Share
Go down
avatar

Liczba postów : 207
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Rynek Namdaemun

on Wto Paź 03, 2017 6:34 pm
First topic message reminder :


avatar
Liczba postów : 188
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Nie Gru 03, 2017 4:23 pm
Czyli patrzy na naturalną odsłonę chmurki... w sumie miał już okazję się o tym przekonać. W końcu brali razem kąpiel, więc coś takiego jak podkłady i inne bajery dawno by zmyły się, albo co najmniej lekko naruszyły, bo w końcu niektóre kosmetyki były wodoodporne. To też trzeba brać pod uwagę! No ale dobrze. Naturalność była dla Miya w cenie... choć sam czasami musiał ją poświęcić dla pozorów, czegoś czego oczekiwano od niego na spotkaniach rodzinnych. No niestety mało osób z rodziny tolerowało, że miał na policzku tatuaż... szczególnie starsza część rodziny... no żadna babcia i dziadek by nie chciała go widzieć w takim wykonaniu. Ojciec zresztą też nie.
-Ja najczęściej nie mam niczego na twarzy, ale na przyjęcia i inne okoliczność rodzinne wynajmuję panią, a raczej robi to mój ojciec, tak by nałożyła mi podkład i tak dalej. Zakrywa tatuaż na policzku, ale również te na szyi i dłoniach. Wszystko bym wyglądał na idealnego chłopca. Ojciec wciąż namawia mnie bym usunął tatuaże. - no i przy okazji to by była idealna kara, zdaniem tatusia. Bolesne zabiegi by oduczyły syna głupich pomysłów. Wskazały by mu odpowiednią drogę i tak dalej i dalej... takie kazanie słuchał już nie raz...
-Sam nie umiem niczego. Nie chce mi... chyba jestem na to zbyt leniwy. - lub coś w tym rodzaju. No ale w końcu nie musiał... chyba nie musiał skoro chmurce się podobała jego buzia taka jaka była, nawet teraz.


I can not fall asleep.
I can not concentrate.
I do not know what I feel.
... but you are all you need.
avatar
Liczba postów : 165
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Nie Gru 03, 2017 9:40 pm
Wysłuchał go z zaciekawieniem, bo wcześniej nawet nie zastanawiał się nad faktem jakim cudem grzeczny chłopiec dał radę zrobić sobie tyle permanentnych ozdób bez wydziedziczenia z rodziny. Informacja o zakrywaniu nie była miła, bo w ten sposób musiał chować samego siebie, ale zdaje się, że była to sprawa, w której ten niewiele mógł poradzić.
- Nie usuwaj - poprosił na koniec jego wypowiedzi i przesunął kciukiem po tuszu na jego policzku. Kto wie jak duży wpływ na Miyamoto miał jego własny ojciec? Yoon po prostu chciał się upewnić, że ten nie da się zmieniać innym ludziom. Sam zrobił z sobą co chciał i tak powinno zostać. - A idealnym chłopcem i tak jesteś - dodał z nutą rozbawienia w głosie. Można mieć coś dobrego z obu światów! Idealną, delikatną urodę ala grzeczny licealista, oraz piękne tatuaże, które opowiadały kompletnie inną historię. W oczach Yoona Miya był pełen sprzeczności, ale była to jedna z rzeczy, dzięki którym był nim zainteresowany.
- Rozumiem - przyznał ze śmiechem. - Chyba można to samo powiedzieć o mnie. Ale to dobrze, Miya. Chcę widzieć twoją prawdziwą wersję - poinformował go i pocałował w czubek nosa. - Chociaż... jak przypadnie ci jakaś impreza rodzinna to koniecznie zachowaj dla mnie zdjęcie. Koniecznie muszę zobaczyć cię w tej nie-trzymam-sznurów-pod-łóżkiem wersji - przyznał z szerokim uśmiechem.
avatar
Liczba postów : 188
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Gru 04, 2017 1:32 pm
Chłopak nie musiał go o to prosić, sam nie zamierzał nic z tym robić. Nie po to poddawał się bolesnemu procesowi tworzenia tatuaży, by teraz poddać się jeszcze boleśniejszym zabiegom, które miały na celu "oczyszczenie" jego skóry. To była część jego samego, coś z czym się identyfikował. Zresztą widział zdjęcia starszych ludzi, których ciała pokrywały tatuaże. Nie wyglądało to źle. W Japonii nie były tolerowane, gdyż były źle kojarzone, ale on sam miał nadzieję, że kiedyś to ulegnie zmianie. Jego starość to w końcu odległa przyszłość. Świat nie stał w miejscu, jeszcze przyjdzie czas na zmiany, taką miał nadzieję.
-Niektórzy mówią, że gdyby moje pochodzenie i pieniądze to nikt by się mną nie zainteresował.
Nie jestem tak przystojny jak ojciec, ani tak piękny jak matka. Jak mawiają ciotki, którym odmówiłem ślubu z ich córkami, chirurg plastyczny miałby sporo do roboty, by uczynić mnie przystojnym.
- nie mówił tego nawet z żalem, bardziej z rozbawieniem. Wiedział, że te kobiety akurat mówiły to złośliwie, chciały sprawić mu przykrość, zranić go tak by zemścić się za jego odmowę. Coś za coś. On nie zgodził się, więc czego się spodziewał...
-Poczekaj... w sumie już Ci mogę pokazać siebie bez tatuaży... - uśmiechnął się i sięgnął po telefon, przez chwilę szukał czegoś na nim, by w końcu pokazać swe zdjęcie w ozdobnym jasnym kimonie, a kolejne w drogim garniturze, na żadnych z tych zdjęć nie miał widocznych tatuaży, zostały dokładnie zakryte przez makijaż.


I can not fall asleep.
I can not concentrate.
I do not know what I feel.
... but you are all you need.
avatar
Liczba postów : 165
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Sob Gru 16, 2017 2:32 pm
Wywrócił oczami na jego słowa. I znowu, opinie, opinie i to nie te istotne a jakichś innych ludzi. Dobrze było słyszeć, że chociaż jego ton nie wskazywał na przejęcie się tymi słowami. Były kompletnie bezsensowne. Przyjrzał się jego twarzy i powolutku przejechał palcem wskazującym od jego skroni, przez policzek, do linii szczęki, wzdłuż której przeprowadził niewidzialną kreskę i płynnie zsunął palec z jego twarzy. - Nie tak przystojny jak ojciec... zapewne nie, chociaż nie mam pojęcia jak wygląda twój ojciec - stwierdził, po czym wziął w palce jego podbródek. - Posłuchaj mnie uważnie, bo nie będę się często powtarzał. Uważasz? No więc, czas na naukę życia, której wyraźnie potrzebujesz. Pierdol ludzi - urwał na chwilę, aby posłać mu lekki uśmiech. - Wszystkich. Rodziców, resztę tej powalonej ferajny, którą nazywasz rodziną, znajomych, mnie... dosłownie wszystkich. Pierdol ich zdanie, opinie na swój temat, bo nikt poza tobą nie wie co jest dla ciebie dobre. Nie zapamiętuj tego, co mówią na twój temat, rób swoje. I jak mówiłem, możesz nie być tak przystojny jak twój ojciec, ani piękny jak matka, ale jak przestaniesz o tym myśleć to możesz zdać sobie sprawę z tego, że bijesz ich na głowę - ponownie zamilkł, aby puścić jego twarz i przekrzywić głowę na bok. - Mógłbym cię teraz zasypać komplementami, ale moje zdanie też masz pierdolić, wiec to by się mijało z celem - dodał z rozbawieniem. Nie wiedział czemu tak bardzo chce go przekonać do życia jako indywidualna jednostka, bez innych ludzi. Sam tak robił i chociaż nie żałował to wątpił, aby innym w pełni odpowiadał jego sposób bycia. Jednak chciał, aby Miya spojrzał na siebie sam, a nie przez pryzmat słów innych ludzi, albo poprzez porównania do innych.
Wziął od niego telefon, przybliżył zdjęcie na jego twarz i obejrzał je uważnie. Podniósł wzrok na jego rzeczywistą odsłonę, potem jeszcze ze dwa razy przeskoczył wzrokiem w tą i z powrotem i oddał mu telefon. - Dziwnie się na to patrzy, przywykłem do tej realnej wersji - poinformował go z uśmiechem.
avatar
Liczba postów : 188
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Gru 19, 2017 12:51 pm
Jedno trzeba było przyznać chłopakowi. Pierwszy raz słyszał taką filozofię życiową. Do tego jeszcze tak długo opisywaną i określaną. Mieć dosłownie wszystkich zdanie gdzieś, tak jakby nie miało żadnego znaczenie. Oj nie tego go uczono. Miał przecież szanować zdanie starszych, ich samych i ich autorytet, wiedzę, doświadczenie i całą otoczkę, która się z nimi wiązała. Miał... a potem zrobił coś sprzecznego. Niby czasami wracał do korzeni i wyuczonych rzeczy, ale miał w sobie na tyle buntu, by iść swoimi ścieżkami. Nie był to tak głęboki bunt jak ten przedstawiony przez chmurkę, ale jak na standardy rodziny cesarskiej? I tak mały bunt Miyamoto był nie do przyjęcia. Nie bez powodu nie mieszkał z rodziną. Prawda? No właśnie!
Nie wiedział co ma powiedzieć na tą całą przemowę chłopaka... ale skoro miał mieć gdzieś i jego zdanie to nie powinien go teraz słuchać? No to dość śmiesznie się teraz prezentowało. Nie ważne! Zamiast odpowiadać wolał pocałować chłopaka w usta. To było o wiele ciekawsze i milsze! O właśnie tak miało brzmieć i wyglądać. Delikatny buziak w usta.
-Wierzysz w przeznaczenie chmurko? Wierzysz w siłę, która sprawia, że coś się dzieje tak, a nie inaczej? A może to my sami jesteśmy kowalami naszego losu? W co wierzysz? - zabrał od chłopaka telefon, a potem schował go w kieszeni, póki co nie był im zupełnie do niczego potrzebny. O wiele ciekawsza miała być odpowiedź chmurki.


I can not fall asleep.
I can not concentrate.
I do not know what I feel.
... but you are all you need.
avatar
Liczba postów : 165
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Sty 09, 2018 8:24 pm
Czekał na zgodę, wyśmianie, ewentualne zignorowanie jego słów i zmianę tematu, a dostał.. buziaka? Parsknął śmiechem, aby jakoś zakryć to, że jego na jego policzki wstąpił kolor. Dobrze, że było ciemno. - Czy to znak, że mam się zamknąć? Okej, okej, już koniec - zapewnił go i lekko pokręcił głową. No trochę się rozgadał, to fakt. Jednak teraz, po tym jak chłopak zadał pytanie, ten cały jego potok słów całkowicie wysechł. Zmarszczył brwi, nie wiedząc do końca jak powinien odpowiedzieć na takie pytania. To było... abstrakcyjne. Pojęcia abstrakcyjne typu bóg czy los były dla Yoona trudne, bo nigdy się nad nimi dłużej nie zostawiał. I to i to miało go w dupie, więc czuł się jakby poza systemem.
- Nie wiem. W nic? Ja... niekoniecznie myślę nad tym dlaczego co się stało, a o tym, że w ogóle się stało i co to było. Rozkopywanie tego, aby dojść do powodu nie ma dla mnie sensu, bo tak czy inaczej nic tego nie zmieni - podsumował swój brak zdania w temacie i słabo wzruszył ramionami. Złapał w palce swój nadgarstek i zaczął skubać palcami kawałek poszarpanej skóry w tym miejscu. - Pytasz teraz o to, czy według mnie w gwiazdach zapisane było nasze spotkanie? - upewnił się i jego usta rozciągnęły się w uśmiechu. - Nie, nie sądzę. Wolę wierzyć, że sam to na siebie ściągnąłem - poinformował go z lekkim rozbawieniem.
avatar
Liczba postów : 188
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Sty 09, 2018 8:36 pm
Słuchał swego kochanka czy też chłopaka... czy jak nazwać tego osobnika, który tak blisko trwał przy nim. Po prostu słuchał. Tak mało, a może bardzo dużo. Może nie podzielał jego filozofii życia, ale miło było go posłuchać. Nawet wrócił wspomnieniami do ich pierwszego spotkania. Do momentu kiedy się poznali. To było tak niedawno. Praktycznie go nie znał. To co usłyszał z jego ust mogło być jedynie kłamstwami, mówić mógł cokolwiek, tak jak inni, byle tylko osiągnąć swe cele. Wiedział to. Nie chciał być naiwnym dzieciakiem, ale... wbrew zdrowemu rozsądkowi i wszystkim lekcjom życia chciał mu ufać. Chciał mieć go blisko siebie. Nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że ten nowy i niekonwencjonalny element jego życia może zniknąć.
-A ja... ja chciałem Cię tylko zniechęcić do siebie. Dlatego Cie pocałowałem. Uznałem, że uznasz mnie za kogoś z kim nie chcesz mieć do czynienia. - w momencie kiedy wypowiedział te słowa pożałował ich. Przyznał się do tego, że na samym początku zupełnie nie miał ochoty na pociągnięcie tej znajomości. To takie zabawne...
-Nie chciałem Cię. Nie potrzebowałem, a jednak uparłeś się, by pozostać w moim życiu. Kiedy wtedy wyszedłeś z mojego mieszkania uznałem, że nigdy więcej się nie spotkamy. - miał w sumie tego wszystkiego nie mówić, ale kiedy już zaczął to nie mógł przestać. Wszystko wylało się z niego tak jakby pchała go jakaś niewidzialna siła. Dziwne uczucie.


I can not fall asleep.
I can not concentrate.
I do not know what I feel.
... but you are all you need.
avatar
Liczba postów : 165
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Sty 09, 2018 8:55 pm
A to było nowe. Zdaje się, że poza żartami jeszcze nigdy nie wracali do powodu dla którego w ogóle się spotkali, a teraz Jae dostał jednorazowy wstęp do umysłu chłopaka tuż po tym jak zobaczył go po raz pierwszy, na klęczkach, poturbowanego i pewnego, że zobaczył anioła. To zdecydowanie musiał być ciekawy widok, zwłaszcza kiedy się go nie spodziewa. Boo słuchał go w milczeniu, raz tylko skinął głową, aby pokazać mu, że ma kontynuować. To były naprawdę ciekawe informacje. Przesunął językiem po dolnej wardze i uśmiechnął się. Nie był urażony, skądże. Zdaje się, że tego człowieka już nic nie jest w stanie tak właściwie urazić, ale to już nieważne.
- I żałujesz, że tak się nie stało? - spytał tylko, naprawdę chcąc wiedzieć co mu siedzi w głowie, oraz co siedziało wcześniej. Sam... no cóż, sam od samego początku chciał go zatrzymać i był zdeterminowany, aby zobaczyć go raz jeszcze, albo kilka razy, jeśli okoliczności by na to pozwoliły. Udało mu się, więc nie miał czego żałować, ale tak jakby wszedł z butami w życie Miyamoto i się w nim rozgościł. Kto wie co ten o tym w ogóle sądzi.
avatar
Liczba postów : 188
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Sty 09, 2018 9:06 pm
Skoro już powiedział jak było na samym początku, opowiedział dość niemiłą wersję zdarzeń z samego początku ich znajomości to teraz może czas osłodzić to odrobinkę? Jakoś... choć nie. Nie musiał długo dumać nad tym co ma teraz powiedzieć. Ogólnie wcale nie musiał się nad tym zastanawiać. Wiedział dokładnie co chce mu przekazać. Nawet jeśli zabrzmi to naiwnie i dziecinnie to nie przejmował się tym za bardzo. Yoon sam przecież twierdził, że Miya ma się nie przejmować zdaniem innych, łącznie z jego własnym zdaniem. W tym ujęciu może mówić co tylko chce i jak chce. Właśnie teraz postanowił jeszcze raz wcielić to w życie.
-Teraz żałuję tylko jednego. Że nie zrobiłem Ci zdjęcia jak miałeś takie cukierkowe włosy! Miałbym na pamiątkę! Nic więcej nie żałuję, ani tego co z Tobą robiłem, ani tego co chce z Tobą jeszcze zrobić. - co się będzie teraz szczypać. Uprawiali seks na drugim spotkaniu. Nie może teraz udawać wielkiej cnotki i dziewicy, i tak by mu to zupełnie nie wyszło. Chciał jeszcze kiedyś pobawić się tak z chłopakiem, ale w sumie nie tylko seks chodził mu po głowie. Samo leżenie przy nim nago też było doświadczeniem, które kiedyś chciałby powtórzyć. Chciałby jeszcze kiedyś poczuć go tak blisko siebie, że aż zabraknie mu tchu. Jeszcze przed ich samym pierwszym spotkaniem, gdyby mu ktoś powiedział, że tak będzie się czuć, to pewnie by wyśmiał tą osobę. Teraz to było takie naturalne.


I can not fall asleep.
I can not concentrate.
I do not know what I feel.
... but you are all you need.
avatar
Liczba postów : 165
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Sty 09, 2018 9:40 pm
Przekrzywił głowę na bok, chcąc wiedzieć czego dokładnie ten żałuje, ale kiedy się dowiedział jedynie uśmiechnął się szeroko i lekko uderzył go w ramię. - Jeszcze wszystko przed nami, Miya, mogę równie dobrze zatoczyć pełne kółko - zapewnił go, bo kto wie czy nie skończą mu się pomysłu. Wtedy będzie mógł wracać do poprzednich kolorów, a sam właściwie darzył sympatią te swoje różowe kłaki. Zawsze trochę poprawiały mu humor w ciągu dnia.
Przysunął się do niego o krok i umieścił dłoń na boku jego szyi, powoli przesuwając ją na jego kark. - A co dokładnie chcesz zrobić, chłopcze z dobrego domu? - upewnił się, na koniec posyłając mu zaczepny uśmiech. Nie ma to jak wracanie do poprzednich tytułów. Chociaż nie, on wciąż był chłopcem z dobrego domu. Nie było w tym przecież nic złego ani umniejszającego, zwłaszcza patrząc na to, że potrafi sam myśleć i się zbuntować. Yoon planował dalej go tak nazywać. A tak poza tym to naprawdę był ciekaw co ten miał na myśli. Sprawy intymne czy nie, lubił znać plany innych ludzi wobec samego siebie. Spełnianie ich fantazji było zdecydowanie interesującym zajęciem.
avatar
Liczba postów : 188
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Sty 09, 2018 9:49 pm
W sumie to by było miłe, jakby znów zobaczył go w takich słodkich kolorach. Choć w czerni też by go chętnie zobaczył. Miał szczerą nadzieję, że ich znajomość potrwa na tyle długo by zobaczył go w rożnych odsłonach. To takie piękne stworzenie, w sumie w każdym kolorze włosów. Takie teraz miał wrażenie Miya, ale co tam. Nie jest przecież zupełnie obiektywny. Przez chwilę nawet miał ochotę powiedzieć swemu kochankowi, że jest on piękny, ale w końcu zmienił zdanie. Zabrzmiałoby to tak strasznie tandetnie, że nie chciał tego robić. Zresztą czy Yoon przyjąłby komplement? Może nie... może by to wyśmiał. Stop. Koniec przejmowania się. Na ten moment koniec. Czasami to takie trudne.
Czując dłoń mężczyzny na swoim ciele miał ochotę zamruczeć, ale jedno co zrobił to uśmiechnął się dość specyficznie. Oj nie zawsze to taki dobry chłopczyk na jakiego pozuje przed babciami.
-Doprowadzić Cię do stanu w którym będziesz błagał mnie bym pieprzył się z Tobą... chłopiec z dobrego domu chce się kiedyś jeszcze pobawić Tobą. - oj zdecydowanie takich słów ojciec chłopaka nie spodziewałby się usłyszeć z jego ust. A jakby ktoś mu powiedział, że jego syneczek się tak wysławia... oj proces murowany. Przecież jego syn tak nie mówi!


I can not fall asleep.
I can not concentrate.
I do not know what I feel.
... but you are all you need.
avatar
Liczba postów : 165
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Sob Sty 13, 2018 2:16 pm
Czekał na odpowiedź, a uśmiech chłopaka dał mu pewną zapowiedź co do tego, co ten powie. Nie oczekiwał od niego niczego mniej niż to co zrobił z nim ostatnio. Nieważne jak bardzo by go lekceważył słownie, teraz już wiedział czego mógłby się po nim spodziewać i nawet to zdjęcie z brakiem tatuaży nie dałoby rady go oszukać. Ten człowiek był zdolny do wielu rzeczy i Yoon dowiedział się o tym na własnej skórze. Dlatego jego słowa posłały dreszcz przez jego ciało, przez który przysunął się do niego jeszcze odrobinę bliżej, niwelując wszelką przestrzeń między nimi. Wciąż trzymając go za kark zbliżył się do jego ucha i przesunął językiem po płatku.
- Więc zrób to - mruknął niskim głosem prosto do jego ucha, po czym uśmiechnął się do samego siebie. Zaczął składać krótkie pocałunki wzdłuż jego szczęki. - Rozbij mnie na części, pokaż jak bardzo cię potrzebuję - kontynuował, po czym lekko wbił zęby w skórę jego szyi, aby zostawić lekko zaczerwieniony ślad. Po tym puścił go i zrobił dwa kroki w tył, uśmiechając się od ucha do ucha. - Jeśli uda ci się mnie znowu znaleźć, aniele - dodał, decydując się na taką oto... grę. Jak na razie udawało im się na siebie wpadać, więc nie wątpił w to, że jeszcze się spotkają. Seksu w ciemnej alejce raczej nie będzie, a przynajmniej na razie, więc jedyne co im zostało to spotkać się jeszcze raz. Kiedyś. Yoon przyłożył dłoń do ust i puścił mu buziaka, po czym zniknął za rogiem jednego z budynków, między którymi stali. Znowu zjednoczył się z cieniem i korzystając ze skrótów dość szybko znalazł się w swoim mieszkaniu. Tam w końcu był w stanie zmyć z siebie krew, sprawdzić dokładnie jakie obrażenia zapewnili mu chłopcy z bilarda i mógł kłaść się spać. Jakby nie patrzeć, nikt za niego do pracy nie pójdzie.

/zt
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 6:48 pm
Światła dnia prześlizgnęły się między zasłonami i uderzyły Sanggyuna nie prosto w oczy, a w klatkę piersiową. Wystarczył kwadrans nagrzewania tego skrawka kołdry przez słońce, aby położył się na nim spragniony uwagi czworonóg. Najpierw tylko leżał na swoim właścicielu, po czym jednak znudził się i zaczął nieśmiało klepać go łapką po nosie, aby ten zwrócił na niego uwagę. Jedno uderzenie... drugie... trzecie i Sanggyun poruszył niespokojnie nosem, chcąc odgonić nieznany dotyk. Przesunął dłonią po twarzy dość gwałtownie, aby wystraszyć zwierzę, które zeskoczyło z łóżka z urażonym pomrukiem, aby za chwilę rozciągnąć grzbiet obok łóżka i wymaszerować z sypialni.
Chłopak na łóżku w końcu otworzył oczy, wciąż nie do końca pewny co właśnie nastąpiło. Ziewnął, skopał z siebie kołdrę i spojrzał na drzwi, za kulką futra. Co to było? Rozejrzał się zdezorientowany. Pomieszczenie wydawało się być znajome, więc spokojnie wstał z łóżka i spojrzał na neonową zieloną karteczkę przyklejoną do lampki nocnej. W swoim własnym charakterze pisma wyczytał polecenie "Nakarm kota". A więc kot. Ufając swojemu pismu wyszedł z pokoju, aby poszukać w kuchennych szafkach jedzenie, którym napełnił miski i nawet podrapał kociaka za uszami. Szybko poszukał w kuchni czegoś na śniadanie i przygotował sobie jogurt z owocami i musli, który przełożył do kontenerka na drogę. Ubrał się w szary t-shirt, przetarte jeansy i niebieską koszulę w kratę, przeczesał palcami włosy kiedy przechodził obok lustra. Zatrzymał się przy nim na kilka chwil, aby przyjrzeć się swojej twarzy. Wiedział, że to on, oczywiście, jednak w odbiciu było coś... obcego. Pokręcił głową, bagatelizując sprawę i wziął z biurka swój terminarz. Na pierwszej stronie znajdowała się formułka, którą czytał co rano. Wyjaśnienie sytuacji, w jakiej się znajdował, imię, nazwisko, krótkie objaśnienie gdzie znajdzie swoje klucze i telefon (w szufladzie biurka), oraz numer kontaktowy do swojego lekarza. Przebiegł po tym wzrokiem, po czym znalazł w kalendarzu dzisiejszą datę, aby dowiedzieć się, że nie miał żadnych planów na ten dzień. Jutro lekarz, a dzisiaj? Pusto. A więc spacer. Znalazł swój telefon i klucze, ubrał buty i wyszedł z domu.
Dość szybko znalazł się na rynku, gdzie jego wzrok przykuło wiele stoisk na raz. Wciągnął w płuca zanieczyszczone, miejskie powietrze przemieszane zapachem jedzenia i otaczającego go tłumu. Podszedł do pierwszej kobiety, która reklamowała swoje towary - tradycyjne maski koreańskie. Przesuwał palcami ponad ozdobną farbą, od nowa odkrywając piękno kultury własnego kraju.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 7:10 pm
Yao był poważnym i odpowiedzialnym młodym człowiekiem, no przynajmniej za takiego chciał być uważany!Po przeprowadzeniu się do domu swego kuzyna na poważnie przejął część obowiązków, a tego dnia przypadła jego kolej na małe uzupełnienie zapasów jedzenia. Nie miały to być jakieś strasznie poważne zakupy. Ot coś na większy obiad, może dwa obiady.
Wstał specjalnie tego dnia wcześniej! Z tym akurat nie miał większych problemów, treningi nauczyły go tego. Również tego jak powinien się odżywiać by nie przytyć za bardzo, w końcu musiał mieć idealną figurę, jak sam się śmiał, by zmieścić się w ubrania na występy! Jego zajęcie zobowiązywało, ale ta część nie była aż tak przez niego znienawidzoną. Do wszystkiego w końcu człowiek może się przyzwyczaić, tak jak do wczesnego wstawania, jak i zdrowych posiłków i stałych porach. Tuż po lekkim śniadaniu wyszedł z domu by pobiegać. To w sumie też było swego rodzaju rutyną, choć w domu matek korzystał z domowej siłowni. W domu kuzyna odkrył uroki biegania dla samego dobudzenia się, tak by uśmiechnąć się do sąsiadki, czy nawet przywitać z kimś kogo lubił. To było przyjemne. Po powrocie do domu wziął szybki prysznic, a co za tym idzie przebrał się, mógł w końcu wybrać się na zakupy. Ot nic specjalnego. Jeden z luźniejszych dni, których miał tak mało.
Na rynku pojawił się z sporym wiklinowym koszem, szerokim uśmiechem na ustach i milionem ukłonów dla pań, które już go kojarzyły, nawet nie z lodu, ale z zakupów, czy też po prostu z ulicy. Chciał być dobrze kojarzony, nadal musiał dbać o to jak go ludzie postrzegają. Nie zakończył jeszcze kariery! Musiał uważać, te drobne gesty, jak ukłony czy uśmiechy były właśnie częścią tego przedstawienia. Wszystko szło tak jak zawsze, a tym razem zobaczył coś co sprawiło, że jego serce zabiło szybciej. Sanggyun! Tak bardzo by chciał podejść i pocałować go, ale wiedział, że nie może przy ludziach. To takie... ech... nie mógł. Jedyne na co się zdecydował to ruszył w jego stronę. Jak już chłopak mógł go zobaczyć to ukłonił się przed nim, a potem dał mu jabłko. Czerwone śliczne jabłuszko, których w koszyku miał jeszcze kilka, kupione jeszcze przed chwilą. No cóż... niczego lepszego nie miał.
-Czy ten skromny dar sprawi, że ofiarujesz mi uśmiech?
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 7:21 pm
Zafascynowany wzorami na maskach ignorował otaczający go świat. Pokiwał tylko głową z uśmiechem, kiedy kobieta przy stoisku zapytała go czy podobają mu się jej towary. To mało powiedziane, był zachwycony. W jednej dłoni wciąż ściskał kontenerek ze śniadaniem na drogę, z wystającą z niego łyżeczką, trzymając go pionowo i z daleka od stoiska, aby nie zniszczyć leżących na nim dzieł sztuki. Kiedy w końcu oderwał się od oglądania, podziękował kobiecie za umożliwienie mu tego, kłaniając jej się i odwrócił się, aby wziąć do ust łyżeczkę jogurtu. Wzdrygnął się, kiedy nagle obok niego wyrósł jakiś człowiek i się do niego odezwał. Wciąż trzymając łyżeczkę między wargami, spojrzał na nieznajomego z szeroko otwartymi oczami, jakby złapany na gorącym uczynku. Chociaż wcale nie zrobił nic złego! Powoli wysunął łyżeczkę z ust, umieścił ją w kontenerku i oblizał wargi z resztek jedzenia. Dopiero po tym spojrzał na trzymany przez chłopaka owoc. Przeskoczył wzrokiem między owocem a twarzą chłopaka jeszcze kilka razy, zanim dotarł do niego sens jego słów. - Uh - mruknął wielce inteligentnie i rozejrzał się nieporadnie. - O-oczywiście - poinformował chłopaka, niepewny własnej odpowiedzi, chociaż jak obiecał, uśmiechnął się do niego. Nie było to zbyt wymuszone, bardziej naturalne. Na pewno pomogło w tym dziwne, chwiejne wrażenie, że już go gdzieś widział. Spotkał. Ale gdzie i kiedy? W jakich okolicznościach i kim on tak właściwie dla niego był? Tych informacji na próżno było szukać w jego wystrzępionych wspomnieniach.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 7:30 pm
Wszystkiego się spodziewał, od radości, ekscytacji, nawet podniecenia aż po lekkie zdenerwowanie czy nawet gniew, ale nie tego co dostał. Sanggyun wyglądał tak jakby go w ogóle nie znał. Pierwszy raz coś takiego mu się zdarzyło. Fakt, nigdy wcześniej nie podchodził do mężczyzn z którymi się całował, ale wcześniej też nie miał ochoty ciągnąć tych znajomości. Teraz jednak było inaczej. Chciał być czymś więcej, kimś więcej dla Sanggyuna, a to takie coś. Czyli... czyli nie chciał już go znać? Łyżwiarz mu się zbudził? To takie chamskie, ale jakże sugestywne "spierdalaj szczylu"? Czy coś takiego? Jak on to miał rozumieć. Uśmiech znikł z jego ust, ale na buzi malowała się dezorientacja. Nie wiedział jak to wszystko ma odczytać, czy ma odejść, czy jeszcze zostać, a może po prostu chciał go spławić bo nie lubił jabłek? Spodziewał się lepszego prezentu? Tyle pytań, które chciały paść z jego ust, ale zamiast tego odezwał się o wiele bardziej nieśmiało niż chwilę temu.
-Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało i dziękuję. - ukłonił się lekko przed chłopakiem szukając słów by odejść. Nie chciał by wyglądało to jakby uciekał.
-Mogę nieśmiało spytać czego szukasz? Być może idziemy w tą samą stronę.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 7:45 pm
Nie miał zielonego pojęcia kim był chłopak, ani co się właśnie działo, ale nie był całkowicie głupi w temacie odczytywania emocji z ludzkiej twarzy, a on wyglądał na bardzo wyraźnie zawiedzionego. Czego oczekiwał? Kim on był? Uśmiech powoli zsunął się z twarzy Sanggyuna, kiedy ten zorientował się, że mimo tego, iż zrobił to o co ten prosił, to jednak nie o to mu chodziło. Spojrzał na niego zagubionym wzrokiem, chcąc wiedzieć o co chodzi. Powinien go spytać kim jest czy to tylko pogorszy sprawę? Zacisnął palce na otrzymanym jabłku i spojrzał na nie jakby miało mu to dać odpowiedzi. Szokująco nic mu to nie dało. - To ja dziękuję - odparł automatycznie, patrząc na jego ukłon. Czuł się niezręcznie, ale jednocześnie był trochę zaintrygowany. Chciałby wiedzieć to, czego w tym momencie mu brakowało, ale nie miał jak się do tych informacji dostać.
- Huh - mruknął w zastanowieniu. To było pytanie, na które mógł odpowiedzieć. Nie wymagało pamiętania niczego. - Właściwie to niczego, przyszedłem na... powiedzmy, że na spacer. Jednak jeśli ty masz jakiś cel podróży, mogę ci potowarzyszyć - zaproponował, niepewnie unoszą kąciki ust i utrzymując swoje wypowiedzi formalne, aby nie urazić nieznajomego. Czy raczej może i znajomego, ale nie w tym momencie. Nie w tym stanie umysłowym.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 8:02 pm
A więc tak się bawimy? W zupełnie obcych sobie ludzi? W sztuczne uśmiechy i pozory. To tak mocno zabolało chłopaka, że aż miał ochotę się rozpłakać. To samo zawsze! Pozory, sztuczność i cała ta otoczka. Wszystko od czego myślał, że ucieknie w jego ramionach, a jednak okazało się, że on jest taki sam jak inni! Jak dobrze, że był na świecie chociaż jedna osoba, która chciała go, ale niestety tą osobą nie był chłopak, który na siłę udawał, że się nie znają.
No ale dobrze! Skoro tak ma być to tak będzie. Będzie miło i kulturalnie, póki się nie rozstaną, a potem? Potem trzeba będzie wrócić do wszystkiego normalnego, typowego. Czemu tak bardzo chciało mu się płakać? Umiał to kontrolować. Nie płakał przecież nigdy z bólu fizycznego, ale takie coś co teraz doświadczył było pod pewnym względem gorsze!
-Będzie mi bardzo miło jeśli mi potowarzyszysz w zakupach. Będę dziś gotował obiad dla mnie i kuzyna. - ukłonił się po raz kolejny, a potem ruszył wolno, tak by chłopak mógł mu towarzyszyć. Szukał odpowiednich rzeczy, jednocześnie nie mogąc się za bardzo skupić na swej liście. To nie tak miało wyglądać. Cholera jasna!
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 8:12 pm
Zaskoczenie spotkaniem wciąż było obecne, chociaż już odrobinkę mniejsze. Już dał znać, że go nie pamięta, więc nie musiał już się męczyć z zastanawianiem się skąd go powinien znać. Za to miał teraz dość trzeźwości umysłu, aby mu się przyjrzeć. I rany, czy było warto. Nieznajomy znajdował się w tym niewielkim procencie ludzi, którzy swoim wyglądem odbierali dech w piersiach. Trochę bezczelnie przesunął wzrokiem po jego twarzy, katalogując sobie w głowie jego rysy twarzy, delikatny nosek, specyficzny kształt oczu, przez który przypominał fenka pustynnego i piękne kości policzkowe. Jak mógł kogoś takiego poznać i zapomnieć? W tym momencie nie wydawało mu się to możliwe.
- Z przyjemnością - wyrzucił z siebie, nawet dla samego siebie brzmiąc jakby wyduszenie tych słów sprawiało mu wysiłek. Musiał wstrzymywać powietrze przez cały czas, kiedy mu się tak perfidnie przyglądał. Kiedy sobie to uświadomił róż oblał jego policzki, więc na chwilę opuścił głowę i odkaszlnął, aby to ukryć. Ruszył za nim, skradając spojrzenia w jego kierunku co kilka kroków. Nie mógł się na niego napatrzeć! I miał ochotę zetrzeć z jego twarzy ten zawód, który wciąż tam widział. - Co dokładnie planujesz gotować? - zainteresował się, chcąc jakoś podtrzymać rozmowę z chłopakiem. Przeniósł wzrok na swoje śniadanie i zamieszał w nim łyżką, na tą chwilę tracąc apetyt.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 8:43 pm
Zupełnie nie zwracał uwagi na to, że chłopak mu się przygląda, wolał skupiać się na wybieraniu warzyw i owoców. Mięso miał w domu, więc teraz wszystko co świeże. Próby, nie tak skuteczne jakby sobie tego życzył, skupiania się na liście zakupów pomagały minimalnie w walce z płaczem. To nie tak, że był aż tak dziecinny i beczał przy każdej przykrej sytuacji, ale to było coś innego. Zauroczył się. Wpadł w to, a teraz uświadamiał sobie, że wszystko było kłamstwami. To przykre samo w sobie, ale nie chciał jednak wyżywać się na chłopaku. Miał prawo nie chcieć go.
-Samgyetang. Po ostrych daniach przyda nam się odrobina odpoczynku. Moja mama robiła mi ten rosołek zimą kiedy chorowałem. Ona umiała pyszny zrobić, mój nie będzie taki cudowny, ale postaram się by smakowało nam. - starał się mówić jak najbardziej neutralnym głosem, wszedł nawet w zimne tony, ale to tylko po to by chronić samego siebie. Nie chciał być nie miły. Nie chciał niczym urazić nikogo, ani pokazać się ze złej strony.
-Może potem jeszcze coś słodkiego zjemy. Myślę nad tym by coś prostego usmażyć lub upiec... ale to w sumie może kupię po prostu. Jeszcze nie jestem pewien. - jeszcze rano miał ochotę na ryżowe ciasteczka, a teraz zupełnie nie miał na nic ochoty.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 9:20 pm
Pokiwał głową na jego odpowiedź, patrząc po straganach, przy których się zatrzymywali. Nie potrzebował niczego, ale w razie jakby coś przykuło jego uwagę wolał też się rozglądać. To i nie chciał aż tak intensywnie przyglądać się chłopakowi. Albo inaczej, chciał, ale miał wrażenie, że nie powinien. Ta sytuacja była dziwna i pokręcona. Chciał go poznać lepiej, coś przyciągało go do tego chłopaka. Zarówno jego wygląd jak i chęć poprawienia mu humoru, która zżerała go od środka. Jednak nie wiedział jak się za to zabrać. To nie była sytuacja podejścia do atrakcyjnej osobie w klubie, aby dać jej swój numer. Tutaj już na starcie Sanggyun zrobił coś złego i nie wiedział jak mógłby to naprawić, aby po tym spotkaniu jeszcze mieć okazję go zobaczyć.
- Na pewno wyjdzie ci świetnie - zapewnił go, starając się utrzymać wesoły ton głosu, chociaż nie mógł nic poradzić na to, że brzmiał też ostrożnie. Jakby miał do czynienia z rannym zwierzęciem i nie chciał go wystraszyć swoim entuzjazmem. - Przepisy po rodzicach zawsze smakują lepiej niż te, z którymi nie łączymy wspomnień, nawet jeśli nie wyjdą nam idealnie - dodał jako osobiste przemyślenie w temacie. Zaczynał się rozluźniać, chociaż czuł zalążki desperacji, aby dogadać się z tym chłopakiem.
- Deser to zawsze dobry pomysł - mruknął, zgadzając się z pomysłem chłopaka. - Stare chińskie przekonanie głosi, że na deser ma się inny żołądek i w nim zawsze jest miejsce na coś po obiedzie - rzucił ciekawostką, przyglądając się warzywom na straganie, po czym spojrzał na chłopaka z niepewnym uśmiechem. - A rzeczy wykonanie własnoręcznie mają też specjalną wartość - dodał, odwracając wzrok. Mówił, aby nie pozwolić, aby zapadła cisza. Cisza mogła oznaczać koniec spotkania, a on nie był na to gotowy.
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 9:39 pm
No tak. Jak nie wie co powiedzieć, to będzie mówił o rodzicach i tradycji. Taka typowa szablonowa pogoda o zwyczajowych kulturalnych sprawach. No ale przecież nie kończąc rozmowy z nim Yao zgodził się na takie właśnie coś. Na ten przebieg rozmowy. Przyjął te zasady gry, więc czemu z każdą chwilą coraz bardziej czuje się zagubiony? Do tego jeszcze zirytowany? Smutek i żal też w nim trwały. To wszystko razem było dziwną, ale również męczącą, mieszanką. Czymś co zaczynało go wpędzać w coś czego nie do końca pojmował. Nie był słabą osobą, ale też chyba pierwszy raz w życiu zauroczył się, żeby nie powiedzieć, że zakochał. Jakby sam przed sobą się do tego przyznał, to by jeszcze bardziej go przygnębiło.
-Tak. Lubię dania które próbowałem w dzieciństwie. Kojarzą mi się z czymś miłym... to odległe, bardzo słabe doznania, ale jednak takie, które mnie kształtowały. Za to jestem rodzinie wdzięczny. - to wcale nie brzmiało jak część wyuczonej na pamięć przemowy pod prasę. Wcale! Albo słabsza wersja tego co powinien mówić, by jego fanki piszczały z zachwytu.
-A chińskie przysłowie mówi coś o kłamaniu i bawieniu się uczuciami innych? - powiedział to złośliwie. Zdawał sobie z tego sprawę. Wiedział, że nie powinien pozwolić sobie na taki podryw... nie powinien dać upust swej złości. Dosłownie ze łzami w oczach, nie tylko tymi z smutku, ale i złości, bezsilności, ukłonił się mu.
-Przepraszam. To było bardzo niegrzeczne. Błagam o wybaczenie. Masz racje. Takie prezenty są najlepsze. - ech.. chyba powinien już iść... chyba to powinno się już skończyć.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 9:48 pm
Powoli pokiwał głową na jego odpowiedź. Brzmiała tak trochę... sztywno, ale Sanggyun tego nie kwestionował. Nie czuł się na miejscu, aby cokolwiek mówić. To spotkanie i tak szło już gorszą drogą niż by chciał. O jak bardzo by chciał, aby spotkali się w innych okolicznościach. W takich, podczas których miałby szansę go do siebie przekonać. Miałby możliwość pokazania mu, że nie jest taki zły, że wcale nie zawodzi wszystkich osób, które kiedykolwiek spotka. Szkoda, że było to kłamstwem, bo dokładnie to robił i robić będzie najpewniej do końca życia.
Następne słowa jednak uderzyły go z siłą tira. Stanął prościej i z nieznacznie otwartymi ustami patrzył na miks emocji na twarzy chłopaka. Widział jego zaszklone oczy, bezradność. Zamrugał kilka razy, jakby próbował zobaczyć lepiej coś, co nie powinno było mieć miejsca. Bo to... tego się nie spodziewał. Patrzył na drugiego człowieka, czując się jakby wcale go tam nie było. Jakby obserwował to z boku, jakby cokolwiek ten chłopak przeżywał nie dotyczyło jego. A jednocześnie czuł, że zrobił coś okropnego, skoro ten tak zareagował.
- Co... - zaczął, ale zaschło mu w ustach, więc przerwał, aby przełknąć ślinę. Panicznie ściskając w jednej dłoni kubeczek z jogurtem, a w drugiej jabłko bał się dokończyć zdanie. Nie wiedział czy chciał znać odpowiedź. - Co zrobiłem?
avatar
Liczba postów : 70
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 9:59 pm
Chciał być grzeczny, tak bardzo starał się nie zachowywać wulgarnie i robić scen, ale czemu on to robił? Czemu udawał, że się nie znają, że nic między nimi nie miało miejsca! Czemu to wszystko musiało wyglądać tak strasznie? Co zrobił bogom, że go tak bardzo karali? Może to przez to, że odszedł z domu? Przodkowie mścili się za brak szacunku starszym? To w sumie by było możliwe, ale czy to zasługiwało na tak bardzo surową karę?
-Nie udawaj proszę, że nic nie pamiętasz... bardzo proszę... - był bardzo bliski rozpłakania się, czuł potrzebę by odejść, by nie zrobić jeszcze większej sceny. Coś jeszcze miał kupić, ale to już nie było tak ważne. Zostawił to za sobą, odwrócił się od chłopaka, a potem zaczął iść. Nie chciał by ktokolwiek jeszcze widział go w takim stanie. Idąc, a raczej uciekając w stronę domu powtarzał sobie, niczym mantrę. Musiał sam siebie uspokoić.
-Już dobrze... jest dobrze... wszystko jest dobrze... to nic, że on Cie nigdy nawet nie lubił... jest dobrze... - jak gdyby to cokolwiek miało pomóc, sprawić, że będzie mniej przykro.
avatar
Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Czw Paź 11, 2018 10:22 pm
Nie udawaj. Te słowa odbijały się w głowie Sanggyuna jeszcze przez jakiś czas po tym jak chłopak je wypowiedział. On nie miał pojęcia. Nie wiedział co działo się w głowie Gyuna. Jak bardzo chciałby go pamiętać i zachować się odpowiednio do sytuacji. Sanggyun nie udawał. Nigdy nie próbowałby nawet czegoś takiego zrobić. To... coś, w jego głowie, odbierało mu wszystko, a on mógł tylko z tym żyć i patrzeć jak ludzie od niego odchodzą. Rodzina, przyjaciele... ten tajemniczy chłopak, który właśnie się oddalał. Nie było czasu na użalanie się nad sobą! Sanggyun rzucił się za nim przez tłum, nieświadomie upuszczając swój kontenerek ze śniadaniem, ale za to przyciskając do piersi jabłko, które dostał od chłopaka. Kiedy ten jeszcze był szczęśliwy. Zanim Sanggyun swoją osobą zniszczył jego radość.
Biegł za nim, nie wiedząc dokąd właściwie zmierza i mając trochę opóźnienia przez powolną reakcję, ale jakoś udało mu się przyspieszyć i złapać go w pewnej odległości od rynku. Złapał go za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę, robiąc to możliwie jak najdelikatniej, ale wkładając w to dość siły, aby faktycznie go zatrzymać. - Cz-czekaj - poprosił, próbując złapać oddech po gonieniu go. Musiał się wytłumaczyć. Po wzięciu kilku głębokich oddechów spojrzał na chłopaka błagalnym wzrokiem. - Ja nie... ja nie udaję. Nie wiem czy mi uwierzysz, ale nie udaję. Ja... ja naprawdę nie wiem kim jesteś. Mam wrażenie, że skądś cię znam, ale nie wiem skąd. Wiem tyle, że chciałbym cię poznać. I zdecydowanie nie chcę dać ci odejść - wylał przed nim wszystko, co przeszło przez jego głowę podczas tego spotkania. Patrzył na niego z nadzieją, że ten go zrozumie. Właściwie to z desperacją, że to cokolwiek da.
Sponsored content

Re: Rynek Namdaemun

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach