Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar

Liczba postów : 162
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Rynek Namdaemun

on Wto Paź 03, 2017 6:34 pm
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Sro Lis 08, 2017 3:54 pm
Ciężki oddech, przez który w powietrzu zawisła na chwilę biała chmurka, wyrwał się z ust postaci powoli podnoszącej się z chodnika w jakimś zaułku. Oparł się ramieniem o ścianę i na chwilę przycisnął palce do swojej skroni, próbując zorientować się, co się tak właściwie stało. Miał dzień wolny, więc siedział w domu, potem wyszedł do znajomego pubu, w którym zagrał z kimś w bilarda. A, tak. Już pamiętał. Grał o pieniądze, których ze sobą nie miał, oczywiście przegrał i mamy to, utratę przytomności... gdzieś. Chuchnął w swoje dłonie, potarł je ze sobą i otulił się ciaśniej swoją kurtką. Spojrzał w górę, aby upewnić się, że słońce już całkowicie zaszło. Nie miał ze sobą zegarka, więc ciężko mu było określić godzinę, ale gdy wytoczył się z alejki na główną ulicę, większość stanowisk była już zamknięta. Nie wszystkie, bo niektórzy wciąż łapali klientów, takie zagubione dusze jak on, a i spacerujących ludzi też nie brakowało, ale było spokojnie. Znacznie spokojniej i ciszej niż za dnia. Oparł się plecami o ścianę jakiegoś budynku i zaczął grzebać po kieszeniach, podczas gdy z zaciekawieniem badał językiem swoją rozciętą wargę. Wydobył z czeluści kurtki zawieruszoną fajkę, do której podpalenia spytał o zapaliczkę jakiegoś przechodnia, który wyraźnie się śpiesząc powiedział mu, że nie musi oddawać. Świetnie. Uśmiechnął się półgębkiem do nieznajomego i skinął mu głową. po czym musnął ogniem końcówkę papierosa. Kilka razy zapalił i zgasił urządzonko, decydując, że podziała jeszcze trochę, i wpakował je go kieszeni, zostawiając w środku lewą dłoń w poszukiwania ciepła, podczas gdy drugą powoli wyjął papierosa z pomiędzy warg i wypuścił obłok dymu. Podniósł wzrok na niebo, ale tylko na moment, bo światła miasta i tak zatarły blask gwiazd. Oddychał przepełnionym nikotyną powietrzem, ale miło było tak po prostu się zatrzymać, pozostać na chwilę nie wiadomo gdzie, podczas gdy świat parł dalej, a ludzie spieszący do swoich zajęć mijali go jakby nie istniał. Bo był cieniem, zwłaszcza teraz, gdy nawet jego włosy już nie odcinały się od ściany, przy której stał. Kolorki zastąpił brąz, przywracając mu pewną normalność, poczucie niewidzialności, za którym właściwie tęsknił.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Sro Lis 08, 2017 4:18 pm
To nie był dobry dzień... zacznijmy od tego, że ostatnio ogólnie mało było takowych dni. Tak jakby los zdecydował, że nie... nie będzie zbyt kolorowo. Lepiej przecież dokopać jeszcze bardziej, mocniej, boleśniej. To swoją drogą było zabawne. Zastanawiał się czasami jak to jest być na dnie, bo w piekle już był, ale przecież można spaść jeszcze niżej... podobno... chyba... prawdopodobnie? Zresztą pieprzyć to wszystko. Obudził się o świcie po czternastej i zdał sobie sprawę, że na szczęście jest sam w apartamencie. Ojciec i jego znajomi wybyli już. Chyba mieli jakieś próby czy coś, zresztą nie za bardzo go to interesowało. W nocy była impreza, jak na możliwości tatusia i tak całkiem spokojna. Co on właściwie tam robił? W tym pojebanym miejscu zwanym kolokwialnie apartamentem pana Song? Sam się sobie dziwił, że dał się złapać na coś takiego jak "musimy porozmawiać o Twojej matce, chciałem Ci coś o niej bardzo ważnego powiedzieć"... naiwnie jak małe dziecko dał się wyruchać. To nie jest przenośnia. Czego dowiedział się od ojca? Oprócz tego, że tabletki gwałtu faktycznie wyczyszczały pamięć to w sumie chyba niczego... taka kurwa prawda... mało pamiętał z tego co się tu działo, ale pupa mówiła mu, że było ostro... zresztą reszta ciała też. Nie pamiętał prawie nic, oprócz tego, że siadał ze znajomymi ojca i podali mu cole. No ale przecież... kurwa czemu wierzył, że skoro są inni członkowie grupy to zupełnie nic mu nie zrobi? Czemu wierzył, że to takie proste i czegoś się dowie? Czemu chciał to wiedzieć? Sam wszedł na tą pojebaną ścieżkę. Wiedząc, że ojca pewnie nie będzie jeszcze parę godzin w apartamencie siedział i płakał... długo, niczym małe bezradne dziecko. Nie miał sił się ruszyć. Chyba dopiero kiedy zaczęło się ściemniać, a ryzyko, że ojciec wróci jednak jeszcze tego dnia, się zwiększało, zdecydował się na bardzo szybki prysznic i ulotnienie się z tego miejsca. Dopiero idąc przed siebie, nawet nie patrząc gdzie idzie, zdał sobie sprawę, że nie wziął fajek... nie... kurwa nie... a wrócić się nie mógł. Kurwa! Jak tak można być głupim! No i tak... wspominałem już, że to był cudowny czas w życiu chłopaka? Nie? To powiem teraz.
Wkurwiony na siebie, na ojca i na cały świat zauważył światełko w tunelu, a raczej coś co miało w ustach upragniony artefakt. Ruszył szybciej i korzystając z okazji, że akurat to coś miało cudny obiekt westchnień w ustach podszedł bardzo szybko do niego, co było w chuj bolesnym doświadczeniem, i wyjął fajkę z jego ust, a potem ruszył dalej. Zaciągnął się papierosem i w końcu mógł ze spokojem uznać, że jeszcze da się jakoś żyć.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Sro Lis 08, 2017 11:32 pm
Otaczał go spokój, lekki wietrzyk poruszał siwym dymem, który tańczył przed jego oczami. W swoim codziennym życiu pozwalał sobie na taką bezczynność naprawdę wiele razy. Bez telefonu, który był mu przecież zbędny, bez żadnego połączenia ze światem. Żyjąc na poziomie butów mijających go ludzi, nie należał do ich świata, dzięki czemu miał całkowitą swobodę, a i dla niego te postaci nie były nic warte. Ot, bohaterowie tła, niezbędni do tego, aby ten świat jakoś się kręcił, a on mógł zrobić krok w tył z tej maszynki do mięsa i spojrzeć na nich zza kulis.
Jednak najwidoczniej nie był tak niewidoczny jak by chciał. Ledwo mrugnął, a minęła go biała głowa, zgarniając po drodze jego dawkę nikotyny. Spojrzał za nim z uniesionymi brwiami i w kilka szybkich kroków dał radę go dogonić i szarpnąć go za ramię, które później pchnął na najbliższą ścianę, zaledwie kilka metrów od tej, przy której stał wcześniej. Przyciskając do go budynku otaksował go wzrokiem, już rozumiejąc czemu ten typek wydawał mu się znajomy. Wolną dłonią odebrał mu swoją własność i przysunął się o krok bliżej, praktycznie likwidując wolną przestrzeń między nimi.
- Nie przypominam sobie składania z tobą ślubów, że co moje to i twoje - poinformował go i kliknął językiem o podniebienie, zirytowany tym przeszkodzeniem mu w odpoczynku od tego wszystkiego, co działo się wcześniej tego dnia. - Nie testuj mnie, dzieciaku, bo nawet to, że cię znam nie będzie dla ciebie ratunkiem - zagroził mu, ale... chyba obaj wiedzieli, że nie było to szczególnie szczere. Jasne, bić się umiał, wygrać bójkę też, w końcu jakoś przetrwał na ulicach nocą przez ostatnie lata, ale nie lubił tego. Znaczy się, wydawania ciosów. Przekręcił głowę na bok, aby zaciągnąć się papierosem i po przetrzymaniu dymu w płucach, wypuścił go prosto w twarz Taemina. Niech chociaż tyle ma z tej tak pożądanej trucizny.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Nie Lis 12, 2017 3:14 pm
Oj no każdemu zdarzy się nie poznać kogoś znajomego. Nie wina Tae, że Yoon zmienił tak drastycznie kolorek. Mógł się cwaniak nie farbować znów to by nie było niedopowiedzeń i takich nieznośnych komplikacji, choć sam Tae średnio przejmował się faktem, że zdenerwował przyjaciela. Oj bywało gorzej, o wiele gorzej, że nawet dostawał od niego przez, nie tylko, ryjek. Zdarza się najlepszym, a ból pomagał mu zapomnieć o tym co tata z nim czasami robił. Taka terapia szokowa, która swoją drogą nawet pomagała, przynajmniej czasami... ale jak coś pomaga to niech pomaga, kto powiedział, że trzeba żyć wiecznie. Bez przesady już z tym!
-Ale jak to? Nie pamiętasz już? Ranisz moje serce kochanie... Przysięgałeś,
że do końca życia i ogólnie... jak to już nie moje?
- zrobił smutną minkę i nawet zaczął płakać. Oj umiał na zawołanie zapłakać łzami tak jak mało kto, trzeba mieć przecież w życiu jakieś talenty, po za tym jak była fajka tak jej teraz nie było... no to... no był powód by się rozpłakać.
-Jaeyoon a ja słyszałem plotki o Tobie. Opowiem Ci za jednego buziaka.. takie cenne trujące substancje nie mogą się przecież zmarnować. - wytarł łzy ze swoich policzków lekko się uśmiechając do chłopaka. Wiedział, że mało co na tego typa podziała, ale zaprezentować w pełni swój repertuar na takie okazje mógł, bo w sumie czemu by nie?
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Nie Lis 12, 2017 4:15 pm
Parsknął śmiechem na jego słowa i wywrócił oczami. Aktorzyna jeden. Normalnie marnował się w tym swoim impasie. Jednak to dotyczyło praktycznie wszystkich ludzi, których Yoon znał z tego półświatka, podziemi wielkiego miasta, kurzu na chodniku dla mijających ich osób. Mogliby teraz walczyć na śmierć i życie, a żaden z mijających ich ludzi nie poświęciłby im zapewne więcej uwagi niż jedno zirytowane spojrzenie.
- Zachowaj te łzy dla krytyków filmowych jak już wylądujesz na wielkim ekranie, bo mnie to cholerstwo nie rusza - poinformował go, patrząc jak jedna z tych łez spadła mu na rękaw ręki, którą podtrzymywał go przy ścianie. Pięknie, przy okazji go jeszcze zmoczy.
- Plotki? - powtórzył po nim i uśmiechnął się od ucha do ucha. - Oh, szkoda tylko, że mam w dupie co ludzie o mnie gadają. Ale możesz próbować dalej - prychnął, przykładając papierosa do ust i czekając na jakieś inne propozycje. Swego czasu krążyły plotki nawet o tym, że nie żyje, więc nie, nieszczególnie się nimi przejmował. Nie, to też nie tak, że był szczególnie popularny i wszyscy wiedzieli co robił, ale niektórzy ludzie siedzący z nim na ulicach powtarzali czasami jakieś opowieści, coraz to dziwniejsze i coraz mniej prawdziwe.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Nie Lis 12, 2017 8:06 pm
No cóż... trudno. I tak jakoś nie wierzył za bardzo, że łzy zadziałają, ale próbował. Tonący podobno brzytwy się łapie, a on co? Potrzebuje tylko jednej, jedynej, maleńkiej i tak bardzo upragnionej fajeczki, czy prosi o zbyt wiele? Kurwa no chyba jednak tak... Trudno. Będzie kombinował dalej. Skoro plotki nie zadziałały, więc może w sumie zacząć o nich nawet nawijać. Co mu szkodzi. Może coś jednak przypadkiem podziała i dostanie? Warto spróbować wszystkiego! W tym momencie by nawet okradł kogoś, gdyby umiał... ale niestety miał inne skille, tak bardzo nieprzydatne w tym momencie. Niedobrze... bardzo niedobrze, że nie był kieszonkowcem.
-No to spoko... widziano Cie z jakimś bogatym dzieciakiem, jak się całowaliście na środku ulicy! Mówią, że wydymałeś go na parę stówek już i jesteś dziany teraz. Mówią, że doisz z niego jak burdel mama ze swych dziwek. Ostro i bez ograniczeń, a on daje Ci tyle ile chcesz... takie to to głupie i naiwne. Nie żebym coś miał za złe... zazdroszczę! - uśmiechnął się szeroko do chłopaka licząc cały czas, że coś mu się dostanie skoro chłopak taki dziany teraz jest. No przecież dorwał bogatego szczeniaka i ten mu daje hajsów jak lodu co nie? No właśnie...
-no więc... skoro taki jesteś teraz przy kasie... to co Ci szkodzi oddać jedną fajeczkę biedniejszemu dziecku? Akcja pomóż przetrwać jesień dzieciom? - czy coś takiego? Nie ważne. Nie liczy się jak bardzo będzie teraz żebrał... najważniejsze, by to wszystko przyniosło jakiś skutek, najlepiej w jednej czy dwóch fajkach. No na drogę!
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Nie Lis 12, 2017 8:22 pm
Jego brwi powędrowały w górę, kiedy ten go powiadomił o tej ploteczce, która... No cóż, w pewnym sensie była prawdziwa, ale niestety nie w tym w jakim Taemin by chciał. Uśmiechnął się tylko, gdy ten skończył, po czym wolną dłonią złapał go za policzki, z jednej strony trochę mocniej wciskając paznokcie w jego skórę. Pchnął jego głowę na ścianę i zlustrował wzrokiem jego twarz.
- Kto cię o tym powiadomił, kruszyno, hm? Bo zdaje się, że owa osoba wisi mi te kilka stów, na które rzekomo wydymałem tego chłopaka - prychnął mu prosto w twarz, wyraźnie rozbawiony tą sytuacją. - No pięknie, raz przeliżesz się na ulicy ze studenciakiem i w oczach tych zazdrosnych psów stajesz się milionerem - mruknął pod nosem i powoli pokręcił głową. Przez chwilę milczał i patrzył na chłopaka z uśmiechem, po czym ponownie się do niego zwrócił, delikatnie zaciskając palce wkoło jego twarzy. - Słuchaj no mnie uważnie, młody. Gadajcie sobie ze swoimi koleżkami co tam chcecie, ale nie przyłaź z tym gównem do mnie z przekonaniem, że to załatwi ci fory. I dla twojej informacji, mój stan materialny dalej jest na poziomie rynsztoku, więc daruj sobie to wyłudzanie - dodał, patrząc na niego z niezadowoleniem. Jednak po chwili podniósł lekko jego twarz i przyłożył mu do ust filtr fajki. Skoro tak ładnie próbuje to niech się chociaż chłopak zaciągnie. Yoon i tak nie potrzebował tego jak bardzo jak on.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 7:49 am
Po "zabawach" z tatusiem, których nawet nie pamiętał, tylko odczuwał ich skutki, był na tyle obolały, że dodatkowe niedogodności czy lekki ból nie robiły już na nim większego wrażenia. Wpatrywał się w przyjaciela pozwalając mu bawić się swoją buzią, a niech korzysta sobie jak tam chce, jeśli to ma doprowadzić to odstąpienia mu fajki. Co tam. Skoro tak lubi. Nie ma co tu dyskutować nad gustami... są... koniec tematu.
-A kojarzysz tego typa, z którym ostatnio przypadkiem wpadaliście sobie na pięści tydzień temu czy coś? Tego co Cie nazywał częściami od roweru... no nie kojarzę jak się zwie, ale to ten! - a niech sobie sami pogadają. Dzieciątko przecież tylko przekazywało co usłyszało. On nawet nie wiedział z kim i kiedy Yoon się całował. Zresztą co go to interesowało. Sam miał w sumie w życiu tylko jednego chłopaka, co się nie skończyło za dobrze. Innych takich relacji nie planował. To zdecydowanie nie jego bajka.
Na słowa chłopaka pokiwał grzecznie, tym razem, głową, bo czego się nie robi by zaspokoić głód, a potem przyjął do ust upragnione dobro. Zaciągnął się zamykając przy tym oczka. No i tego było mu trzeba. Co do reszty to miał to głęboko w dupie... z kim... jak i kiedy. Nawet to czy przyjaciel był przy kasie czy jednak nie. Zresztą sam by też miał ją gdyby tylko poprosił tatusia. No tak... gdyby tylko...
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 8:06 am
Nie do końca zdawał sobie teraz sprawę jak się tu znalazł, do tego o tej porze. Nie do końca teraz docierało do niego jaki był początek dzisiejszej bajki, ale nawet nie za bardzo chciał o tym rozmyślać. Był na uczelni, zwykłe zajęcia, nic niezwykłego. Ba, dzieciątko dziś było wyjątkowo grzeczne i posłuszne. Więc jakim cudem teraz maleństwo szło tą ulicą z rozwaloną wargą i brwią, z której zawsze leci sporo krwi? Jakim cudem teraz wyglądał jakby przeszedł co najmniej jedną rundę na ringu, a jego ubrania zostały zafarbowane jego własną krwią? Może nie tak bardzo, ale buzia we krwi nie wyglądała zbyt korzystnie. Może dlatego założył kaptur na głowę i szedł ze spuszczoną głową. Dłonie miał lekko poranione, ale to już były detale przy stanie jego buźki. Cały był obolały, ale nie jakoś szczególnie, by zaraz leciał z tym do lekarza... zatem wróćmy do tego feralnego momentu kiedy dzieciątko zdecydowało się z kimś bić.
Tego dnia był na uczelni o wiele dłużej niż zwykle. Załapał się na dodatkowe warsztaty z nauczycielem z innego miasta, znanym profesorem więc czemu by nie skorzystać z takiej okazji i nie nauczyć się czegoś nowego. Właśnie... on się załapał, a inny student nie. Fakt iż ten chłopak miał kolegów, którzy chcieli mu pomóc doprowadziło do tego, że i Miya znalazł się niedaleko tego miejsca, nikt tu nie mówi, że przyjechał z własnej woli, a potem "porozmawiał" z nimi bardzo kulturalnie. Gdyby nie umiał walczyć pewnie wyglądałby o wiele gorzej, choć w tym momencie jakoś nie cieszył się z tego faktu.
Zapewne minąłby Yoona i Tae ot tak gdyby nie fakt, że poczuł wibracje swego telefonu i zatrzymał się. Samo połączenie odrzucił, a podnosząc ponownie główkę zauważył znajomą buzię, w innym kolorze, ale jednak poznał chłopaka z którym ostatnio się bawił. Ruszył w jego kierunku i ba, nawet usłyszał zdanie na swój temat. Obserwował całą sytuację i miał odejść bez słowa, ale w końcu zdecydował się odezwać.
-Mi też dasz fajkę? A nie... nie mam dowodu. Nie sprzedajesz gówniarzom z liceum fajek. Zapomniałem. A teraz przeproszę panów... - nadgarstkami dotknął swoich skroni ruszając dalej ulicą. Miał wrażenie, że głowa zaczyna żyć mu własnym życiem, a on za chwilę zwymiotuje. Chyba powinien znaleźć jakąś taksówkę i wracać do domu... czy coś... nie wiedział nawet jak tego dnia dostał się na uczelnie. Jakoś to wyleciało mu zupełnie z głowy, teraz zupełnie inna myśl była o wiele ważniejsza.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 7:45 pm
Wywrócił oczami i skinął głową, skoro ten już mu powiedział, kto był autorem tych bajeczek. Informacja nie była mu do niczego potrzebna, ale już mu tego nie mówił. Niech się czuje lepiej z tym, że właśnie kogoś zakapował, Yoon wciąż miał tak samo gdzieś co się o nim mówiło po kątach. Przez tą gadaninę jego życie się przecież nie zmieniało. Ani trochę. Odsunął papierosa od jego ust, kiedy ten już się zaciągnął, po czym strzepał popiół na chodnik obok siebie. Właściwie nawet myślał o czym, czy czasem go już nie puścić, ale wtedy usłyszał za sobą głos, który zdecydowanie był dla niego znajomy. Wciąż przyciskają przedramieniem tego małego delikwenta do ściany, odwrócił głowę, aby spojrzeć za siebie, na oddalającą się postać. Podniósł fajkę do ust, zaciągnął się ostatni raz, po czym na oślep wcisnął Taeminowi końcówkę papierosa do ręki. Odwrócił się na pięcie i po raz kolejny tego wieczora szybkim krokiem zaczął gonić za kimś, kto uznał za dobry pomysł zostawianie go w tyle bez słowa. Szarpnął go za ramię, aby odwrócić chłopaka przodem do siebie i otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale wtedy w świetle latarni zobaczył jego twarz. Ręką, którą go nie trzymał, zepchnął mu z głowy kaptur i otaksował wzrokiem jego rany, mimowolnie dotykając językiem własnej rozwalonej wargi. Kąciki jego ust dość szybko podążyły w górę, gdy zabrał palcem trochę krwi spod jego łuku brwiowego. - No, no. A myślałem, że grzeczni chłopcy się nie biją - mruknął z wyszczerzem na twarzy i zlizał czerwień ze swojego kciuka. - Co tu robisz o tej godzinie? Chcesz aby znowu ktoś próbował cię okraść? - spytał, zakładając ręce na piersi, z wyrazem twarzy, którym nieświadomie pokazywał, że to jego terytorium. Nie, nie chodziło o samo miejsce, a o ulicę nocą, ciemne zakamarki, tak jak mówił mu to w łóżku. Był teraz w swoim żywiole. Wtedy też przypomniał sobie o swoim wcześniejszym towarzyszu i spojrzał przez ramię na to biedne dziecko. - Normalnie o wilku mowa, co Taemin? Proszę, poznaj oto tego swojego głupiego i naiwnego chłoptasia, z którego doję kasę jak burdel mama - pięknie zacytował jego słowa i ponownie spojrzał na Miyamoto, aby uszczypnąć go w policzek. Takie to biedne i niewinne, dopóki nie dostanie skalpela do ręki. Ale o tym ploteczki już nie donosiły.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 8:03 pm
Dzieciątko stało tak jak miało, do tego z końcówką fajki, którą grzech by było tak porzucać. Tak się po prostu nie godzi robić. Na spokojnie, bez pośpiechu zdążył sobie wypalić co miał w łapce, resztę zgasił o podeszwę buta dopiero wtedy kiedy usłyszał słowa Yoona kierowane w swoją stronę. Podszedł bliżej z szerokim uśmiechem na ustach, a potem odpowiedział wesoło.
-Yoon Ty rżniesz młodszych ode mnie jeszcze... nie zdziwię się jeśli za jakiś czas zobaczę Cię w żłobku. Co za przedszkolaka dorwałeś. Przy nim nawet ja wyglądam dojrzale i poważnie. Grzyweczka rodem moda przedszkolna sezon 2017 przez 2018. No no no no... idę. Ja tam nie gustuje w przedszkolu. - uśmiechnął się wesoło do tego dziwnego, zakrwawionego teraz chłopaka, a potem korzystając z chwili mniejszej uwagi na swej osobie po prostu poszedł szybko w swoją stronę. Miał nieodparte wrażenie, że nie był już potrzebny, a Yoon poradzi sobie sam ze swoim dzieciątkiem! No a co! W końcu to taki duży chłopak... szkoda, że nie dał całej fajki, ale przecież nie można mieć wszystkiego. Jakoś to przeboleje. Dobre i to co dostał.

zt.
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 8:28 pm
Nie miał większego wyboru, najpierw się zatrzymał, a potem pozwolił by chłopak ściągnął kaptur z jego głowy. Nie było to dla niego ani miłe, ani przyjemne, ale nie miał też sił by się bardziej bronić. No chyba, że Yoon zrobi coś co go wkurwi, wtedy to adrenalina podziała i doda więcej werwy niż teraz jej miał w sobie. Przemilczał więc słowa chłopaka... w sumie wszystkie, podobnie jak tego drugiego. Wpatrywał się to w jednego to w drugiego dumając nad istotą istnienia oraz tym co miał przy sobie. Ile straci jeśli oni go okradną? Coś co go bardziej zaboli przez kłopotliwy proces odzyskiwania? Zresztą pewnie przekona się o tym dopiero jak to straci. Pamiętał.... dobre czasy się skończyły, a Yoon już nie będzie miły. Pamiętał. Ich pięć minut miłości i słodzenia sobie minęło.
Choć nie... kłamię... odezwał się pod sam koniec komentarza obcego chłopaka, ale wszystko spokojnie. Nie ma sensu się stresować tym wszystkim za bardzo... tak bardzo miał teraz wszystkiego dość, plus miał ochotę wymiotować, chyba to najbardziej mu dokuczało.
-Lepsze przedszkole niż Twój żłobek... mi już dali misia. - nawet nie chciało mu się sprawdzać czy to wywołało jakąś reakcję czy nie. Bardziej skupił się na chłopaku, który nadal go trzymał i nie pozwalał odejść. Skoro widownia już odeszła mógł powiedzieć coś więcej.
-Kolega z wymiany studenckiej prosto ze stanów postanowił, razem z dwoma przyjaciółmi, podyskutować ze mną nad wyższością ich rasy nad moją... uznajmy, że widzisz efekty tej dyskusji. - mniej więcej to było gdzieś tak... do tego też wypomnieli mu, że jest mieszanką czegoś złego z kiepskim... tak bardzo cenił sobie takie opinie. Szczególnie kiedy było przeciw niemu trzech. Miłe i urocze.
-Chcesz mnie okraść? Przywieźli mnie tu. Skoro już tak doisz ze mnie... bierz co chcesz. Skoro tylko na tym Ci zależy. - nie miał ochoty by być miłym. Chciał wręcz zakończyć tą zabawę. Chciał iść, teraz nawet bez telefonu i co tam jeszcze miał przy sobie... walić to... chciał odejść.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 8:50 pm
Spojrzał na Taemina, kiedy ten się odezwał, i od tamtego momentu potrzebował całej swojej silnej woli, aby nie przywalić mu za to w tył głowy. Bachor sobie na zbyt wiele pozwalał. Nie, nie chodziło o to, że po prostu był wredny, a o to, do kogo było to skierowane. To nie był jakiś losowy przechodzień, a Miya. Jego Miya. To co mu obiecywał wciąż stało, a chociaż nie złożył przysięgi na ratowanie go z opresji tak takie odzywki w jego kierunku mu się nie podobały. Sam mógł się z niego nabijać, owszem, ale to było co innego. Przecież sam go tylko chciał zirytować i podczas ostatnich spotkań się do siebie zbliżyli. Bardzo. Może ktoś powiedziałby, że za bardzo, ale nie Yoon. On po prostu korzystał. Odprowadził wzrokiem tego przetrąconego dzieciaka i wywrócił oczami, po czym ponownie skupił się na problemie przed sobą, a konkretniej pobitym chłopaku, który zdawał się nie doceniać tego spotkania tak bardzo jak Jaeyoon. A szkoda.
Zacmokał z dezaprobatą, kiedy usłyszał skrót historii. Pięknie, banda debili się znalazła. Nie ma to jak przyjechać do kraju, którego mieszkańców się nie szanuje. Przysunął się o mały kroczek bliżej i stanął na palcach, aby lekko dotknąć ustami jego brwi, po czym podmuchał w ranę i opadł piętami na ziemię, aby powtórzyć ten proces na jego rozciętej wardze, zostawiając po sobie rozmazaną krew. Ups? Oblizał wargi, uśmiechając się do niego. - Do wesela się zagoi. Pociesz się tym, że ich głupota jest z kolei nieuleczalna - mruknął, a na jego kolejną wypowiedź uniósł pytająco brwi. No, no, cóż za agresja. Parsknął śmiechem w reakcji i pokręcił głową.
- Ja ciebie? Kochanie, ja już wziąłem co chciałem, a twoja kasa się na liście nie znajdowała - wywrócił oczami, bo naprawdę, jakoś sobie nie przypominał, aby faktycznie brał od niego cokolwiek materialnego. No dobra, zmarnował mu trochę ciepłej wody swoją osobą. - Zresztą informowanie kogoś o tym, że chce się go okraść raczej nie kończy się sukcesem - dodał z rozbawieniem, wiedząc to z autopsji. Dziwne rzeczy robił po pijaku. - No więc? Skoro już spotkaliśmy się w tych okolicznościach, nie mieliśmy czasem gonić się i gwałcić w zaułkach? - przypomniał sobie, uśmiechając się do niego z uniesieniem jednego kącika ust.
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 9:15 pm
Nie wiedział dokładnie czemu chłopak go tak całuje. Nie do końca pojmował sensu tego całego procesu, ale pozwalał mu na to co chciał. Ba, nawet lekko uśmiechnął się w odpowiedzi na Yoona słowa. No tak... kiedyś się zagoi, a oni kiedyś wrócą do swego domu. Taka kolej rzeczy. Kiedyś wszystko będzie inne, on zresztą też. Nie odpowiedział, ale kiedy usłyszał, że chłopak nazywa go per "kochanie" instynktownie przytulił się do niego mocno. Nie zważał na to, że go ubrudzi, ani też na fakt, że sam jest obolały. To były tylko detale bez większego znaczenia. Kochanie... nie ważne czemu i dlaczego. To było takie... nie mógł nie przytulić się do niego. Dzieciątko tak lubiło to robić, a teraz jeszcze bardziej.
-Dobrze. Zapamiętam. Złodziej nie informuje, złodziej to robi. Nie znam się. Dziecko przecież ze mnie tylko jest... podoba mi się jak mówisz kochanie... - gdyby był kotem to pewnie teraz by zamruczał, no ale niestety nie było mu to aż tak dane. Zostało mu jedynie tulenie się... co więcej? Chyba tyle... ach co do następnych słów chłopaka to to też nie omieszkał zostawić ot tak. Aż na usta cisnęła mu się odpowiedź.
-Nie mam ochoty na gonitwy i mam ochotę zwymiotować. Jak poradzisz na to drugie to możemy się pobawić. Chyba spodobał Ci się smak mojej krwi. - no tak to przynajmniej wyglądało. Miya przecież zawsze mógł się mylić.... ale jakoś wątpił w to.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 9:30 pm
Zaśmiał się w reakcji na to nagłe przytulenie i oczywiście odpowiedział tym samym, obejmując jego ramiona i kładąc mu głowę na ramieniu. Właściwie to zdążył się za nim stęsknić. Nie widzieli się aż tak dawno temu, ale na samym początku spotkania Miya zachował się trochę jakby się nie znali i Yoon musiał przyznać, że właściwie to go nie winił. Sam nie wiedział za bardzo na czym stali, ale to nie zmieniało faktu, że lubił go mieć blisko.
- Naprawdę? Aż tak? - mruknął w odpowiedzi i uśmiechnął się do samego siebie. Skoro tak to lubił to mógł to powtórzyć, ale... Nie, nie będzie go tak rozpieszczał. Może później. Jak będzie tego używał za często to się chłopak przyzwyczai i już to takie fajne nie będzie. Przesunął nosem po jego policzku, podobnie jak podczas ich pierwszego spotkania ignorując otaczających go ludzi i ich spojrzenia. Znowu czuł się jakby był niewidzialny, w swojej bańce mydlanej, w której pozostawione miejsce zajmował tylko i wyłącznie Miya.
Odsunął się od niego na nową informację, bo owszem, miał dla niego doskonałe rozwiązanie. Podniósł jedną rękę z jego pleców, aby pokazać mu wyciągnięte pionowo dwa palce i unosząc pytająco brwi. Niektórzy nazywali to wymuszaniem wymiotów, on radzeniem sobie z problemami. Skoro Miya oberwał w żołądek to uczucie nie minie samo z siebie dopóki nie przestanie boleć, albo nie wywali na zewnątrz zawartości. - Mogę poradzić, jak sam sobie nie poradzisz - poinformował go, wzruszając ramionami. Nie miał nic przeciwko wciskaniu mu palców do gardła, więc wybór chłopaka. Komentarz o krwi zostawił w spokoju, bo nie widział sensu w odpowiedzi. Nie był wampirkiem, ale krew nie była zła i zdaje się, że Miya sam zdawał sobie z tego sprawę.
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 9:44 pm
Nie do końca na początku wiedział co chłopak miał na myśli pokazując mu palce. Potrzebował więc chwili by skojarzyć fakty, a potem ujął jego łapkę i poprowadził go do jednej z uliczek. Przecież nie będzie wymiotował tak tam... za wiele ludzi i jakoś nie uśmiechało mu się bycie widowiskiem przy czymś takim. Tak jak nie przejmował się wieloma rzeczami to w tym zakresie jednak wolał zostać sam na sam ze sobą... właśnie... sam...
Wymiotując przeszła mu przez myśl jedna kwestia... właśnie wygląda jak żul na oczach chłopaka, który mu się podoba. Jak zniechęcić do siebie kogoś kogo się bardzo lubi? Zwymiotuj przy nim. Tak bardzo działa!
Chwilę trwało zanim żołądek się uspokoił na tyle by chłopak mógł powiedzieć, że jest lepiej. Wyciągnął z kieszeni opakowanie chusteczek jednorazowych, a raczej to co z tego opakowania zostało i próbował jakoś uspokoić siebie. Zapłakany, zasmarkany jak jakiś dzieciak z przedszkola, do tego przed chwilą wymiotował. Cudowny widok. Wspaniale. Chociaż żołądek się uspokoił. Tyle z tego dobrego. Nie patrzył na chłopaka, nie miał ochoty zobaczyć w jego oczach... pogardy? Czy czegoś równie miłego.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 10:00 pm
Poszedł za nim w ustronne miejsce i patrzył na niego, oparty o pobliską ścianę. W pewnym momencie nawet się od niej odepchnął i zaczął palcami kręcić kółka na jego plecach, podczas gdy wolną dłonią odgarnął mu grzywkę z twarzy. Nie było to nic szczególnie nowego, a sam bywał w gorszym stanie, więc zdecydował, że jedyne co tak naprawdę mógł zrobić to pokazać mu swoje wsparcie. To był w końcu jego pomysł. Puścił go, kiedy ten zaczął się podnosić i zrobił krok w tył, aby dać mu przestrzeń na ochłonięcie. To nie mogło być przyjemne doświadczenie. Przechylił głowę na bok, gdy ten wyjął chusteczki, a kiedy na niego spojrzał, uśmiechnął się do niego i wrócił na swoje miejsce przy jego boku, zabierając mu z rąk opakowanie. Wyłuskał ze środka kawałek papieru i jedną dłonią przytrzymując jego brodę zaczął malować białą chusteczkę jego krwią, kiedy robiąc mu za lustro zaczął pozbywać się tego, co mógł. Gdy zaschnięta już krew nie chciała zejść, poślinił papier i spróbował jeszcze raz, dopóki z grubsza nie oczyścił jego twarzy. Zużytą chusteczkę odrzucił na bok i przesunął kciukami pod jego oczami, wycierając resztkę wilgoci, a na koniec pocałował go w nos. - Ślicznie, jak nowy. Lepiej? - upewnił się i cofnął, jako że uznał swoją robotę za wykonaną. Pomógł mu jak potrafił, jeśli to nie podziałało to już więcej rozwiązań niż czekanie aż będzie lepiej nie posiadał.
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 10:12 pm
Nie spodziewał się tego, że Yoon zacznie wycierać mu buzię, chyba z krwi. Nie spodziewał się tego więc za bardzo nie protestował przy tym.Poczekał nawet grzecznie, aż jego kochanek skończy to co zaczął, a potem przez chwilę stał milcząc. Zastanawiał się co teraz... co dalej... Niby chciał przywyknąć do myśli, że nie byli razem, ale dostawał tak sprzeczne sygnały. Miał lekki mętlik w głowie. Kim oni tak właściwie byli dla siebie?
-Tak. Już lepiej. Przestałeś być chmurką. Teraz jesteś krwawą, agresywną czekoladą. Ładnie Ci w tym kolorze. - podniósł wzrok na czoło chłopaka, a potem zaczął bawić się jego włosami, delikatnie je przeczesując. Miał nadzieję, że takie coś za bardzo nie będzie przeszkadzać ex chmurce.
-Dziecko z dobrego domu może sobie myśleć, że jesteś jego chłopakiem? Czy to o wiele za dużo? Myślisz, że odwiedzisz mnie jeszcze kiedyś? - mówił by mówić, choć sam zdawał sobie sprawę jak bardzo to wszystko było pozbawione sensu. Nie byli parą, nigdy nie będą... za mocno dostał w główkę i teraz zaczynał majaczyć... chyba coś takiego.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 10:28 pm
Parsknął śmiechem na nowe nazewnictwo. Jak chciał to niech mu wymyśla ksywki, było mu to równie obojętne co ta cała chmurka. No, może też trochę miłe. Ale tylko odrobinę. - Dzięki - mruknął w odpowiedzi i podążył wzrokiem za jego dłonią, kiedy ten sięgał do jego włosów. Dał mu się nimi bawić, nie miał z tym żadnych problemów. W reakcji tylko przysunął się odrobinę bliżej, zachęcając go, by kontynuował. Jednak na jego słowa nieco zmarszczył brwi i przyjrzał mu się uważnie. Z początku nie odpowiadał, analizując informacje, jednak szybko z tego zrezygnował. Od kiedy niby kierował się logiką?
- Koniecznie musisz to jakoś nazywać, Miya? - upewnił się, przyglądając się jego twarzy. - Dla mnie to co nas łączy mówi samo przez siebie i ładne nazewnictwo nie jest tutaj ważne. Ale jeśli tego potrzebujesz to droga wolna - odpowiedział w końcu, wzruszając ramionami.
- Także owszem, chłopcze z dobrego domu, możesz myśleć o mnie jak o swoim chłopaku, cokolwiek to tak właściwie znaczy - podsumował to z lekkim uśmiechem. Nazwy były mylne, nie dawały pełnego oglądu. Zdecydowanie wolał czyny i to, co wychodziło z nich w praniu.
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Pon Lis 13, 2017 10:38 pm
Bawił się włosami chłopaka przez chwilę, przynajmniej póki Yoon nie odpowiedział na jego pytanie. Nie do końca wiedział czy go wyśmiał czy skrytykował czy ma to odczytać jako zupełnie neutralną odpowiedź. Postanowił wiec póki co nie odpowiadać. Niby z jednej strony już miał ochotę strzelić focha i odsunąć się, ale dzielnie z tym walczył.
W końcu jedyne co zrobił, w tej całej walce samego ze sobą, to przytulił się ponownie do chłopaka, położył głowę na jego ramieniu i zamknął oczy wsłuchując się w jego głos.
-Nie wiem co to znaczy ogólnie... mieć chłopaka, ale wiem co to może znaczyć dla mnie, że mam chłopaka. - pokrętnie nieco, ale walić wszystko. Może mieć swoją własną definicje czegoś takiego jak posiadanie chłopaka, jeśli przypadkiem będzie się zgadzała z ogólną to dobrze, a jeśli nie to walić wszystko. On mógł do tego podchodzić jak chciał.
-Zatem Soo Miyamoto ma chłopaka, czyli definiując to jego dziwnym tokiem myślenia ma się do kogo przytulić i ma z kim uprawiać seks. Może sobie dziecinnie myśleć, że jest zajęty... rodem z przedszkola odpowiadać na czyjś podryw, że jest zajęty, bo ma chłopaka. - miał wrażenie, że tym dość dziwnym mówieniem o sobie w trzeciej osobie popsuł wszystko, a sam Yoon zaraz zacznie się z wszystkiego śmiać, nie tylko ze słów, ale też z samego Miya. Chyba tak... nie wiedział jak inaczej ma zdefiniować to.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Lis 14, 2017 11:11 am
Uśmiechnął się do samego siebie, kiedy ten znowu go przytulił. To było przyjemne, chociaż nigdy wcześniej tak nie myślał. Nie był zwyczajny do takich gestów, były dla niego nienaturalne, więc rzadko kiedy wychodziły od niego samego. To nie tak, że nikt go nigdy nie przytulał. Nawet matka czasami okazywała mu takie coś, ale zwykle było to w formie przeprosin za sprawienie mu bólu. W związku z tym, kiedy ktoś przytulał go bez uderzenia go wcześniej, czuł jakby czegoś mu brakowało. Tego wcześniejszego uderzenia.
Zaśmiał się obok jego ucha, kiedy ten skończył mu tłumaczyć czym dla niego jest posiadanie chłopaka. Taemin go zirytował porównywaniem go do przedszkolaka, a teraz ten sam to robił!
- Skoro tak to ujmujesz... brzmi całkiem nieźle - zdecydował z uśmiechem i odrobinę się odsunął, aby móc położyć dłoń na jego policzku i pocałować go w usta. Jego usta nie smakowały najlepiej, ale Yoon to całkowicie zignorował. To nie było istotne. Ani to, że jego rozwalona warga zaczęła szczypać od zbyt mocnego nacisku. Obaj byli zbici, stali w ciemnej alejce obok wymiocin Soo, ale mimo to ta sytuacja dla Jaeyoona była w pewnym sensie idealna. Udowadniała, że nie musiał udawać normalności w ciepłym mieszkaniu chłopaka, aby go mieć. Najwidoczniej mogli też być na jego terytorium, w sytuacji aż zbyt dla niego naturalnej, a mimo tego i tak zachowywać się tak samo jak wcześniej. Najwidoczniej jego intuicja nie była błędna.
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Lis 14, 2017 11:42 am
No dobrze. Skoro się zgodził na takie coś to przez chwilę, może dwie, będzie myślał o nim jak o swoim chłopaku. Przy czym nie miał nawet jakiegoś parcia na to by musieli się spotykać codziennie, czy co drugi dzień. Sam miał pełno zajęć na uczelni, do tego musiał sam ćwiczyć w domu. Domyślał się, że chłopak miał swoje obowiązki, pracę i co tam jeszcze nie wymyślił z życia osobistego. Póki nie pieprzył się z innymi to Miya pewnie nawet nie miałby żadnych "ale" by Yoon spotykał się z kim, kiedy i gdzie chciał. To jego życie, nie podpisywał cyrografu na to by spowiadać się ze wszystkiego.
Odwzajemnił delikatnie jego pocałunek, choć na nic więcej nie miał teraz ochoty. Chciał się tylko i wyłącznie przytulać. Nic więcej. Nawet nie przeszkadzało mu to w jakich warunkach się teraz znajdują. Nie istotne.
-Jak tam noga? - przesunął dłonią i wewnętrznej stronie uda chłopaka, w mniej więcej miejscu gdzie się mu podpisał.
-Goi się dobrze? - przesunął dłoń na krocze chłopaka, a potem nieco wyżej na podbrzusze i dodał ciszej.
-A tu nie musi się goić... ale ma być tylko moje póki jesteś moim chłopakiem. Nie lubię się czymś takim dzielić. - miał nadzieję, że warunek który postawił nie był jakiś bardzo trudny do realizacji.
avatar
Liczba postów : 109
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Lis 14, 2017 12:02 pm
Nie pchał go do niczego więcej, a kiedy się od niego odsunął jedynie oparł brodę o jego ramię i przycisnął usta do jego szczęki. Westchnął zaskoczony nagłym dotykiem na udzie i uśmiechnął się przy jego skórze na pytanie. - Całkiem nieźle. To była bardzo czysta robota, więc niedługo powinno się zabliźnić - zdecydował, przy okazji chwaląc jego umiejętności posługiwania się skalpelem. No co tu dużo mówić, rana nawet poszarpana nie była, a jak Yoon ściągnął opatrunek to wyglądała już całkiem nieźle. Teraz już tego nie zakrywał, przez co jeszcze czasami przy nieco mocniejszym naruszeniu rana się otwierała i krwawiła mu na spodnie, ale poza tym to było całkiem ładnie. Syknął cicho, gdy poczuł jego dłoń na kroczu i mimowolnie lekko wypchnął biodra do przodu. Oparł czoło o jego ramię, kiedy ciepło przeniosło się na jego brzuch. Odetchnął głęboko i wypuścił powietrze ze śmiechem. - I nie musisz się dzielić, o to się nawet nie martw - mruknął zapewnienie. Jasne, przespał się z nim na drugim spotkaniu i to nie był jego pierwszy raz, ale to nie znaczy, że biega po mieście jak suczka w cieczce i tylko szuka kogoś chętnego do stosunku. - Ale też nie baw się mną w ciemnych uliczkach, kiedy nie planujesz nic z tym zrobić - dodał i podniósł głowę, aby przesunąć dłonią po jego policzku. - Jestem twój. To chcesz usłyszeć? - upewnił się i opuścił rękę na jego ramię.
avatar
Liczba postów : 116
Zobacz profil autora

Re: Rynek Namdaemun

on Wto Lis 14, 2017 12:25 pm
Miya szczerze się cieszył tym, że rana dobrze się goi. Nie mogło przecież dojść do zakażenia, potem są tylko komplikacje, a tego zdecydowanie nie chciał. Jak już rani się to trzeba pamiętać, że taka zabawka nie jest jednorazową, trzeba o nią zadbać zachowując choć minimum ostrożności. No chyba, że faktycznie była jednorazową... to wtedy niech sobie radzi sama, ale Miya nie bawił się w takie coś. Jednorazowe zabawy nie były w jego stylu.
Słysząc słowa chłopaka przesunął dłoń wyżej i w końcu położył swoje łapki na torsie swego chłopaka? Kochanka? Zresztą walić już z tym całym nazewnictwem, już to nie było takie ważne. Istotniejsze było to co wiązało się z tym, a dostał to czego oczekiwał i pragnął.
-Tak. To chciałem usłyszeć, a Ty co chcesz usłyszeć? Co ma powiedzieć Twój anioł? - a może jednak nic? Nie wiedział i był bardzo ciekawy tego czego oczekuje od niego chłopak... mężczyzna w sumie... a właśnie.
-Więc ile masz lat? Co mi zechcesz jeszcze o sobie powiedzieć, oprócz tego,
że cienko u Ciebie z kasą na fajki? Więc jak będę chciał zyskać Twe względy to podryw na paczkę papierosów podziała? Na mnie działają kwiaty... a czego potrzebuje moja czekoladka?
- oj troszkę się z tym droczył, ale chyba nie tak by to odebrać za złośliwe komentarze? Nie chciał być wredny dla niego w tym momencie. Jakoś zabawne wydawało mu się to wszystko, szczególnie sytuacja z tymi papierosami... wróć... jednym papierosem.
Sponsored content

Re: Rynek Namdaemun

Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach