na tą chwilę... może usiądziesz? Mogę zrobić herbatę - zaproponował niepewnie. Właściwie zapraszając go miał nadzieję, że będą mogli ponownie trochę porozmawiać zamiast kończenia na stosunku. Jasne, ten wciąż niesamowicie mu się podobał i chciał go mieć obok siebie, na sobie i pod sobą, ale... to może poczekać, prawda?
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 1:38 pm
Oj nie będzie tak łatwo jakby tego Chul chciał. Yu nie musiał się o nikogo starać, ani walczyć o niego z tak słodkim stworzeniem jak ten psiak... no dobra... mógłby, ale teraz przecież żartują? Prawda? Więc postanowił się podroczyć z chłopakiem i jedynie jak zareagował na jego słowa to lekkie wzruszenie ramionami. Na nic więcej sobie nie pozwolił. Ot tak.
Wracając do pocałunku to chyba jednak nici z seksu... uroczy psiak postanowił uratować swego pana przed przyszłą przyjemnością... no tak... z pieskiem jak z dziećmi, nie poszalejesz za bardzo jak są w pobliżu i przy okazji chcą całej uwagi tylko i wyłącznie dla siebie.
Odsunął się jeszcze bardziej od mężczyzny, niż to jak wymusił odstęp miedzy nimi zwierzak. Nie był zadowolony z obrotu spraw i znów poczuł, że coś jest nie tak. Nie tak to kiedyś wyglądało, a teraz chyba zupełnie nie szło jakby tego sobie życzył. No ale przecież nie może być zły na pieska? No właśnie. Nie powinno go być przy nich. Nie miał się nim kto zająć na ten czas? Poważnie? Nie twierdził, że trzeba go narażać na zimno, ale nie ma nikogo?
Niecieszony usiadł, tak jak poprosił go gospodarz. No dobrze. Napiją się herbaty. Tak jak sobie tego życzył tancerz. Mogło być milej ale już niech będzie i tak. Trudno. Jakoś to przeboleje.
-Poproszę herbatę jaśminową lub białą lub owocową... Nie lubię czarnej, jeśli masz tylko taką to poproszę wodę. - dość wybredne z niego stworzenie, ale skoro usta Chulliego zostały mu odebrane to nie był zadowolony. Taki marudny niedopieszczony Yu.




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 2:04 pm
Chociaż utrzymywał się z umiejętności komunikowania się ciałem i mimiką, kiepski nastrój gościa praktycznie całkowicie mu umknął. Trochę bardziej skupił się na piesku, chociaż słuchał tego co Yu do niego mówił z pełną uwagą. Śledził mężczyznę wzrokiem, kiedy ten siadał na kanapie i rzucił mu przepraszający uśmiech. Kazał Pączkowi zostać w salonie i poszedł do kuchni, aby przygotować ciepły napój. Herbata była idealna na zimowe dni, więc miał przygotowany zapas różnych smaków. Przygotował dwie z owoców leśnych i po zaparzeniu przyniósł je na tacy do salonu. Zrobił więcej miejsca na stoliku, jak perfekcyjny gospodarz postawił tam też ciasteczka i dopiero wtedy usiadł obok mężczyzny na kanapie. Dość blisko, aby mieć komfortowy dostęp do jego uda, na którym położył dłoń w momencie, w którym się wygodnie usadowił.
- Dlaczego białe róże? - zainteresował się, spoglądając na wazon obok telewizora, po czym spojrzał na Yu z zaciekawieniem. Czerwone, różowe, herbaciane - to były typowe dla niego kolory, które ludzie zwykle sobie dawali. Do tego pełno różnych kolorów, genetycznie zabarwiane kwiaty, które miały zachwycać człowieka. Białe były piękne, ale dla Chula zdawały się być nietypowe aby dać swojemu obiektowi zainteresowania. Kiedy czekał na odpowiedź powoli przesuwał palcami po materiale jego spodni, w górę, ale nie za wysoko, w stronę kolana i z powrotem.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 3:34 pm
Herbata owocowa? Mogło być lepiej, o wiele lepiej... no ale już trudno. Skoro gospodarz nie ma w posiadaniu czegoś lepszego to niech będzie i to. Czym chata bogata podobno... no cóż. I tak lepiej niż czarna herbata. W domu zrekompensuje to sobie z nawiązką. W końcu ma swoje ulubione herbaty i chyba nawet ciasteczka ryżowe powinny jeszcze być. Schował je dobrze przed maluchami, więc tak... spokojnie jakoś poprawi sobie humor po powrocie z tego dość dziwnego spotkania.
Napił się odrobinę herbaty zupełnie ignorując fakt, że mężczyzna siedział tak blisko niego i dotykał jego nogę. Nie ma seksu to nie. Nie będzie się przecież prosił o coś tak prostego. Nie ma nawet takiej opcji... pffff... wielki tancerz woli psa? No to niech sobie go woli.
-Białe róże mają wielorakie znaczenie. Jednymi z nich jest sekret, miłość duchowa, ale też cielesna. Piękno i radość. Inaczej w sekrecie dla oczu innych, dążąc do miłość z Tobą, dzięki której stajesz się piękny, a ja szczęśliwy. - wypowiadając te słowa czuł się cholernie skrępowany. Nie wiedzieć czemu zawstydzony przy okazji. Niby starał się mówić pewnym siebie głosem, ale jakoś średnio mu to teraz wychodziło.
-Sześć róż oznacza chce być Twój. Dobre te ciasteczka? - nie ma jak bardzo szybka zmiana tematu! Nie czekając na odpowiedź chłopaka wziął szybko dwa ciasteczka, jedno wsadził do ust chłopaka, a drugim zajął się sam. Nawet smaczne. Teraz wszystko będzie smaczne byle tylko uspokoić się... jakoś dziwnie piekły go policzki... cholera chyba się zarumienił.




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Nie Gru 10, 2017 3:57 pm
Słuchał jego odpowiedzi z zainteresowaniem. To było... nowe. Nie spodziewał się takiej złożonej odpowiedzi. Jednak Yu miał talent do zaskakiwania go, więc nie powinien już być aż tak zdziwiony. Słuchał go w milczeniu, a kiedy ponownie spojrzał na wazon, róże wydały mu się znacznie piękniejsze niż wcześniej. Teraz miały też znaczenie i to takie... istotne. Powoli trawił nowe informacje, zastanawiając się co to tak właściwie dla nich znaczyło. Kolejna informacja, ta o ilości, sprawiła że od razu spojrzał na mężczyznę i otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale zanim zdążył to zrobić został zatkany jedzeniem. Parsknął śmiechem, puszczając jego nogę, aby powstrzymać ciastko przed upadkiem na kanapę czy nawet na podłogę. Chociaż Pączek zapewne doceniłby ten mały wypadek i ładnie posprzątałby po swoim właścicielu.
Sangchul szybko przeżuł to co miał w ustach i przełknął ciastko, w końcu w stanie odpowiedzieć cokolwiek na to zbombardowanie go informacjami. - Nie wiem o co ci chodzi. Przecież już jesteś mój - poinformował go i przesunął kciukiem po jego zarumienionej skórze. Nie sądził, że poważny pan doktor z dwójką dzieci tak potrafi, ale zaskoczenie było dość miłe. Zresztą jak każde, które jak na razie spotkało go ze strony tego człowieka. - A ja już jestem piękny. Ale za to możemy popracować nad twoim szczęściem - poinformował go i uśmiechnął się do niego szeroko. Chciał czegoś takiego. Teoretycznie mieli być tylko kochankami, bez zobowiązań, ale Chullie już zdecydował, że kompletnie nie chcę mężczyzną dzielić. Chciał, aby ten był jego, a siebie też był w stanie mu oddać. A skoro dostał te kwiaty, śmiał sądzić, że Tu chciał tego samego.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 1:28 pm
Staraj się i próbuj być romantyczny... a ten cwaniak zabije to jednym zdaniem. No pięknie. I cała próba metafor i znaczeń poszła się najzwyczajniej jebać. Może po prostu tancerz wolał wprost wszystko mówić i mieć podane na talerzu, zamiast bawić się takie rzeczy? Lekarz nie był pewien... w sumie nic dziwnego, znał go za krótko, o ile mógł go poznać w jakimś stopniu podczas ich spotkań, które polegały jedynie na seksie? No właśnie. To nie takie proste.
-I nie przeszkadzają Ci moje dzieci? Nie szukałem zastępczej matki dla nich... ja... nie radziłem sobie z stratą żony. - i po cholerę zaczął ten temat? Sam nie był do końca pewien czemu, ale słowa same cisnęły mu się na usta. Może to przez to, że nadal byli ubrani, a podczas ostatniego spotkania kochanek zobaczył rodzinę Yu? Może czuł się w obowiązku wytłumaczenia z tego wszystkiego? Tak jakoś dziwnie... ale nie mógł się powstrzymać przed wypowiadaniem kolejnych słów. To było silniejsze od niego.
-Zmarła rok temu, a ja ciężko przechodziłem żałobę. Chyba potrzebowałem zapomnieć. Może to głupio zabrzmi, ale przez prawie całe życie uważałem siebie za hetero, zawsze umawiałem się z dziewczynami. Nigdy nie byłem w związku z mężczyzną. Nie obraź się... wybrałem Ciebie bo potrzebowałem kogoś kto zupełnie nie będzie mi się kojarzył z nią. Nie chce porównywać, oceniać i kalkulować czy seks z nią był lepszy... wszystko chciałem by było inne. Przepraszam. Jak chcesz to już pójdę. - no to tyle... chyba pierwszy raz podczas ich znajomości zdecydował się na tak dużą dawkę szczerości. Nie był jednak pewien jak jego kochanek zareaguje na to. Może w sumie się wkurzyć, że tak to się prezentuje. Nie miał być na zastępstwo zmarłej kobiety, nikt jej nie zastąpi. Miał wnieść do życia Yu coś nowego, zupełnie innego.




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 8:05 pm
Atmosfera bardzo szybko uległa zmianie, a Sangchul dał sobie wyzwanie, aby się do niej dopasować. Przekrzywił głowę na bok słysząc jego pytanie i lekko zagryzł wargę. Pomyślał chwilę i powoli pokręcił głową, ale nie odpowiadał. Jeszcze nie. Dał mu się wygadać, podczas gdy sam wciągnął nogi na kanapę i przysiadł na piętach, przodem do mężczyzny. Chciał usłyszeć rozwinięcie tej historii. Już wiedział, że ten był wdowcem, więc tym razem nie czuł się ani tak zaskoczony, ani nie na miejscu, jak w parku. W trakcie jego opowieści sięgnął po jego dłoń i zaczął bawić się jego palcami, aby mieć czym zająć ręce.
Przeciągle wypuścił powietrze, w procesie lekko wydymając wargi i próbując przyswoić wszystkie informacje. Nie był najlepszy w takich rzeczach, ale musiał mu jakoś odpowiedzieć. A przede wszystkim musiał zignorować to o wychodzeniu. Nie ma tak łatwo, Yu się tak szybko nie uwolni.
- Nie myśl o mnie - poinformował go w zamian i spojrzał na stolik do kawy, jakby ten miał mu podpowiedzieć następna kwestię. - Ani o... niej. Ani o dzieciach. Na chwilę. Na krótką chwilę pomyśl tylko i wyłącznie o sobie - po zyskaniu odrobiny więcej odwagi, wrócił wzrokiem do jego twarzy. - Czego chcesz, panie doktorze, hmm? Wyjść? Zapomnieć o wszystkim i wrócić do swojego życia? Bo możemy tak zrobić. A może chcesz mnie, w każdym tego słowa znaczeniu? W całym pakiecie... razem z Pączkiem, żeby nie było! Mojego ciała? Czy czegokolwiek innego? Tylko bez czasu przeszłego. Teraz, Yu. Czego chcesz teraz? - spytał go, cały czas utrzymując na twarzy delikatny uśmiech. Chciał go uszczęśliwić, jak to powiedział chwilę wcześniej. Siebie też, ale nad tym popracuje później.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 8:22 pm
Chyba jednak spodziewał się czegoś zupełnie innego niż takowej odpowiedzi z ust swego kochanka. Chyba wyjście teraz, zamknięcie drzwi, a razem z nimi tego krótkiego rozdziału w jego życiu było by o wiele prostsze niż odpowiadanie teraz na to pytanie. Pytania. Czy chciał, potrzebował, pragnął tancerza w pełnym pakiecie czy może w ujęciu jedynie fizycznym? Czemu miał teraz odpowiadać na to bardzo trudne pytanie. Czuł się strasznie. Tak jakby nie był gotowy na takie decyzje. Może to jeszcze za wcześnie. A jeśli zechce wszystkiego tego co może mu dać chłopak czy nie zdradzi tym samym uczucia do swej zmarłej żony? Przecież to miał być tylko seks. A jeśli już ją zdradził tym, że zastanawia się? To było teraz takie trudne, na tyle, że milczał jakiś czas wpatrując się w dłonie chłopaka. Miał wrażenie, że czas płynie tak cholernie szybko, a z każdą chwilą presja, by coś powiedzieć rosła, stawała się wręcz nieznośna. No dobrze... coś powiedzieć... coś... cokolwiek...
-Chce mieć swoje miejsce, chce przestać udawać, że wszystko jest dobrze... chce by było dobrze. Chce przestać się sztucznie uśmiechać i mówić wszystkim, że radzę sobie doskonale. Chce by ktoś się zaopiekował mną, nie ja kimś i chce przespać całą noc bez koszmarów i łez. Chce obudzić się i czuć, że jest dobrze. Chce móc czekać na kogoś, chce by ktoś czekał na mnie. Jeśli potrafisz mi to dać to chce Cię w całym pakiecie, który potrafisz mi zaoferować. - no chyba jednak nie zdał tego testu. Miał dziwne wrażenie, że nie tego oczekiwał chłopak od niego zadając to pytanie... pytania... to chyba nie tak miało brzmieć?




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 8:46 pm
Dał mu czas na odpowiedź, chociaż myślał, że pójdzie to szybciej. Najwidoczniej mężczyzna był mniej pewny siebie niż Chul myślał, ale to nic. Chociaż niecierpliwy był w stanie dać mu pomyśleć ile tylko potrzebował. Sangchul miał wrażenie, że jeszcze nie ogarnął umysłem powagi tego wszystkiego. Jasne... w grę wchodziły uczucia, zmarła żona i to wszystko, ale w jego przypadku to wszystko było pojęciami teoretycznymi.Nie przeżył jeszcze tak wielkiej straty, nie miał pojęcia jak to jest i z reguły szedł przez życie po omacku, bez takiego dłuższego analizowania faktów jak Yu w tym momencie.
W końcu jednak doczekał się odpowiedzi i coś ścisnęło go za serce. To wydawało się być trudnym do spełnienia. Zajęcie się inną osobą, zapewnienie jej emocjonalnego bezpieczeństwa... ale jak już było wspomniane - po omacku. Podniósł jedną rękę i powoli przeczesał palcami włosy mężczyzny.
- Nie będę kłamać... nie mam pojęcia czy jestem w stanie to zrobić, ale... - właśnie. To magiczne ale, które wszystko zmieniało. Westchnął cicho. - Ale chcę spróbować. Chcę... Okej, właściwie to jestem wdzięczny, że nie chciałeś tylko seksu, bo nie wiem czy potrafiłbym do tego wrócić - zaśmiał się zażenowany. Żeby nie było, że tylko Yu chce tu czegoś więcej! - Nigdy nie byłem za nikogo odpowiedzialny, najbardziej wymagający w moim życiu jest Pączek i nie mam najmniejszych kwalifikacji do leczenia takich ran, ale za to możesz się nie uśmiechać jak nie chcesz, możesz... możesz mi mówić co jest nie tak i na mnie czekać, bo ja definitywnie mam zamiar czekać na ciebie - poinformował go, czując się dziwnie podczas takich szczerych rozmów. Zbyt szczerych jak na jego standardy, ale najwidoczniej dokładnie tego w tym momencie potrzebowali, aby cokolwiek z tego wyszło. Wziął swoją dolną wargę między zęby, zastanawiając się czy właściwie powiedział to dobrze i go do siebie przekonał. Nie miał pojęcia.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 9:15 pm
No pięknie... zaczynał bardzo optymistycznie! Słowa "nie mam pojęcia czy jestem w stanie to zrobić" sprawiły, że Yu miał ochotę wstać i tak najzwyczajniej wyjść z tego domu. To był błąd. Wielki błąd by się tak otwierać przed... nie oszukujmy się, nie bójmy się używać brutalnych słów. Przed obcym dla siebie człowiekiem. Co on sobie do cholery jasnej wyobrażał. Kpina.
Pierwszym odruchem było odsunięcie się od chłopaka, a potem powoli wstał, ale nie wychodził. Po prostu zaczął chodzić po pokoju. To co mówił chłopak nie było tym czego oczekiwał... chyba nie było tym. To było miłe, że chciał spróbować, ale jeśli mu się nie uda? Jeśli to wszystko jest skazane na porażkę? Może oczekiwał od młodego chłopaka czegoś co jest po prostu za wielkim poświęceniem dla niego? Może szukał czegoś w nim, czego najzwyczajniej on nie bezie potrafił mu dać? Powinien wyjść... teraz... natychmiast.... czuł jakby się dusił. Każde kolejne słowo chłopaka sprawiało, że chęć ucieczki z tego miejsca rosła. I chyba by w końcu wyszedł gdyby nie to co tancerz powiedział na sam koniec.
Zatrzymał się i popatrzył na swego kochanka tak jakby widział go pierwszy raz w swoim życiu. Nawet zdołał uśmiechnąć się lekko, ale nie tak jak ostatnio. Nie był to wymuszony uśmiech. Naturalny. Może nie był szeroki ani rodem z zdjęć dzieci na przyjęciu urodzinowym, ale ciepły.
-Chcesz czekać na mnie? - no to w sumie tyle jak na wielką i spektakularną ucieczkę pana doktora Rhee z domu tancerza.




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 9:32 pm
Czyli... nie wyszło mu? Już podczas mówienia widział jego reakcję i położył dłonie płasko na swoich udach, śledząc go wzrokiem. Miał wrażenie, że popsuł coś, co nawet się nie zaczęło. To uczucie było... nowe. Nie chciało mu się płakać z powodu swojego nieszczęścia, ani biec za mężczyzną, bardziej skupił się na poznawaniu czegoś całkowicie nieznajomego. Życie miał, aby nie skłamać, usłane różami. Prosty start w życie, potem w karierę i chociaż czasami miał jakieś problemy na drodze, nigdy nie miał okazji niczego całkowicie zniszczyć. Teraz mógł to zrobić, ale najwidoczniej udało mu się tego uniknąć. I to ledwo.
W pierwszej chwili nie odpowiadał, a jedynie wpatrywał się w jego uśmiech. To dobry znak, prawda? Nie miał pojęcia, czuł się trochę jakby rozmawiał z tykającą bombą i musiał wybłagać u niej, aby nie wybuchała.
- Tak, ja... Tak - uciął sam siebie, uznając, że skoro mówienie i tak nie idzie mu za dobrze to powinien darować sobie paplanie bez przemyślenia tego. Proste odpowiedzi, a może nawet Yu wróci do niego na kanapę.
- Od zawsze tak właściwie czekałem... W sensie na ciebie. Jak zaczęliśmy się spotykać i w ogóle, ale to nie to samo... - przerwał na chwilę i jęknął przeciągle, zasłaniając dłońmi oczy. - Dekoncentrujesz mnie, czekaj - mruknął i przemyślał jeszcze raz to co chce powiedzieć. - Nie wiem w jakim sensie chodziło ci o to czekanie, ale mi nie chodzi teraz tylko o czekanie fizyczne aż znowu cię zobaczę, a... aż będziesz w stanie się całkowicie otworzyć. Wiem, że to nie może być proste i rozumiem, ale mam nadzieję, że z czasem będziesz w stanie oddawać mi część swoich ciężarów - skończył wypowiedź, zadowolony z tego, że tym razem miało to większy sens, cały czas przyciskając dłonie do twarzy. Działało!
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 10:04 pm
Wpatrywał się w chłopaka, ale nie zbliżał się do niego. Póki co tancerz osiągną tylko tyle, że Yu nie chciał wyjść z jego domu. Dobre i to, ale w sumie bardzo niewiele. Przestał mieć ochotę by uciec, ale nie do końca pojmował jak chłopaka dekoncentruje. Tym, że się oddalił od niego? Tym, że nie chce dać mu prostej odpowiedzi? Takiej na jaką czeka? Której oczekuje? Co tancerza tak dekoncentrowało? Co się działo w jego pięknej główce?
W końcu ruszył do chłopaka, bardzo wolno zbliżając się do niego. Miał wątpliwości czy ponownie usiąść przy nim, ale kiedy w końcu zdecydował się na ten krok miał pewność co teraz powinien zrobić. Położył swoje dłonie na nadgarstkach chłopaka, a potem odsunął dłonie chłopaka od jego buzi, tak by móc ponownie popatrzeć w jego oczka.
-Myślę, że dość na dziś. Zostawmy to na inną okoliczność. Doceniam, ale widzę, że to dla Ciebie za trudne. Już dobrze. Patrz... chciałem taniec erotyczny, a chyba wykastrowałem Cię skuteczniej niż nie jedna feministka. - uśmiechnął się do chłopaka wesoło, ale w sumie nie czuł nastroju na żarty. Znów to robił. Udawał coś, kogoś, tylko po to by ktoś inny poczuł się lepiej. Znów chciał odsunąć własne emocje, potrzeby i lęki, tylko po to by nie obarczać nimi kogoś. Tak bardzo wszedł w tą rolę, że teraz nakładał ją sobie nawet jak to nie było konieczne, ani nawet potrzebne. Może póki co nie umiał inaczej?




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 10:16 pm
Co go dekoncentrowało? Jakby Yu spytał to by się dowiedział! A tak Sangchul siedział sobie spokojnie za swoim murem z własnych rąk, dopóki ten nie został mu odebrany. Spojrzał na mężczyznę zaskoczony. Nie wiedział o co mu chodzi. Dopiero co zaczął mówić z sensem i miał przestać? Poczekał aż ten skończy mówić i zmarszczył brwi. To brzmiało jak dobra propozycja, ale właśnie... za dobra. Zbyt gwałtowne przejście z tematu do tematu, wyglądało bardziej jak ucieczka, wycofanie się, a Chul... Chul nie uznaje czegoś takiego jak porażka.
- Nie - odpowiedział prosto, zwięźle i na temat, bo nie planował dać się tak po prostu przekonać do zrobienia dwóch kroków w tył, kiedy dopiero co zrobili jeden do przodu. - Pierwszy raz wdepnęliśmy w tak istotne tematy i mamy możliwość wyjaśnienia sobie kilku rzeczy, więc nie cofaj się teraz - dodał i wypchnął do przodu dolną wargę. Bardzo dojrzale. - Nie zaprzeczam, to jest dla mnie trudne. Ale wiesz co robię, jak coś jest trudne? Walczę z tym! Myślisz, że osiągnąłbym cokolwiek w tym biznesie jakbym rezygnował po pierwszym trudniejszym kroku? - spytał, oczywiście retorycznie, na koniec kręcąc głową. Po chwili kalkulowania sobie rzeczy w głowie westchnął cicho. - To wszystko jest nowe, ale daj mi się do tego przyzwyczaić, pogodzić. Nie chcę cię dzisiaj pożegnać bez pewności, że wrócisz, bo to dopiero będzie trudne, Yu. Daj mi spróbować - poprosił go, nie mając pojęcia dlaczego mu tak zależy. Jakby się nad tym głębiej zastanowił to znalazłby zapewne pełno powodów, ale w tej chwili nawet o tym nie myślał. Liczyło się to, że się przejmował i nie zamierzał się poddawać.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 10:38 pm
No jaki z niego uparciuch. Zupełnie przypadkiem zaskoczył lekarza, ale nie tylko to. Sprawił, że pan doktor poczuł coś jak namiastkę podziwu, którą po chwili odepchnął dość skutecznie od siebie. Za wcześnie na takie uczucia. Spokojnie, tylko spokojnie. Tu trzeba było się zastanowić, przeanalizować wszystko, przekalkulować... a zresztą... w końcu postanowił zostawić to w rękach tancerza, skoro tak bardzo mu na tym zależało, lub jedynie stwarzał takie pozory.
-Nie... jesteś bardzo wytrwałym tancerzem. Dążysz do celów, tak myślę... tak pisali w internecie... - no ciiiii... wcale nie czytał o nim ostatnio. Wcale! Przypadkiem. Zupełnie przypadkiem trafił się jedna czy tam dwie rzeczy... tak zupełnie przypadkiem trafił na to. Mhm. I tej wersji się będzie trzymał! Jak tonący ostatniej deski lub czegoś innego co unosi się na wodzie!
-Dobrze... to jak Cię dekoncentruje? Co zrobiłem nie tak? - no to wracamy do poprzedniego tematu, skoro chłopak tak tego chciał, a sam Yu tak bardzo bał się czasami otwierać przed innymi. Choć w sumie podczas tego spotkania szło mu całkiem nieźle. Mógł być z siebie dumny. Chyba sporo osiągnął, jeśli mówienie o sobie i swych potrzebach to jakieś osiągnięcie. Jeśli tak... no to mówił o tym chyba pierwszy raz od śmierci swej żony.




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 10:49 pm
Uniósł brwi na wzmiankę o internecie, ale ten fakt zdecydował zostawić sobie na później. Oj zdecydowanie musi go wypytać czego ciekawego się o nim dowiedział. Przez chwilę nawet czuł że przeszywa go cieniutka igiełka stresu na myśl, że ten mógł znaleźć te złe artykuły, które wychodziły ostatnimi czasy. Ale nie teraz. Nie chodziło o niego, miał się skupić na swoim gościu i dokładnie to planował zrobić.
W następnej chwili z kolei spojrzał na niego pytająco, nie do końca wiedząc o czym ten mówi. Gdy jednak przypomniał sobie, że faktycznie to powiedział... parsknął śmiechem. Tak po prostu. Próbując (chociaż niezbyt usilnie) przestać się uśmiechać, odchrząknął i wyprostował się trochę. - Chcesz wiedzieć co zrobiłeś nie tak? Ale naprawdę? - upewnił się, chociaż już było za późno na próbę nastawienia poważnej atmosfery. - To okropna rzecz. Nie będzie mi to chciało przejść przez gardło, ale spróbuję - trochę dramatyzmu nie zaszkodzi, co nie? Miejmy nadzieję, że nie. - Otóż, panie Rhee, stałeś tam i na mnie patrzyłeś. Ja wiem, wiem! To nic takiego, ale... Ale! .... Masz zbyt ładny uśmiech - zakończył, zrzucając całkowicie żałosne próby swojego teatru i uśmiechnął się do niego szeroko. Tak, tak, miało być poważnie, wiedział to. Ale to Yu zaczął temat, który dla Chula miał znacznie mniej poważne podstawy niż ten sądził. Nie jego wina, że go to bawi!
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 10:58 pm
Chciał wiedzieć? No chyba by nie pytał gdyby faktycznie nie miał ochoty poznać prawdy. Pokiwał więc głową, a uśmiech zupełnie znikł z jego ust. Czekał grzecznie, bojąc się tego co może usłyszeć. Mozę zbyt poważnie teraz do tego podchodził, ale czekał czując się jakby za chwilę miał usłyszeć czy dostanie nową pracę, czy zupełnie zbłaźnił się na rozmowie o pracę... cholera jasna... czemu to musi być takie stresujące... za bardzo...
Z każdą chwilą bał się coraz bardziej, a na koniec usłyszał coś przez co poczuł się delikatnie ujmując zdezorientowany. Tylko to? Tylko jego uśmiech? No nie był jakoś zakompleksiony czy coś, ale nigdy by nie powiedział, że jego uśmiech może być za ładny? Normalny, zwyczajny jak innych Koreańczyków. Nie widział w nim niczego nadzwyczajnego. Może też nie był jakiś brzydki czy gorszy... ale nie... nie zbyt ładny... aż się dziwnie poczuł przez tą myśl.
W końcu odetchnął z ulgą przysuwając się do chłopaka tak by móc położyć czoło na jego ramieniu, prawie się do niego przytulając przy okazji.
-Panie Kim pan mnie chce wykończyć... po prostu moje biedne serduszko skazać na zawał! Już się bałem, że coś źle zrobiłem. Niedobry Sangchul! Widzisz pączuszku? Widzisz? Twój pan chce bym padł tu na zawał! I wszystkie ciasteczka będą dla Ciebie bo on będzie dzwonił na pogotowie! - takie to to okropne! Tak bezczelnie śmiać się ze swego bardzo osobistego lekarza. No jak tak można! Bezczelne!




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 11:16 pm
Widząc jego minę po prostu się roześmiał, nawet nie próbując tego powstrzymać. Jakimś cudem dla niego stresująca atmosfera całkowicie zniknęła i mógł się na spokojnie pośmiać z Yu. Cudownie. Zagryzł wnętrze policzka, kiedy ten tak się zbliżył, ale nie był tylko bierny. Jedną dłoń położył na jego biodrze, a drugą ponownie zaczął powoli przeczesywać jego włosy. Uspokoił śmiech, aby się już pod nim tak nie trząść i zrobił niewinną minę na te wszystkie oskarżenia.
- Nie chcę cię wykończyć! No... a przynajmniej nie tak - mruknął w odpowiedzi i skoro już dostał taki dobry dostęp, przesunął językiem po płatku jego ucha. - Znam lepsze sposoby na przyprawienie o zawał, tylko że one wymagają więcej ruchu - dodał, aby trochę bardziej rozjaśnić swoje intencje. Nie planował go teraz zaciągać do łóżka... A w sumie może? Przed chwilą chciał rozmawiać, ale teraz coś mu się odwidziało. Normalnie poziom skupienia godny złotej rybki. - I nie rzucaj tak beztrosko takimi przymiotnikami. Na razie jestem bardzo dobry i doskonale o tym wiesz - mruknął obok jego ucha, właściwie nie wiedząc dokąd z tym wszystkim idzie. Nic nowego, że mówił co mu ślina na język przyniosła, bez przefiltrowania i wcześniejszego przemyślenia tego. No cóż... Yu będzie musiał się do tego stanu rzeczy przyzwyczaić!
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 11:31 pm
Wcale nie chciał... wcale, a wcale. Przecież przed chwilą nie próbował go straszyć czymś co było tylko uśmiechem? No wcale! Łobuz i tyle. No ale przecież Yu nadal tu był. Nadal chciał być i nawet nie miał ochoty wychodzić. Więc w sumie aż tak bardzo mu to nie przeszkadzało, nawet dziwne poczucie humoru tancerza, do którego trzeba albo przywyknąć i je zaakceptować, albo po prostu zakończyć tą znajomość. Yu nie miał planów by kogoś zmieniać na siłę, albo się kogoś akceptuje, albo nie. Uszczęśliwianie innych na siłę, próby dostosowania ich do jakiś norm czy pod siebie często kończyły się źle... a samo rozstanie to chyba najmniej szkodliwa z konsekwencji takiego działania. Tak przynajmniej uważał Yu.
-Ciiiii wcale nie masz ochoty teraz na moją pupę! Wcale! I zostaw moje ucho w spokoju bo uznam, że jesteś głodny i chcesz mnie zjeść! - no skoro poważne tematy zostały odstawione na boczne tory, przynajmniej na jakiś czas... no to niech tam póki co zostaną jeszcze troszkę. Narazie nie miał sił na takie tematy.
-W łóżku? Tak... jesteś bardzo dobry. Przed, w trakcie i po... ścieleniu go. No ja podziwiam Twoje techniki ścielenia pościeli. Dzielny i zdolny Chullie! - wcale, a wcale nie drażnił się z kochankiem! No przecież nie miał powodów by się w żartach teraz na niego mścić za to znęcanie się nad nim jeszcze chwilę temu.




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
avatar
Liczba postów : 53
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Gru 11, 2017 11:48 pm
Oh jak dobrze było przejść do normalności. Chwilowej, niepewnej, bez żadnej obietnicy, że taki stan rzeczy pozostanie na dłużej, ale Chul brał to co mu dawali. Nie planował na razie powrotu do trudnych tematów. Właściwie nic w tej chwili nie planował, ale doceniał to, że Yu jeszcze w ogóle tam był. To coś znaczyło, prawda? Nie był pewny czy to dlatego, że to Sangchul był taki cudowny i świetny, czy może pomimo jego wad ten jeszcze go znosił, ale dopóki działało nie miał powodu do kwestionowania.
- Aż tak to widać? - zaśmiał się w odpowiedzi. - Głodny, spragniony... nazwij to jak chcesz - dodał i chcąc zrobić mu na złość, tym razem wziął miękką skórę jego ucha między zęby. Delikatnie, nie chcąc aby ten czuł jakikolwiek dyskomfort, ale to wciąż było ugryzienie.
Spojrzał na niego spod byka za to wyraźne wyśmiewanie się. Wywrócił oczami i burknął coś o byciu irytującym, po czym pchnął mężczyznę w tył, aby ten położył się na kanapie. Wdrapał się na jego brzuch i spojrzał na niego z góry. - Rób tak dalej, a poznasz moją niegrzeczną wersję - rzucił, kładąc dłoń płasko na jego klatce piersiowej, jakby chciał się upewnić, że ten nie wstanie. Tak naprawdę dobrze wiedział, że jakby Yu chciał to z łatwością by go z siebie zrzucił. Zostaje nadzieja, że jednak tego nie zrobi. - To jak, panie doktorze? Zasłużyłeś na taniec? - spytał, zostawiając to jego własnej opinii.
avatar
Liczba postów : 52
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Gru 12, 2017 12:08 am
Oj no cham niedobry. Nie dość, że chce lizać to teraz jeszcze zabiera się za gryzienie. No zje biednego Yu i nic nie zostanie. Zupełnie nic, a piesek też nie reaguje... żadnych pomysłów jak tu podkraść ciasteczko by jego pan zostawił uszka pana doktora w spokoju na chwilę? Nie no żarty żartami, a sam Yu po prostu zaczął się śmiać czując zęby kochanka na swoim ciele. Miał nawet coś powiedzieć, ale potem wylądował na plecach... co w sumie wywołało jedynie kolejną falę śmiechu, której nie potrafił przerwać. Oj no dobrze... już przestanie śmiać się z kochanka... za chwilkę czy może dwie? No dobra... prawie... prawie już!
Nie zrzucał z siebie chłopaka, a jedyne co zrobił to zasłonił swoją buzię dłońmi i starał się uspokoić. Przecież nie może tak śmiać się cały czas. To chyba tylko zirytuje chłopaka po jakimś czasie!
-Tak! Zdecydowanie zasłużyłem na taniec erotyczny specjalnie dla mnie! - czy inny taniec specjalnie dla niego... no skoro Chullie o tym wspominał? No to może Yu zobaczy coś ciekawego w jego wykonaniu? Warto mieć przecież nadzieję na taki występ. Nie da się ukryć, że podziwiał umiejętności i talent swego kochanka. Tak. Widział przecież przypadkiem jego występy, które są dostępne w internecie. Tak przypadkiem... zupełnie.




Please, one more time
If I could see you at once
I do not care if I lose everything that is mine
I would at least be able to meet you in my dreams
and love again
Sponsored content

Re: Salon

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach