Share
Go down
avatar

Liczba postów : 207
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Szpital

on Sob Gru 09, 2017 12:06 pm
avatar
Liczba postów : 19
Age : 18
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Sob Gru 09, 2017 10:24 pm
Szpital. Znów wylądowała w tym miejscu, jednak teraz miała taki zamiar. Zamiar, by trafić do szpitala. Zapach leków i środków dezynfekujących ciągle drażnił jej nos, lecz starała się nie zwracać na to najmniejszej uwagi. Cel, w jakim się tu zjawiła był o wiele ważniejszy od tego, że wkoło przechadzali się pacjenci, a pielęgniarki ciągle gdzieś się spieszyły. Nie szukała ani lekarza, ani pielęgniarki, udała się tu bowiem na poszukiwania pewnej praktykantki. Dziewczyny, która zapewne zupełnie nie miała pojęcia o istnieniu kogoś takiego jak Minhee. Za to ona, Song Minhee doskonale wiedziała, kim jest praktykantka, której szuka, a to wszystko dzięki temu, że dobry kumpel jej starszego brata jako tako kojarzył tę dziewczynę. Zaintrygowała ją opowieść, o koleżance, która tak wytrwale studiuje medycynę. Po jakimś czasie znalazła ją na jednym z portali społecznościowych, skąd dowiedziała się, jak wygląda, jak się nazywa. Przeglądając osoby, które miała w znajomych wywnioskowała, że studiuje na jednej z lepszych medycznych uczelni w Seulu, gdzie z resztą też się udała, aby zweryfikować to, czego się dowiedziała. I tak, okazało się to być prawdą. To tylko jeszcze bardziej uszczęśliwiło Minhee, którą zafascynowała ta piękna dziewczyna. Trochę obawiała się spytać kogoś z jej roku, dlatego cierpliwie czekała na kolejny raz, gdy kumpel Minho przyjdzie z wizytą. Wtedy zapytała o to, czy wie może coś jeszcze o tej uroczej studentce. Nie wiedzieć czemu, ale odnosiła wrażenie, że Yi Hyonsung, bo tak nazywała się praktykantka, jest dość sympatyczną osobą.
Rozglądając się po korytarzach w końcu dostrzegła znajomą twarz. To było dziwne. Bardzo chciała poznać tę dziewczynę, jednak czuła, że cała trzęsie się wewnątrz, a najgorsze było to, że nie miała pojęcia dlaczego. Mimo to, ruszyła w stronę praktykantki.
- Uhm, cześć - zaczęła, z nutką nieśmiałości w głosie, spoglądając na starszą. - Słyszałam, że prowadzisz badania i poszukujesz, hm, osób, które mogłyby ci w tym jakoś pomóc - wyszczerzyła się. - Jesteś Hyonsung, prawda?
Czy ja właśnie robię z siebie idiotkę?
avatar
Liczba postów : 7
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Nie Gru 10, 2017 11:06 pm
Pokój, a raczej gabinet doktorantki mieścił się na trzecim piętrze, w lewym skrzydle szpitalnym w sektorze C. Wiódł tam zwyczajny, szpitalny korytarz, a jej siedzibę można było odróżnić jedynie po tabliczce, w która był włożony papierek: "Yi Hyonsung pokój 3023 konsultacje: pon-wt 12-13, śr - czw-pt 13-15." Można było więc dowiedzieć się w jakich godzinach owa osoba niemal z całą pewnością tu przebywała. Niemal, bo oczywiście były różne przypadki, od których bywały czasami odstępstwa. Dziś jednak zmęczona po całonocnym dyżurze, porządkowała biurko z dokumentów, kartotek, uzupełniała wpisy, wypisy, diagnostykę. Była wyraźnie zmęczona i znużona pracą. Gdyby nie to, że tak bardzo liczyła na ukończenie specjalizacji dawno pogrążona by była w śnie. Jednak jej po zdaniu pracy doktoranckiej marzyło się jeszcze ukończenie kolejnej specjalizacji. Rozległo się ciche i nieśmiałe pukanie. "Cholera." Spojrzała na zegarek, zbliżała się pora konsultacji.
- Proszę - odpowiedziała z gabinetu i dokończyła wypełniać kartę pacjenta.
avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Czw Maj 31, 2018 11:54 pm
Jak to zwykle bywa w ważnych momentach życia, wszystko dzieje się szybko. Za szybko, aby być w stanie pomyśleć o swoim życiu, dotychczasowych wyborach i tym jednym, który doprowadził do danej sytuacji. Gdyby Dongil spodziewał się takiego zakończenia, zapewne nawet nie wyszedłby tego dnia z domu. Jednak gdyby tak to działało to żadne wypadki nie miałyby miejsca. Nic nie jest tak proste.
Był to zwykły dzień, poranek zbyt wcześnie aby organizm to zaakceptował, szybka filiżanka kawy, śniadanie w biegu na stację metra, oczywiście po pocałunku w policzek na pożegnanie swojego "męża", z którym z czasem żyło mu się coraz lepiej. Słuchanie muzyki w drodze, a raczej przeskakiwanie przez piętnaście piosenek przed wybraniem tej idealnej na ścieżkę dźwiękową do podróży do pracy. Pierwsze dźwięki muzyki i... tyle. Świat się zatrzymał, a raczej wywrócił do góry nogami. Wszystko dostało skrzydeł, zawisło w powietrzu, krzyki i zgrzyt metalu zagłuszyła gitara elektryczna grająca prosto do uszu Dongila. A po tym była tylko ciemność.

Wykolejenie się metra. Jakie były szanse? Praktycznie nieistniejące. Przez Incheon przelatuje niezliczona ilość pociągów metra w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca i roku, a o wypadkach nawet się nie słyszy. Dongil po prostu miał szczęście być obecny akurat w tym jednym przypadku na milion. Tej jednej awarii systemu, w której wielu straciło życie, a przez którą komunikacja w mieście zamarła na kilka godzin. Il miał szczęście, że uraz głowy wpakował go w śpiączkę zamiast do grobu. Jednak sam nie był w stanie tego docenić.

Jasne światła przedzierały się do źrenic Mina Dongila nawet przez zamknięte powieki. W ustach czuł coś mętnego, gardło go drapało, a kończyny mrowiły. Ledwo co był w stanie poruszać palcami, a każdy ich ruch ważył tonę. Marszcząc nos powoli otworzył oczy, od intensywności światła znowu je zamknął i po intensywnej sesji mrugania w końcu utrzymał je otwarte, chociaż dość mocno zmrużone. Poruszył się niespokojnie, na co skrzywił się niekontrolowanie, ponieważ przez jego bok przeszedł intensywny, rwący ból. Przesunął wzrokiem po białym suficie, po czym szybko przełożył głowę na bok, aby więcej nie wpatrywać się w pobliże źródła światła. Ledwie się obudził, a głowa już zaczynała go boleć od ilości zmysłów, które uderzyły go na raz. Światło, duszący, według jego zaspanego umysłu, zapach sterylizowanego pomieszczenia, rytmiczne pikanie, które wydawało się stawać głośniejsze z każdą sekundą, ból i otępienie praktycznie wszystkich części ciała. Obok łóżka, na którym najwidoczniej się znajdował, zobaczył stojak z kroplówką i jakąś pikającą maszynę. Zamrugał powoli raz, kolejny, po czym przełknął ślinę. Nie miał zielonego pojęcia co właśnie się działo i właściwie to zaczynał panikować. Nie sądził, aby kiedykolwiek wcześniej mu się to zdarzyło, ale panika przecinała jego umysł jak nóż, a jego oddech zaczął stawać się coraz bardziej urwany, przyspieszając wraz z pikaniem maszyny obok. To wszystko było zbyt przytłaczające, zbyt nieznajome, zbyt głośne. Il miał ochotę wrócić do stanu nieświadomości, ale nie potrafił się do tego zmusić. Co się dzieje?!
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 12:24 am
Przyjechał do Korei by pracować, zarabiać pieniądze, pomagać swemu młodszemu rodzeństwo i mamie. Tak miało być, tak było przez długi okres czasu. Pracował gdzie tylko mógł i jak tylko mógł. Zapominał o sobie, ich dobro było najważniejsze. Mógłby się zaharować, ale uznał, że właśnie po to się urodził. Właśnie takie jest jego przeznaczenie i nie żałował. Nie wypominał sobie niczego, nie przeklinał swego losu. Tak miało być, tak było. Tego dnia też wszystko miało iść utartą ścieżką. Praca, praca, dom i znów praca. Szykował się do wyjścia z jednej pracy, by szybko biec do kolejnej, ale stało się coś, co sprawiło, że wszystko straciło na znaczeniu. W drodze do szpitala zadzwonił tylko do szefa, że tym razem nie może przyjść. Myślał, że to pomyłka, a sama strata w gotówce nie będzie zbyt duża. Przeprosił pracodawce. To tylko jeden raz. Wszystko następnego dnia wróci przecież do normy, wszystko potoczy się utartym szlakiem. Będzie ok. Jadąc do szpitala cholernie się mylił, ale póki co nie miał szans by się głębiej nad tym zastanowić.
Co sprawiło, że cały świat Xi przewrócił się do góry nogami? Kiedy chłopak zobaczył swego współlokatora podpiętego do całej maszynerii, dopiero co po operacji, kiedy powiedzieli mu, że jest w śpiączce, i nigdy może się nie obudzić... dosłownie nogi się pod nim ugięły. Cholernie nieroztropnie, ale pod wpływem emocji wybełkotał, że jest mężem chorego i pokryje dodatkowe koszta leczenia, jeśli takowe się pojawią i będą konieczne. A potem? Potem siedział przy łóżku chłopaka. Nie mógł go zostawić. Wiedział, że ten nawet nie zdaje sobie sprawy z jego obecności, ale nie mógł go zostawić samego. Dongil wyglądał na takiego... bezbronnego... musiał... po prostu musiał zostać i być przy nim. Życie chłopaka zmieniło się drastycznie. Siedział ile tylko mógł przy łóżku chłopaka, a jak nie mógł to pracował, głownie nocami, bo wtedy nie było odwiedzin. Zarabiał mniej, chodził niewyspany, bo praktycznie przysypiał tylko przy łóżku swego "męża", ale to nie miało znaczenia. Nie mógł go zostawić. To nawet nie było na zasadzie, że musiał tam być. On chciał... to takie dziwne, ale nie rozmyślał nad tym. Nie analizował tego.

Gdyby nie pielęgniarka to pewnie przespałby moment kiedy jego "mąż" się budzi. Sam spał w dość niegodnej i dziwnej pozycji. Siedział niby na krześle, ale ręce miał na łóżku, a samą głowę miał opartą o nogi chłopaka. Po ciężkiej nocy usnął jakiś czas temu, a teraz kiedy pielęgniarka obudziła go, dość brutalnie oznajmiając, że zadaje ból mężowi, który właśnie się budzi... W sumie sam Xi wstał dosć szybko, ze stanu spokojnego snu przeszedł dość szybko do prawie pełnej świadomości. Widząc budzącego się chłopaka nawet nie przejmował się za bardzo obolałym ciałem, kark zresztą też krzyczał mu, że takich warunków do spania to on nie zamawiał, nie życzy sobie. Nie ważne. Dongil się budził! To było teraz rzeczą, która się liczyła. Czekał cierpliwie przez chwilę, aż pielęgniarka wszystko sprawdzi przy maszynie, ale widząc, że dzieje się coś niepokojącego z chłopakiem, wbrew sprzeciwom pielęgniarki nachylił się nad Dongilem, bardzo delikatnie go objął i zaczął szeptać mu do ucha.
-Śpij. Odpoczywaj. Jest dobrze. Jesteś bezpieczny. Jestem. Ciiiiii. Śpij. Boli. Ja wiem. Śpij. Będzie dobrze. Obiecuję. Jestem. Nie zostawię Cię. - pewnie by powiedział coś jeszcze, ale został odciągnięty przez pielęgniarkę, a potem wyproszony z sali przez lekarza, który przeszedł. Miał być ponownie wpuszczony do sali dopiero jak lekarz skończy badanie.


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 12:55 am
W jednej chwili tracił umiejętność oddychania, w następnej znikąd pojawiło się inne ciało, które go objęło i głos, na którym Dongil skupił całą uwagę. Na pierwszy kontakt zareagował wzdrygnięciem się, ale szybko zaakceptował dotyk, a nawet jeśli po jego policzkach zaczęły płynąć zagubione łzy, głos był dość kojący. Nieznajomy, ale miły, obiecujący bezpieczeństwo, a przecież dokładnie tego chłopak potrzebował. A potem ciało zniknęło, nawet jeśli Dongil próbował je złapać i przytrzymać, nie był w stanie ruszać się dość szybko, aby je zatrzymać. Znowu poczuł się samotny, ale wtedy w jego polu widzenia pojawiła się jakaś kobieta, która zaczęła zadawać mu pytania. Za dużo pytań na raz. Zapewne widząc jego reakcję zamilkła i zaczęła powtarzać, aby się uspokoił, już jest dobrze, ma szczęście, że się obudził. Dziwne, bo on sam wolałby się nie obudzić, jakby uniknął w ten sposób tej sytuacji. Kobieta zrobiła coś z maszyną i jej miejsce zajął jakiś mężczyzna z uprzejmym uśmiechem, który przedstawił się jako doktor Lee i zaczął go obmacywać po różnych częściach ciała i pytać o odczucia. Kiedy sprawił co chciał, zaświecił mu latarką po oczach, pomógł mu usiąść, sprawdził jego oddech. Kilka różnych badań później, Dongil czuł się mniej zdezorientowany, ale miał równie dużo pytań co zaraz po pobudce. Badanie dało mu coś, na czym mógł się skupić, więc przestał płakać i panikować, a nawet spokojnie patrzył na lekarza z zaciekawieniem. Ten zapisał swoje notatki, po czym dał pacjentowi szklankę wody i nakazał powolne picie i słuchanie.
- Zapewne jest pan teraz zagubiony i zdezorientowany. Jest to całkowicie zrozumiałe, jako że właśnie obudził się pan z trwającej dwa miesiące śpiączki. Ma pan szczęście, że żyje, panie Min. Poza poważnym urazem głowy miał pan dość sporo mniejszych ran, między innymi głębokie rozcięcie w lewym boku, gdzie zapewne czuje pan dyskomfort. Jeśli nie będzie pan wykonywał zbyt gwałtownych ruchów, ból powinien minąć w przeciągu kilku tygodni. Co do głowy... - doktor przerzucił kilka kartek na karcie pacjenta i pokiwał głową. - ... pomimo początkowego stanu krytycznego i samej śpiączki, podczas tych miesięcy wiele się poprawiło i nie ma już powodów do obaw, gdyż pański mózg nie doświadczył żadnego trwałego urazu mechanicznego. Chociaż o tym dowiemy się dopiero w praktyce. Widzę, że z odczuciami nie ma problemu, jest się pan w stanie ruszać całkiem sprawnie jak na pana aktualny stan. Czy pamięta pan cokolwiek z samego wypadku? - spytał Dongila, na co ten pokręcił głową. - Dobrze, ale czy mógłby pan się odezwać? Koniecznie muszę sprawdzić też pański aparat mowy i zdolność składania zdań. - poprosił uprzejmie.
Dongil w końcu odsunął ściskaną szklankę z wodą od twarzy i odchrząknął, szykując się na powiedzenie czegoś pierwszy raz od... dwóch miesiecy? Czuł się jakby odzywał się pierwszy raz w życiu. - Uh... -ie... N-... Nie, nie pamiętam nic z... w-wypadku - odparł niewyraźnie, zachrypłymi i łamiącymi się głoskami. Jego własny głos wydał mu się dziwny, obcy, jakby wychodził od kogoś innego.
- Dobrze... - kolejna notatka. - A czy pamięta pan cokolwiek sprzed wypadku?
I... tak. To był ten moment, w którym Dongil zdał sobie sprawę ze swojej pustki w głowie. Przejmującej, ziejącej czernią pustki, która obejmowała cały jego umysł. Znał tylko ten pokój. Nie był w stanie przypomnieć sobie żadnego innego miejsca, w jakim wcześniej się znajdował. Żadnej twarzy, którą widziałby przed tymi dwiema, które zobaczył tutaj. Żadnego wydarzenia poza ostatnimi minutami, które dla niego było całym jego życiem. Bardzo powoli pokręcił głową, marszcząc brwi i mocniej zaciskając dłonie na szkle.
- Spokojnie, spokojnie. Proszę głęboko odetchnąć. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wypadki często powodują amnezje. Powinno przejść wraz z szokiem, więc proszę dać sobie trochę czasu na odpoczynek, statystycznie powinien pan odzyskać wspomnienia za kilka godzin bądź dni. Teraz proszę skupić się na sobie, notować wszelkie niepokojące objawy - doktor zakończył wywiad i pożegnał się, po czym wybył przez drzwi, zostawiając zagubionego Dongila, który ślepo wpatrywał się w przeciwległą ścianę.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 1:18 am
Xi usiadł niedaleko drzwi i czekał. Wpatrywał się w nie intensywnie, tak jakby miały mu powiedzieć coś konkretnego. Na przykład to ile będzie musiał czekać jeszcze? Minuty, które przesiedział na korytarzu, wydawały mu się przeciągać w nieskończoność. Tak jakby ktoś na siłę zmienił upływ czasu. Siedział tu parę minut czy parę godzin? Miał cholerne wrażenie, które graniczyło z pewnością, że właśnie druga opcja była prawdziwą. Zaczynał nawet się bać. Bo skoro to tak długo trwa, to znaczy, że coś dzieje się złego? Może znów usnął? Może coś gorszego? Nie wiedział. Nie znał się na tym, ale czuł, że panika zaczyna opanowywać jego umysł. Jak dobrze, że na czas lekarz wyszedł. Ba, nawet przez chwilę porozmawiał z niewyspanym Xi! Dzięki tej rozmowie chłopak dowiedział się o amnezji Dongila. Nic nie pamięta? Zupełnie nic? Chciał nawet o to wypytać, ale lekarz musiał iść do innego chorego. Obiecał, że potem jeszcze poświęci mu chwilę czasu, ale na ten moment ktoś go bardziej potrzebuje. Sam Xi rozumiał to, mimo, że nie znając problemu w odpowiednim stopniu, zaczynał się bać. Realny strach, że coś jest cholernie nie tak. Plus nie wiedząc dokładnie co się dzieje, nie wiedział jak może pomóc chłopakowi. W sumie przyjacielowi. Przez czas kiedy mieszkali razem zdążyli się zaprzyjaźnić ze sobą. To było... takie... ale już tego nie będzie...
Wszedł do sali i od razu podszedł, dość szybko, do łóżka. Usiadł na krześle, które robiło za jego przenośne miejsce do spania, ale koniec końców zrezygnował z niego. Usiadł za to na krawędzi łóżka, a potem bardzo ostrożnie i delikatnie przytulił do siebie chłopaka.
-Jestem Dongil! Tak jak obiecałem. Nie zostawię Cię. Nie bój się. Poradzimy sobie z tym. - chyba sam siebie bardziej próbował pocieszyć niż przyjaciela. Nie chcąc zadawać mu bólu odsunął się od niego wolno, ale nie schodził jeszcze z łóżka. Siedział tuż przy nim, by w razie czego pomóc mu.
-Nie pamiętasz... Mam na imię Xi. Kai Xi. Patrz. Nadal masz na palcu obrączkę. I ja też. Takie same. Mieszkamy razem. Śpimy razem. Jemy razem i jesteśmy... - kim jesteśmy? Właśnie. Jak to wytłumaczyć? Może nie trzeba? Może sobie przypomni i nie trzeba będzie tłumaczyć za wiele? To tak teraz brutalnie zabrzmi, że są na niby małżeństwem... dla pieniędzy! To takie... nie. Ciężko to wytłumaczyć tak po prostu, tak by brzmiało ładniej. Nawet chciał coś jeszcze powiedzieć, ale pielęgniarka znów przyszła, w sumie tylko po to by przynieść wodę dla pacjenta.
-Tym razem wybaczę pana mężowi to, że siedzi na pościeli. Od wypadku przesiaduje przy panu po całych dniach. Pewnie by siedział też w nocy, jakby lekarz się zgodził.
-Dongil... tak masz na imię i ja... chce byś wiedział... jestem... i będę. Nie bój się... I ja...
-Jeśli pacjent będzie tego potrzebował to zostanie pan na noc. Proszę się nie martwić. Porozmawiam z lekarzem. W razie czego proszę mówić.
-Dziękuję. Zobaczymy jak będzie się Dongil czuł wieczorem. - uśmiechnął się do wychodzącej pielęgniarki, a potem popatrzył na chłopaka. No tak... mąż... powinien od razu wyprowadzić z błędu, czy może czekać? Poczeka... chyba... tak lepiej.


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 1:36 am
Nie był sam zbyt długo. Właściwie to wydawało mu się, że minęło za mało czasu zanim drzwi ponownie stanęły otworem. Przerzucił spojrzenie na postać, która weszła tym razem. Chłopak był zdecydowanie młodszy od poprzedniego gościa, pana doktora, i wyglądał mniej jakby należał do tego miejsca. Zgubił się? Czy też przyszedł go poinformować o czymś jak wypadek i utraty pamięci? Właściwie to chciał już, aby ktoś mu powiedział, że to jakiś żart. Że właściwie to nie było żadnego wypadku, spał tylko jedną noc i brak pamięci jest spowodowany jakąś dziwną hipnozą czy reakcją na sugestię. Chciał... nie, potrzebował, aby to wszystko się wyjaśniło.
Śledził wzrokiem zachowanie gościa, jego wybór miejsca, później zmieniony na łóżko, na co Il zareagował przesunięciem się odrobinę, aby zrobić mu więcej miejsca. Był odrobinę za blisko, ale zanim zdążył go o tym poinformować, ten go przytulił i Min jakoś rozpoznał ten dotyk i połączył z tym wcześniejszym. Czy to charakterystyczny zapach, jaki się wkoło niego roztaczał, czy sam dotyk, Dongil nie wiedział, ale dzięki temu dał radę się odrobinę uspokoić. Dobrze kojarzył ten uścisk. Dongil? Dziwne słowo, nie znał go, więc zdecydował iż jest to jakieś imię. Jednak nie rozwodził się nad tym, skupiając się nad resztą wypowiedzi chłopaka. Obiecał? No... skoro tak to dobrze, że tego dotrzymywał. Przekrzywił głowę na bok i spróbował się do niego uśmiechnąć. Delikatnie, niepewnie, z uprzejmości. Bo tak wypadało, czyż nie? Kiedy ten wspomniał o obrączce, Dongil spuścił wzrok na swój palec i zamrugał niepewnie, przesuwając palcem wskazującym po metalu. Ostrożnie obrócił obrączkę na palcu, pierwszy raz ją zauważając. Poszukał wzrokiem dłoni chłopaka, aby je porównać i faktycznie były takie same, ale... co to właściwie oznaczało? Nie dowiedział się tego, ponieważ wtedy weszła pielęgniarka.
Mąż. To słowo obiło się w głowie chłopaka więcej razy niż powinno, zostawiając po sobie echo. Dongil szybko przekręcił głowę w stronę swojego gościa, szerzej otwierając oczy, nawet jeśli nagły ruch sprawił, że odrobinę zakręciło mu się w głowie. Byli po ślubie?! Potem jeszcze dotarła do niego kolejna ważna informacja. Dongil to jego imię. Ale nawet nie brzmiało znajomo. Praktycznie wyłączył się na resztę rozmowy, która toczyła się w pokoju. To było za wiele jak na kilka minut. Chłopak podniósł dłonie i oparł je o swoje skronie, ściskając swoje włosy w palcach i zaciskając oczy. Chciał się obudzić. Miał dość. Jego głowa bolała, nic nie miało sensu, kompletnie nic.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 1:47 am
Widząc reakcje chłopaka uznał, że dobrze zrobił zostawiając tłumaczenie mu wszystkiego na potem. Teraz to było chyba za dużo dla obudzonego ze śpiączki umysłu. Dongil wyglądał jak zagubione maleństwo, a sam Xi chciał się nim opiekować. Tak bardzo chciał by chłopak nie bał się. Tylko co zrobić by go uspokoić? Cholera jasna. Czemu w takich sprawach nie jest taki... otwarty jak jego młodsza siostra? W sumie starsza też by była o niebo lepsza niż on. Kobiety chyba lepiej sobie radziły? Nie ważne. Nie było tutaj ani sióstr, ani mamy. Musiał uporać sobie z tym sam.
Pomógł chłopakowi się położyć, ostrożnie i bardzo delikatnie kierował nim, a potem... położył się tuż przy nim i przytulił go do siebie. To pomoże? No leżąca pozycja będzie chyba wygodniejsza dla chorego. Może uda mu się zasnąć i troszkę odpocząć po tym wszystkim. To chyba ciężka sytuacja kiedy nic się nie pamięta, nikogo nie poznaje. Sen. To powinno go uspokoić. No przynajmniej na chwilę. W końcu nie życzył mu ponownej śpiączki!
-Ciiiiiii. Nie bój się. Będzie dobrze. Obiecuję. Teraz to wszystko Cie przytłacza. Rozumiem. Ja wiem. Ciiiii. Zamknij oczy i daj się przytulać. Jestem. Nie bój się. Nie jesteś sam. Nie będziesz sam. - pewnym momencie zaczął bardzo delikatnie głaskać go po głowie. Ech... pewnie wszystko robi źle, a mama, jakby mogła, to by pewnie powiedziała mu co powinien zrobić, ale przecież nie ma czasu teraz dzwonić i pytać. Teraz chciał by Dongil usnął. Chyba tak będzie lepiej. Stres, który może przerodzić się w panikę nie był mu potrzebny.


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:02 am
Ignorował wszystko co się wkoło niego działo, zamykał się na wszystkie bodźce aż do momentu, w którym ten zaczął go zachęcać do położenia się. Chociaż z początku niechętnie, Dongil oderwał ręce od głowy i ostrożnie się położył,później obserwując jak ten robi to samo. Zagryzł policzek od środka, patrząc na niego i nie rozumiejąc do końca co ten robi, ale... no, ten "mąż" miał teraz sens. Dongil widział w nim nieznajomego, ale Xi musiał w nim widzieć... cos kompletnie innego. Min nie miał pojęcia jak to jest, patrzeć na kogoś ze świadomością, że doskonale się go zna. Wszyscy byli dla niego nowi. Przełknął ślinę i dał się przytulić, chociaż w pierwszej chwili po prostu niezręcznie leżał, wciąż spięty, niepewny co miałby zrobić w takiej sytuacji. Potem jednak już nie musiał się zastanawiać, bo słowa i głos jego gościa właściwie zdziałały cuda. Nie mając jeszcze własnych opinii na jakikolwiek temat, nie mając zbyt wiele uporządkowanych myśli, Dongil był niesamowicie podatny na sugestie. Chociaż ukazywał nieufność względem każdej kolejnej nieznajomej osoby, wykonywał wszystkie polecenia. Teraz też zamknął oczy i nawet odwzajemnił uścisk, przytulając się do źródła ciepła i szukając w nim pocieszenia tak jak w pierwszych chwilach po pobudce. Powoli zaczął brać głębsze oddechy, ale pomimo zamkniętych oczu i leżącej pozycji nie chciał spać. Był wyczerpany i zdezorientowany, ale nie śpiący, więc po prostu pozwolił sobie na tą chwilę spokoju, której nie dostał zaraz po informacji o swojej utracie pamięci ani zaraz po pobudce. Zajęło mu to kilka do kilkunastu minut, sam nie był pewny jak szybko mijał czas, na uspokojenie swojego umysłu i początek analizy sytuacji. Więc był w szpitalu, po wypadku.... jakim? To musiał ustalić. Po dwumiesięcznej śpiączce. Z życia sprzed śpiączki? Nazywał się Min, jeśli dobrze pamiętał słowa lekarza, Dongil. Ile miał lat? Skąd pochodził? Gdzie są jego rodzice? Jaki był? Jak wyglądał? Do tego będzie musiał dojść. Ale wiedział też, że ma męża. Kai Xi, żył z nim, dawał mu się uspokajać. Miał kogoś, kto miał zamiar pomóc mu to wszystko rozpracować. To było... pocieszające. Nawet jeśli go nie pamiętał.
Odchrząknął cicho, aby oczyścić swoje gardło i móc wypowiedzieć się płynniej niż przy lekarzu. - Uh... Kai Xi? - mruknął niepewnie, czując się dziwnie przerywając tą ciszę. - Przepraszam, ja... Wybacz, że cię nie pamiętam. Ja... powinienem pamiętać. To... to nie w porządku - poinformował go, spoglądając w dół, na ich ściśnięte ciała, a konkretniej na swoją obrączkę, aby mieć na czym zawiesić wzrok.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:16 am
Trwał przy przyjacielu i szczerze miał nadzieję, że ten zaśnie. Pewnie szybciej sam by się oddał w objęcia Morfeusza, gdyby nie głos Dongila. Coś nie tak? Coś go boli? Nie obliczał czasu. Nie zastanawiał się nawet nad nim. Jeśli przyjaciel będzie potrzebował to zostanie na noc, jeśli poradzi sobie bez niego to pójdzie do pracy. Tak czy inaczej teraz miał ochotę oddać się snu, choć na chwilę zamknąć oczy i ... no ale słowa chłopaka sprawiły, że oprzytomniał. Może leżąc przy nim zasnął na minutę czy dwie? W sumie taka opcja nie była wykluczona. Może dłużej niż minutę. Łóżko... ciepło... ale to nie ważne. Teraz musiał skupić się na przyjacielu!
-Xi. Mam na imię Xi. Kai to nazwisko. To nowe dla Ciebie sylaby. Pochodzę z Chin. Jesteśmy w Korei. W Seulu. Jesteś Koreańczykiem. Nie myśl o tym wszystkim w takich kryteriach. Dobrze? - powinien więcej sypiać. Wtedy zebranie myśli, poskładanie słów w zdania było by o wiele prostsze. No nic. Spokojnie. Jeszcze raz. Od samego początku.
-Nie w porządku jest to, że miałeś wypadek. Nie w porządku jest to, że może Cie boleć i musisz być w szpitalu, również to, że czujesz się zagubiony... ale wiesz co? Trzeba się pogodzić z rzeczami na które nie mamy wpływu, zmieniać te, które możemy zmienić. Los jest brutalny. Zabiera wszystko co piękne... a obrączka... jeśli krępuje Cie myśl... jeśli... możesz ją zdjąć. Jeśli dzięki temu poczujesz się lepiej. - to tylko obrączka. Faktycznie nic wielkiego nie oznaczała. Nie była prawdziwa... znaczy była prawdziwa, ale nie była założona na prawdziwym ślubie i nie była... można się w tym wszystkim pogubić!


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:31 am
Xi. Nietypowe, dziwnie brzmiące, ale raczej to zapamięta. Powoli pokiwał głową na zgodę, dodając nowe informacje do puli. Koreańczyk. Tak, to zdaje się pasować do miejsca, w którym mieszkał. Chociaż tego nie wiedział, nie planował negować. Tak jak swojego imienia. A Xi był z Chin. Nie powiedziałby, na pierwszy rzut oka. Brzmiał jak wszyscy inni których spotkał, nie wyglądał inaczej. Jednak zaakceptował i spróbuje zapamiętać. Wysłuchał go w milczeniu. W większości były to puste słowa, zakazujące mu analizy tego co miało miejsce, ale dał mu dokończyć wypowiedź. Wciąż myślał o tym, że to było nie w porządku, mówienie mu, że nie może tego zmienić było zbędne, bo już zdawał sobie z tego sprawę. Powoli, ale zdawał. Jednak doktor powiedział, że jest szansa, że będzie pamiętać. Że musi minąć szok, także jeszcze trochę i być może wszystko się ułoży. Planował temu zaufać. Jednak ostatnie słowa Xi sprawiły, że Dongil znowu skupił się na metalowym kółeczku, które miał na palcu. Niekontrolowanie zacisnął palce, jakby chciał powstrzymać kogoś przed zdjęciem obrączki siłą. Odkrył ją dopiero niedawno, ale nie chciał się z nią rozstawać. Zbyt wiele już stracił, aby oddać też to. - Nie, nie. Nie zdejmę jej - mruknął w odpowiedzi i pokręcił głową. - Nie krępuje mnie. Czemu... czemu by miała? Ja... hm... nie wiem jak to jest być.. czyimś mężem. Nie mam pojęcia jak teraz... żyć, tak ogólnie. Ale jak chcesz... jak wciąż chcesz, to mogę... spróbować być... mężem - dodał, odrobinę ciszej. Sam by nie odmówił posiadania go obok. Chłopak go uspokajał, był nieznajomy, ale jednocześnie bezpieczny. Ale zrozumie, jeśli Xi nie będzie chciał. Wyszedł za tą wersję Dongila, której ten już nie pamiętał. Nie wiedział jaki był, przez co przeszedł. To musiało być problematyczne dla męża bardziej niż dla niego, który po prostu sobie egzystował.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:43 am
Skoro Dongil chciał nosić nadal obrączkę, to sam Xi nie zamierzał mu jej zabierać. Skoro to dodawało mu poczucia bezpieczeństwa? No właśnie. Więc nie było w tym niczego złego! Wręcz przeciwnie, to coś co powinno zostać. Dobrze. Trzeba zostawić ten temat. Chyba tak będzie lepiej? A może nie? Miał wrażenie, że kroczy po cienkim i kruchym szkle. Nieostrożny krok, dosłownie jeden krok, i wszystko może się zawalić. Bał się... może nie jakoś bardzo, ale jednak odczuwał strach. Nie chciał skrzywdzić przyjaciela przecież! W żaden sposób.
-Dongil chce. Będę. Czekałem na Ciebie. Bałem się, że... przed wypadkiem bardzo dużo obaj pracowaliśmy, ale potem... potem to już nie miało takiego sensu... znaczenia. - przerwał na krótką chwilę by zebrać myśli. Przełknął ślinę, a potem oblizał wolno suche wargi. Czuł, że zaschło mu w ustach, mimo, że niedawno... jakiś czas temu pił.
-Po wypadku zrezygnowałem z części pracy, chciałem być przy Tobie. Nie chciałem byś był sam. To się nie zmieniło. Pracuje nocami, by móc być w dzień, dlatego wyglądam jak potwór. Podkrążone oczy. Wierz lub nie, ale bywam ładniejszy! - uśmiechnął się szeroko, choć w tym uśmiechu nie było wesołości. Jego oczy nie cieszyły się. Nie było tam też smutku, tylko zmęczenie, no ale spokojnie. Kiedyś się przecież wyśpi!


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:59 am
Właściwie to odrobinę mu ulżyło. Dostał zapewnienie, że nie zostanie z tym sam, przynajmniej na razie. Xi chciał z nim być, więc Dongil nie miał zamiaru odrzucać tej możliwości. Potrzebował teraz koła ratunkowego i chociaż czuł się trochę jakby wykorzystywał chłopaka, zamierzał skorzystać z wyciąganej w jego stronę dłoni. Pociągnąć się trochę, schować za nim, a przynajmniej do czasu aż sam nie stanie na nogi i nie zacznie pamiętać. Do tego czasu potrzebował pomocy.
- Dziękuję - odparł cicho, na to wszystko. Zapewnienie, że chciał z nim zostać, że się o niego martwił, że teraz z nim leżał i go uspokajał. To znaczyło wiele i Min miał wrażenie, że miał wielkie szczęście budząc się i doświadczając jego obecności jako pierwszej. Oszczędziło mu to wiele paniki i strachu. Skrzywił się trochę na jego wyznanie. Czuł się źle z tym, że kazał mu tyle czekać, nawet jeśli nie miał na to wpływu. - Jeszcze ładniejszy? Teraz jesteś piękny - zapewnił go, mówiąc szczerze. Jasne, po przyjrzeniu się wyglądał na zmęczonego, ale nie ujmowało mu to zbyt wiele. Przynajmniej takie wrażenie miał Dongil, nie widział go w tej "ładniejszej" formie, ale w tej tak czy siak wyglądał dobrze. Dotychczas chłopak nie zostawiał się nad jego wyglądem, ale teraz faktycznie dał sobie moment na ocenę wyglądu zewnętrznego i w tym temacie nie dziwił się czemu za niego wyszedł. - Ale koniecznie musisz się wyspać. Przykro mi, że... tyle czasu tak się męczyłeś. Połóż się, wyśpij. Możesz zostać dzisiaj na noc? Czy masz pracę? - zainteresował się, mając nadzieję, że ten powie, że może zostać. Dongil upewni się, że ten będzie spał całą noc i odeśpi chociaż trochę tego zmęczenia.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 10:25 am
Xi nie potrafił przyjmować komplementów, nie wiedział jak ma na nie zareagować. Kojarzyły mu się raczej z tym, że ktoś czegoś od niego chce. No ale czego by chciał od niego przyjaciel? Po co próbuje być miły? Może... może nie chce go dobijać. No tak. Z czystej kultury osobistej go skomplementował. To miłe. Nie powinien narzekać na to, że Dongil się stara, mimo, że jest pewnie obolały, zdezorientowany i pewnie jeszcze boi się wielu rzeczy. By docenić to grzecznościowe kłamstwo Xi przysunął się do przyjaciela i delikatnie pocałował go w policzek. Ba, nawet kiedy się odsunął uśmiechnął się do niego ciepło. Nie będzie niewdzięczną istotą przecież!
-Hmmmm poczekaj... przepraszam... zaraz odpowiem Ci na pytanie. - uśmiechnął się do chłopaka, a potem wstał by móc swobodniej sięgnąć po telefon. Napisał jeden smses, a potem następny. Potrzebował przecież potwierdzenia na zadane pytanie. To było ważne. To co przeczytał sprawiło, że mógł ze spokojem znów położyć się przy przyjacielu na łóżku. Telefon póki co był mu niepotrzebny, więc go schował. Teraz najważniejsze było to, by skupić się na przyjacielu i jego potrzebach.
-Napisałem do szefa. Pracuje jako barman teraz w klubie nocnym. Szef zna moją sytuacje. Ucieszył się, że się obudziłeś i dał mi tydzień urlopu. W sumie dawno go nie miałem... ale wiesz... w takim miejscu zarabiałem dość na wszystko, napiwki wiele dawały. - nie wiedzieć czemu czuł, że musi się wytłumaczyć. W końcu pracował w kawiarniach czy restauracjach jako kelner, a teraz klub nocny... no ale takie miejsce to jedna praca, plus godziny które mu odpowiadały. Pominął już fakt, że jest dość często podrywany w pracy. To nic. Nic z tego i tak nie wynikało dla niego, a napiwki zawsze większe, bo podobał się klientowi!
-Ale jak wyzdrowiejesz... jak już będzie jak kiedyś... chciałbym pracować w księgarni. Lubiłem tą pracę. A pracowałeś jako kucharz. Byłem kelnerem w restauracji w której pracowałeś... i dorabiałem w księgarni czasami i w kawiarni... i wszędzie gdzie tylko mogłem. Tak jakoś... myśleliśmy, że jesteśmy młodzi i damy radę. Nie daliśmy. Żyliśmy dla kogoś, nie dla siebie. Teraz nie rozumiesz... ale kiedyś zrozumiesz... nigdy nie żyłem dla siebie... - przytulił się delikatnie do chłopaka nie wiedząc czemu zebrało mu się na takie zwierzenia. Może dlatego, że nic nie pamiętał? Może tak było łatwiej? Może przez tą śpiączkę i czekanie? Nie ważne. Aż się Xi z tego wszystkiego popłakał.


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 11:21 am
Na ten nagły pocałunek, Dongil zareagował kompletnie zdezorientowaną miną, chociaż jego policzki same z siebie zaczęły stawać się cieplejsze. Dlaczego się rumienił? Nie rozumiał tego, ale jego serce także odrobinę szybciej zabiło. Podniósł jedną dłoń do policzka i poczuł ciepłą skórę pod palcami, na co zarumienił się jeszcze bardziej i spróbował schować twarz w poduszce. To było dziwne, nie powinien tak reagować na drugiego człowieka! Przecież nawet go tak naprawdę nie znał. Dobrze... znał i powinien ufać, ale... ale nie w tej wersji.
Skinął głową i tylko śledził wzrokiem jego ruchy, kiedy ten wstawał i robił coś z telefonem. Pozwolił sobie przyjrzeć mu się z boku, na spokojnie, bo na to też nie miał wcześniej czasu. Może nie powinien, miał nikłe wrażenie, że nie powinno się tak innym przyglądać, ale i tak nie odrywał od niego wzroku, nieświadomie lekko się uśmiechając. Chociaż nie wiedział do końca jak działała praca, zaczął kiwać głową na informację. - O, świetnie! Będziesz mógł się wyspać i odpocząć. Ja... Już nie musisz nade mną czuwać. Możesz się nareszcie skupić na sobie - odparł z uśmiechem i przesunął się odrobinę na bok, aby zrobić mu więcej miejsca na wygodne położenie się. Łóżko nie było stworzone dla więcej niż jednej osoby, ale raczej dadzą radę się wygodnie upchnąć. Co do czekania... nie potrafił sobie wyobrazić tych dwóch miesięcy, które minęły. Tego codziennego czekania przy łóżku, przy osobie, która nawet nie jest tego świadoma i się nie budzi. Dla niego to było tylko trochę ciemności, a dla Xi? Nie potrafił postawić się w jego sytuacji.
Wysłuchał jego opowieści z zaciekawieniem. Więc był pracoholikiem? Kolejna informacja do puli, chociaż ta niezbyt mu się podobała. Życie dla innych? - Dlaczego? Po co żyć dla kogoś innego? - zainteresował się, nie wiedząc do końca jak się do tego odnieść. Dla kogo niby miałby żyć? To nie miało sensu, potrzebował wyjaśnień.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 12:25 pm
Będziesz mógł w końcu skupić się na sobie. Co to w sumie oznaczało? Nie był do końca pewien, ale przemyśli to potem, czy jakoś tak. Teraz wolał nie myśleć o sobie, nie był przyzwyczajony do czegoś takowego. O wiele prostsze dla niego było myślenie o innych. Bardziej naturalne.
-Nic nie muszę, ale chce. Nie wyganiaj mnie. Mam urlop i chce przy Tobie być. Słyszałeś. Mogę zostawać na noc. Mieszkanie jest tak bardzo teraz puste bez Ciebie... - człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja, nawet do tego, że ktoś zajmuje jego łóżko. Wróć. Nie zajmuje. Musi się nim z kimś podzielić. To nie było straszne... przynajmniej jak się do tego przyzwyczaił. Nie uprawiali seksu. Dongil był taką bezpieczną opcją męża, bez erotycznej strony. Spali razem, dzielili bardzo mały metraż, ale nigdy się nie widzieli nago. Xi zadbał o to! Mógł nawet wcześniej wstać by się wykąpać, a tym samym nie biegać bez jakiś ubrań obok przyjaciela. Starał się i to mu wychodziło. Fakt. Przytulali się, całowali delikatnie, ale to też było pod projekt. Musiało to przecież wyglądać naturalnie. To było dobre, nie bał się tego. Jednak to wszystko to przeszłość... jak teraz będzie wyglądać ich życie?
-Pochodzę z Chin. Wychowałem się w... nazywają to patologiczna rodzina. Ja... pracowałem dużo by pomóc mamie i młodszemu rodzeństwu, ale po wypadku... przeprosiłem mamę. Powiedziała, że póki co dają sobie radę i mogę skupić się na Tobie. - tak między bogiem a prawdą nigdy nie opowiadał mu o swej rodzinie, ani o tym czemu musi pomagać mamie. Takie tematy były w ich mieszkaniu tabu! Teraz jednak, mimo, że było mu ciężko opowiadać o tym, chciał wyjaśnić mu czemu wcześniej tak się zachowywał. Co oznaczało życie dla innych.


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 12:40 pm
Uśmiechnął się smutno i skinął głową. - Nie wyganiam - zapewnił go cicho, bo nie o to mu chodziło. Nie chciał, aby ten sobie poszedł, po prostu chciał, aby już się nie przejmował. Po prostu położył spać i pozwolił sobie wypocząć po tym czasie, w którym wyczekiwał na jego pobudkę. - Chcę abyś został i porządnie się wyspał - dodał, przesuwając rurki łączące swoją skórę i maszynerię tak, aby nie przeszkadzały żadnemu z nich. Nie patrzył jednak na punkty łączące, na plastry, które zakrywały wbite w jego skórę igły. Przerażał go ten widok, wolał nie myśleć o tym co właśnie miał wbite w rękę.
Ponownie dał mu się wypowiedzieć, chłonąc wszystkie informacje jak gąbka. Chciał dowiedzieć się jak najwięcej o sobie, o nim, o tym co mieli i co będzie dalej. Najchętniej oddałby Xi to, co ten stracił i zrobi co w jego mocy, aby to zrobić. Postara się być dla niego tym, czym był wcześniej, nawet jeśli sam nie był do końca pewny co to dokładnie było. Wysłuchał jego opowieści i chociaż sporo z tego nie rozumiał, było wiele dziur, które chciałby czymś zapełnić, to nie naciskał. Rodzina w Chinach, która potrzebowała pomocy, tyle musiał wiedzieć. - To dobrze, że dają radę - mruknął z lekkim uśmiechem. Dobrze było wiedzieć, że Xi nie musiał już się nimi tak bardzo zajmować. - Możesz pożyć dla siebie - dodał, mając nadzieję, że to dobra rzecz do powiedzenia w takiej sytuacji. Nie był pewny, ale chciałby aby chłopak faktycznie żył dla siebie. - A teraz idź spać. Zasłużyłeś, po tym czasie - poinformował go i ułożył się trochę wygodniej. Sam nie był pewny czy zaśnie, być może, ale mu też przyda się moment spokoju, sam za sam ze swoimi myślami.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 1:02 pm
No dobrze. Może i racja. Odrobina snu na pewno mu nie zaszkodzi, a do tego bardzo miał na to ochotę. Oczy coraz bardziej mu ciążyły, mimo, że starał się być w pełni świadomy. Skoro mógł... do tego leżeć? No czego chcieć więcej w tym momencie? Niczego. Nie był teraz jakoś bardzo wymagający. Poczekał aż chłopak ułoży się tak, by nic mu nie przeszkadzało, a potem przytulił się do niego. Tak będzie chyba dobrze? Taką miał przynajmniej nadzieję. Dongil będzie czuł się bezpiecznie, a Xi będzie czuł go przy sobie. Z czystym sumieniem prześpi się chwilkę, może dwie. Nie za długo. Musiał przecież się opiekować przyjacielem!
-Nie patrz na to tylko w samych minusach. Przeżyłeś. Żyjesz. Tak nie wiele brakowało, by Ciebie nie było już. Będzie dobrze. Wiem to. - No dobrze, może nie wiedział, ale wierzył w to, że będzie wszystko dobrze. Jeszcze się wszystko ułoży i będzie jak kiedyś. Coś chyba powinien jeszcze powiedzieć? Coś dzięki czemu jego przyjaciel poczuje się lepiej? Powoli zasypiał, ale ciągle miał wrażenie, że o czymś zapomniał. Mama by wiedziała. Mama zawsze ich kochała i wiedziała jak się opiekować... chyba... no nie miał wielkiego porównania raczej do innych matek. Co by powiedziała? Kiedy ciężko coś zrobić by pomóc?
-Kocham Cię. - i zasnął. W sumie tak mówiła mu mama... kiedyś... to tak jakby w poprzednim życiu. Zasypiając nie zastanawiał się nad tym co czuje, a czego nie.


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 1:26 pm
Powoli wypuścił powietrze, myśląc nad jego słowami. Przeżył, to fakt. Ale sam nie pamiętał strachu przed śmiercią. Wizja tego, że mógł umrzeć była czymś abstrakcyjnym, jakby nie mówili o nim, a o kimś kompletnie innym, kogo nawet nie znał. Jedyne co czuł to zagubienie, nie wdzięczność. Zapewne powinien, jasne. Z tego co wszyscy mówili to było poważne, jakikolwiek to nie był wypadek. Będzie musiał o to spytać, może dzięki temu coś mu się rozjaśni. Oby wspomnienia wróciły mu szybko, miał już serdecznie dość takiego bycia w ciemności, bycia jedyną osobą w pobliżu, która nie ma o niczym pojęcia. Już zdążył się tym zmęczyć, a nie minęło nawet kilka godzin. Ale jasne, powinien się przecież cieszyć z odzyskanego życia, czymkolwiek to teraz dla niego było. Zamknął oczy i ułożył głowę na poduszce, relaksując się w ramionach chłopaka. Tyle dobrego, że miał go przy sobie. Nie był ze wszystkim sam, nie musiał sam odkrywać świata. Miał wrażenie, że Xi mu to wszystko wyjaśni. Nie zasnął od razu, myślał. A z myśli wyrwały go te dwa słowa wypowiedziane przez zasypiającego chłopaka. Spojrzał na niego zaskoczony, ponownie rumieniąc się na czerwono. Poczuł w środku coś miłego... ciepłego. Uśmiechnął się delikatnie i przysunął trochę bliżej do mężczyzny. On był jego bezpieczną przystanią, kochał go nawet jeśli Dongil nie był już sobą. Czuł, że mógł się przy nim całkowicie wyciszyć, dlatego dokladnie to zrobił. Dłuższy czas zajęło mu ułożenie myśli, męczące próby zajrzenia do swoich wspomnień, ukrytych za grubą, ciężką zasłoną... jeśli w ogóle jeszcze tam były. Próbował się zmusić do pamiętania, ale bez skutku, więc jakiś czas później dołączył do Xi w stanie nieprzytomności, wyciszając swój umysł.

Obudził się kilka godzin później, czując się znacznie lżej niż podczas poprzedniej pobudki. Chociaż wciąż czuł kłucie w boku i lekkie odrętwienie ciała, nadmiar bodźców nie był przytłaczający, a nawet mile widziany. Powoli zamrugał, otworzył oczy w pełni, ostrożnie się przeciągnął i spojrzał na sufit, który zamiast ostrego białego koloru był teraz bardziej żółty. Wschód słońca, pomyślał, chociaż nie był pewny skąd to wie. Nie pamiętał żadnego wschodu. Spojrzał na bok, na śpiącego spokojnie Xi. W czasie snu przekręcali się dość, aby Dongil teraz był w stanie podnieść się do siadu bez potrzeby budzenia chłopaka. Siedział w milczeniu kilka minut, patrząc w stronę jedynego okna w pokoju, przez które wpadało słabe światło poranka. Zagryzł wargę i przekrzywił się na bok, ostrożnie przekładając nogi poza brzeg łóżka. Jeszcze nie próbował chodzić, ani nawet stawać. Opierając większość swojej wagi na stojaku z kroplówką, do której wciąż był podłączony, czego nie mógł już powiedzieć o piszczącej maszynerii, jako że ta aktualnie milczała, oparł stopy na podłodze i spróbował się podnieść. Dwie pierwsze próby skończyły się zaraz po tym jak się zaczęły. Jego nogi były słabe, mrowiły, ręce, chociaż dość umięśnione, trzęsły się, kiedy podciągał swoją wagę do pionu, ale się nie poddawał. Kilka prób później stał chwiejnie na własnych nogach, stawiał milimetrowe kroczki w stronę okna, ciągnąc obok siebie kroplówkę i opierając się na niej większością wagi. Trochę czasu mu to zajęło, ale w końcu stanął przy parapecie, który był dość szeroki, aby na nim usiąść. Pomęczył się chwilę z żaluzją, ale w końcu podniósł ją dość, aby wpuścić do pokoju więcej światła i móc spojrzeć na poranne niebo, słońce powoli wynurzające się zza horyzontu, budynki, które odbijały młode promienie. Widok zaparł mu dech w piersiach. Właściwie... faktycznie mógł uznać za szczęście to, że był w stanie tego teraz doświadczyć.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 1:56 pm
Kiedy jego umysł odpłynął, a sam Xi zapadł w głęboki sen, pojawiły się sny. Nie jeden, ale ten ostatni szczególnie przyjemny dla samego Xi. Uśmiechał się przez sen. Co konkretnie sprawiło taki wyraz na twarzy przepracowanego stworzenia? Wizja wakacji! W Japonii do tego. Nigdy tam nie był, ale widział w książce, ale nie tylko tam. Internety też sporo dają. Było święto wiosny, on i Dongil ubrani w kimona, może nie były jakoś bardziej zdobne, ale i tak jego przyjaciel prezentował się w tym przepięknie. Kwitnące wiśnie, dekoracje, kimona i nastrój święta. Wszystko takie urocze i przepełnione szczęściem. Chłopakowi śniło się, że idzie z Dongilem alejką w parku. Trzymali się za dłonie i uśmiechali do siebie. Było tak bardzo spokojnie, a kiedy już miał go pocałować to jakieś dziwne oślepiające światło sprawiło, że zaczął się budzić. Faktycznie nie było aż tak jaskrawe jak to odebrał we śnie, ale był źle ułożony. Promienie słońca, które było o tej porze jeszcze łagodne, sprawiło, że Xi zaczął się budzić, a co za tym idzie sen zaczął odchodzić. Jeszcze półprzytomny, ale z ogromnym pragnieniem, by znów zasnąć i znaleźć się we swoim śnie, zaczął mamrotać coś pod nosem.
-Dongil jeszcze pięć minutek. Tak mi dobrze... - niektórzy by to odczytali dość dwuznacznie, a sam zainteresowany? Wtulił się w kołderkę i próbował spać dalej. Ba, nawet zasłonił buzię materiałem. Tak by znów móc zasnąć. Dość marne szanse na to, ale żal wstawać. Jeszcze nie. Za wcześnie!


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:12 pm
Nie odrywał wzroku od nieba, miasta, całego krajobrazu za oknem. A przynajmniej z początku, bo kiedy nagle usłyszał za sobą zaspany głos Xi, odwrócił głowę w jego stronę i uśmiechnął się nieznacznie widząc to co ten robi. Nie planował go budzić i cieszył się, że ten się zakrył i wrócił do świata snów. Zasłużył. Ponownie spojrzał w stronę budynków i poczuł przejmującą chęć zrobienia czegoś. Nie miał pojęcia dlaczego, ale palce wręcz go mrowiły, więc rozejrzał się po pokoju i po kolejnym trudnym podnoszeniu się, przeszedł do stolika w kącie pokoju, na którym zobaczył jakiś notes i długopis, między różnymi innymi przedmiotami. To pewnie miało jakieś lecznicze zadanie, ale w tym momencie jego cel był kompletnie inny. Zaopatrzony w przybory wrócił do okna i usiadł, opierając otwarty notes na kolanie i biorąc długopis do ręki. Jego dłoń trochę się trzęsła, kiedy próbował mocniej zacisnąć palce na przedmiocie, i dopiero za trzecim razem nacisnął przycisk dość mocno, aby długopis pstryknął i nadawał się do użycia. Odetchnął głęboko, próbując uspokoić drżenie dłoni, kiedy przykładał długopis do kartki i robił pierwszą linię. Jedna, druga, trzecia, nierówne, nachodzące na siebie, nie mające ładu i składu. Nie wiedział czemu rysuje, ale zdaje się, że jego ciało samo wiedziało co robić. Spoglądał za okno i ponownie na kartkę, szkicując, trochę krzywo, miasto które miał przed sobą. Możliwie najlepiej oddał blask słońca, posługując się tylko i wyłącznie tuszem, którego nie dało się rozmazać dla lepszego efektu. Był teraz w swoim świecie i nawet jeśli czuł, że nie ma dość stabilnej dłoni, jego rysunek faktycznie oddawał to co powinien. Bardziej kreskówkową, nierealną wersję, ale według Ila nie było tak źle. Zwłaszcza, że nie wiedział, że umie rysować.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:26 pm
Nie zasnął głęboko, ale też nie rozbudził się. kiedy znów pojawiła się wizja w jego umyśle, nie była to Japonia, ale coś zupełnie innego. Wrócił do apartamentu, który kiedyś tak dobrze znał. Łóżko. Ta sama pościel. Te same ściany i dekoracje. Był nagi. Czekał. Powinien czekać. Taka przecież była jego rola. Nie miał własnej woli. Praktycznie je nie miał W pierwszej chwili miał ochotę uciec i krzyczeć, ale coś sprawiło, że jednak nie zrobił tego. O dziwo w drzwiach sypialni zamiast jego kata pojawił się Dongil. To takie dziwne. Nigdy nie miał fantazji erotycznych z udziałem przyjaciela. No ale w śnie nie analizuje się tego co się działo. Czasami jest się tylko biednym odbiorcom wszystkich bodźców. Teraz tak właśnie było. Dongil podszedł do łóżka i położył się przy Xi. Potem go przytulił. To pomieszczenie nagle przestało być strasznym miejscem, na chwilę stało się przyjazne. On tam był. On nie skrzywdzi. Nie zgwałci. Jest dobrze. Śnił o dotyku, bardzo delikatnym, pocałunkach, których się nie bał, ale o dziwo było to bardziej sensualne, niż przesycone erotyzmem. Było w tym coś... coś co sprawiało, że Xi się nie bał. Kiedy więc w końcu obudził się miał bardzo dobry humor. Na tyle dobry, by z uśmiechem otworzyć oczka, a potem? Potem o mało nie spadł z łóżka, widząc gdzie siedzi jego przyjaciel. Wstał szybko, na .tyle ile pozwalało mu zaspane jeszcze ciało, a podszedł do przyjaciela i bardzo delikatnie się do niego przytulił.
-Jak się czujesz? Wszystko dobrze? Pomogę Ci wrócić do łóżka. Chcesz? Możemy też tu posiedzieć jeszcze. Nie jesteś zmęczony? - no co? No dobrze. Zbyt wiele pytań jak na jeden raz, ale martwił się o niego! Nie chciał by mu zemdlał przy oknie!


avatar
Liczba postów : 37
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:37 pm
Przesuwał długopisem po kartce, wykańczając kanty, zaokrąglając te zbyt ostre i zaostrzając te, które powinny być ostrzejsze. Nie słyszał niczego co działo się za nim, więc kiedy poczuł dotyk Xi, wzdrygnął się i upuścił długopis, który potoczył się po kartce i spadł na podłogę obok okna. Od razu schylił się, aby podnieść przyrząd, ale nie ledwie wygiął się do przodu i ostry ból przeszedł jego bok, tuż pod żebrami. Jęknął i zrezygnował z sięgania po długopis, a zamiast tego oparł się ramieniem o okno i spojrzał na Xi, przykładając jedną dłoń do miejsca, które zaczęło go boleć. Brak gwałtownych ruchów. Tak. Zapomniał już całkowicie o zaleceniach lekarza. Uśmiechnął się lekko do chłopaka i pokręcił głową na jego słowa. - Nie, wszystko gra. Zostanę tu jeszcze - odparł i ponownie spojrzał za okno. - Pięknie to wygląda - poinformował go trochę ciszej, jakby bojąc się, że jeszcze bardziej zmąci ten piękny, spokojny poranek. Słońce wisiało już ponad horyzontem i stawało się coraz jaśniejsze, rażące, ale to i tak nie sprawiło, że Dongil miał ochotę odwrócić wzrok. Kolor wchodzącego słońca i wszystkiego, co oświetlało, był jakimś cudem, który należało doceniać. Po chwili jednak spuścił wzrok na swój rysunek i przesunął po nim dłonią. - Umiałem rysować? - spytał, chociaż sam już odkrył odpowiedź na to pytanie. Daleko mu było do profesjonalisty, ale sama chęć narysowania czegoś była dość silna, aby pokazać jego wcześniejszą sympatię do wykonywania czegoś rękami. Miał wrażenie, że jakby znalazł kolorowe kartki zamiast długopisu to zrobiłby wyklejankę byle tylko oddać to co chciał.
avatar
Liczba postów : 46
Zobacz profil autora

Re: Szpital

on Pią Cze 01, 2018 2:58 pm
Zdecydowanie nie chciał zadać bólu przyjacielowi, a chyba go nie dość, że wystraszył to jeszcze sprawił, że ten opuścił długopis. Nie podnosił go od razu. Poczekał z tym do chwili aż się upewni, że z chłopakiem jest odrobinę lepiej i mniej go boli, a potem schylił się i podniósł długopis. Podał go chłopakowi, a potem bardzo delikatnie go objął.
Słysząc pytanie o rysowanie nie do końca wiedział co ma odpowiedzieć. Niby spędzali ze sobą większość czasu, ale... nigdy nie rozmawiali o rysowaniu. Przynajmniej sobie tego nie przypominał. Może był na to jeszcze zbyt zaspany? No ale coś trzeba było odpowiedzieć? No właśnie.
-Myślę, że nie muszę Ci odpowiadać. Sam widzisz. Wiesz co? Jak otworzą sklepy pójdę i kupię Ci kredki, albo ołówki i czyste kartki, albo jakiś notatnik i porysujesz jeśli będziesz miał na to ochotę. - no jeśli tego właśnie chciał chłopak, to nie zamierzał mu odmawiać takiej małej przyjemności. Było go jeszcze stać na taki prezent. Plus jak się przejdzie to będzie mógł sobie kupić coś na śniadanie, wypić jakąś kawę, a potem wrócić do szpitala. Hmmm przydałoby się też coś kupić do jedzenia dla Dongila. Niby dostanie jedzenie w szpitalu, ale do najsmaczniejszych ono nie należało. Może jakiś sok? Albo jakieś lekkie przekąski, coś łagodnego... owoce? Potem zresztą spyta go czy nie ma na coś ochoty.
-Zostawić Cie? Chcesz jeszcze porysować? Jeśli tak, to wrócę do łóżka. Albo pójdę do łazienki. Mam tu swoje rzeczy... to prawie mój drugi dom. To tak dziwnie brzmi. - wszystko było dziwne, ale do wszystkiego też człowiek się umie przyzwyczaić, nawet do szpitala.


Sponsored content

Re: Szpital

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach