Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar

Liczba postów : 162
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Paź 03, 2017 6:33 pm
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 12:24 pm
Zgodnie z zaleceniami kuratora herbaciane dzieciątko zaczęło chodzić na zajęcia przygotowujące go do egzaminów na studia. To niby miało pomóc w resocjalizacji. Miał zacząć nową drogę swego pojebanego żywota. Studia? Miał studiować matematykę... wolałby programowanie lub po prostu informatykę, ale na tym etapie nie pozwalano mu zbliżać się aż tak bardzo do komputerów, więc matematyka wydawała się kuratorowi taką bezpieczniejszą opcją dla chłopaka. Przecież z tego też był dobry i podobno w szkołach lubił ten przedmiot, a potem, jeśli udowodni, że nie stwarza już zagrożenia dla społeczeństwa, być może nawet pozwolą mu studiować coś związanego z jego pasją? Może. O ile dzieciątko się postara. Wszystko podobno zależało tylko od niego... tak mu powtarzał kurator, a on część tej paplaniny już zapomniał.
Powróćmy jednak do chwili obecnej, skoro już tło zostało nieznacznie nakreślone. Późne popołudnie i herbaciane dzieciątko wracało właśnie z zajęć w liceum. Tak. Dokładnie tam odbywały się zajęcia mające na celu przygotowanie go na studia. Trzech nauczycieli pomagało mu w tym zadaniu, a on w zamian za to miał w formie wolontariatu ulepszyć sieć znajdującą się w liceum. No oczywiście, że zawsze był pod nadzorem osoby, która sprawowała nad nim opiekę. Nikt nie chciał go zostawić samego sobie... jaka szkoda... Prawda? No właśnie. Z tych właśnie powodów dość sporo czasu spędzał w tym budynku, do tego o zgrozo chodził z plecakiem. Nie byle jakim do tego, bo pełnym kolorowych gwiazdek (taki dostał od kuratora, nie oceniajcie, nawet mu się podobał!). Wyglądał dzięki temu jak licealista zupełnie. Dzięki temu, że zgodził się (nie żeby jakoś za chętnie) do chodzenia na te zajęcia, mieszkał obecnie u pewnej pani, której pomagał w domu, robił zakupy i był swoistym towarzystwem. Nie, żebym go to jakoś bardzo cieszyło, bo przyszywana babcia też go goniła do nauki. Babuleńkę znalazł mu oczywiście kurator. Wszystko po to by pomóc dzieciakowi.
Sumując. Blond włoski? Są. Plecaczek w gwiazdki? Obecny. Książki w łapkach, które już nie zmieściły się w plecaku? Jasne. Mina ala "kurwa za jakie grzechy? I po co mi to było? W pierdlu przynajmniej są fajki"? No ba. Jest! Maszerując z zajęć prosto do domu babci, po drodze nawet nie musiał niczego kupować do domu! O chociaż tyle dobrego!
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 5:20 pm
Drżące ręce, nierówny oddech, worki pod oczami, blada skóra i problemy żołądkowe - dokładnie w takim stanie Seongwoo żył przez ostatnie tygodnie. Egzamin wstępny zbliżał się wielkimi krokami, dzień który miał zadecydować o całym jego życiu był tuż za zakrętem i chłopak nie znosił tego dobrze. Jasne, przygotowywał się na to przez wiele lat, miał za sobą wiele ważnych testów, ale ten jeden był czymś więcej. Mógł przecież uczyć się o chociaż jedną godzinę więcej codziennie i to na pewno miałoby większe znaczenie. W temacie kreowania własnej przyszłości nie ma miejsca na odpoczynek czy lenienie się, a jednak teraz Yoo wcale nie siedział z nosem w książce.
Siedział na ławeczce nad rzeką, podręcznik do chemii leżał zamknięty na jego kolanach, a on sam brał głębokie wdechy, patrząc na mijających go ludzi niewidzącym wzrokiem. Wyszedł z domu, aby dostać trochę świeżego powietrza i trochę bardziej ruszyć swój zdrętwiały mózg, a dokładniej to został w tym celu wypchnięty na ulicę przez matkę. Zdążył złapać tylko tą jedną książkę, której nie miał nawet siły otworzyć. Myślał o tym, co będzie następnego dnia. Wielki dzień, a on nie był pewny czy umie wszystko, czego mógł się nauczyć. Do dobrych szkół nie brali kogokolwiek, a on znał ludzi, którzy byli znacznie lepsi od niego. Przetarł wierzchem dłoni opuchnięte ze zmęczenia oko i podniósł się z zamiarem powrotu do domu, ale całkiem zapomniał o swojej książce, która przefikołkowała z jego kolan na chodnik i otworzyła się pod nogami jakiegoś przechodnia. Seongwoo z wielkimi jak spodki oczami opadł na kolana, aby ochronić własnym ciałem zbiór tak ważnych kartek. Szybko złapał podręcznik w ręce i przytulił do siebie jak dziecko, nieświadomie głaszcząc grzbiet książki, podczas gdy spoglądał w górę na blondyna, przed którym właśnie klęczał.
- Przepraszam bardzo! - rzucił w panice, zbierając się na równe nogi, aby ukłonić się głęboko i powtórzyć to jeszcze dwa razy. - Nie zauważyłem, że spada, a... jest ważna... i... przepraszam, naprawdę - cały czas ściskając swoją książeczkę wyrzucał z siebie nieskładne słowa, mając wrażenie, że zrobił się jeszcze bledszy niż wcześniej. Serce biło mu szybciej przez zastrzyk adrenaliny, a świat zaczął wirować, ale pomimo tego że miał ochotę usiąść i uspokoić swój organizm, dalej stał i czekał na reakcję mężczyzny. Zignorowanie go teraz byłoby niegrzeczne.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 5:45 pm
Idziesz sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic do tego cholernego domu, a tu nagle coś Ci ląduje przed Tobą, a potem ktoś się na to rzuca jak oparzony. No kurwa bez przesady! Taemin nie jest aż tak zdesperowany by kraść wszystko co ląduje mu pod nogami. No nie było przecież aż tak źle! Czasami w końcu dostawał jakieś kieszonkowe od przyszywanej babci i nawet na fajki miał! Pomijając już fakt, że w liceum ludzie też palili więc czasami ktoś go czymś poczęstował. Nie był teraz aż tak potrzebującym by rzucać się na wszystko co dawał mu los. Nie dość, że nie do końca załapał sytuację, to jeszcze musiał się cofnąć, by nie kopnąć tego dziwnego chłopaka. I to dziwne coś nawet przemówiło. Wyglądało jakby był lekko czymś naćpany. Ciekawe co brał... może spytać? Będzie wiadomo jakiego towaru unikać. Ważna informacja! Przydatna. No i jakiego dilera unikać... nie żeby aż tak kasy miał w nadmiarze by stać go było na taki towar... niestety...
Co mówiła babcia? Jak ktoś Ci się kłania dzieciaku to jemu też trzeba się ukłonić. Zatem niechętnie i z lekkim opóźnieniem ukłonił się również chłopakowi, również przytulając do siebie te durne książki. Nuda.
-Yyyyyy ja też muszę się parę razy kłaniać? Babcia nie mówiła czy raz czy parę razy... a tak po za tym załapałem. Ważna książka. Nie dotykać. - uśmiechnął się szeroko do chłopaka, nie do końca wiedząc, czy coś do niego dociera, czy zupełnie nic, w tym momencie. Dziwny osobnik.
-Ok... to ja spadam, a Ty sobie siądź. Wyglądasz jakbyś miał tu paść na zawał, a ja nie znam się na udzielaniu pierwszej pomocy. Więc no wiesz... wybaczam i takie tam. Narazie. - no i babcia może być dumna z niego! Był taki grzeczny i uprzejmy i nawet chciał pomóc! Pochwali się tym nawet kuratorowi! Tak! Może podrzuci z paczkę lub chociaż pół! No należy mu się przecież! Jak psu buda!
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 6:09 pm
Przekrzywił głowę na bok, gdy ten go spytał o ukłony. Mrugnął raz, ale bardzo powoli, nie wiedząc czy ten mówi serio czy teraz z niego żartuje, ale jako dobry obywatel postanowił odpowiedzieć, skoro ten mu zadał pytanie. - Nie... em... niekoniecznie. To ja przepraszam, więc... nie - przyznał, nie odrywając wzroku od twarzy nieznajomego. Przeskanował ją ze dwa razy leniwym wzrokiem, decydując, że ma on specyficzną urodę i naprawdę małe usta. Zawiesił na nich spojrzenie, zastanawiając się jak one w ogóle były skonstruowane, ale wtedy te małe usta się do niego uśmiechnęły i chcąc nie chcąc odpowiedział tym samym. I w tym momencie zdał też sobie sprawę, że od dłuższego czasu się nie śmiał ani nie uśmiechał, zbyt zajęty i zestresowany nauką. Nic dziwnego, jutro był wielki dzień!
- Uhh, poczekaj - rzucił szybko, zanim ten zdążył odejść. Potrzebował dystrakcji od nauki, jak matka kazała musiał oczyścić głowę, a siedząc samemu nie był w stanie tego osiągnąć. Przełknął ślinę i zamknął na moment oczy, aby przemyśleć dlaczego tak właściwie go zatrzymał. Ah tak, potrzebował towarzystwa, a nie miał nawet telefonu, aby po kogokolwiek zadzwonić. Tak się kończy wyrzucanie z domu przez rodziców. - Jestem Yoo Seongwoo... rocznik 99. I ja... umm... Spieszysz się gdzieś? - spytał, mając wrażenie, że wręcz maleje w oczach, chcąc zachować się uprzejmie i jednocześnie zatrzymać go na dłużej. Zwykle tego nie robił, ale dzięki temu chłopakowi chociaż na chwilę zapomniał o swoim stresie, a tego teraz potrzebował. Kogoś nowego, kto być może da radę mu pomóc z jego problemem.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 6:22 pm
Ok. Nie musiał się tak dużo razy kłaniać. Dobrze. To było męczące, niby wiedział, że to takie made in Azja i te sprawy, ale niestety. Dzieciątko było zupełnie zepsute przez to co wpoił mu ojciec. Zbyt duży wpływ ze strony zachodu. I tak o to piękne ideały i kultura idą w zapomnienie. Dobrze chociaż, że kurator i babcia próbowali wychować chłopaka. Choć czy nie było już na to zdecydowanie za późno? Za stary był na to!
Zatrzymał się więc słysząc słowo chłopaka. Odwrócił się do niego ponownie lekko przekrzywiając głowę, by pod tym kontem móc na niego popatrzeć. Hmmm no dobrze. Może zostać chwilkę dłużej. I tak nie ma lepszych zajęć.
-Song Taemin. Ten sam rocznik i nie. Dziś nie. Wiesz co? - uśmiechnął się szeroko do chłopaka, a potem podszedł blisko do niego. Odłożył swoje dwie książki na ławkę, a potem pokierował chłopakiem tak by ten też usiadł.
-No i jest ok. Ja mam książki, Ty masz ważną książkę i nie mówmy o nauce bo mnie kurwica bierze, jak pomyślę, że ile jeszcze muszę się nauczyć.
Ja tego badziewia nie zdam.
- usiadł obok niego, podniósł książki i zaczął nimi lekko uderzać o swoją główkę. Szkoda, że tak wiedza nie może się tam dostać. Cholera czemu nie może? To bezczelne.
-Ty wiesz co tu mam? Dwie książki po angielsku. Mam je przeczytać i napisać po angielsku rozprawkę. Po co mi durne rozprawki. Matko jedyna.
Przecież dobrze znam ten język. Bez sensu, a Ty co tam masz ważnego i ciekawego? Co sprawia, że nie sypiasz po nocach? No pokaż wujkowi Tae. Przecież nie zjem Ci tego! Cip cip cip pokaż. Wymiana towarem?
- nie do końca wiedział co chłopaka bawi, a co nie, ale skoro ta rozmowa miała odwlec mu powrót do domu to czemu by nie skorzystać z nadarzającej się okazji? No właśnie! To lepsze niż nic!
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 7:00 pm
Spojrzał na niego pytająco, kiedy ten się zbliżył. Miał ochotę zrobić krok w tył, ale z drugiej strony miał ochotę zostać na miejscu, albo nawet samemu podejść bliżej. Nie, nie miał na myśli nic więcej, molestowanie kogokolwiek i to w miejscu publicznym nie było na jego liście rzeczy do zrobienia, ale z jakiegoś powodu chciał z nim spędzić trochę czasu. Uśmiechnąć się jeszcze raz, zobaczyć jak te małe usta robią to samo. Definitywnie potrzebował odwrócenia uwagi, a skoro wiedział, że są w tym samym wieku to stres, że zachował się niegrzecznie także zniknął z jego umysłu.
Usiadł na ławce tak jak ten mu kazał i ponownie położył sobie książkę na kolanach, zaciskając palce na jej brzegu. Śledził go wzrokiem, wysłuchał, a kiedy ten zaczął się uderzać w głowę, podniósł ręce, aby złapać jego książki i przyciągnąć je bliżej siebie, a dalej od niego. - Przestań, powybijasz sobie szare komórki - polecił mu, krzywiąc się nieznacznie. - I mógłbyś nie przeklinać? Takie słownictwo ci się na teście nie przyda - pouczył go, puszczając jego książki i ponownie łapiąc swoją, która zaczęła przechylać się na bok i grozić ponownym upadkiem. Potem znowu zamilkł, aby dać mu się wygadać. Kąciki ust drgnęły mu na fakt, iż ten nie chcąc mówić o nauce właśnie się o niej rozgadał. No cóż, Yoo chciał uniknąć tego tematu, ale skoro ten już zaczął to mogli kontynuować. Zaśmiał się w reakcji na jego słowa i wywrócił oczami, ale i tak wyciągnął swój podręcznik w stronę chłopaka. - Chemia. Ja... staram się dostać na studia medyczne - poinformował go i spuścił wzrok. Wiedział, że brzmi jak tysiące nadambitnych nastolatków w całym kraju, ale nic nie mógł z tym zrobić. - I tak dobrze znasz angielski? - podłapał temat przez niego zaczęty. Akurat ten język obcy był zmorą dla większości jego znajomych, więc takie podejście naprawdę dało radę go zaskoczyć.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 7:12 pm
Co sobie wybije? Szare komórki? No nie mógł nie zaśmiać się słysząc te słowa... a potem jeszcze kolejne. Chłopak był niesamowity. Gdzie się to coś uchowało? W jakimś klasztorze czy coś? Może trzymali go całe życie w bibliotece i zamiast jedzenia dawać mu to kazali wkuwać na pamięć jakieś podręczniki dobrego zachowania? Kurde... No prawie jakby słyszał babcie, ale babcia to stare pokolenie, a to coś to przecież jego rocznik.
-Żeby jeszcze jakieś tam były to by było dobrze. Przeceniasz to coś co zwie się moim mózgiem. Nie rozpierdalaj mnie. - zrobił zaskoczoną minę i zasłonił dłonią usta, a potem ponownie się roześmiał.
-Oj no rozluźnij się. Co? Nie spinaj się tak. To tylko słowa. Prawda? To poważnie nie boli. - szturchnął go delikatnie swoim ramieniem o jego ramię, miał nadzieję, że chłopak przestanie zachowywać się jakby był jego ojcem... nie... nie ojcem... to kurewsko złe porównanie. Złe!
-Znam bardzo dobrze angielski. No dobrze w mowie o wiele lepiej sobie radzę niż z gramatyką, dlatego muszę pisać testy i głupie rozprawki. To podobno przyda mi się na studiach. Idę na matematykę. No to wiesz... mniej szpanersko niż medycyna. Na to się nikogo kurde nie poderwie. - zamyślił się i po chwili dodał, znów śmiejąc się sam z siebie.
-No weź. Co jest lepsze? Jestem studentem medycyny. Możemy pobawić się w lekarza czy może studiuje matmę i mogę policzyć Ci co chcesz. No bez jaj... ale będę mówił, że studiuje prawo. To bardziej pro! - nawijał sobie na spokojnie, śmiejąc się przy okazji, a wszystko po to by ten dziwny chłopak się odrobinę rozluźnił i może powiedział coś ciekawszego?
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 7:46 pm
Spojrzał na niego spod byka i pokręcił głową karcąco. Takie słowa tylko kaleczyły ten piękny język, z którym się przecież wychowali i powinni szanować. Nie planował się z tego śmiać jak ten tutaj delikwent, bo nie było w tym niczego zabawnego. Jego poczucie humoru i podejście do życia zdecydowanie było... specyficzne, a na pewno inne od Seongwoo. A jednak dalej chciał z nim rozmawiać. Być może chodziło o to, aby go cały czas poprawiać, aż nie nauczy się normalnie wypowiadać, ale być może też chciał po prostu posłuchać co ten jeszcze ma do powiedzenia. Sam nie był pewny.
- Teoretycznie nie, ale nie jest też przyjemne do słuchania - poinformował go, dalej stojąc przy swoim. Trzymał się zwykle z takimi osobami, które podzielały jego ideały, a jak kogoś poprawiał to zwykle były to osoby, z którymi zamieniał kilka słów jedynie przelotnie. Z nim chciał posiedzieć trochę dłużej, więc najwidoczniej będzie się musiał przygotować do poprawiania go co każde kilka sekund.
- Wow... No i przyda się, na pewno - zgodził z tym, co ten właśnie powiedział. Angielski był teraz potrzebny, nawet bardzo, zwłaszcza że wielu inwestorów wypływało zza granicy. Zalał się rumieńcem na jego sugerowane podrywy na medycynę, a na to o matematyce parsknął śmiechem. - A jak zamierzasz podrywać na prawo? - zainteresował się, bo ten tu chłopak zdawał się mieć całkiem niezłe pomysły, więc skoro ten kierunek był bardziej "pro" to ciekawiło go co ten wymyśli. - Co do matematyki to nie poddawaj się, coś na pewno wymyślisz. Na przykład... Hm... Umiem obliczyć pierwiastek z dowolnej liczby w mniej niż dziesięć sekund. Nie wierzysz mi? To daj mi spróbować z twoim numerem - zaproponował, wysilając się trochę, aby przypomnieć sobie te teksty, które wymyślał ze znajomymi, aby zrobić z matematyki zabawę. - Albo nie... nieważne, zapomnij - zaśmiał się nerwowo, mając wrażenie, że się teraz wygłupił. Niefajne uczucie.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 8:07 pm
Teksty na podryw na prawo? No nie miał jeszcze większych pomysłów, ale przecież mógł coś wymyślić na poczekaniu! Dosłownie teraz. To mogło być całkiem zabawne, a przecież o to też chodziło w tym. Nie ważne, czy przy okazji zrobi z siebie idiotę czy nie. Co więc można powiedzieć? Sekundka... ok... jest... głupie, ale wymyślane na poczekaniu więc ujdzie w tłumie!
-Mam nadzieję, że masz pełną zdolność do czynności prawnych słodki, bo mam zamiar tej nocy pokazać Ci co zakazuje kodeks karny w tym kraju. - debilne, ale jest! No i tak zdawał sobie sprawę, że mało osób by na to poderwał. Ciiiii. I tak nie podrywał tego chłopaka przecież, więc skuteczność teksu nie miała większego znaczenia przecież.
-A wiesz, że obliczyłbym to? Całkiem nieźle liczę. Mój program nauczania opierał się głównie na matematyce, rozszerzonej na poziomie uniwersyteckim w niektórych zakresach. Uznano, że tak będzie dla mnie najlepiej. - stare durne czasy, kiedy na podstawie testów oceniono co będzie dla niego najlepsze i najkorzystniejsze. W sumie jakoś bardziej nie narzekał na to. Indywidualny program nauczania pozwalał mu się rozwiać w tym w czym jego umysł pracował najlepiej.
-Pochwal się. Śmiało. Co jeszcze? Nie wstydź się. - był ciekawy co miał do powiedzenia mu chłopak. Coś ciekawego? Co go tak zawstydziło? Co sztywniaka powstrzymywało przed powiedzeniem było tym ciekawsze dla Tae. Może coś związanego z erotyką? Nie.... nie pasuje zupełnie.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 8:41 pm
Patrzył na niego przez moment w milczeniu, po czym jednak uśmiech zaczął pchać się na jego usta, a on sam parsknął śmiechem, chociaż dość szybko podniósł dłoń, aby zasłonić swoje usta. - Faktycznie, medycyna jest chyba najlepsza na podrywy - zgodził się z nim w końcu, bo to o prawie zdecydowanie by na niego nie zadziałało. W sumie zabawa w lekarza też by pewnie nie zachęciła, ani teksty o matmie, ale przynajmniej jest się z czego pośmiać! Uniósł pytająco brwi na nową informację. A więc to z takim geniuszem miał do czynienia? Nie powiedziałby na pierwszy rzut oka, na jego sposób wypowiadania się i na zachowanie. Jednak ocenianie człowieka z tak małą ilością informacji raczej nigdy nie kończy się dobrze. A przynajmniej nie jest poprawne.
- Uznano? Kto uznał? - zainteresował się, bo to nie brzmiało jakby zrobili to jego rodzice, a jakiś inny autorytet, któremu nie można odmówić. Mógł się mylić, ale sam by tego tak nie ujął, jakby matka wysłała go na konkretne zajęcia dodatkowe. - Ale to tylko lepiej, czyż nie? Skoro nawet takie coś dasz radę zrobić to naprawdę musisz dobrze liczyć... Ba, dobrze to mało powiedziane. Życzę ci wszystkiego co dobre Taemin, na pewno poradzisz sobie na egzaminach - zapewnił go wesoło, samemu w to wierząc. Wiedział już, że chłopak był dobry z angielskiego i matematyki, z resztą przedmiotów nie powinno być przecież gorzej. Nie wiedział do jakiego uniwersytetu ten próbuje się dostać, ale miał wrażenie, że ten da sobie radę. Chociaż mogło to też wynikać z tego, że po prostu miał gadane.
- Nie, to głupie teksty, które bawiły wszystkich poza mną - odparł z niewielkim uśmiechem i pokręcił głową. Oczywiście związane z seksem, a on jako prawiczek, który, jak sam oceniał, nigdy nie pozbędzie się tego tytułu, nie przepadał za tym tematem. Krępował go, nie przeszłoby mu to przez gardło. - Taemin, znasz to uczucie, kiedy ludzie wkoło ciebie są zachwyceni pewnym tematem, a ty się kompletnie w tym nie odnajdujesz i nie chcesz mieć z nim nic wspólnego? - spytał, mając wrażenie, że może się z nim tym podzielić. Był nieznajomym, nawet jakby go oceniał to raczej już się nie spotkają. - Taka powszechna obsesja, a jak sam się nią nie zarazisz to stajesz się dziwny w ich oczach - dodał, aby lepiej zarysować sytuację. Nie mówił wprost, ale sądził, że dało się domyślić, że nie chodzi o trendy muzyczne.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 8:53 pm
No medycyna była całkiem dobrym materiałem na podryw, ale pewnie studenci prawa też by znaleźli parę ciekawych, na które laski by poleciały. Nie znał się na tym zupełnie. Po prostu się domyślał tego.
Co do kwestii kto kierował tokiem wykształcenia herbacianego chłopaka to w sumie mógł mu powiedzieć. Nie było w tym niczego aż tak tajemniczego.... plus to, że pewnie nigdy więcej się nie spotkają też pomagało bardzo. Zatem kto zdecydował o losie Songa w edukacji?
-Najpierw psycholog w domu dziecka, a potem prywatni nauczyciele, wynajęci przez mojego ojca. Robiono mi testy i sprawdzano z czym radzę sobie najlepiej. Oceniano mnie dość surowo. Chyba... nie wiem... takie mam wrażenie. - kiedy zaczął o tym mówić zdał sobie sprawę, że o jego losie decydowały zawsze obce osoby. To było łatwe, prostsze... przymusowe? Nie wiedział jak to określić, ale łatwiej było o tym myśleć, niż o chwilach z tatą sam na sam. O wiele spokojniejsze chwile z życia.
Popatrzył na chłopaka, i chyba, pierwszy raz podczas tej rozmowy popatrzył na niego z poważną miną. Nie przerywał mu nawet. Dał się rówieśnikowi wygadać, a potem lekko speszony, co było cholernie dziwne w jego wykonaniu, odpowiedział mu.
-Wiem. Znam to. Kiedy nie rozumiesz co wszystkich bawi, kiedy temat jest Ci tak bardzo odległy, że aż staje się czymś niepojętym. Zaczynasz się zastanawiać czy to z Tobą jest coś nie tak, czy świat oszalał. Głupie uczucie. - odwrócił wzrok od chłopaka zastanawiając się jaki temat dla niego jest takim ciężkim. Sam znał aż za dobrze odpowiedź na to pytanie, ale tylko w ujęciu swojej osoby.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Wto Lis 21, 2017 9:23 pm
Wysłuchał go, kiwając powoli głową. Sam miał idealne życie rodzinne, więc nie wiedział jak to jest być w domu dziecka i być ocenianym przez kogokolwiek innego poza nauczycielami w szkole czy rodzicami albo bratem. Jednak próbował zrozumieć, jak na osobę z otwartym umysłem. Naprawdę starał się zachowywać jak osoba wykształcona i nie wynosić pochopnych wniosków, albo myśleć o kimś inaczej przez to w jakim miejscu się wychował. W tej sytuacji udało mu się to bez większego problemu, Taemin nie stracił w jego oczach, a stał się jedynie nieco bardziej rozbudowaną osobą w jego oczach.
- Chodziłeś kiedyś do szkół publicznych czy zawsze miałeś indywidualny tok nauczania? - zainteresował się bardziej jego doświadczeniami, chcąc ocenić jak bardzo różniły się od jego. Sam posiadał prywatnego nauczyciela tylko od gry na pianinie i właściwie zastanawiał się jakby to było nie mieć wkoło siebie bandy innych uczniów, którzy odbierają uwagę nauczyciela od ciebie, ale też dają inne spojrzenie na niektóre sprawy. Nie miał pojęcia czy wolałby to od tego, przez co przechodził do teraz. Szkoły były trudne, pod względem społecznym i edukacyjnym, a także wliczając powszechny wyścig szczurów. Taemin mógł dać mu wgląd w kompletnie inny świat.
- Dokładnie tak - zgodził się z nim, uśmiechając się lekko, zadowolony, że ten go rozumie. - I tak właściwie nie wiem co wolę. To, że ja oszalałem, czy to że to świat. Jak świat to znaczy, że cała ludzkość jest na straconej pozycji, a jak ja... No, jak mam leczyć ludzi, kiedy sam nie potrafię poradzić sobie ze sobą? - spytał i przeczesał palcami włosy. - Dobrze, że to rozumiesz. Czuję się mniej nie na miejscu. Dziękuję - odparł, dość niepewnie kładąc mu dłoń na ramieniu, aby lekko je ścisnąć, a potem szybko go puścił. Wolał nie kusić losu i zdecydowanie nie zamierzał przyznać samemu sobie jak odpowiednio czuł się obok tego typka.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 7:43 am
Wbrew pozorom przez chwilę chodził do publicznej szkoły, ale raczej nie na zasadzie przebywania w zwykłej klasie z dzieciakami, chyba, że były to sporadyczne sytuacje i nic więcej. Na świetlicy w sumie przebywał w z innymi dziećmi, ale nigdy nie odczuwał potrzeby integrowania się z nimi.
-Chodziłem do publicznej szkoły, ale miałem indywidualny tryb nauczania, robiono mi testy i przerabiałem wyższy materiał niż dzieci w moim wieku. Jak miałem dziesięć lat mój ojciec zabrał mnie ze sobą i miałem prywatnych nauczycieli, co za tym idzie dalej indywidualny tryb nauczania. To zabawne. Uznali, że mój mózg inaczej pracuje. Jedne rzeczy pojmuję bardzo szybko, a inne zupełnie jak debil. - może nigdy nie powiedzieli czegoś takiego, ale sam Tae nie lubił określania siebie jako geniusza czy kogoś lepszego od innych. Zresztą ogólnie nie lubił tego słowa... bo gdyby był genialny to czyż nie udałoby mu się uciec przed ojcem?
Popatrzył na chłopaka kiedy ten położył dłoń na jego ramieniu. Nie do końca wiedział co to może znaczyć, a sam Tae czasami dziwnie reagował na dotyk obcych ludzi. Patrzył na niego niepewnie mając wielką ochotę odsunąć się. Walczył z pragnieniem by uciec. W końcu zrobił coś co wymagało od niego wiele siły. Z ogromnymi wątpliwościami ujął dłoń chłopaka i uścisnął ją lekko. To dziwnie... jeszcze chwilę. Moment.
-Opowiem Ci coś o mnie. Jeden to cyfra wykorzystywana zapisu liczb w różnych systemach, np. w dwójkowym czyli binarnym, ósemkowym, dziesiętnym i szesnastkowym systemie liczbowym. Jeden niby wyjątkowa ponieważ każda liczba całkowita jest podzielna przez nią, jednak nie jest liczbą pierwszą, ani nawet złożoną. Ma tylko jeden dzielnik naturalny. Samą siebie. Jesteś jak jeden. Sam w tym momencie, mimo, że otoczony przez innych, ale przecież bardzo potrzebny. Nie gorszy, inny. To świat oszalał, nie Ty. Tego się trzymajmy. - puścił dłoń chłopaka i odetchnął z wyraźną ulgą, tak jakby ktoś zdjął jakiś wielki ciężar z jego ramion. Nie powinien go dotykać. To nie było przecież potrzebne. Nie znali się. Dotyk jest zły.
-Miało być o mnie... zapomniałem. Zapominam o wielu rzeczach, ale mogę zacząć wymieniać liczby pierwsze, lub mnożyć przez siebie kolejne liczny zaczynając od prostej jedenastki. Mogę wymienić Ci liczby po przecinku w liczbie PI. Mogę w sumie w pamięci pomnożyć dowolne wybrane przez Ciebie liczby lub cokolwiek policzyć. Kiedyś liczyłem liście na drzewie. Umiem wiele głupich pierdół i mój mózg dziwnie pracuje, ale zapominam o prostych rzeczach. Jestem inny. Jestem gorszy? Pójdę już. Prześpij się. Zapamiętałem.
Uczysz się chemii. Musisz spać też. Tata mówi, że sen jest dobry. Nie lubię snu w łóżku... jednym konkretnym łóżku... Nie lubię liczby dwa. Dwa jest brudne. Dwa jest straszne.
- wziął swoje książki i wstał mniej więcej kiedy zaczął mówić o liczbie dwa, a potem jakby w jakimś dziwnym transie ruszył wolno przed siebie. Zapomniał zupełnie, że rozmawiał z chłopakiem. To nagle przestało mieć znaczenie. Dwa jest złe.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 6:45 pm
Powoli kiwał głową, przyjmując informacje o dotychczasowej edukacji chłopaka i układając to sobie w głowie. Całkowicie się na nim skupił, odsuwając na ten moment wszelkie inne myśli. A więc dom dziecka, psychologowie, inny tryb nauczania, potem zabrał go ojciec i dalej indywidualna nauka. Czuł się odrobinę tak, jakby spotkał się z nowym gatunkiem, kompletnie innym od tych wszystkich jego znajomych. Ktoś, kto nie miał tak prostej historii, ani nie był wrzucony do worka wraz z resztą dzieciaków, a wystawiony na bok, a nawet o stopień wyżej. Ale z jakiegoś powodu nie czuł się od niego aż tak inny. Jasne, mieli różne historie i ich mózgi mogły działać "inaczej", ale mimo tego miał wrażenie, że coś ich łączy. Oczywiście poza wiekiem.
Chciał zabrać rękę po naprawdę niedługiej chwili, ale wtedy ten go złapał Seongwoo poczuł jak na jego rękach występuje gęsia skórka. Spojrzał na jego dłoń, potem na jego twarz, ale nic nie powiedział, a jedynie wysłuchał co ten ma do powiedzenia. To o liczbach było trafne, fakty o jedynce znał już wcześniej, ale nigdy by się do niej nie porównał! Kąciki jego ust podążyły w górę i skinął głową, gdy ten skończył mówić. - Inny. Tak, to brzmi nawet nieźle. Tylko co to w takim razie robi z ciebie? Ile może być takich jedynek, takich specjalnych liczb, które ostały się od tego powszechnego szaleństwa? - mruknął, chociaż na koniec sam nie był pewny czy mówi do niego, czy do samego siebie. Teraz nie był do końca pewny o czym w ogóle mówi, a wyrzucał z siebie wszystko, co wpadało mu do głowy.
No i zdaje się, że jego rozmówca miał podobnie. Z uniesioną brwią przyglądał mu się, kiedy ten zaczął mówić, według Seongwoo, od rzeczy. Siedział w milczeniu, próbował go zrozumieć, powoli mrugając, a kiedy ten wstał, Yoo zrobił to samo, ściskając mocniej swój podręcznik. Przez chwilę nie był pewny czy ma go gonić czy zostawić samego sobie, ale poczuł coś przypominającego troskę, kiedy patrzył na jego oddalającą się formę, więc szybko go przegonił i stanął mu na drodze.
- Hej! To nieuprzejmie tak odchodzić bez słowa. Dokąd idziesz? - zainteresował się, przyglądając mu się niepewnie i machając mu dłonią przed oczami. - Odpowiadając na pytanie, nie jesteś gorszy tylko dlatego, że jesteś inny. To tak nie działa - zastanowił się chwilę i zagryzł wargę. Miał ochotę spytać go o cyfrę dwa, ale nie był pewny czy powinien. Albo nie, był wręcz przekonany, że gdy to zrobi, wkopie go w jeszcze gorszy stan, niż jest teraz. A nie miał nawet pojęcia jak określiłby jego aktualne zachowanie. - Potrzebujesz w czymś pomocy? - spytał o pierwsze co wpadło mu do głowy. Najlepiej spytać, nic nie zakładać z góry. Sądził, że nieźle im się rozmawiało, więc takie nagłe wyjście musiało być czymś spowodowane. Chciał wiedzieć co to było.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 7:20 pm
Ile na świecie było jedynek? Nie wiedział. Nigdy tak głębiej nie zastanawiał się nad zagadnieniem tego typu. Ile może być istot podobnych do niego? Ciężkie pytanie. Cholernie ciężkie i do tego trudne w chwili kiedy masz na nie odpowiedzieć. Zatem po chwili zastanowienia odpowiedział ciszej niż wcześniej.
-Mam za mało danych by obliczyć. - prawie przepraszał go za to, że nie umie odpowiedzieć na to pytanie. Chciał, ale nie umiał. To wchodziło już w zakresy, na których się nie znał. Wolał więc zostawić ten temat w spokoju.
Potem, kiedy chłopak zatrzymał go, popatrzył na niego tak jakby dopiero teraz się spotkali. Lekko zdezorientowany i zaskoczony słowami swego rozmówcy. Ach tak... odszedł bez słowa. Zapomniał się pożegnać. No tak. Babcia kazała mu się kłaniać też na pożegnanie. Ach. No ok. niech i tak będzie. Ten chłopak to był jakiś dziwny zdecydowanie. Właśnie pojechał mu za to, że odszedł bez pożegnania? Z ust babci zabrzmiałoby to jakoś normalniej. Teraz poczuł się jak w kiepskim filmie.
Pokiwał lekko głową słysząc zapewnienia chłopaka, ale nie odpowiadał. Ok. Niech mu i tak będzie. Jednak nie oceniał Tae odpowiednio. Miał za mało danych by wszystko skalkulować odpowiednio. Wynik nie był prawidłowy.
-Nie możesz mi pomóc. Nikt nie może. Idę do pani u której obecnie mieszkam. Mówię na nią babciu. Wiesz co? Ja Ci pomogę! - w końcu zdecydował się na pewien bardzo dziwny, chyba też głupi krok. Postanowił wystraszyć chłopaka. Chciał mieć go bliżej, więc go chciał odepchnąć od siebie. No logiczne!
-Uciekałem przed tatą, zrobiłem parę rzeczy za które obecnie mam kuratora sądowego i mieszkam u obcej pani, której pomagam w domu. Jestem złym człowiekiem. Kimś od kogo powinieneś się trzymać z daleka. Mama z tatą by mnie nie polubili. Twoi rodzice nawet by mnie nie zaakceptowali. A teraz najlepsze. Jestem tylko dzieckiem chińskiej kurwy, która chciała mnie sprzedać. Zabawne co nie? Dlatego tak szybko uczę się języków obcych. Muszę. Prawda? Wyobrażasz sobie? Geniusz matematyczny to tylko pieprzone dziecko chińskiej kurwy. Idź do domu i pomyśl, że masz szczęście. Świat zwariował. Ja chyba już też. Zaśnij i jak się obudzisz mnie nie będzie. - ukłonił się nisko - Żegnaj Yoo. Patrz. Nawet pamiętałem by się pożegnać. Kurwa. Babcia będzie dumna. Raz mi się udało. - zaczął się śmiać licząc, że tym wszystkim zniechęci do siebie tego słodkiego chłopca, jego i jego idealny świat, który tak kurewsko kłócił się z wszystkim tym co miał do zaoferowania sam Tae.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 7:50 pm
Słowa na temat pomocy brzmiały dla Seongwoo nieprzyjemnie. Obiły mu się o uszy i jego mózg je przetworzył, ale nie zaakceptował tego, czego właśnie się dowiedział. Tak mówiła większość ludzi z problemami, a przynajmniej w książkach i serialach. A przecież zawsze na koniec jest happy ending, prawda? Może i to nie prawdziwe życie, ale ludzie lubią szczęśliwe zakończenia i będą do nich dążyć pomimo przeciwności. Bo tak to po prostu działało. Dlatego nie zgadzał się z tym, że nikt nie może mu pomóc.
- Nie ma takiego problemu, z którego nie ma wyjścia - brzmiało jak rada prosto z jakiejś książki motywacyjnej, ale Woo wcale nie cytował jakiegoś nieznajomego autora, a mówił to co myślał. Przez tyle lat trzymał samego siebie na prostej linii i nie dał się stłamsić, że teraz chciał to samo zrobić dla tego chłopaka, który był przekonany o swoim beznadziejnym położeniu. A przecież nie istniało coś takiego jak sytuacja bez wyjścia. Nie miał pojęcia w czym ten chciał mu pomóc, ale mu nie przerywał, a wysłuchał. Brakujące elementy układanki wpadały na swoje miejsce w jego głowie, historia Taemina składała się w pełny obrazek, chociaż wciąż wiele brakowało. Jednak już zarys, szkic tego co ten przeżył był czymś strasznym. Życie pełne cierpienia, żalu, bólu. Ale mimo wszystko dalej tam stał. I... śmiał się? Swongwoo przekrzywił głowę na bok, nie do końca pewny jak ma zinterpretować jego zachowanie.
- Nie znasz moich rodziców, Taemin. O mnie też nic nie wiesz - zaczął, ale zanim zdążył wpaść w słowotok o sobie, zaciął się i pokręcił głową. Nie, trzeba zmienić taktykę, ta donikąd nie prowadziła. - Tak, mam szczęście. Też tak myślę, a ty dałeś radę się tego dowiedzieć po jednej krótkiej rozmowie. Ale nie tylko ty jesteś tu spostrzegawczy - zauważył, po raz kolejny w ciągu kilku minut przeczesując włosy, jakby to miało mu pomóc myśleć. - Na pierwszy rzut oka nie dajesz po sobie zobaczyć swojej historii, swojej osobowości. Wtapiasz się w tłum, dopóki nie zaczynasz mówić o swoich przeżyciach, ale nawet wtedy się nad sobą nie użalasz. Nie czołgasz się po ziemi, uczysz się i nie dajesz się zadeptać. Wniosek? Walczysz - podsumował go i zmierzył oceniającym spojrzeniem. - Możesz o sobie mówić jako o dziecku kobiety do towarzystwa z Chin, ale to będą tylko suche fakty. To nic w tobie nie umniejsza. Matka dała ci życie, które sam sobie kształtujesz, wedle swojego uznania i jakbyś był słaby to byś przede mną tu nie stał. Musimy pamiętać o tym co było, ale trzeba też patrzeć w przód, a ty... Ty to robisz. Więc tak, moi rodzice zapewne by cię polubili. No, chyba że zacząłbyś faktycznie z nimi rozmawiać i tak beztrosko kaleczyć nasz język. Wtedy niekoniecznie - skończył mówić, skrzywiony, jak zwykle kiedy słyszał tak dużą ilość przekleństw w tak krótkim czasie. Nie wiedział co chce osiągnąć, ale chciał aby ten go wysłuchał.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 8:08 pm
Chłopak był słodki i uroczy, taki niewinny w swym twierdzeniu, że nie ma problemów bez rozwiązania. To było takie dziecinne. No ale nie będzie go wyprowadzać z błędu. Mimo, że opowiedział już mu o swej matce i przeszłości, nawet o kuratorze to nie powie mu o ojcu. Nie! Tego nie powie nikomu nigdy. To było... to... dwa to zła liczba. Trzeba unikać liczby dwa. Nie wolno do niej się zbliżać. Pięć było bezpieczniejsze. Pięć. Myśleć o bezpiecznych liczbach. Bo co innego mu zostało? Tu nawet łzy nie pomagały. Tu już nic nie pomoże. Lepiej odejść, zostawić jak najdalej. Dwa jest złą liczbą. Zapamiętać.
Słuchał chłopaka, ale nie pojmował czemu ten grzeczny chłopiec tak bardzo upiera się przy swojej teorii. Może już tak po prostu miał. Zawsze musiał mieć racje? Niektórzy to lubili i ciężko byłoby ich wyprowadzić z tego zdania. No więc dał mu się wygadać, po jakimś czasie dochodziły jednak inne pytania. Czy to ma być tylko na zasadzie jak u kuratora? Zgodzić się, podziękować i mieć wszystko w dupie? Czy może on jeszcze będzie chciał go przedstawić swoim rodzicom? Czego jeszcze chciał oprócz przekonania go do swych racji? Czego pragnął idealny chłopiec?
-Zdradzę Ci sekret Yoo. - zbliżył się do niego bardzo blisko, a potem wyszeptał mu coś na ucho.
-Nie lubię rozmawiać o seksie. Nie lubię tego robić, nie lubię żartować z tego ani nawiązywać do tego w jakiś sposób. A Ty jaki masz temat tabu idealny chłopcze? Co sprawia, że czujesz się inny? - jak nie tak zniechęcić chłopaka, to może w zupełnie inny sposób? Co sprawi, że idealny chłopczyk... nie wiem... przestanie? W sumie czego tak na prawdę chce Tae?
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 8:30 pm
Stał, patrzył, czekał na... coś, cokolwiek. Zgodę, niezgodę. Rozmowę, kłótnię, dalsze przekonywanie go o fakcie, że nie jest z nim tak źle, albo dalszą pogoń na ulicy. Na początku nie dostał od niego nic i zaczął się trochę niecierpliwić, ale wystał w miejscu, podążając wzrokiem po całej jego twarzy, dopóki nie dostał odpowiedzi. Albo nie, nie odpowiedzi, a zmiany tematu. No jasne, bo rozmowa na jeden temat jest przecież tak bardzo trudna! Uniósł pytająco brwi i skinął głową na informację o sekrecie, a potem nawet powstrzymał się przed naturalnym dla siebie krokiem w tył. Już pominął fakt, że rozmowy na ucho w miejscach publicznych także nie były grzeczne, ponieważ jego ciekawość zwyciężyła i chciał wiedzieć co ten chciał mu tak właściwie powiedzieć.
Gdy się dowiedział, praktycznie rzecz biorąc go zamurowało. Nieznacznie otworzył usta, patrząc w bok, ale nie widząc tego, co w ogóle się tam znajdowało. Był w szoku, mówiąc krótko. Mrugnął raz. Drugi. Jego powieki poruszały się bardzo powoli, w odróżnieniu od jego mózgu, który teraz pędził na podwyższonych obrotach, bo jak? Dlaczego? Jakim cudem? Jakim złożeniem losu rzucił książkę pod nogi kogoś, kto był w stanie go zrozumieć? Jego palce drgnęły na książce, tak że prawie ją upuścił i musiał szybko przycisnąć ją sobie do piersi.
- J-ja... To zabrzmi... fałszywie, ale to samo..? Ten sam temat, znaczy się. I nie... nie chodzi o skrępowanie, ale... - uciął, wiedząc, że miesza się w zeznaniach. Nie chodziło mu o normalne tabu, które roztaczało się wkoło erotyzmu. Nie chodziło tylko o rumieńce, gdy ktoś zaczynał o tym mówić. On po prostu nie chciał. Dziewczyny nie wywoływały u niego takich reakcji jak powinny, więc nie rozumiał o czym mówili jego rówieśnicy, nie gwizdał na widok rozbieranych teledysków, nie szalał za skąpymi ubraniami, bo one wszystkie prowadziły do tego, czego nie czuł. Aseksualizm, chyba tak się to nazywało. Bo przecież gejem być nie mógł! - No, nie dam ci nic zaskakującego i ciekawego, bo czuję się inny z tego samego powodu - westchnął na koniec i podniósł dłoń, aby kciukiem i palce wskazującym pomasować sobie nasadę nosa.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 8:43 pm
Wysłuchał chłopaka i miał wielką ochotę się zaśmiać. No to pięknie. Albo idealny chłopczyk robił go w konia, bo nie chciał powiedzieć czemu czuł się inny, albo to jakiś cholerny, do tego kiepski, dowcip od losu. Jakim cudem obaj bali się tego samego? To było po prostu irracjonalne. Nie wiedział jak ma zareagować, co powiedzieć mu, zatem zostało mu jedynie słuchanie dalej. Co więcej teraz mógł zrobić? Przynajmniej udawał grzecznego chłopca, ponieważ odsunął się od idealnego przedstawiciela gatunku. No tak o krok, a potem dwa do tyłu. Zwiększył odstęp między nimi, a dzięki temu dał więcej strefy bezpieczeństwa nie tylko sobie.
-Wiesz, że prawdopodobieństwo tego, że spotkają się dwie osoby o podobnym lęku jest porównywalne do tego, że wygra się nagrodę pieniężną?
No dobrze. Troszkę większe, ale również znikome.
- nie wiedział czy to dobra odpowiedź, ale co tam. Jak nie wiesz co powiedzieć to próbuj to na spokojnie przeanalizować? Dobre na niektóre sytuacje.
-Więc wiemy o czym nie mówimy i wiesz co? Pobawię się w lekarza! Podkrążone oczy świadczą o tym, że za dużo czasu poświęcasz na naukę ignorując inne potrzeby. Taki jestem mądry! No uśmiechnij się. - przekręcił lekko głowę na bok uśmiechając się do niego, po chwili powrócił do pozycji wyjściowej. Patrzył na to dziwne stworzenie pod różnymi kątami.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 9:05 pm
Wziął w zęby wnętrze swojego policzka i zaczął delikatnie je zaciskać na skórze, przyglądając się jego reakcji na tą rewelację. Nie do końca spodobało mu się to, że ten się odsunął. Kurcze, z jakiegoś powodu miał ochotę niczym opiłki metalu za magnesem podążyć za jego oddalającym się ciałem i trochę dał się temu uczuciu przekonać. Zrobił krok do przodu. Niewielki, ale nieznacznie niwelujący przestrzeń narzuconą przez Taemina. Nie lubił samej koncepcji seksu, tak, ale to nie znaczyło, że wszelkie kontakty międzyludzkie go odrzucały. Bliskość innej osoby bywała miła, a jego już zdążył polubić.
- Teraz już tak - zaśmiał się cicho na nową informację, a po tym uśmiech już pozostał na jego twarzy. Kurcze, przecież nie miał powodu, aby się teraz nie uśmiechać! Los teoretycznie sobie z niego zakpił, ale z drugiej strony rzucił mu pod nogi... czy raczej rzucił jego pod nogi tego chłopaka, z którym łączyło go coś, przez co zawsze czuł się nie na miejscu.
Na wspomnienie własnych oczu podniósł jedną rękę w górę i instynktownie przetarł pięścią prawe oko. Tak, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że miał wory pod oczami, a powieki nie do końca mu się otwierały z tego całego zmęczenia, ale teraz był tego wyjątkowo świadom i spojrzał w bok z lekkim rumieńcem na twarzy. - Nie wszystkie potrzeby - spróbował się jakoś obronić, ale uśmiech na jego twarzy powiększył się jak na zawołanie. - Aczkolwiek skoro już o tym mowa, to wypadałoby coś zjeść. I właściwie kawa brzmiałoby kusząco. Co ty na to? Stawiam - zaproponował z, miał nadzieję, zachęcającym uśmiechem. Matka i tak by go jeszcze nie wpuściła do domu, o znała go za dobrze i wiedziała, że jak wróci to znowu usiądzie do książek, które czytał już tyle razy na okrągło. A teraz przynajmniej mógł miło spędzić czas z tym chłopakiem, i to nie na środku ulicy.


Ostatnio zmieniony przez Yoo Seongwoo dnia Sro Lis 22, 2017 9:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 9:25 pm
O toto dziwne idealne coś nawet się uśmiechało! No co za zmiana. No dobrze. To zawsze miłe, a raczej milsze od krytykowania i moralizowania i kazania... czy czegoś podobnego? Odpowiedział na uśmiech tym samym, a fakt iż chłopak zmniejszył dzielący ich dystans lekko go zaskoczył, ale nie odsuwał się od niego. Zrobił coś zupełnie innego. Poprawił książki, które miał w dłoniach, tak by utrzymać je pewnie jedną ręką, a drugą ujął delikatnie dłoń chłopaka. Wolno odsunął ją od książki, dając tym samym chłopakowi czas na ułożenie jej tak by pewniej ją trzymał, a potem zaczął gładzić wnętrze dłoni swego rozmówcy swoim kciukiem. Delikatnie, tak jakby badał jego dłoń, kreślił kółka, a potem dość nieregularne wzory, nawet się nie zastanawiając głębiej nad tym co właśnie robi.
-Dobrze. Zadzwonię do babci i powiem, że poszedłem na kawę z kolegą. Dodam, że z grzeczniejszym i kulturalniejszym kolegą. Pewnie się ucieszy. Muszę jej mówić, wiesz... kurator... ale chętnie potem pójdę na kawę. - w sumie mógł się napić jej. Czemu by nie? Skoro będzie za darmo? Może dostanie do tego coś jeszcze? Nie wiem... może jakieś ciacho? Kto wie!
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 9:57 pm
Śledził wzrokiem jego dłoń, a kiedy jego poczuł jego dotyk na swojej drgnął zaskoczony, mimo tego, że był na to przygotowany. Drugą ręką przyparł książkę do piersi, a drugą dał odsunąć. Nie reagował nijak, był bierny i dawał sobą sterować. Kiedy poczuł jego palec we wnętrzu swojej dłoni, zrobiło mu się trochę cieplej i szybko odwrócił wzrok od ich złączonych rąk, a jedynie otworzył szerzej palce. Gdy ten się odezwał, był wdzięczny, że może skupić się na chwilę na czymś innym niż ten dotyk, który wydawał się bardziej intymny niż tak naprawdę był.
Pokiwał entuzjastycznie głową i uśmiechnął się szeroko. - Jasne, rozumiem. Widzisz, może nawet będę dla ciebie dobrym przykładem, hm? - zażartował, z jakiegoś powodu wiedząc, że nie ma większych szans na przekonanie go do swoich racji. Co nie znaczy, że nie będzie próbował! Doskonale widział, że ma do czynienia z twardym orzechem do zgryzienia. Jak sam go określił, był typem walczącym, a ci raczej chętnie się nie zmieniali. W takim razie poczekał aż ten powiadomi swoją babcię, czy tam kobietę, którą tak po prostu nazywał, po czym złapał go za rękę i pociągnął do pierwszej kawiarni, jaką zobaczył. Znajdowała się tuż nad brzegiem, czyli musieli przejść aż kilka kroków i już mogli siadać przy stoliku w przytulnej kawiarence.
Yoo odłożył swoją książkę na brzeg stolika, chyba po raz pierwszy w ciągu tego dnia tracąc z nią kontakt w jakikolwiek sposób, poza oczywiście jej upadkiem na chodnik. Splótł ręce na stoliku przed sobą i poprawił się na krześle, patrząc na swojego towarzysza. - Na co masz ochotę? Coś do jedzenia? Jest trochę zimno, ale tak właściwie mam ochotę na lody. Też chcesz? - spytał, mając znacznie więcej energii niż jeszcze jakiś czas temu. Faktycznie przestał myśleć o tym całym teście.
avatar

Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 10:10 pm
Oj no już przesady. Prrrrr kucyku! Nie tak prędko. Tae zgodził się na kawę, a nie całkowitą zmianę osobowości i nawyków, w zestawie powiększonym z wzorem do naśladowania. Nie ma tak łatwo!
Zadzwonił do babci i powiadomił ją o wszystkim. Obiecał dać znać jak już rozstanie się z kolegą i będzie kierował się do domu, a jeśli będzie późno to powie nawet gdzie mniej więcej się znajduje. Tak na wszelki wypadek by uspokoić kobietę. Kiedy wszystko było już uzgodnione, a babcia nie miała żadnych dodatkowych "ale" w tym temacie pozwolił się poprowadzić do kawiarni. Swoją drogą nie bywał w takich miejscach za często. Nawet nie chodzi o brak kasy, ale osoby z którą by mógł przyjść, a tak samemu? To chyba ciut głupio? No chyba coś takiego... mniej więcej.
-Lody? Jasne! Możemy zjeść lody! Jakie lubisz najbardziej? Ja lubię o smaku szarlotki, albo ciasteczkowe albo jeszcze takie... nie mogę sobie teraz przypomnieć jak się nazywały. To dziwne... ale sobie przypomnę. - był lekko zły na siebie, że teraz nie może przypomnieć sobie jednego słowa, przecież jadał to tak często, a teraz kurwa.... no czemu tak się działo? To takie wkurzające. Lekko zacisnął swoje pięści szukając odpowiedniego słowa.
avatar
Liczba postów : 24
Zobacz profil autora

Re: Rzeka Cheonggyecheon

on Sro Lis 22, 2017 10:31 pm
Sięgnął po menu stojące na środku stolika i zaczął przeglądać ofertę kaw. Lody i kawa? No, nieszczególnie najlepsze połączenie, ale najwyżej zdezorientuje swoje kubki smakowe tym połączeniem skrajnych temperatur. Mógłby wziąć mrożoną, ale to nie tak, że było lato. Nie mógł sobie pozwolić na chorowanie, co to to nie. Zwłaszcza następnego dnia. Podniósł wzrok znad karty, kiedy ten zaczął odpowiadać. Kiwał głową na wymieniane smaki, a kiedy ten się zaciął, zmarszczył nieznacznie brwi. Nie na sam fakt, że zapomniał nazwy, to się zdarzało, ale na jego reakcję. Przerzucił strony karty na spis smaków lodów i podsunął mu menu pod nos. - Może tu będzie? Albo jakoś skojarzysz nazwę? - spróbował z uśmiechem, po czym dając mu czas na przemyślenie zapomnianej nazwy, postanowił w tym czasie odpowiedzieć na jego pytanie. - Jogurtowe, najlepiej czyste, ale jak się zdarzą z owocami to też mogą być. Jednak nie wszystkie, najlepsze są takie naprawdę kwaśne, a nie takie udające przesłodzony jogurt naturalny - skrzywił usta w niezadowoleniu, po czym zaśmiał się na swoje własne wymogi co do lodów. Lubił większość smaków, ale ulubiony miał jeden i szukał go zawsze kiedy miał okazję być gdzieś na lodach. Dobre jogurtowe się nie nudziły. - A do picia chyba wezmę americano - dodał, nieznacznie marszcząc brwi. Najlepiej mocną. Niby teraz miał energię, ale dzień się jeszcze nie kończył, a wolał nie zacząć przysypiać nad książkami, do których przecież jeszcze wróci. Jednak za to będzie też musiał się wyspać, aby nie być zombie w czasie tak istotnego testu. Ale teraz nie o tym, powinien skupić się na swoim towarzyszu, a nie na nadchodzącym wielkimi krokami dniu.
Sponsored content

Re: Rzeka Cheonggyecheon

Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach