Share
Zobacz poprzedni tematGo downZobacz następny temat
avatar

Liczba postów : 162
Zobacz profil autorahttp://aegyo.forumpolish.com

Sala treningowa

on Pon Paź 23, 2017 8:24 pm
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 10:34 am
Kiedy wytwórnia prosi by udawać istotę aseksualną i nie spotykać się z nikim to się to robi, kiedy wytwórnia sugeruje by zacząć zachowywać się w odpowiedni sposób to z pokorą spełnia się te wymagania... idąc tą właśnie myślą kiedy wytwórnia informuje, że będzie nowy członek grupy, a grupa ma go zaakceptować... to w sumie tak jakby już był z nimi. Takie właśnie miał czasami wrażenie Yun, zwany na potrzeby grupy Cathal.
Słodki koteczek tego dnia był lekko zestresowany. Nic. Zupełnie nic nie szło tak jak powinno. Najpierw budzić nie zadzwonił, potem na porannych ćwiczeniach o mało się nie zabił potykając o coś co zdecydowanie nie powinno się znajdować w tym miejscu. Nie apetytu i pojawił się wytwórni w kiepskim humorze, a przecież trzeba się uśmiechać i kłaniać do wszystkich. Tak go uczyła mama, a to takie grzeczne i posłuszne dziecko!
Przybył pokornie na salę treningową, gdzie mieli poznać przyszłego członka grupy i na szczęście był tam jako jeden z pierwszych. Lidera grupy jeszcze nie było, ale w sumie jeszcze było przed czasem, a on jeszcze musiał pewnie pogadać o przyszłym tancerzu... może dowiedzieć się czegoś więcej? Coś tam zawsze miał do roboty. Swoją drogą koteczek podziwiał go, że zawsze znajdywał siły na te wszystkie obowiązki. Czy się go lubi czy nie na szacunek już dawno sobie zapracował.
Koteczek niosąc swój kubek termiczny z zieloną herbatą podszedł do jednego z tancerzy grupy i oparł czoło o jego ramię. Tak bardzo chciałby teraz wrócić do łóżka, ciepło... ciepło... łóżeczko za nim tak bardzo tęskni. Oczywiście zanim to zrobił przywitał się z wszystkim. Jakby mogło być inaczej? No właśnie. Przecież to bardzo dobre dziecko. Ba, nawet został lekko przytulony przez kolegę z grupy... tak mu się zrobiło ciepło, że aż zaczął tam przysypiać. Tulanie z rana też było przecież całkiem ok! Byle tylko chłopak przestał targać koteczkowe włosy to by było idealnie wręcz!
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 4:05 pm
5:45 – cholera, trzeba wstawać. – mruknął Im po spojrzeniu na zegarek w telefonie – nie patrzcie tak na mnie! Sława grupy pozwoliła im na posiadanie WŁASNYCH telefonów i to nie byle jakich! Jak nie wierzycie to kij Wam w oko. Ja i tak pójdę o krok dalej i zacznę rozpisywać się dalej.
5:50 – życie lidera jest chujowe. – nie powiedział nigdy Koreańczyk. Za to wstał, a raczej wyczołgał się spod cieplutkiej pierzyny. Następnie powędrował do łazienki, gdzie pozwolę sobie zrobić przeskok w opisywaniu czynności pielęgnacyjnych – prysznic, mycie zębów, głowy, potem suszenie włosów, wtarcie w skórę kremów. Nagle z 5:50 zrobiła się godzina 7:00. No może troszeczkę przesadziłem, ale za to 6 z grubym kawałkiem wybiła jak nic! Dzyń – przyszła pora na zmianę ubrań, zejście i zjedzenie szybkiego śniadania. Nie, nie, nie mówię tutaj o kawiorze i krewetkach. Chodziło mi raczej o zwykłe ramen i wodę do picia. Ot posiłek godny wiecznie głodującego króla. Nic nie zrobisz, gdy trzeba dbać o formę. Mimo to Im twardo milczy. Wieloletnia praca w branży przyzwyczaiła chłopaka do ciężkich warunków… Znów przesadzam. Najcięższe były na początku. Kiedy już przebrnęli przez pierwsze etapy, zrobiło się lżej, a potem było już tylko lepiej. I co z tego?
Koreańczyk nie zapomniał o swojej przynależności. Wytwórnia to Twój Pan, ty zaś jej pies. Uśmiechaj się, szczekaj i milcz kiedy Ci każe. Tańcz lub stój w miejscu kiedy CI każe. Myśl jak oni lub najlepiej byś nie myślał wcale – Im za dobrze znał działanie tego biznesu. Nie twierdził, że zarząd składa się z samych potworów, niemniej jednak wolał zachować wobec nich respekt. To dzięki niemu do dziś piastował zaszczytne stanowisko lidera grupy. ELO.
7:30 – należało się już zbierać. Przedtem jednak Seo sprawdził czy pozostali byli gotowi. Jeden, drugi, trzeci… Wszyscy byli… no prawie wszyscy. Część grupy – za zgodą lidera ma się rozumieć – przybyła wcześniej, aby rozgrzać swoje mięśnie. Im wtargnięciem na salę musiał jeszcze odbyć bardzo poważną rozmowę z menadżerem. Pewnie chodziło o przygotowanie do come backu.
Na salę treningową, Koreańczyk przybył niedługo po nowym chłopaczku. Czarne ślepia otaksowały przybyłych wcześniej – ot uśmiech jeden, drugi, trzeci i piąty – Im przywitał się ciepło ze wszystkimi chłopakami:
- Cześć. – i z chłopaczkiem też się przywitał! – dodam, że Seo ubrany był w zwykłe jeansy z przetartymi kolanami, koszulkę z krótkim rękawem, wygodne buty – naturalnie z podwyższającą wkładką oraz bluzę… Ostatni rekwizyt miał przewiązany w pasie. Dodatkami do imidżu, były oczywiście kolczyki w uszach.
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 6:20 pm
Tylko spokojnie, robiłeś to już setki razy - upomniał samego siebie, patrząc na swoje odbicie w lustrze. Siedział w sali treningowej tuż obok tej, w której miał wystąpić. Menadżer grupy miał po niego podejść, kiedy SFL się już zbierze, a tym czasem sam miał się przygotować do występu. Przygotować, to brzmiało tak łatwo. Siedział na krzesełku, swoim rekwizycie do dzisiejszego występu, swojej choreografii, którą przecież stworzył od zera i potrafił zatańczyć nawet przez sen. Oddychał głęboko, patrząc na idealną kopię samego siebie. Krytycznym wzrokiem obrzucił swój niewymyślny strój składający się z podartych, czarnych jeansów, czarnej koszulki i równie czarnego rozpiętego sweterka, który sięgał mu do kolan. Jedynym kolorowym elementem były czerwone pnącza wyszyte na swetrze. Nawet włosy miał czarne! Zacisnął pięść, rozluźnił ją, po czym znowu zacisnął, a na koniec podskoczył zaskoczony, kiedy drzwi się otworzyły i został wywołany. Wstał, podniósł przed sobą swoje krzesełko i podreptał z nim do sali obok. Wszedł niepewnie do środka, a na widok całego zespołu, od razu zniżył głowę w ukłonie, przy okazji zderzając się czołem z oparciem trzymanego krzesła. Od razu odstawił je na podłogę i pocierając swoje czoło skłonił się porządnie, nisko. - Dzień dobry, SFL sunbaenim. Jestem Pang Joonki - przywitał się formalnie z ciężkim chińskim akcentem, podnosząc się z ukłonu, różowy na twarzy. Pierwszy raz poznawał takie gwiazdy i niby miał być z nimi w zespole? Ciężko było w to uwierzyć.
Podniósł swój rekwizyt i zaniósł go na środek sali, przed widownią złożoną z zespołu i ich menadżera. Występował już przed samym CEO i producentami, ale teraz stresował się znacznie bardziej. Usiadł bokiem na swoim krześle i już po chwili w sali rozbrzmiała muzyka, więc pod jednym wdechu wszedł w tryb profesjonalny (klik). Bez większych błędów, cały czas pilnując swojej mimiki twarzy, skończył układ na klęczkach, odwrócony bokiem do członków zespołu. Brał głębokie wdechy, aby uspokoić serce i nie ruszał się z początku, a po kilku sekundach podniósł się i skłonił nisko, aby pokazać, że skończył. Wyprostował się, splatając ze sobą swoje palce i z zagryzioną wargą pierwszy raz przesunął wzrokiem po członkach zespołu, aby zobaczyć ich reakcje. Cała pewność siebie wyleciała oknem, teraz został on, prawdziwy, nieśmiały, czekający na werdykt. Czy spełnił ich oczekiwania?
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 7:08 pm
Poważnie zaczynał przysypiać na ramieniu kolegi z grupy, nawet nie zauważył przybycia lidera i innych osób. Został obudzony mocniejszym potarganiem włosków dopiero wówczas kiedy nowy, przyszły, członek grupy wszedł do sali. Uśmiechnął się na jego widok i nawet odsunął od kolegi, tak by skupić się tylko na występie Chińczyka. Akcent przybysza bardzo mu się podobał, był taki inny... no tak, wcześniej słyszał już jak mówią Chińczycy po koreańsku, ale jakoś w tym ujęciu to brzmiało jeszcze lepiej, ładniej, tak jakoś sympatycznie. Pił swoją herbatę z nadzieją, że to go rozbudzi na dobre. Mniej więcej w połowie występu podszedł do menadżera i o coś go spytał bardzo cicho. Mężczyzna kiwnięciem głowy wyraził zgodę na prośbę chłopaka, ba nawet wziął koci kubek z rąk swego "dziecka", by nie przeszkadzał mu w tym co chciał zrobić.
Kiedy występ dobiegł końca Yun podszedł do Chińczyka i ukłonił się lekko ze słowami.
-Powinien teraz coś powiedzieć nasz menadżer, albo lider, ale pozwolę sobie, za zgodą naszego menadżera na małe odstępstwo od zwykłego przebiegu takich spotkań. Pozwolisz, że spróbuję otworzyć Twój układ? - popatrzył na chłopaka i uśmiechnął się do niego najbardziej uroczo jak potrafił, a potem puszczono mu muzykę. Zatańczył, nie było to idealne powtórzenie układu, część elementów zmienił, pozostając przy tym wszystkim ten sensualny i nieco erotyczny klimat, który w sumie miał tam być. Gdyby wiedział, że wszystko jest nagrywane i pójdzie na kanał grupy nigdy by się nie zdecydował na takie coś. Co do jego tańca to zawsze radził sobie w nim całkiem nieźle, w końcu ćwiczy taniec i śpiew od dziecka... miał to po prostu we krwi. Kiedy skończył wrócił do menadżera grupy i odebrał od niego swój kubek. Wycofał się tak by to lider i menadżer mogli porozmawiać z nowym.
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 7:29 pm
Po przywitaniu wszystkich chłopaków z grupy, a także szanownego menadżera, Im swoje spojrzenie od razu skierował na nowo przybyłe stworzenie. Chłopak wyglądał na mocno zdenerwowanego, co zresztą było widoczne po zderzeniu się krzesłem. Koreańczyk instynktownie chciał mu pomóc, jednakże został uprzedzony. W takim wypadku zajął miejsce pod ścianą, tuż obok pozostałych, aby w spokoju obejrzeć spektakl.
Czy wspominałem już, że Im uśmiechnął się do niego na chwilę przed pokazem? A czy udało mi się napomknąć, że w żaden sposób nie skomentował typowo chińskiego akcentu? Nie? W takim razie to robię – Koreańczyk wręcz poszerzył serdeczny uśmiech, celem dodania otuchy młodemu.
Powiedzieć, że prezentacja talentu Chińczyka była dobra, to jak powiedzieć, że Azjaci są ładni. Guzik prawda. Azjaci są przepiękni, a pokaz Panga przeszedł najśmielsze oczekiwania lidera SFL. Myślę nawet, że pozostali członkowie zespołu podzielali entuzjazm czego niestety nie można było powiedzieć o menadżerze. Mężczyźnie wyraźnie czegoś zabrakło – stąd lekki grymas oraz zamyślenie na lekko pomarszczonej twarzy z równie pomarszczonymi i mocno ściągniętymi brwiami. Lider musiał jakoś zareagować, choć najpierw pozwolił na to – lekkie kiwnięcie głową i uśmiech w stronę Yua – aby jeden z chłopaków (kocham Cię słoneczko) podjął się odtworzenia tańca. Czy słusznie? Oczywiście dlatego też pozwolę sobie pominąć zbędne słowa. Niech oklaski lidera oraz pozostałych będą dowodem zachwytu. Im już wiedział, że w Chińczyku drzemał potencjał. Chciał go w teamie.
- Jeśli można… - odparł Seo do przełożonego. Ten kiwnął głową w odpowiedzi, po czym zajął się baczną obserwacją. Był zaintrygowany dalszym rozwojem wydarzeń. Przedtem jednak poprawił swój pulchniutki tupecik na krzesełku.
- Miło mi Cię poznać Pang Joonki. – zaczął Im z typowo twardym koreańskim akcentem. – Myślę, że nie ma co dodawać. Twój występ był fenomenalny. Gracja i płynność ruchów była nie do opisania. Masz w sobie talent, elegancję i werwę, której… - tutaj odwrócił się na moment do ludzi ze swojej grupy – poszukujemy prawda? Powiem więcej. Szykujemy nasz powrót i byłoby nam bardzo miło mogąc skorzystać z kilku Twoich ruchów, oczywiście z Twoim udziałem. – nie muszę chyba tłumaczyć bardziej prawda? Ton i sposób wypowiedzi Ima ewidentnie wskazywały na chęć przyjęcia młodego do grupy. Dodatkowo cały czas się uśmiechał – zarówno jego usta, jak i czarne ślepia.
W końcu Im Seo zachęcił pozostałych, aby powitali nowego. Niech menedżer sobie nie myśli! On już był ich!
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 7:43 pm
Liczył na to, że dostanie o sobie jakąś opinię, a zamiast tego podszedł do niego jeden z wokalistów i... chciał zatańczyć? Joonki przez chwilę myślał, że coś źle zrozumiał, jego koreański wciąż nie był idealny, ale potem muzyka ponownie poleciała, więc przeniósł się w kąt pomieszczenia, aby stamtąd obserwować występ chłopaka. Czuł się zagubiony. Jak miał to interpretować? Siedział nad tym układem tak długo, a kiedy myślał, że da radę się wykazać, dostał rzucone prosto w twarz to, że wcale nie jest specjalny. Wręcz przeciwnie. Po jednym obejrzeniu układu ten był w stanie go odtworzyć. Wgryzł się we wnętrze swojego policzka, śledząc wzrokiem ruchy chłopaka. Miał tam iść jako tancerz, a tym czasem jego zdolności tańca były na poziomie wokalisty? Jasne, wiedział, że wszyscy w zespole musieli umieć tańczyć i to bardzo dobrze, ale jednak on powinien być w tym lepszy. Przeliczył się. Pomimo tego, że nie miał o sobie najwyższego mniemania, najwidoczniej było ono za wysokie. Miał ochotę stamtąd wyjść, przeprosić za to, że zajął ich czas, a potem zapaść się głęboko pod ziemię, ale zanim zdążył poczynić jakieś kroki, musiał wysłuchać opinii lidera. I... była ona dobra? Otworzył szerzej oczy, patrząc na stojącego przed sobą chłopaka. To mu się śniło, prawda?
- J-ja... - zaciął się, po czym zamrugał dwa razy i wziął głębszy oddech. - Naprawdę? - spytał głupio, zupełnie jakby tamten miał zamiar mu powiedzieć, że jednak sobie z niego żartuje. Ale takie żarty w tym miejscu raczej nie były prawdopodobne, więc szybko się zreflektował. - To znaczy, dziękuję... dziękuję bardzo, hyung - dodał, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Ukłonił się w trzy strony, do otaczających go członków zespołu oraz menadżera. - Zrobię wszystko, aby nie zawieść Waszego zaufania - zapewnił ich, mając ochotę się rozpłakać i już nie z poczucia wstydu, a z radości.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 8:02 pm
Lider pięknie witał nowego członka grupy, a potem inni tancerze i raperzy przyłączyli się do witania chłopaka. Tylko Yun został odciągnięty na bok przez ostatniego z wokalistów (licząc lidera i same kociątko) i przez chwilę dostawał ostrą reprymendę za to jak to śmiał wychylać się. To było bezczelne i pewnie Joonki poczuł się przez niego źle. Jak tak można wyskakiwać z popisywaniem się kiepskim tańcem. Nie powinien zabierać uwagi tym czymś. To przecież było żałosne i nieodpowiedzialne. Tak się po prostu nie robi! Ma znać swoje miejsce, a nie jest ono zbyt wysokie... wręcz przeciwnie, jest tylko ostatnim wokalistą, do tego nie najlepszym. Dodał do tej pieśni pochwalnej fakt, że słyszał rozmowę lidera z CEO i zastanawiali się czy przypadkiem nie zamienić koteczka kimś bardziej utalentowanym, z lepszym głosem. Kimś kto będzie potrafił docenić to co wytwórnia robi dla niego.
To wszystko działo się już na korytarzu, tak by nikt z obecnych niczego nie słyszał. Kiedy więc, mniej więcej po pięciu minutach, wrócili na salę, w sumie nawet nie zauważeni, bo jeszcze trwały rozmowy członków grupy z nowym... ogólnie miła atmosfera, gratulacje występu i tak dalej. Wszystko pięknie i ładnie. Yun zaś szedł z łzami w oczach, tak jakby przed chwilą powiedzieli mu, że sam zabił mamusię i tatusia i nie wiadomo kogo jeszcze. Poczekał grzecznie aż wszyscy skończą gratulować nowemu członkowi grupy, a potem podszedł do niego i z łzami w oczach zaczął się mu kłaniać, parę razy bardzo głęboko.
-Bardzo przepraszam. Bardzo przepraszam. Proszę się na mnie nie gniewać. - popatrzył smutno na chłopaka, a potem odsunął się, by dać miejsce ostatniemu wokaliście. W sumie to wyszedł zupełnie z sali tak by wokalista mógł zacząć sam witać nowego członka i gratulować mu... słodycz... czysta słodycz.
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 8:21 pm
Czy wspominałem już, że życie lidera jest cholernie ciężkie? Zapewne tak, ale za moment do tego wrócę. Najpierw lekkie sprostowanie.
Uśmiech na twarzy Seo zrobił się jeszcze szerszy, a to przez reakcję Panga. Koreańczyk bardzo się cieszył mogąc wesprzeć nowego, tym bardziej, że jego umiejętności prezentowały się naprawdę nieźle. Z racji swojego doświadczenia jako wokalista i poniekąd tancerz oraz przede wszystkim lider, dobrze wiedział, że było kilka rzeczy do poprawy, lecz z drugiej strony nie były, aż tak rażące, aby zajmować się nimi już teraz. Najpierw należało zadbać o dobre samopoczucie nowego. Od niego się zaczynało i na nim kończyło prawda?
A wtedy to się stało. Im dostrzegł niegrzeczne zachowanie ze strony trzeciego wokalisty. Przedtem jednak…
- Na pewno. Nie stresuj się tak, wszyscy kiedyś zaczynaliśmy. Co powiesz na to, aby Cię potem oprowadzić po studiu? Pokażę Ci sale treningowe, studio nagraniowe… - Koreańczyk kolejno wymienił wszystkie pomieszczenia, do jakich grupa miała dostęp, a warto dodać, że było ich całkiem sporo.
- Zgodzisz się? Potrzebowałbym tylko chwili dobrze? – na sam koniec Im poprosił nowego o chwilę. Musiał przedyskutować wszelkie formalności z menedżerem, a także przypilnować porządku podczas opuszczania Sali. Dodatkowo zamierzał poczekać na Yuna. Mówiąc wprost: gdy tylko chłopak zostanie sam – w założeniu, że grupa wraz z menadżerem zabierze na moment nowego, Im podejdzie do drugiego z wokalistów(który najwyraźniej wrócił z płaczem) i… Proszę mnie nie bić, ale… Jebać kamery, jebać zasady i jebać system – Lider SFL dość mocno troszczył się o dobro chłopaków. Był jak matka, która gotowa była zrobić naprawdę wiele, aby zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy byt. W zamian chciał jedynie widzieć uśmiechy na ich twarzach.
- Nie przejmuj się hm? Wyszło naprawdę super. Nadal uważam, że kilka ruchów można by wykorzystać. No dalej, nie smuć się… - może i był słodki… może. Taką miał rolę. Taki musiał być. Słodki, miły, troskliwy – i wtedy uniósł rękę oraz rękaw bluzy, by jej mięciutkim materiałem otrzeć policzek z łez o ile takowe wypłynęły z zaszklonych oczu. W innym wypadku objął przyjacielsko kumpla.
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 8:51 pm
Wciąż nie do końca docierało do niego to, co działo się w sali. Stał przed zespołem, który wcześniej oglądał na youtubie i teraz miał niby do nich dołączyć? Ba, już dołączył. CEO informował go, że zgoda członków zespołu jest tak właściwie ostatnią formalnością. Pewnie minie jeszcze kilka dni zanim to do końca zrozumie, więc teraz postanowił nic nie kwestionować i po prostu dać się poprowadzić członkom zespołu. Pokiwał głową na słowa lidera, swojego lidera. Od teraz miał go słuchać bez kwestionowania i być w stanie skoczyć za nim w ogień, czyż nie? Takie miał wrażenie, patrząc na ten zespół. Wszyscy stali za nim, czekając na jego polecenia. Jednak Seojoon wydawał się być godny zaufania. - Jasne, oczywiście. Chętnie wszystko obejrzę - odpowiedział chłopakowi i skinął do niego głową, po czym podszedł do niego ten chłopak, który zatańczył po nim. Zmarszczył brwi, zaskoczony jego słowami i wyglądem. Płakał? - Uh... nic się nie stało, hyung, naprawdę - zapewnił go niezgrabnie, niepewny co powinien w takiej sytuacji zrobić. Jasne, wtedy czuł się nie najlepiej, ale wyszło na to, że chyba źle zinterpretował jego zachowanie. A przynajmniej lider wcale nie mówił do niego jakby ich zawiódł, więc... sprawa dla niego była skończona. Jedyne co się zmieniło to jego ambicja do ćwiczeń - wzrosła niesamowicie. Jednak nie zdążył nic więcej powiedzieć, bo Yun odszedł, a za to reszta członków zespołu wzięła go na bok, wypytując o wiek, pochodzenie i dziwny akcent, podczas gdy czekali aż lider rozpocznie wycieczkę po pomieszczeniach w wytwórni. Jedynie raz spojrzał na to, co robiła pozostała dwójka, po czym jednak wrócił do odpowiadania na pytania i zapamiętywania wszystkich imion i pozycji.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 9:00 pm
Stał na korytarzu wpatrzony w podłogę. Czekał aż inni wyjdą z sali treningowej. Miał ochotę wrócić do domu. Tego dnia zupełnie nic mu nie wychodziło, nic, a nic... to jakaś plaga. Od samego rana. Czy to musiało się aż tak źle potoczyć? Mógł się nie wychylać, mógł stać tam gdzie zawsze. No ale nie. On musiał się zacząć popisywać. Kolega z grupy miał rację. Był najgorszy z grupy... a w tak licznym zespole ludzi łatwo zniknąć w tłumie. Miał teraz wrażenie, że jest najmniej znaczącym członkiem grupy. Najmniej utalentowanym i ogólnie po co on był w tej grupie? Czemu decydował się na powrót? Huh... powinien wrócić do mamy zacząć myśleć o studiach, a nie!
Podniósł wzrok dopiero kiedy usłyszał słowa lidera. Pozwolił wytrzeć
ze swojej buzi łzy, a potem bardzo smutno się uśmiechnął. W tej chwili szczerze nienawidził swego lidera. Nie.. nawet nie o to chodzi, że przyszedł i próbował go pocieszyć, ale bardziej o fakt, że zobaczył go w tak opłakanym stanie.
-Przepraszam Joon. Ja nie chciałem się popisywać... myślałem,
że on się ucieszy, że ktoś chce go naśladować... wiesz... jak nasze fanki powtarzają niektóre nasze układy. Uczą się ich. I ja chciałem dobrze. Przepraszam. Już nie będę.
- wiedział, że nie musi się tłumaczyć, ale jakoś to wszystko było silniejsze od niego. Nie chciał skupiać na sobie niczyjej uwagi już. Szczególnie nie chciał tracić niczyjego czasu. Lider powinien zająć się nowym i swoimi obowiązkami, a nie Yunem... tak... tak powinno być... Yun sobie zniknie! Oj jak bardzo teraz by chciał zniknąć.
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 9:24 pm
W trackie, gdy reszta zespołu oraz menadżer zajmowali się nowym „nabytkiem”, Joon poświęcił chwilę na to, aby ogarnąć płaczące stworzonko. Ocieranie twarzy (tylko w razie potrzeby) oraz przyjacielskie klepanie po ramieniu lub plecach, miały za zadanie uspokoić chłopaka. Jedni powiedzą, że Im robił to tylko na pokaz, inni stwierdzą, że faktycznie matkował każdemu podopiecznemu, ja zaś stwierdzę, że prawda kryła się po środku. Gdyby nie kamery, Koreańczyk najpewniej poklepałby Yuna po głowie, a może nawet przytulił, oczywiście po przyjacielsku lub nawet bratersku, bo w końcu znali się nie od dziś prawda? Z drugiej strony obecność wspomnianych urządzeń znacząco ograniczała możliwości lidera stąd prosty gest o nieco głębszym znaczeniu i swobodzie w interpretacji. Fanki kochały tworzyć swoje wymarzone shipy.
- Nie zrobiłeś nic złego. – zaczął wyobrażając sobie naruszone ego tancerzy z zespołu. Poprawka… naruszone ego trzeciego wokalisty. Ziom był całkiem spoko, tylko czasem brał pewne rzeczy zbyt mocno do siebie, albo źle interpretował formy żartów? Albo wręcz wiedział, że wszystko było nagrywane.
- Nie sądzę, aby miał coś przeciwko temu wiesz? I wiem. Nie przepraszaj. Dobrze wiesz, że jako jedyny z nas wszystkich potrafisz improwizować. Pamiętasz pierwszy koncert? Gdyby nie Twoje podpowiedzi, byłoby z nami krucho. – dodał półszeptem, co by kamery za dużo nie wychwyciły przy jednoczesnym rozbawieniu, co wskazywało na żart.
- No dalej. Chodź. Oprowadzisz z nami nowego? Potem możemy się gdzieś zerwać i zjeść. I tak na razie nie mamy nic do roboty. – zaproponował Yunowi, po czym zachęcił go do wspólnego wyjścia z Sali na zewnątrz, gdzie czekała grupa oraz uroczy Chinolek.
Z płaczkiem lub bez – stawiam, że z… Im jak obiecał, tak postanowił oprowadzić nowego po wytwórni. Pokazał mu wszystkie sale treningowe, studio nagraniowe, pokój wypoczynkowy, przebieralnie, stołówkę, siłownię… Ogólnie rzecz biorąc pokazał mu wszystkie dostępne pomieszczenia wraz z tym należącym do menedżera. Teoretycznie nie mieli tam wstępu, tym niemniej wiedza o jego lokalizacji była wskazana w razie nagłych przypadków.
Tutaj dodam, że w trakcie oprowadzania, Im dość dokładnie starał się opisać charakterystykę poszczególnych pomieszczeń, gdy w tym samym czasie menedżer oraz kilku ludzi z grupy rozeszli się w swoje strony – staruszek podreptał na spotkanie z zarządem, pozostali chłopcy zaś wrócili, aby trenować, tym czasem Yun, Joonki oraz Joon pozostali sami. Mogli chwilę odetchnąć, przynajmniej nowy. Joonkiego oraz Joona czekało jeszcze przejście przez sesję nagraniową – ot nowy kawałek do piosenki powrotnej co nie? A potem? Ktoś chyba wspominał coś o sesji zdjęciowej oraz reklamie promocyjnej. Nieważne.
- Macie ochotę coś zjeść? – spytał Im swoich dwóch towarzyszy. Cały czas się przy tym uśmiechał. Nie patrzcie tak na mnie! Nie moja wina, że chłopak za wszelką cenę starał się być miły.
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Wto Paź 24, 2017 10:07 pm
Udało mu się zapamiętać imiona członków, wypróbował wymawianie ich jedno po drugim, zarobiwszy sobie tym fale śmiechu w reakcji na jego akcent. Jednak koniec końców przedstawił się ze wszystkimi, a rozmowy ucichły, kiedy dołączył do nich lider i drugi wokalista. Uśmiechnął się do przybyłej dwójki i ruszyli na wycieczkę. Część pomieszczeń już znał - te sale treningowe z lustrami kojarzył aż za bardzo i uczyli go tam zarówno układów jak i śpiewania. W tym przecież też nie mógł kuleć, a połączenie jednoczesnego tańczenia i śpiewania okazało się być naprawdę trudną sztuką. Poznał też miejsca, do których wcześniej nie miał dostępu. Miał awansować do stanowiska idola. Już nie będzie tylko trainee. Nie, wciąż nie docierało.
Na koniec wycieczki pożegnał się z członkami, kłaniając się każdemu, kilka razy ktoś zmierzwił mu włosy, aż w końcu został sam z dwójką wokalistów. Poprawił swoją zniszczoną fryzurę, przeczesując włosy z uśmiechem na twarzy. Na pytanie lidera pokiwał głową, chociaż nie był do końca głodny. Bardziej chodziło o to, że chciał spędzić z nimi nieco więcej czasu. Mieli teraz być w zespole, powinni się dogadywać. Tak wiec podszedł do Yuna i potarł swoje przedramię.
- Uh... hyung? Chciałem tylko powiedzieć, że dobrze Ci to wyszło. W sensie choreografia - poinformował go, uśmiechając się niepewnie. W końcu stąd wynikło to całe zamieszanie, prawda? Bo zatańczył to za dobrze i światopogląd Panga zatrząsł się w posadach. Jednak skoro nie było to po to, aby mu pokazać jak słaby jest, nie chciał mieć z nim żadnych konfliktów. - Masz dobre ruchy do takich układów... Jakbyś chciał to mam ich kilka - dodał, próbując zachęcić go do współpracy. Widział go ze sobą w duecie, chociaż raczej nie będą mieli za dużo czasu na takie zabawy, kiedy ruszą z działalnością zespołu. Joonki wciąż musiał nadrobić z nauką choreografii do comebacku i dogrywaniem pomniejszych partii do piosenek, aby chociaż trochę jego głosu dało się usłyszeć w albumie.
- Mam ochotę na kurczaka - odparł, tym razem patrząc na nich dwóch i uśmiechając się wesoło. - Mogę stawiać - dodał po chwili, ponieważ czas najwyższy wczuć się w rolę maknae i zacząć usługiwać swoim starszym, czyż nie?
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Sro Paź 25, 2017 10:21 am
Yun nie lubił takich gestów jak poklepywanie po ramieniu czy sztuczne przytulanie go. Wszystko na pokaz i takie wymuszone, a lider to wszystko robił tylko dlatego, że musiał. Kazali mu to matkuje lekko na siłę. Nie sprzeciwiał się temu i nie marudził bo to i tak niczego by nie zmieniło. Poddawał się temu podobnie jak wielu innym rzeczom. Grali tu pewne wyznaczone im role, a to jacy bywali na prawdę zostawiali dla swoich rodzin. Był w tym zbyt długo, praktycznie od dziecka, by nie orientować się jaki ten świat potrafił być brutalny. Powinien się już dawno uodpornić na wiele rzeczy, powinien też zachowywać dla siebie niektóre reakcje, z czasem i on nauczy się tego.
Uśmiechnął się lekko do lidera słuchając jak ten próbuje go pocieszyć. Nie wierzył mu zupełnie, ale umiał uśmiechać się na zawołanie. Ot tak by to wszystko wychodziło uroczo i naturalnie. Tak jak powinien. Ba, nawet ukłonił się lekko.
-Dziękuję Joon za miłe słowa i nie śmiej się ze mnie. Wypiję moją herbatę... kolejną zresztą i będzie ok! - zaczął się śmiać wpatrzony w swój kubek. Pewnie po drodze, w czasie oprowadzania nowego uzupełni kubek wodą czy herbatą. Dobra zielona lub biała herbata zawsze go uspokajała.
-I tak wiesz, że muszę z wami iść. Taki mój psi obowiązek. Podpisałem cyrograf prawie własną krwią! - uśmiechnął się szeroko śmiejąc się ze swego dość średniego żartu. Nie miał teraz ani nastroju ani weny na wymyślenie czegoś lepszego, z wyższej półki. To czy rozbawił lidera czy też nie tak jakoś średnio go w tym momencie obchodziło. Był miły bo taka była jego rola, tego od niego wymagano. Być miłym, słodkim i kochanym dla wszystkich. Dobrze? No dobrze. Będzie taki!
Chodził za wszystkimi choć między bogiem a prawdą czuł się jak dość niepotrzebny element układanki. Miał być to był, ale w sumie po co? Jedyna zaleta z tego wszystkiego, że uzupełnił swój kubek herbatą. Dobrze. Dobra herbata nigdy nie była zła. Kiedy wszystko co miało być pokazane zostało już przedstawione lekko zdziwił się, że nowy chciał z nim jeszcze rozmawiać. No ale dobrze. Skoro miał na to ochotę to nie będzie mu bronił przecież.
-To ja bardzo przepraszam! Nie chciałem się popisywać. Lubię tańczyć takie układy i chciałem byś się poczuł dobrze. Wiem, że tancerze lubią jak próbuje się powtarzać ich układy. Ćwiczę taniec i śpiew od dziecka, nie jestem tak dobry jak niektórzy, ale chciałem byś poczuł się lepiej... nie chciałem pokazywać czego to ja nie potrafię. Fanki lubią powtarzać układy tancerzy i... no jak będziesz chciał to możemy kiedyś zatańczyć razem. Mogę Ci pomóc podczas nagrywania Twoich partii do piosenek. Rozgrzejemy razem głos czy coś... - zarumienił się lekko zdając sobie sprawę, że za bardzo się rozgadał. To nie powinno mieć miejsca. Tu od gadania był lider grupy nie on. Pamiętać. Znać swoje miejsce, szare miejsce gdzieś z tyłu. Nie wychylać się. Nie przeszkadzać. Wdrożyć w życie. Być dobrym dzieckiem. Nie przynosić nikomu wstydu ani nie zawodzić.
-Lubię kurczaka. Możemy zjeść razem. - nie patrzył na kolegów z grupy. Wpatrywał się w swój kubek lekko jeszcze zarumieniony. Czekał cierpliwie na ich decyzję.
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Sro Paź 25, 2017 6:15 pm
Zamówienie zostało przyjęte. Im jedyne, na co sobie pozwolił, to grzeczna odmowa w odniesieniu do zapłaty. Pang był tutaj gościem, tak więc należało go tak traktować, jako gościa no i jako nowego członka zespołu. Niech zatem kurczakowa mini uczta będzie równie mini „przyjęciem” na cześć chłopaka. Oby tylko nikt nie przyłapał ich na obżarstwie… Ot taki żarcik.
Koreańczyk wbrew wcześniejszemu zachowaniu (otwarty, pogodny i radosny, ple, ple) tym razem wtrącił swoich pięciu groszy do rozmowy pomiędzy Yunem, a Joonkim. Uznał, że najlepiej będzie, aby sami wyjaśnili sobie pewne kwestie. Być może to postawi Yuna na nogi? Im tego nie wiedział, tym niemniej bardzo w to wierzył, zarówno jako ON, jak i jako lider… chyba nawet przede wszystkim jako lider.
Wokalista podszedł i zatrzymał się przed blatem, za którym stała urocza Pani… pozwolę ją sobie nazwać „Jadzia” – ot miła Koreanka w średnim wieku z pogodną twarzą, łagodnymi rysami, uśmiechem na ustach i typowo kucharskim wdzianku. Im lubił przebywać w jej towarzystwie. Czemu? Bo a to szepnęła coś na uszko, a to sprzedała kilka newsów odnośnie menedżera, a to przygotowała jakiś poczęstunek dla grupy, gdy nikt nie patrzył. Gdyby faktycznie nazwać kogoś matką, to ta kobieta z pewnością nadawałaby się do tej roli idealnie.
- To wszystko? – spytała.
- Tak. – na co Seo odpowiedział jej grzecznie. Po wszystkim skinął głową w zrozumieniu, odwrócił się i ponownie wrócił do miejsca, gdzie siedziała lub stała dwójka. Jeśli było tak, że faktycznie stali, to Im niemalże natychmiast poprosił ich o spoczynek przy jednym ze stolików. Bez przymusu oczywiście.
- Pang… - zaczął dopiero, gdy obaj chłopcy przestali ze sobą rozmawiać, w końcu nie chciał się wcinać. – Jeśli mogę spytać. To co Cię skłoniło do podjęcia takiej drogi? – spytał szczerze zainteresowany historią chłopaka. Czyżby podobnie jak inni, on także zapragnął spróbować swych sił w showbiznesie?
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Czw Paź 26, 2017 7:14 pm
Wysłuchał Yuna, a jego usta powoli ułożyły się w podkówkę. Teraz zrobiło mu się głupio, że źle zrozumiał intencje chłopaka. Jednak miał ku temu prawo, czyż nie? Stres go zżerał i do tego takiego scenariusza nie przewidział. Dobrze, że sobie to wyjaśnili, bo nie chciał mieć z nim na pieńku przez nieporozumienie. I oby więcej ich nie było, bo nie były one ani trochę przyjemne. Zwłaszcza z ludźmi, z którymi teraz miał żyć, ćwiczyć i występować. A z tego co wiedział fani dawali radę zauważyć każdy konflikt. Zrobienie sobie złego imienia na sam początek nie było jego marzeniem.
- Trochę źle to zrozumiałem, hyung... Nie przepraszaj, naprawdę. Nic się nie stało, po prostu postaram się nie brać rzeczy do siebie - poinformował go z małym uśmiechem. - A pomoc przy nagrywaniu chętnie przyjmę, wciąż nie jestem pewny mojego głosu - dodał jeszcze weselej i zaklaskał w dłonie na tą propozycję. Świetnie, cudownie. Jakby miał kiepski głos to nawet by go do wytwórni nie wzięli, ale taniec zdecydowanie wychodził mu lepiej niż wysokie notki, więc rady od doświadczonego kolegi na pewno będą przydatne.
Podczas czekania na lidera zapewne znaleźli jakieś wolne miejsca, a kiedy ten do nich dołączył, Joonki usiadł przy stoliku. Podniósł wzrok na Seojoona, gdy tylko usłyszał swoje nazwisko. Czuł się trochę jak surykatka stająca na baczność na każdy zasłyszany dźwięk. - Uh... Jasne, hyung, to nie jest żadna tajemnica - zaczął, łapiąc się za palec wskazujący drugą dłonią i lekko naciskając skórę w różnych miejscach. - Właściwie nie jest to nic specjalnego, ani łzawego. Po prostu... nie byłem szczególnie lubiany w szkole, więc miałem dużo wolnego czasu po lekcjach i zacząłem uczyć się układów z teledysków praktycznie dzień w dzień, przez te kilkanaście lat. Potem układałem własne choreografie, to praktycznie przejęło moje życie. Jednak nie poszedłbym tą ścieżką, gdyby nie moja siostra. Właściwie to ona przekonała mnie do przyjazdu z Chin - opowiedział, nieco zawstydzony. To, że ludzie go unikali, było dla niego normalne, ale powiedzenie tego na głos było jednak nieco trudne. - A, wy, dlaczego się tym zajęliście? I... warto było? - odbił piłeczkę, zaciekawiony ich historiami.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Czw Paź 26, 2017 8:36 pm
Ukłonił się lekko do chłopaka dając mu tym samym do zrozumienia, że dziękuje za przyjęcie jego propozycji. Ot tak by było miło i sympatycznie, a przy okazji kulturalnie.
-To nie będzie problemem. Umówimy się potem na jakiś termin, który będzie nam obu pasował i spokojnie. Damy razem. Grupa powinna się wspierać. Zawsze. - nie chciał by to zabrzmiało sztucznie, czy tak jakby miało zostać wymuszone przez wytwórnię. Chciał po prostu, by nowy członek grupy poczuł się lepiej, milej w jego towarzystwie. To miłe uczucie kiedy ktoś Cie lubi. Prawda? Tak przynajmniej uważał Yun.
Usiadł grzecznie tam gdzie było miejsce, a potem słuchał tego jak Chińczyk opowiada o swojej drodze ku debiutowi. Wpatrywał się w niego z lekkim uśmiechem na ustach zastanawiając się czy mówi prawdę, czy podkoloryzował historię, a raczej część historii swego życia, tak by zabrzmiało to poprawnie? Czy lepiej? W końcu doszedł do wniosku, że chce wierzyć wersji chłopaka, nie chce patrzeć na niego z nieufnością. Jest nowy. Może jest też szczery.
-Jestem w tym świecie od piątego roku życia. Czy warto? Tak.
Myślę, że warto.
- nie powie niczego nie przychylnego względem wytwórni w miejscu gdzie ściany mogły mieć uszy... oj tak lekko i łatwo to nie będzie. Jeśli marudzić to komuś komu ufa całkowicie i w bezpieczniejszym miejscu.
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Czw Paź 26, 2017 9:24 pm
Stoisz, czekasz, a potem wracasz, choć przed powrotem zatrzymujesz się znów. Widok zza okna przykuwa część atencji, odwracasz się, by po chwili pokręcić głową. Nie było za nim nic, jedynie pustka i harmider tętniącej życiem szarej metropolii. Tego chcesz uwięziony kanarku? Kraty Twej klatki były złote, lecz to samo złoto wcale nie było piękne.
Liderowi niezmiernie miło było popatrzeć na dogadujących się ze sobą chłopaków. Głośno tego nie powiedział, bah, nie dał nawet po sobie pokazać, tym niemniej radość istniała. Jej melodia poruszyła sercem i duszą, a nawet kącikami ust, gdy okazało się, że młody Chińczyk postanowił podzielić się z nimi swoją historią. Hę? Jak dobrze ty to znasz… - ty i wielu innych przed Tobą. Słuchasz z nieskrywaną fascynacją słów kolegi – słuchasz i milczysz pozwalając na pojawienie się tajemniczego błysku jednolitej, czarnej barwy w krysztale przenikliwego spojrzenia oczu.
Matko, ojcze, siostro, rodzino moja… Zapragnąłem sięgnąć gwiazd, a Wy mi w tym pomogliście. Wiedzieliście prawda? Ktoś taki jak ja… jak my wszyscy nie miał prawa rościć sobie praw do boskiego królestwa. Kim zatem jestem? Ja jeden! Trwam w zamknięciu straszliwych pazurów nienażartej bestii. Karmi się mną, rozkazuje mi i kontroluje wedle własnego uznania, a ja jej na to pozwalam. Muszę. Wszak zaprzedałem mu swą duszę, a on przyjmując ją, poznał najskrytsze sekrety mojego jestestwa. Nieznane mi już jest pojęcie prywatności.
- I idzie Ci to naprawdę dobrze. Od razu widać, że masz talent. Siostra? – zdanie zakończone pytaniem – pytanie zaś pozostawione bez odpowiedzi. Seo uśmiechnął się lekko. Nie, nie był to jeden z tych typowych uśmiechów, jakimi miewał w zwyczaju raczyć swoich fanów i fanki. Ten był zupełnie inny – znikomy, a jednak wyjątkowy, szczery i niebywale ciepły. Jego siostra mówiła mu dokładnie to samo – spróbuj, co Ci szkodzi? A on jej poniekąd posłuchał – i zaczął się starać się więcej – pracował więcej, uczył się więcej, grał i śpiewał też więcej, byleby tylko móc sięgnąć dawno upragnionych gwiazd na szczycie boskiego nieboskłonu nad ludzkimi głowami. Czy było warto?
- Myślę, że każda próba spełnienia marzeń jest tego warta. – w końcu niezręczną dla lidera ciszę przerwał głos, jego głos skierowany do Chińczyka ma się rozumieć. Cichy, spokojny, a do tego niezwykle melodyjny o dość miękkim akcencie. Bez wątpienia Im zgodził się ze słowami Yuna. Było warto, choć tą wartość wszyscy okupowali bólem i cierpieniem, o jakim nie mówiło się zbyt często.
- To bardzo długo. – dodał bezpośrednio do Yuna. – Nigdy o tym nie opowiadałeś. – nie, to nie tak, że chciał od niego to teraz wszystko wyciągnąć. Nie chciał. Koreańczyk był… byłeś, a w zasadzie jesteś… bardzo mocno zaskoczony i poniekąd smutny, bo oto siedziało przed Tobą pisklę, któremu wyrwano pióra, nałożono smycz i kaganiec o wiele wcześniej niż Tobie. Chciałbyś móc go kiedyś spytać. Warto było? Lecz przecież wiesz…
Wyrwany z fali własnego uśpienia, Im spojrzał krótko w kierunku Pani za bufetem. Uśmiechnął się doń szeroko, po czym skinął głową. Kilka ciemnych kosmyków opadło na gładkie czoło i czarne oczęta.
- Nasze zamówienie będzie niedługo gotowe. – oznajmił.
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Czw Paź 26, 2017 11:01 pm
Skinął głową na to pytanie o siostrę. Być może retoryczne, nie był pewny, ale chciał ciągnąć rozmowę, więc zastanowił się chwilę, co mógłby o niej powiedzieć. - Tak, starsza - rzucił niepewnie, patrząc po twarzach swoich rozmówców. W swoim kraju takim wyznaniem ryzykowałby kolejnym odtrąceniem od społeczności. Bo on nie stracił tej siostry zanim zdążyła dorosnąć. Bo tyle dzieci zginęło, a jego siostra przeżyła. Jednak tutaj to wyglądało inaczej i powoli przyzwyczajał się do nieco odmiennej mentalności sąsiedniego kraju. - Była naprawdę uparta. Przywiozła mnie na lotnisko, nie chciała słyszeć słowa sprzeciwu. Chociaż nie żebym miał się sprzeciwiać... Innej ścieżki bym dla siebie nie widział. Nie wybaczyłbym sobie utraty tej szansy - przyznał, ściskając w palcach serwetkę, którą znalazł w stojaku na środku stolika. Nerwowym tikiem zaginał jej rogi. Wciąż był trochę roztrzęsiony, zwłaszcza, że wciąż rozmawiał z nimi - gwiazdami, idolami, ludźmi ze znacznie większym doświadczeniem od niego. On był tylko dodatkiem i nie potrafiłby dobrze okazać wdzięczności, że uznali go za potrzebnego. Sam siebie za takiego nie uważał. - Piątego? - powtórzył z szeroko otwartymi oczami. W tym wieku to on dopiero zaczynał tańczyć, robić pierwsze chwiejne kroki, nie mając pojęcia co go tak właściwie czeka. A Yun... już wtedy siedział w tym po uszy. - Musisz mieć ogromne doświadczenie, hyung - dodał, uśmiechając się do chłopaka po tym chwilowym szoku. Wciąż zaskakiwało go to, jak prężnie działał przemysł rozrywkowy w tym kraju. Kiedy on nawet nie miał pojęcia o możliwości zostania gwiazdą, inni już nimi byli. - Ale... to dobrze, że tak mówicie. Znaczy się, też tak uważam. Jestem tu dopiero od roku, ale nie zamieniłbym tego czasu na cokolwiek innego. Mam nadzieję, że się na coś przydam - poinformował swoich towarzyszy, a spod jego palców ewentualnie wyszła papierowa lilia z serwetki. Szarpnął za brzegi, aby je rozprostować i zaczął je zwijać palcami, wciąż potrzebując czegoś, na czym mógłby je zaczepić. Podniósł wzrok, słysząc słowa lidera, po czym skupił go na włosach znajdujących się na jego czole. Pchany automatyczną reakcją sięgnął przez stół, aby odgarnąć ja na bok, po czym jak oparzony cofnął rękę i położył ją płasko na blacie. Głupi. - Uh... przepraszam, hyung. To... przepraszam - mruknął szybko, skłaniając głowę. Ze wszystkimi swoimi nielicznymi znajomymi szybko wchodził na bliskie relacje i dla niego takie gesty były normalne. Musiał samemu sobie przypominać, że nie wszyscy to lubili. Niedługo później wyskoczył z krzesła, aby odebrać ich jedzenie na znak pani od bufetu. Ostrożnie doniósł kurczaki na stół i wrócił na swoje miejsce. - Smacznego - życzył swoim towarzyszom, mając szczerą nadzieję, że nie zrobi już nic dziwnego.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Czw Paź 26, 2017 11:19 pm
Nie spodziewał się zupełnie tego nagłego i dość dziwnego zainteresowania swoją osobą, którą zaprezentował mu lider grupy. Nigdy nie opowiadał w sumie o swych początkach. Bardziej skupiał się na tym jak znalazł się w grupie... znaleźli go zauważyli i inne teksty, które wsadzali mu wręcz w usta. Tak by nie reklamował innej wytwórni. Lepiej nie mówić o czymś co nie dotyczy ich obecnego "domu". Przecież to on jest tym najlepszym, najukochańszym i ogólnie wszystko co najcudowniejsze, jednorożce i te sprawy.
-Kiedyś jeśli zechcesz Seo być wobec mnie szczerym to ja odpłacę Ci się tym samym i opowiem Ci o tym. Coś za coś. - skupiał się na liderze tylko przez chwilę, ale przez nie da się ukryć, że intensywnie wpatrywał się w chłopaka. Nie wierzył, że kiedyś spotkają się i pogadają tak od serca, ale to było swego rodzaju wyzwanie. Jawnie oznajmił mu, że nie powie niczego więcej osobie bez wzajemności. Nie dzieli się historią swego życia ot tak.
Odwrócił wzrok od lidera i skupił się bardziej na ich nowym nabytku, tym co chłopak tworzył. Piękne. Miał talent. Wróć. Więcej niż jeden, bo przecież też pięknie tańczył.
-Myślę, że mam na tyle duże doświadczenie, by móc służyć Ci pomocą o ile będzie Ci kiedyś ona potrzebna. - chciał coś jeszcze dodać, ale zachowanie Chińczyka sprawiło, że poczuł się dziwnie, tak jakby był intruzem widząc to zachowanie. Nie powinien teraz być z nimi. To chyba było coś intymnego, a on bezczelnie się temu przyglądał. Powinien odejść. Tak. Najszybciej. Miał na to wielką ochotę ale w końcu uznał, że jeśli odejdzie teraz to urazi ich obu swoim zachowaniem. Wbił spojrzenie w swoje dłonie, a na jego policzkach pojawiły się lekkie rumieńce.
Kiedy jedzenie zostało już przyniesione przez chłopaka skupił się tylko na nim. Postanowił, że póki co będzie milczeć i im nie przeszkadzać. Tak chyba będzie najlepiej.
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Pią Paź 27, 2017 4:11 pm
Widok nieustannie majstrujących coś rąk Chińczyka sugerował zdenerwowanie? Seo nie musiał nawet pytać. Dobrze wiedział, co to znaczy stres i niepewność wśród nowych. Sam przecież zachowywał się bardzo podobnie, gdy i jemu przyszło poznać zespół, bah, gdy tuż po przesłuchaniu został przyjęty przez wytwórnię! Bardzo się starał, aby dać z siebie wszystko i aby nowa „rodzina” poznała go z jak najlepszej strony. Nieocenione okazały się wtedy wrodzone zdolności i otwartość chłopaka, choć mówiąc wprost – pewnych rzeczy się wyparłeś, pewne przemilczałeś, a inne znane były tylko i wyłącznie menedżerowi. Twoje małe przewinienie na przykład. Bardzo niegrzeczny grzeszek nie sądzisz? Nie odpowiadasz – wiedział, że tak przez co jeszcze bardziej brnął pod dyktando szefostwa z podkulonym ogonem. Dzień za dniem, tydzień i miesiąc, a w końcu rok – wytwórnia wyhodowała sobie niezłego pupila, ot młodego lidera, na którego barkach spoczęła odpowiedzialność prowadzenia młodziutkiej grupy. Wiedzieli kogo wybrać i jak wybrać – pies nie miał prawa szczeknąć i ugryźć rękę Pana, gdyż wtedy naraziłby się na bardzo nieprzyjemne konsekwencje. To że jeszcze nie odkryto jego wady było cudem. Tego obawiał się najbardziej. Prawdy.
- Trochę jakbym widział własną siostrę. Jest dokładnie tak samo uparta. Marzy jej się wyjazd do Stanów. Ufam, że w końcu spełni swoje marzenia. – skoro o szczerości mowa. Im rzadko kiedy wspominał o swojej rodzinie, a praktycznie nigdy. Bez wątpienia więc obecne wyznanie chłopaka o siostrze można było potraktować jako szczerą chęć nawiązania/podtrzymania kontaktu oraz zgodę na propozycję Yuna – jego słowa są dla Ciebie rozsądne – szczerość, za szczerość – na taki układ pójdziesz bardzo chętnie, choć sam nie wiesz czy dane Wam będzie kiedykolwiek pogadać od serca. Kontrola wytwórni, ciągłe obowiązki oraz fani nie znali pojęć litość oraz prywatność. Seo zbyt dobrze znał smutną prawdę ich jestestw, znaczy się jestestwa zespołu – byli, są i będą własnością publiczną, która nie miała prawa do własnego „ja”.
Zapewne Joon dodałby coś jeszcze, lecz wtedy z zamysłu wyrwała go niespodziewana reakcja Joonkiego. Zaskoczony Koreańczyk mrugnął kilkukrotnie szczenięcymi oczami, gdy smukła dłoń pozwoliła sobie na zgarnięcie kilku czarnych kosmyków, które bezczelnie postanowiły opaść na smukłe lico.
- Nic się nie stało. – ciszę przerwał głos – należał do Seo. Chłopak się roześmiał. Początkowe zaskoczenie zniknęło, zaś na jego miejscu pojawił się uśmiech, a wraz z nim uroczy dołeczek w policzku oraz subtelne zaczerwienienie na nim, a w zasadzie na nich – na policzkach.
- Jest przezabawny nie uważasz? – pytanie lidera było skierowane bezpośrednio do Yuna. Wtedy też zauważył (???) jego rumieńce na policzkach. Jeśli tak, to szturchnął go lekko i przyjacielsko po ramieniu. Jeśli nie, to do niczego nie doszło. Mimo to Im cały czas się śmiał.
Kiedy jedzenie przyszło na stół, Koreańczyk podziękował poprzez skinienie głową. Jeżeli do kurczaka podano sos, a pewnie tak, to zrobił coś niesłychanego… Otóż lider nabrał na koniuszek palca niewielką ilość sosu ze swojej porcji, a następnie musnął nim koniuszek nosa Yuna. Nie chciał być złośliwy, nie chciał nawet zrobić mu przykrości. Chodziło tylko i wyłącznie o zintegrowanie się – o poprawę chumoru Yunowi oraz o rozweselenie zestresowanego Chińczyka.
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Sob Paź 28, 2017 1:11 am
Powoli przesunął wzrokiem z Yuna do Seo i z powrotem, nie wiedząc do końca o czym ci mówili. Brzmiało to trochę jak sprawa osobista, jakby mieli miedzy sobą jakiś konflikt, zimną wojnę czy coś w ten deseń, a Joonki tego nieświadomie doświadczał. Innymi słowy, byś świadkiem czegoś, czego nie powinien, ale jednak... co mógł z tym niby zrobić? Nie planował pytać ani się wtrącać, to nie był jeszcze jego czas. Może... może kiedyś. Ha, kiedyś. Ledwo zaczął, jeszcze nawet na dobre nie rozpoczął z nimi współpracy, a już planował jak będzie wyglądała jego relacja z innymi członkami za jakiś okres czasu. Niekonkretny, rok, dwa. Tyle, na ile miał podpisany kontrakt. Kto wie, kiedy chłopcy w pełni uznają go za swojego, a on poczuje się dość pewnie, aby z nimi normalnie rozmawiać. Być może to wcale nie nastąpi, chociaż Pang wolał myśleć optymistycznie. Będzie częścią tej rodziny i za jakiś czas będzie też mógł bez krępacji pytać o relacje między członkami grupy.
- W takim razie trzymam za nią kciuki, hyung - odparł, uśmiechając się do lidera. I nie był to ani trochę wymuszony uśmiech. Brak krzywych spojrzeń, cichego, ani głośnego, oceniania jego rodziny. Zamiast tego normalna rozmowa o siostrach. Zdecydowanie nie żałował opuszczenia ojczyzny. Tutaj czuł się lepiej. Do tego ta propozycja wokalisty... Niby nic, słowa bez pokrycia, propozycja, której mógł nigdy nie spełnić, ale czuł, że ma w kimś oparcie. Że ktoś chciał go ciągnąć wyżej, jeśli zacznie kuleć. Ba, miał teraz osoby, których los był wręcz związany z jego. Łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo, więc cały zespół będzie walczyć, aby umacniać się wzajemnie. Nie mógł się doczekać, aby zobaczyć to w praktyce.
Wciąż czerwony na twarzy, poczuł pewną ulgę na komentarz chłopaka. Podniósł wzrok znad kurczaka, decydując, że uznanie za zabawnego jest znacznie lepsze niż wyzwanie od świrów i pierwsza krecha przy swoim imieniu za taki głupi odruch warunkowy. Uśmiechnął się do chłopaków, wdzięczny za to, że nie drążyli tematu jego zbyt szybkiego komfortu w dotykaniu innych ludzi, a na widok sosu na nosie Yuna niekontrolowanie parsknął śmiechem. Od razu zakrył usta dłonią, chociaż to właściwie nie ukryło jego rozbawienia, jako że jego oczy były ledwo widoczne między zmrużonymi przez rozbawienie powiekami.
avatar
Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Pon Paź 30, 2017 6:13 pm
Czy uważał, że ich nowy nabytek jest przezabawny? Użyłby wielu słów, by opisać chłopaka, ale nie koniecznie tego właśnie. Póki co był jeszcze zbyt zawstydzony całą sytuacją, by w jakiś sensowniejszy, niż uśmiech, sposób odpowiedzieć liderowi. Zatem odpowiedział im ciepłym uśmiechem, kiedy już był na tyle w stanie się opanować.
Potem skupił się tylko na jedzeniu. Na początku, czując jak chłopak dotyka jego nosa uśmiechnął się tylko szeroko do niego. Dopiero śmiech ich debiutu sprawił, że postanowił się zemścić. Co zrobiło więc dzieciątko? Przysunął się do Panga, a potem przesunął swoim ubrudzonym noskiem po policzku chłopaka. Kiedy się odsunął śmiał się wesoło z efektu swego dzieła.
-I widzisz? Też mam jakieś talenty! - wytarł swój nosek uśmiechając się do Chińczyka, a co do lidera to korzystając z chwili nieuwagi chłopaka, sięgnął pałeczkami do jego jedzenia i ukradł mu troszkę, tak jakby nigdy nic zjadł co podkradł i wrócił do swojego posiłku. Kara musi być!
avatar
Liczba postów : 16
Age : 20
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Pon Paź 30, 2017 8:15 pm
Kara? A to niedobry chłopak! Oddajcie kurczaka! Im zaczął się śmiać – najpierw z sytuacji uroczego otarcia się polika o polik oraz na późniejszą kradzież kawałka gorącego kurczaka. Niech sobie Yun nie myśli, że lider puści do wszystko w niepamięć! Momentalnie skubnął pałeczkami kawałek z jego porcji, który wylądował w kubełku (pseudo) Chińczyka – co złego to nie on! Wszystkiemu towarzyszył szeroki uśmiech oraz radosny i przede wszystkim szczery śmiech.
- Poczekaj, aż przyjedziesz do dormu! – Seo odezwał się po złapaniu głębszego wdechu na uspokojenie własnego śmiechu. Od tego wszystkiego rozbolał go brzuch przez co przeżuwanie oraz przełykanie kawałków mięsa, przyszło chłopakowi z niebywała trudnością. Z początku naprawdę musiał sobie darować, lecz już po dwóch, a nawet trzech wdechach zrobiło mu się lepiej. Wtedy też, a więc po uspokojeniu się, Im wspomniał o dormie. Po wszystkim zamilkł. Zbyt dobrze mu się patrzyło na dwójkę kumpli. Był ciekaw, jak młodziutki Chińczyk odnajdzie się w nowym środowisku. Trochę się martwił, ale jednocześnie wierzył, że wspólnymi siłami zdołają stworzyć zgraną paczkę.
avatar
Liczba postów : 49
Zobacz profil autora

Re: Sala treningowa

on Pon Paź 30, 2017 10:11 pm
Kiedy już zdążył uwierzyć, że jest bardziej publicznością w ich zabawie, został dość drastycznie do niej włączony. Nie zdążył zareagować na ten atak sosem, więc w pierwszej chwili tylko spojrzał zaskoczony na wokalistę, po czym jednak roześmiał się wesoło i wziął chusteczkę, aby wytrzeć swój policzek. Patrzył na ich zabawę jedzeniem, cały czas uśmiechając się od ucha do ucha. To rozumiał znacznie bardziej niż spięcie związane z jego dołączeniem. Oczywiście od razu nie będzie idealnie, wiedział to. Pewnie jeszcze dłuższy czas będą musieli szukać wspólnego języka, jak w radio skakać po stacjach dopóki nie załapią wspólnej i dopiero wtedy będą mogli czuć się ze sobą komfortowo. Przed nimi było wiele pracy, ale takie rozładowywanie napięcia naprawdę pomagało w tym wszystkim. Trzymał w pałeczkach kurczaka, w którego się akurat wgryzał, kiedy lider wspomniał o dormie. Zareagował trochę za szybko. Zaskoczony nagłym oświeceniem, że faktycznie będzie musiał się wprowadzić, zakrztusił się kawałkiem jedzenia, który aktualnie miał w ustach. Odłożył pałeczki z niedojedzonym kurczakiem i zakrył usta dłonią, kaszląc przez chwilę, a kiedy już mu przeszło miał łzy w oczach. Przełknął normalnie, użył swojej lilii z papieru, aby otrzeć sobie dolne powieki z ewentualnej wilogci. Zaśmiał się z samego siebie i odchrząknął. - Uhm... tak, właśnie. O ile dożyję - odparł z rozbawieniem i popił, aby trochę przepłukać piekące gardło. - Ciężko jest się dogadać w taką ilość osób? Macie jakieś systemy co do gotowania i inne takie? - zainteresował się, patrząc na lidera, a potem na Yuna. Liczył na wszystkie wskazówki jakie mogli mu dać, ich osobiste opinie co do życia w dziewięć... no, już teraz dziesięć osób. To nie mogło być cały czas różowe i proste.
Sponsored content

Re: Sala treningowa

Zobacz poprzedni tematPowrót do góryZobacz następny temat
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach