Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar

Liczba postów : 152
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Mini szpital uczelniany

on Wto Lis 07, 2017 4:47 pm
avatar

Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Wto Lis 07, 2017 8:53 pm
Kiedy świadomość zaczynała powracać do chłopaka... kiedy w końcu zaczynał cokolwiek kontaktować i zdawać sobie sprawę gdzie tak na prawdę jest, a raczej może być biorąc pod uwagę zapach, który czuł wokół siebie, a węch miał czuły, szczególnie na zapachy lekarstw i innych niezbyt przyjemnych rzeczy... kiedy jeszcze nie miał zupełnie ochoty otwierać swoich oczek wiedząc, że pierwsze co może zobaczyć to skupiony na sobie wzrok lekarki, albo co gorsza psychologa... o innych "miłych" osobach już nie wspominając. Świadomość powracała, a on sam zastanawiał się czy brak bólu w okolicach brzuchu jest dostatecznym powodem by się cieszyć. Chyba tak...
Chłopak po przeniesieniu go do sali został rozebrany tak by dało się go mniej więcej zbadać, a zatem biedaczysko leżąc teraz pod kołderką, miał na sobie jedynie bokserki, które na szczęście nie ucierpiały w starciu z jego odruchem wymiotnym. Chociaż tyle. Pielęgniarka umyła go by jej nie śmierdział, a lekarka podpięła go pod kroplówkę, tak by wzmocnić chłopaka odrobinkę. Zrobili mu podstawowe badania i czekali aż się obudzi, a on jak na złość kazał im na siebie czekać dość długo.
Co więc sprawiło, że w końcu zdecydował się otworzyć swe śliczne oczka? W sumie to pielęgniarka. Przesunęła dłonią po jego włoskach i odezwała się dość surowym tonem głosu.
-Powinieneś w końcu przestać farbować włosy na blond. Pewnie w naturalnych byś nie wyglądał jak tania dziwka. - no i podziałało... otworzył oczka i słabo, ale jednak nadal z buntowniczym akcentem gdzieś tam w tle odpowiedział jej.
-Tylko nie tania... za loda biorę całkiem sporo!
-Nie bądź bezczelny i wulgarny chłopcze!
-No jak mam zrobić lody czekoladowe to co ja jestem? Produkty same się nie kupią i prąd i wie pani... maszynka do robienia lodów... wszystko kosztuje, ale podoba mi się pani tok myślenia. - lekarka zrobiła się wręcz czerwona z wściekłości, spoliczkowała swego młodego pacjenta i poszła sobie... tyle dobrego z tego...
avatar
Liczba postów : 14
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Czw Lis 09, 2017 4:47 pm
Już kilka razy zamierzał się wybrać do niego do sali, ale nie potrafił. Był tutaj i tak z tego powodu, że jeszcze nie sprawiał zbyt wielu problemów i był nowy na wyspie. Terapeuta nie bardzo chciał mu pozwolić tu zostać, ale gdy wyjaśnił, że jest dawnym przyjacielem Taemina to się zgodził. Pewnie myślał, że Antoś wpłynie pozytywnie na zachowanie Songa, ale grubo się mylił, ponieważ to blondyn rządził Pestką.
Stanął w drzwiach jak ninja i obserwował pielęgniarkę, która zajmowała się Taeminem. Słysząc jej słowa uniósł brwi wysoko. Przyglądał się tej sytuacji, a gdy blondyn dostał w twarz zmarszczył brwi.
- Pięknie się tu traktuje swoich pacjentów. Ciekawe, czy będzie pani się tak zachowywać przy moim wujku, który jest adwokatem - uśmiechnął się niewinnie. - Miłego dnia życzę - spojrzał jak pielęgniarka z zaskoczoną miną opuszcza pomieszczenie. Chyba nikogo się tu nie spodziewała.
Spojrzał na Taemina i stanął niedaleko niego. Coś go trzymało za ubranie i nie chciało puścić. Pozwolić podejść do chłopaka. Czuł jak serce bije mu szybciej, a wszystkie wspomnienia związane z blondynem wracają jak sztorm. Czuł się jakby właśnie wszedł do pomieszczenia z wygłodniałymi wilkami.
- Cześć - mruknął cicho czując, że musi się odezwać.
avatar

Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Pon Lis 13, 2017 1:14 pm
Reakcji byłego chłopaka nie spodziewał się zupełnie. Ogólnie jego osoby się nie spodziewał w tych skromnych progach. Co to dziecko tutaj robiło? Przecież miał go nienawidzić i tak dalej co nie? Mieli się już chyba unikać i no... co się tu tak na prawdę odpierdala? I czemu on nie panuje zupełnie nad sytuacją? Ok... spokojnie, tylko spokojnie. Nie ma co wpadać w nadmierną panikę... chyba nie ma co? Teraz to chyba można przez chwilkę sprawdzić na czym się stoi. Czego Antek chciał od niego. Antek, to imię swoją drogą zawsze go bawiło. Tak jakoś po prostu. Wymawianie tego na samym początku sprawiało mu trudności, ale teraz chyba nawet robił to bez większych błędów. Chyba.
-No cześć. Misiek... ale chyba pomyliłeś sale. Ta z seksownymi nimfomankami modelkami jest obok. Nie te drzwi skarbie. - pomasował się po obolałym policzku krzywiąc się lekko. Zaraz będzie ok... musi być... jak zawsze. Ważne, że dostał leki, więc będzie ok. Optymizm to podstawa.
-A propo seksu... wiesz, że my nigdy tego nie robiliśmy? W sumie nie licząc pocałunków i przytulania... to nie bawiliśmy się tak, chyba byliśmy na to za młodzi i głupi. Tak jakoś mi się skojarzyło. Opowiesz mi kogo po mnie poderwałeś i zaliczyłeś? Tak ze względu na stare dobre czasu. Chwal się. - tak, był lekko złośliwy, ale nawet nie o to, że nigdy nie robili tego. On nawet teraz nie chciałby uprawiać seksu. Jako ofiara molestowania i gwałtu nigdy nie miał na takie coś większej ochoty.
avatar
Liczba postów : 14
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Czw Lis 16, 2017 4:54 pm
Przyglądał sie mu uważnie. Czuł się jak w hiszpańskiej telenoweli. Co on tu właściwie robi? Nie powinno go tu być. Powinien grzać dupke u rodziny zastępczej i o nim zapomnieć, ale się bał i tęsknił i nie myślał racjonalnie, gdy pakował się w bagno na wyspie. Słysząc jego słowa poczuł jak w serce wbija mu się milion igiel. Nie wiedział czemu, ale każde jego słowo tak na niego działało. Okropnie bolało. Chrząknął cicho.
- Uwierz dobrze trafiłem. Chciałem tu być - mruknął, ale nadal do niego nie podszedł.
Na słowa o ich życiu "seksualnym" poczuł, że policzki robią mu się gorące. Po Taeminie nie miał nikogo. Uważał, że miłość nie jest dla niego, a zwłaszcza seks. Wolał jechać na ręcznym. Druga sprawa nie potrafił nikomu ufać. Jedyna osoba, której zaufał zdradziła go i to w cholere brutalnie. Był glupi, że tu był, ale to było silniejszego niego.
- Wiem, że nie uprawialiśmy seksu. Też tam byłem jeśli jeszcze pamiętasz - prychnął odwracając wzrok. - Ja nic mialem nikogo. Nie chciałem ryzykować... - westchnął i usiadł na łóżku, które było obok jego łóżka. - A twoje podboje? - nie ukrywajmy to pytanie, które sam zadał najbardziej bolało.


Ostatnio zmieniony przez Antoni Pestka dnia Sob Lis 18, 2017 10:20 am, w całości zmieniany 2 razy
avatar

Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Czw Lis 16, 2017 8:14 pm
No skoro chciał tu być pieprzony masochista to niech będzie. Może lubił pieprzyć się z pielęgniarkami czy nie wiem... liczył na to, że znajdzie kogoś w śpiączce i z nim no ten tego... czy coś? Ludzie podobno mieli różne chore fantazje. Tae czasami po prostu wolał nie wiedzieć co i jak i z kim. Czasami niewiedza była błogim błogosławieństwem, darem od przodków, na który nie zasługiwał, ale pragnął bardzo go.
Przemilczał więc te słowa, a również kolejne. Wpatrywał się w sufit zastanawiając się jak bardzo szczery jest jego były partner. Jak wiele z tego co mówił było kłamstwem. W tym momencie nie był już niczego pewien. Tak długo się nie widzieli. Kiedy w końcu zdecydował się coś odezwać, a w sumie odpowiadając na pytanie o swe podboje, zdecydował się na małe zwierzanie.
-Moje podboje? Ja jestem tatusiem podbojem. Jednym wielkim kurewskim podbojem. Zawsze chciałem go zabić ale za bardzo się bałem. Nie zabiłem Twoich rodziców. Idź już. - zamknął oczy czując, że za chwilę się rozpłacze.
-Patrząc na mnie chcesz mnie zabić. Uważasz, że zabiłem kogoś kogo kochałeś. Tylko to we mnie widzisz. Po prostu idź. Nic co teraz powiem i tak nie sprawi, że znów będziesz coś do mnie czuł ani tego, że mi uwierzysz, więc wyjdź. Żyj i daj innym zdechnąć. - słowa przychodziły mu z wielkim trudem. Nie chciał by chłopak wyszedł. Tak bardzo go w tej chwili potrzebował. Chciał by został i go przytulił... ale przecież mu tego nie powie. Nie poprosi go o to. Łatwiej go wygonić.
avatar
Liczba postów : 14
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Czw Lis 16, 2017 9:54 pm
Długa chwila ciszy zbyt długa. Sprawiala, że czuł się cholernie podle. Zaczynał wszystkiego żałować nawet jeśli go kochał. Cierpiał każdego dnia, gdy wspominał, nie wiedział jak sobie radzić z tym uczuciem, którym go darzył. Miłość jest dziwna i różnie piszesz scenariusze, a Antoni został zraniony i w dodatku się załamał. Nie potrafił się odnaleźć w nowych sytuacjach jakie pisało mu życie. Czasami chciał wrócić do Polski, ale zapewne tam też nie znalazł by swojego miejsca. To tak jakby tygrysa, który całe życie siedział w zoo wypuścić na wolność - zginie pierwszego dnia, gdy tylko wejdzie nie na ten teren. Instynkt zamiera i tak stało się u Antka. Polskie korzenie nadal w nim były, ale głęboko uśpione nawet jeśli potrafi nadal zachowywać się jak Seba z osiedla. Chciał czasami normalnego życia, ale szybko przypominał sobie, że żyje wśród koreańskich dziwaków, zakochał się w mordercy swoich rodziców i czar pryska jak za dotknięciem magicznej różdżki.
Przyglądał się uważnie sylwetce ukrytej pod kołdrą i przypominał sobie jak to jest go przytulać. Zdążył już zauważyć, że przerósł gabarytami Taemina, że ten, którego się bał stał się mniejszy od niego. Antoś stał się w czymś lepszy. Geny Polaka nie umarły. Może jeszcze urośnie.
Słysząc jego słowa nie mógł oddychać. Nie lubił wspominać śmierci rodziców. Każdy szybko się dowiedział, że był związany blisko z Taeminem. Wyszły niektóre fakty o nich i miał przejebane, ale słowa, które wypowiedział zaciekawiły go. Jeśli Tae mówił prawdę nie przyszedł tu na marne.
- Nie chce cie zabić. Nie pchał bym się w to miejsce. Nie tu, gdzie nie mam gruntu i stabilności - mruknął. Ściągnął kapelusz i zaczął przewracać kapelusz w dłoniach. Słyszał, że temu łamie się głos, więc podniósł się i usiadł na krawędzi jego łóżka. Nie potrafił go dotknąć, mimo że bardzo tego chciał i bardzo za tym tęsknił.
avatar

Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Czw Lis 16, 2017 10:22 pm
Czekał na coś... może zamkniecie drzwi, po uprzednim ich otworzeniu. Może na cios... może na coś zupełnie innego? Trwał i czekał, a po słowach chłopaka otworzył oczy, a po jego policzkach popłynęły łzy. Czuł się gorzej niż chwilę temu. Nienawidził okazywać przy innych słabości, a łzy właśnie tym były. Słabością. Czymś czego nie powinno się innym pokazywać. Jak on cholernie bardzo nienawidził samego siebie w tej chwili, tak bardzo sobą gardził.
-Czemu tu przyjechałeś? - zaczął wycierać swe policzki i oczy materiałem poszwy, w którą była obleczona kołdra. Starał się powstrzymać płacz, ale w tym momencie cholernie źle mu to wychodziło. Nie był w stanie się uspokoić sam, a wszystko to na oczach osoby, którą kochał. O dziwo nadal coś do niego czuł. To też go wkurwiało. Nawet bardzo.
-Nie mów, że nie potrafisz wyrobić sobie pozycji, w miejscu gdzie nie ma jeszcze mocnego i określonego lidera. Nie osłabiaj mnie. Mój chłopak nie mówił, że nie ma czegoś, jak nie miał to to zdobywał. - jechał mu po ambicji? Może odrobinkę, ale w ten sposób chciał mu pomóc. Jeśli się nie walczy o swoje to można już tylko dać się ponieść nurtowi wydarzeń, a potem zdechnąć zatopiony przez niego. Nie życzył tego Antkowi.
avatar
Liczba postów : 14
Zobacz profil autora

Re: Mini szpital uczelniany

on Sob Lis 18, 2017 10:33 am
Zacisnął dłoń na swoim udzie widząc jego łzy. Czuł się fatalnie, ale jednocześnie gdzieś w podświadomości życzył mu tego, aby czuł się podle, aby płakał tak jak Antoś dawno temu po utracie osób, które kochał. Zaliczał do nich także Taemina. Nie był w stanie się na niczym skupić, a zwłaszcza na racjonalnym myśleniu, które teraz było wręcz niezbędne. Nie powinien popełniać głupstw. Nie teraz, nie przy nim. Nie ufał mu. Antoś rzadko kiedy komuś ufał, a zaufanie do Songa uciekło daleko w las i jakoś nie wracało. Słysząc to pytanie poczuł skurcz w żołądku. No właśnie dlaczego? Wiedział, że takie pytanie zostanie zadane, ale je zignorował. Jak na razie.
- Nie czuję się od dłuższego czasu pewnie wśród skośnookich ludzi. Straciłem grunt wraz z zdradą - spojrzał na niego, obszedł łóżko i stanął w jego nogach. Ciągle ignorując podłamanie Taemina. - Mój tata zawsze wstawał o 2 w nocy i szedł do łazienki, gdy z niej wracał zaglądał do pokoju. Wyrzuciłby cię wtedy, ale nie podniósł alarmu, co było postępem - szepnął. - Cholera - dodał do siebie. Zamilkł na dłuższą chwilę.
- Jestem tak cholernie wściekły na ciebie. Mam ochotę ci tak przypierdolić. Chciałbym ci tak dokopać. Jestem wściekły na ciebie, że nie poczekałeś, że cię kochałem, że cię poznałem, że uciekłeś, że zniknąłeś i mnie zostawiłeś. Chciałem być z tobą, chciałem uciec. Nigdy nie chciałem przyjeżdżać do Korei, bo według mnie było tu zbyt dużo pedałów i bałem się, że też taki będę. Życie zawsze mnie jebało, więc udało ci się mnie zdobyć... a ty to schrzaniłeś - westchnął czując, że głos mu się łamie. - Nie wiem czemu tu przyjechałam, ale nigdy nie przestałem cię... kochać... - odwrócił się i ruszył do drzwi. - Pokój numer 10 - dodał na odchodnym i zniknął za drzwiami. Bał się jego reakcji, więc wolał uciec.
[Antoni z tematu]
Sponsored content

Re: Mini szpital uczelniany

Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach