Share
Go down
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Salon

on Wto Paź 17, 2017 11:39 am
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 7:38 pm
Powiedzieć, że Takao był zły, to niedopowiedzenie. Czy ta dwójka naprawdę próbowała go wkopać przed ojcem? Przed tym samym ojcem, który od tak wielu lat uznawał go za ideał wszystkich cnót i zdawał się być ślepy na jego zachowanie? Co? Mieli nadzieję, że nagle to oni zmienią jego punkt widzenia i da synowi szlaban za to, że zdenerwował jakiegoś podrzędnego pisarzynę? Tak świat nie działał, ale najwidoczniej ci maluczcy po prostu tego nie rozumieli. Wszedł za mężczyzną do apartamentu, zdjął buty i poszedł do miejsca, w którym zobaczył jakiekolwiek siedzenie. Opadł na kanapę w salonie i założył ręce na piersi. Chciał być z nim ludzki. Nawet sobie z nim żartował. A ten jak mu się odpłaca? Dzwonieniem do baby, która myśli, że nie wiadomo kim jest?
- Nie gotuj mi, nie mam nastroju - ostrzegł mężczyznę, decydując, że miło było, ale się skończyło. Nie był mile widziany, okej, prosić się nie zamierzał. Najwyżej następnego dnia poszuka sobie jakiegoś hotelu. Nie planował zmieniać planów wakacji w środku roku tylko dlatego, że jacyś ludzie się na niego uwzięli. I tak nie dogodzi wszystkim, więc może chociaż próbować dogodzić sobie. - Mój zakład wciąż stoi, tak przy okazji - dodał mimochodem, uśmiechając się pod nosem. Chciał to zobaczyć, no! - Jest tu w pobliżu coś ciekawego do oglądania czy sam siebie zesłałem na odsiadkę w jakiejś zapadłej dziurze? - podpytał po chwili, decydując się polegać na mężczyźnie w temacie zwiedzania. On był tam jednak trochę dłużej niż Takao i mógł coś wiedzieć.
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 7:54 pm
Przekraczając próg swego własnego apartamentu zdał sobie sprawę, że jeśli chce przeżyć jakoś parę dni z tym niewdzięcznym gówniarzem będzie musiał schować dumę do kieszeni i być jego sługą. Do kiedy miał mieć kontrakt z tym wydawnictwem? W sumie mieli niedługo zaczynać rozmowy nad nowym... miał wrażenie, że jednak zakończy współpracę z tym wydawnictwem. Nie ważne jak dobrze im się układała współpraca, ale fakt, że teraz będzie czyimś sługą sprawił, że poczuł wielką ochotę poszukać nowego "domu". Jego agentka zapewne znajdzie mu nowe wydawnictwo, pewnie przy tym pomarudzi i przez parę dni będzie go uspokajać i próbować sprawić by zmienił zdanie, ale w końcu też przyzna mu rację.
No ale to potem. Póki co było tu i teraz, a Isao postanowił już i czas zacząć być tym kim widzi go gówniarz, czyli nic nie wartym sługą. W końcu mu się znudzi i wróci do domu. Dasz radę.
Zatem ukłonił się nisko i ze spokojem mu odpowiedział.
-Jak sobie Takao san życzy. Pójdę zatem przygotować pokój i rozpakować rzeczy. Gdyby Takao san mnie potrzebował przyjdę. - miał już wyjść ale trwał  niewzruszony. Mógł być sługą chłopaka, ale na pewno nie jego zabawką. Nie ma tak dobrze. Nie będzie nikogo podrywał. Nie miał na to najmniejszej ochoty.
-Tak jak Takao san słusznie stwierdził. Nie umiem podrywać, ani nie umiem dotrzymywać terminów, a także jestem słabym pisarzem. Właśnie przegrałem Takao sana zakład. Nie znam niestety miejsc odpowiednich, takowych które mogły by Takao sana zainteresować. Bardzo przepraszam. Twój marny sługa był jedynie w domu pogrzebowym, na cmentarzu i w sklepie. Nie znam się na Korei, ale jeśli Takao san pragnie tego mogę poszukać w internecie miejsc, które by mogły Takao sana zainteresować. Dziękuję. - ukłonił się nisko, a potem wyszedł z salonu z walizką chłopaka. Udał się do pokoju i dopiero tam odetchnął z ulgą, miał ochotę przeklinać na czym świat stoi, ale dał radę. Zaczął jedynie rozpakowywać rzeczy chłopaka. Da radę... da radę.. to tylko parę dni.
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 8:08 pm
No i pięknie, jeszcze lepiej. Nie miał nastroju na takie gierki, a Takao san sobie do niego mogły mówić gospodynie ojca. Patrzył na mężczyznę przymrużonymi oczami, czując teraz niezmierną ochotę mu przyłożyć. On tak po prostu robił sobie z niego teraz jaja, dawał mu szacunek, którego nie czuł i nawet nie było to ukryte. Siedział w milczeniu, wpatrując się w mężczyznę z założonymi rękami, dopóki ten nie wyszedł z pokoju. Zamknął na chwilę oczy. Nie czuł się z tym dobrze. Ani trochę. Było to jak powtórka z rozrywki z jego znajomymi, którzy dowiedzieli się, kto jest jego ojcem. Ta garstka ludzi, których faktycznie lubił, a którzy zaczęli dygać na jego widok. Czasami tego chciał, tak. Najlepiej jak od razu dostawał tego typu szacunek, na pierwszym spotkaniu. Jednak kiedy wiedział jak ktoś zachowywał się wcześniej, nie oczekiwał zmiany. Chciał sobie zasłużyć na szacunek u osób, które go do niego nie czują. Tak więc zebrał się w sobie i wstał z kanapy, aby pójść za gospodarzem do pokoju. Raz pomylił się po drodze i wszedł do łazienki, ale w końcu go znalazł i oparł się o framugę. - Ej, nie rób tak. To żadna satysfakcja, kiedy ludzie się tak po prostu dają. Zwłaszcza, że wiem, że możesz mi podskoczyć, Isao. Całkiem fajnie nam się rozmawiało, dopóki nie próbowałeś w to wciągnąć mojego ojca - zauważył, zapominając, że zapewne tylko jemu się fajnie rozmawiało. - I zostaw moje rzeczy. Starczy, że je wniosłeś, nie musisz dodatkowo oglądać mojej bielizny. Czy może chcesz? Pewnie brakuje ci tych nastolatków w łóżku, co? - spytał, przekrzywiając głowę na bok. Tak, po prostu musiał kontynuować temat. Na swoją obronę, to Isao go zaczął i dał mu się czego uczepić. Mógł nie wspominać o seksie z ludźmi w jego wieku!
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 8:21 pm
Odłożył jakąś koszulkę chłopaka do walizki i odwrócił się do chłopaka. Czekał, cierpliwie i ze spokojem wysłuchał wszystkiego co gówniarz miał mu do powiedzenia. Chciał jeszcze ciągnąć durny temat z seksem? Skoro tak bardzo nalegał na to to dobrze. Mogą to pociągnąć jeszcze chwilę, przecież sługa nie ma prawa by wybierać tematu rozmowy, nie ma też prawa by wybrzydzać. Nic nie znaczy.
-Nie Takao san. Nigdy nie miałem w łóżku nastolatka. Przepraszam za te żarty. Przepraszam, że ruszałem rzeczy Takao sana. Mogę już odejść? Dziękuję. - ukłonił się, ale nie podnosił, trwał w tym ukłonie i czekał aż chłopak znudzi się zabawą i każe mu odejść tak po prostu. Nie chciało mu się rozmawiać z nim zupełnie. Przecież był tylko głupim pisarzem, który na dodatek nic nie potrafi.
-Nie jestem dobrym towarzyszem zabaw Takao san. Straciłem matkę i jestem pogrążony w żałobie. Pojmuję, że Takao san nie może zrozumieć mojego bólu, goryczy i nastroju. Może Takao san ze mnie kpić, żartować i wyśmiewać mnie. Nie zmieni to mego nastawienia. Jestem tylko nieudolnym i bezużytecznym sługą. - nadal nie podnosił się. Trwał. Niech dzieciak się znudzi w końcu.
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 8:39 pm
Fuknął zirytowany, a szybkie wypuszczenie powietrza sprawiło, że jego grzywka lekko podskoczyła i rozsypała się na boki. Nie podobało mu się to, ani trochę. Naprawdę myślał, że ten wyjazd będzie miły, ale najwidoczniej Isao naprawdę nie chciał mu tego zapewniać. W sumie nie ma co mu się dziwić, Takao też nie był szczególnie dobrym towarzyszem rozmów, ale swoje wady przecież gorzej zauważyć, prawda? Nie odpowiedział mu na to pytanie o wyjście, a tylko wlepiał w niego lodowate spojrzenie. To naprawdę przestało być zabawne. Miał już go wyprosić, poddać się, kiedy ten znowu zaczął mówić.
- Też straciłem matkę - właściwie nie wiedział dlaczego to powiedział. Opuścił ręce ze swojej klatki piersiowej i spojrzał gdzieś na bok. Nie, nie czuł tego żalu co on, skoro nawet jej nie poznał, ale i tak coś ściskało go w klatce piersiowej kiedy odwiedzał jej grób. Jak czułby się, gdyby miał faktycznie oglądać jej chorobę z boku i na koniec pożegnać się z nią, kopiąc jej ciało? Nie miał pojęcia jak by to wyglądało. - I owszem, jesteś - dodał jednak po chwili, łapiąc się na tym, że na moment dał się ponieść abstrakcyjnym myślom. - Teraz. I jak dalej będziesz się tak zachowywał to nie wyjdziesz z tej rangi. A zresztą, skoro tak bardzo masz ochotę się płaszczyć to nie moja sprawa, Isao sama - wręcz wypluł tytuł grzecznościowy, a po nim został mu w ustach jakiś nieprzyjemny posmak. Nie wiedział czemu to zrobił. Chciał go zachęcić do zdobywania u niego szacunku? Zwykle mu nie zależało, ani trochę, jednak teraz nie chciał tego tak zostawić. Irytowało go zachowanie mężczyzny, znacznie bardziej wolał to, jak ten próbował jeszcze walczyć o swoje. Niech walczy dalej. Niech pokaże Takao, że się myli.
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 8:49 pm
Wahał się czy ponosić się z tego wymuszonego pokłonu, ale w końcu trwał w nim dalej, przynajmniej do chwili kiedy chłopak użył w stosunku do niego zwrotu grzecznościowego. Wyprostował się i popatrzył na chłopaka. W co ten gówniarz gra? Czego on tak właściwie chce? Bawić się jego kosztem inaczej jeszcze? Przecież dostał to czego chciał. Sługę przecież dostał. Szacunek i zwroty grzecznościowe też, więc kurwa czego jeszcze oczekiwał po nim? Czemu nadal był niezadowolony? Co ten gówniarz w sumie chciał osiągnąć? Isao nie wiedział czy dalej ma być sługą czy nie... nie wiedział już nawet co powinien zrobić w tej chwili. Może wyjść z tego mieszkania i nie wracać? To w sumie całkiem kusząca opcja.
-Tachan po co tak właściwie tu przyjechałeś? Przecież nie musiałeś. Chcesz pójść na lodowisko? Albo do kina? Idę do kuchni.
Mam mochi ze słodką fasolą, ale też z owocami.
- w sumie miał zjeść sam, ale koniec końców przyniósł ryżowe kuleczki do salonu. Nie zrobił ich, a raczej zamówił. Przyszły kurierem.... tak przepłacił za to, by dostarczono je z Japonii, bo tam uznawał, że robią je najlepsze, ale co tam. Od czasu do czasu może zaszaleć i kupić sobie coś słodkiego pochodzącego prosto z jego kraju.
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 9:02 pm
No w końcu! Uśmiechnął się do niego triumfalnie, kiedy dostał to, po co przyszedł. Zrzucenia tytułów, mówienia do niego jakby Isao miał jeszcze trochę szacunku do samego siebie i poczucia wyższości nad innymi. Chciał albo go złamać, albo podbudować i nie było nic pomiędzy. Teraz mogli się zachowywać jakby byli na równi, no, prawie. Takao musiał się upewnić na czym stoi. Jego pieniądze nie robiły na nim wrażenia, co w sumie było do przewidzenia, jego pochodzenie też nie miało szans zapewnić mu szacunku. Co mogło? Co takiego mógłby zrobić, aby Isao poczuł potrzebę, aby nazwać go san, bez fałszywego podszycia jego słów?
Nie odpowiedział mu tak od razu, a poszedł za nim do salonu i usiadł na kanapie. Tam przez chwilę patrzył na jedzenie, ale nie tknął go. Jeszcze nie chciał, trzymał się tego, co powiedział wcześniej. - Nie musiałem, ale chciałem. Chciałem... - zaciął się, nie wiedząc co tak właściwie robi. Spowiadał mu się? Nie no, tego nie chciał. - Mam swoje powody, Isao. Nie przyjechałbym jakbym wiedział, że nie mam tu czego szukać. Ale skoro już jestem to chcę zrobić coś, czego nie doświadczyłem w Japonii - wyjaśnił pokrótce, pomijając te fragmenty, które były zbędne. Że chciał coś udowodnić ojcu i samemu sobie. To było tylko dla niego. Sięgnął w końcu po jedną z kulek i zaczął powoli ją podgryzać, aby czymś zająć ręce.
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 9:18 pm
Ech... ten dzieciak był cholernie męczącym osobnikiem. Nie chciał mieć z nim nic do czynienia. Zadawał sobie pytanie czemu przodkowie tak bardzo go karzą. Najpierw zabrali mu miłość matki, teraz zabrali nią też... a jakby tego było mało to jeszcze zesłali mu chłopaka, który chyba miał być przekleństwem dla Isao. Czemu to właśnie jego musiało spotkać? Czemu ktoś inny nie mógłby... czemu właściwie on?
Ukląkł przed stolikiem, na niego postawił tacę z kuleczkami, a potem sięgnął po jedną z nich i zaczął jeść. Dobre. Prawie takie same jakie pamięta z dzieciństwa. To były cudowne czasy.
-Tachan co tak właściwie lubisz robić? Może kawiarnia jak z Alicji w Krainie czarów? Możesz też zwiedzić fajną księgarnię która wygląda jak las grzybów, przynajmniej część dla dzieci i młodzieży? Możesz też chcesz... - cholera jasna... jak on nie znał się co może zainteresować dzieciaka w Korei. Czemu nie wiedział jakie są tu interesujące miejsca? Może dlatego, że przyjechał na pogrzeb? Ha....
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 9:30 pm
Wypuścił powietrze nosem na jego propozycje. Dawał mu szansę, a on zdawał się mieć niesamowitą ambicję, aby wyrzucić ją przez okno! Już nie komentował użycia tego zdrobnienia - było lepsze niż wymuszony szacunek, ale no jednak bez przesady!
- Czy ja ci wyglądam na pięć lat? - spytał, patrząc na niego z lekkim niedowierzaniem. Księgarnia w kształcie lasu grzybów? Jakieś bajeczki? Chciał wykazać się ojcu dorosłością i może mu nie wyszło, ale to nie znaczy, że planował popaść w jakąś cholerną skrajność i zacząć zachowywać się jak przedszkolak. Domyślał się jednak, że mógł nim być w oczach Isao. Kurka wodna, ten facet przecież był od niego dwa razy starszy.
- Skoro też nie wiesz co tu jest ciekawego to sobie daruj, bo się tylko ośmieszasz. Ale za to możemy razem próbować coś znaleźć. W końcu to nie tak, że masz cokolwiek lepszego do roboty - zauważył, patrząc na niego i nie oczekując sprzeciwu. Pił teraz do tej istotnej sprawy jaką było odsunięcie terminów w wydawnictwie. Skoro już zrobił sobie urlop to Takao mógł z tego pięknie skorzystać i zapewnić sobie towarzystwo na czas swojej wycieczki w obcym kraju. Może przynajmniej Isao potrafi ten trzepnięty język.
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 9:38 pm
Skoro już tracisz swój urlop, a raczej przeżywanie żałoby po matce... to możesz poświęcić go dla rozpuszczonego i wkurwiającego dzieciaka! No a jakżeby inaczej. Prawda? Przecież nie miał nic lepszego do roboty. Zmieni to jebane wydawnictwo. Jak kochał pisać to zmieni. Nie ważne. Może nawet stracić na tym! Nie istotne. Ten chłopak udowadniał mu teraz, że zmieni i w nowym kontrakcie z nowym wydawnictwem zaznaczy, że nalega o brak kontaktów z rodziną wydawcy! Koniecznie! Zapamięta tą lekcję na całe życie! Albo i jeszcze dłużej.
Skoro nic co proponował chłopakowi nie przypadło mu do gustu to zniechęcony wszystkim wyszedł znów na chwilę, by przynieść ze sobą laptop. Usiadł przy chłopaku i zaczął szukać czegoś ciekawego w Korei. Coś przecież do cholery jasnej musi zainteresować bachora.
-Może umówić Cię na randkę z jakąś słodką koreańską nastką? Jakie panny lubisz Takao? Ja jestem gejem, więc żadnych, ale Ty się pochwal. Jakie panny lecą na Ciebie? - nie patrzył na reakcje chłopaka, szukał uparcie czegoś ciekawego, czegoś... nawet nie wiedział co to by mogło być. Poszukiwania na oślep.
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 10:09 pm
Poczekał aż mężczyzna wróci do pokoju i trzymając między zębami mochi, przysunął się bliżej, aby mieć widok na ekran laptopa. Był ciekawskim stworzeniem, co tu dużo mówić. Oparł brodę na ramieniu mężczyzny i wyjął z ust kulkę, aby znowu odgryźć mały kawałek. Nie spuszczał wzroku z ekranu nawet jak usłyszał jego pytania. Skrzywił się na nie, ponieważ był to... nie tyle wrażliwy, co nieprzyjemny dla niego temat. Okej, tak, był młody, ale miał na koncie tyle nieprzyjemnych związków, że na palcach obu rąk by nie zliczył. I wcale nie była to jego wina! No, czasami może odrobinę.
- Na mnie lecą wszystkie... Ale w sumie nie powiedziałbym, aby było to tak naprawdę na mnie - przyznał i na dłuższą chwilę skupił się na jedzeniu. Dla niego sens tego co powiedział był oczywisty. Był znany przez majątek ojca i to, że wywalczył sobie drogę na górę hierarchii w szkole. Na szczycie nie był jedyny, ale nie było osoby, która by go nie znała. I to właściwie nie było takie dobre - zainteresowanie, które dostawał, nie było prawdziwe. Nie dostał go jeszcze od nikogo. - A ja... ja to właściwie mam w dupie - dodał, wzruszając ramionami. To był najlepszy sposób na opisanie jego orientacji. Miał w dupie płeć, status społeczny, czasami nawet wygląd. Jak ktoś mu się podobał to tak po prostu było i tego nie kwestionował. - Nie mam typu - dorzucił jeszcze, aby było jasne co miał na myśli, a nie aby pisarz uznał go za aseksualnego. Od tego mu było jednak daleko. - Ale nie chcę z nikim spotkać. Nie lubię wymuszonych randek - ostrzegł mężczyznę, aby ten czasem nie biegł dzwonić do swoich kontaktów, aby oddać go jakiejś przerażającej lasce i mieć dzień dla siebie. - A ty? Jakiś konkretny typ? - podpytał, na koniec gryząc się w język, aby nie kontynuować żartu o nieletnich chłopcach. A taki dobry materiał na czepianie się!
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 10:23 pm
Kiwał wolno głową na znak, że rozumie... choć w zasadzie to co sobie tam chłopak mówił średnio go interesowało. Miał gdzieś jaką laskę by przeleciał, a jaką olewałby. Nie planował mu nawet organizować randek. Nie znał tutaj nikogo i wątpiłby chciało mu się opłacać jakąś dziewczynę, by specjalnie przyleciała do Tokio. Niby całkiem niezły pomysł, ale jednak nie. Nie. Nie chciało mu się zupełnie. Jakoś przemęczy się z nim te parę dni, a potem się rozstaną na zawsze! Już nie mógł się tej chwili doczekać.
Słysząc jak chłopak, o dziwo lub nie, powstrzymuje się, by nie zacząć znów naśmiewać się z tej słabości do nastolatków, zrobił coś co zapewne wkurzy chłopaka cholernie, no ale przecież Isao umiał wszystko psuć? Co zatem zrobił? Pocałował chłopaka delikatnie w czółko i powiedział spokojnie, ale tym razem bez pokazywania na siłę jakim to nie musi być sługą.
-Gdyby Higa san był parę lat starszy to byłby idealnym kandydatem na randkę ze mną. Smakują Ci mochi? - nic nie znalazł ciekawego w internecie, ale póki co szukał uparcie, nie poddawał się. Może w końcu coś znajdzie co nie?
-Prześpij się. Znajdę coś i pokażę Ci to jutro... albo potem. - nawet nie chodziło tu o to, że chciał się go pozbyć, a raczej o to, że chłopak mógłby być zmęczony lotem. Sen pomaga nawet dzieciakom. Chyba...
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 10:38 pm
Zamarł. Dosłownie nagle przestał się ruszać, zastygł z ryżową kulką w połowie drogi do ust i nawet więcej nie przeżuwał, chociaż w ustach wciąż miał trochę jedzenia. I nie, zdecydowanie nie, kompletnie nie poczuł jakiegoś dziwnego ciepła na twarzy. A może jednak... odrobinę. Tak, zdecydowanie jego twarz była teraz czerwona i ta świadomość wybudziła go z chwilowej śpiączki. Odsunął się od mężczyzny, na tyle aby być poza jego zasięgiem i aby ten nie miał tak łatwego widoku na jego zaczerwienioną twarz. - To nie jest zabawne - poinformował mężczyznę, bo... to był żart, tak? Raczej na pewno, bo jakby nie było żartem wychodziło by na to, że Isao ma słabość do rozpieszczonych, egoistycznych i chamskich synów bogaczy. A w to śmiał wątpić, jako że ten zdawał się nie lubić go od samego początku. W ten sposób raczej się słabości nie okazuje. Ponownie chcąc się czymś zająć, wcisnął sobie resztkę ciastka do ust i zaczął żuć, jedynie kiwając głową w odpowiedzi na to czy smakują mu mochi. Jasne, pewnie, chociaż w tym momencie nawet nie skupiał się na smaku.
- Jesteś gorszy niż mój ojciec, nawet on pozwala mi dłużej siedzieć - poinformował go, na koniec wydymając policzki, kiedy już przełknął resztę jedzenia. - I nie musisz się tak starać. W końcu nie jestem te kilka lat starszy i nie planujesz randki - zauważył, unosząc brwi i próbując jakoś zamienić sytuację sprzed chwili w żarcik. - Długo planujesz zostać w tym kraju? - zainteresował się, niczym dziecko chcąc zmienić temat od tego, że ma iść spać. Nie chciał. Był trochę zmęczony, ale nieważne! Nie przyjechał tam tylko po to, aby spać!
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 10:47 pm
Oj no i to było i to cholernie bardzo zabawne. No ale przecież nie powie mu tego na głos bo rozpieszczone dzieciątko znów się obrazi lub wpadnie w gniew czy co on tam jeszcze wyczynia jak wszystko nie idzie po jego myśli? Na pewno zaczął by się rzucać. Więc spokojnie. Nie powie, że to go bawi... to i jeszcze potem też, ale spokojnie! Jeszcze dobrze się trzyma i nawet szuka tego przeklętego miejsca!
-No wiesz... a ja jestem za stary i też nie planujesz randki. I talentu nie mam i tak dalej. Co nie? - popatrzył na niego i uśmiechnął się do niego wesoło. A co tam. Jak się obrazi to jakoś to przeboleje, podobnie jak inne fochy chłopaka. W końcu nie mogąc niczego ciekawego znaleźć wstał i odłożył laptop na podłogę, a potem położył dłoń za plecami chłopaka, a drugą pod jego nogami i tym o to sposobem wziął go na ręce i ruszył wolno z nim na rękach przez salon.
-Nie wiem... pomyślę. Póki co planuję zanieść młodego mężczyznę do łóżka. Jak to brzmi Takao? - dmuchnął mu lekko w nos uśmiechając się dalej do niego.
avatar
Liczba postów : 77
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 11:04 pm
- Ale to nie ja szukam teraz idealnego miejsca - odburknął w odpowiedzi, wiedząc że zapewne zostanie to zignorowane. Ten facet przeszedł ze skrajności w skrajność. Z udawania uniżonego sługi do... tego dziwnego stanu, w którym zachowywał się jakby byli w normalnych relacjach i Takao zdecydowanie nie był do tego zwykły. Do takiego żartowania z ludźmi, zwłaszcza po tym jak miał z nimi jakieś zatarcie. A Isao zdawał się po prostu już nie zwracać uwagi na to, że coś poszło nie po jego myśli. Jakby Higa wcale nie zwalił mu się na głowę bez ostrzeżenia, a był jakimś normalnym, kulturalnym gościem. Nie był nim.
Patrzył na niego w spokoju, kiedy ten odkładał komputer, sądząc, że pewnie pójdzie do swojego pokoju, albo przyniesie więcej jedzenia, ale... nie stało się to. Zamiast tego Takao nagle znalazł się w jego ramionach i praktycznie rzecz biorąc krzyknął zaskoczony, automatycznie obejmując jego szyję, aby nie spotkać się za szybko z podłogą. Potrząsnął głową, czując na twarzy jego oddech i spojrzał na niego szeroko otwartymi oczami, przylegając do niego ściśle. Nikt go nie nosił od kiedy skończył dwa lata! - Isao! Co ty kurde... Jak ś-... Ostrożnie!- poprosił szybko, mieszając się między chęcią uderzenia go, zwyzywania i roześmiania się. Chociaż to ostatnie i tak zrobił. Kiedy zdał sobie sprawę z tego, że znajduje się w miarę bezpiecznych rękach, rozśmieszył go jego własny śmiech. - Palant - mruknął w końcu z uśmiechem na twarzy i trochę rozluźnił uścisk.
avatar
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Paź 17, 2017 11:13 pm
To było takie... to jak zaczął krzyczeć i jeszcze jak się przytulił do niego... to wszystko takie... nie no... po prostu nie dał rady i zaczął się śmiać razem z chłopakiem. Nie puszczał go przy tym wszystkim. Trzymał go pewnie i nie zamierzał go puszczać. Planował zanieść go do pokoju i słowa dotrzyma, nawet jeśli będzie tam szedł z dwie godziny, albo i dłużej. A kiedy już myślał, że w końcu uda mu się przestać śmiać to chłopak nazwał go palantem co spowodowało, że ponownie zaczął się śmiać. No pięknie... jak nie chce go zabić, to chce go wkurzać, a teraz jeszcze śmieje się prawie do łez. Pięknie... Isao oszaleje w te parę dni. Już mu potrzeba psychiatry, ale za parę dni to nawet psychiatra rozłoży ręce i powie, że tu już nie można pomóc.
-I co mi jeszcze powiesz? Jakim komplementem mnie uraczysz? - pokazał mu język, a potem lekko pchnął drzwi swoimi plecami, by ułatwić sobie drogę z salonu do pokoju, który miał zajmować jego niechciany gość. Śmiał się... a przynajmniej wesoły uśmiech nie schodził z jego ust. Oj no... tak jakoś... swoją drogą nie śmiał się od bardzo dawna. To dziwne, że teraz to robił...

zt x 2
Sponsored content

Re: Salon

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach