Share
Go down
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Salon

on Sro Paź 11, 2017 8:12 pm
First topic message reminder :


avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Pon Lis 13, 2017 12:47 pm
avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 22, 2017 7:00 pm
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 22, 2017 7:27 pm


Ostatnio zmieniony przez Song Lafayette dnia Sro Lis 29, 2017 11:07 am, w całości zmieniany 1 raz


avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Wto Lis 28, 2017 6:51 pm
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 11:22 am


avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 7:45 pm

Odwrócił się przodem do mężczyzny i pocałował go w czoło, po czym jednak zniżył się i ponownie złożył długi pocałunek na jego ustach. Z dłonią na jego policzku przesuwał językiem po jego wargach, korzystając z tego idealnego, spokojnego momentu, podczas którego jeszcze nic nie istniało. Liczyła się tylko pełna satysfakcja i ciepłe ciało tuż obok niego. - Czuję się jakbym właśnie odwiedził Nibylandię - przyznał ni z tego ni z owego obok jego ust i roześmiał się radośnie. - Może nie spotykamy się często, ale zdecydowanie warto na ciebie czekać, Phoenix - poinformował go, wypowiadając jego imię pełnym sympatii głosem. Jakby było najpiękniejszym komplementem, jaki można komuś dać.
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 7:57 pm
Po wszystkim oddychał z trudem. Potrzebował dłuższej chwili by uspokoić nie tylko swój oddech, ale rozgrzane ciało. To było przyjemne, nadal. Wciąż odczuwał skutki orgazmu, powoli odchodziło, ale nadal przecież mógł się tym cieszyć, tak samo jak bliskością ciała chłopaka. Nie spodziewał się, że tak szybko... wróć... że kiedykolwiek dojdzie między nimi do czegoś takiego. W końcu miał być chłopakiem miśka... no chyba raczej już nim był? No właśnie, a właśnie teraz byli po seksie. Co to tak właściwie dla nich znaczy? Co to znaczy dla misia? A dla Yette, który chciał też się pobawić, ale nie było mu to dane? To takie ciężkie. Misiu nigdy nie miał chłopaka, a on i Yette jeszcze nigdy nie chcieli spotykać się z tym samym mężczyzną. Takie nowe... inne...
-Cieszę się, że mogłem Cię poznać. To było wyjątkowe. Dziękuję. - przytulił się do mężczyzny i zamruczał zadowolony. Potrzebował jeszcze chwili by móc normalnie mówić, bez świadectwa tego co jeszcze przed chwilą między nimi było.
-Lafayette bardzo chciał się z Tobą bawić... ale mu nie pozwoliłem. Oj musi poczekać. Nie gniewaj się, ale nie lubię się dzielić w takich chwilach. - oj to niedobry Feniks. Chciał mieć tylko dla siebie te chwile z Soo. W sumie... gdyby Feniks chciał wkroczyć w trakcie seksu Yette to jest szansa, że by mu się udało... ciiiiii....


avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 8:27 pm
Uśmiechnął się, ni to do niego, ni to do samego siebie i objął jego głowę jedną ręką, aby zatopić palce w jego włosach i zacząć się nimi bawić. Powoli przeczesywał jego włosy, wygładzał je, to znowu burzył, tworząc mu na głowie większy bałagan niż miał dotychczas. - Nie dziękuj, Phoenix. Po prostu przywyknij - polecił mu z lekkim rozbawieniem. Tak, nie planował nawet ukrywać, że to nie był ostatni raz, kiedy zaciągnie go do łóżka. Mieli wiele do zrobienia, tyle do okrycia, spróbowania, a Soo nigdzie się nie spieszyło. Mógł na niego czekać, słuchać jego gry, rozmawiać, a od okazji rozgościć się na jego ciele, poznać je jak swoje własne. Naprawdę tego chciał i miał pewną nadzieję, że ten także dzielił tą chęć.
Wysłuchał go, a na koniec jedynie parsknął śmiechem. Z jakiegoś powodu spodobała mu się myśl, że podczas jednego stosunku miał owinięte wkoło palca dwie osobowości. Trochę to egoistyczne, ale naprawdę chciał być w centrum uwagi ich wszystkich, najlepiej cały czas. - Nie gniewam, to była nasza chwila - zapewnił go i przesunął dłoń do przodu, tak aby zgarnąć mu włosy na oczy. Parsknął śmiechem i ponownie zaczesał je do tyłu, doskonale się w tym momencie bawiąc. Normalnie mógłby być fryzjerem. A Yette... Z nim załatwi to później, nadrobią wszystko w swoim czasie. Biedak został wywalony ze stanowiska już w kawiarni i dotychczas nie miał prawa głosu, ale Soo w tym czasie osiągnął naprawdę wiele z resztą ferajny. Następnego dnia będzie musiał się upewnić, że mu to zrekompensuje. - Ale obiecaj mi coś - mruknął, ustawiając się z nim twarzą w twarz i patrząc mu w oczy. - Nie spojrzysz na nikogo innego do naszego następnego spotkania. Oddaj mi się na wyłączność - poprosił i powoli go pocałował. Jednak dość szybko przerwał kontakt ich ust. - I nie mów Teddy'emu - dodał konspiracyjnym tonem, z nutą rozbawienia w głosie. Czy to była zdrada? Ciężko stwierdzić, bo jakby nie patrzeć nie zrobił tego z innym człowiekiem, a jedynie inną osobowością, ale z drugiej strony teraz chodził z Teddym i... Nie, to było zbyt skomplikowane, aby się nad tym zastanawiać tuż po seksie.
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 8:44 pm
Nie do końca pojął słowo przywyknij, ale nie wiedząc jak ma odpowiedzieć, czy zareagować uśmiechnął się jedynie do chłopaka. Potem wszystko się okaże, co autor tych słów miał na myśli. Jeśli spotkania i rozmowę i coś więcej w kwestii bardziej lub mnie erotycznej to tak. Sam Feniks jak najbardziej był chętny. Spodobał mu się ten raz, więc czemu by nie miał chcieć powtórzyć to z Soo? No właśnie. Przyjemne rzeczy powinny być powtarzane, o ile obie strony podzielają tą opinię i mają z tego przyjemność. Tu tak było.
-Brzmisz jakbyś chciał być moim... czekaj jak to Teddy... ach chłopakiem?Dobrze. Masz mnie na wyłączność. - biorąc pod uwagę z jaką częstotliwością pojawiał się Feniks to spełnienie tej prośby nie było aż tak trudne. Niech się lepiej martwi o Yette. To marudne coś bywało o wiele częściej i bywało cholernie często podrywane... no właśnie. Swoich fanów przecież miał, nie tylko swej urody. No ale ciiiii. Po co stresować Soo?
-Powiem mu, że w pewnym sensie jesteś też moim chłopakiem. No ale my nigdy mu nie mówimy... ani nie pokazujemy... nigdy seksu. Wyobraź sobie... - jakby to wszystko przedstawić? W sumie najprościej i tak jak to było? No tak. Po co komplikować?
-Jak byłem dzieckiem stworzyłem coś jak dom. Jest w mojej głowie. Wielki dom, każda osobowość ma jakby swe pokoje. Są miejsca, które każdy z nas odwiedza, są takie też które są takie bardziej intymne. Nie wszędzie ma dostęp Teddy. On nawet nie wie, że są te pokoje. Chronimy go. - dosłownie i w przenośni, do tego za wszelką cenę. W końcu to takie biedne i niewinne stworzenie. Opowieści o seksie mogły by go skrzywdzić. Nie chcieli tego. To jak chronienie czegoś bardzo cennego w sobie. Unikatowego.


avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 9:03 pm
O. Szybko poszło. Wyszczerzył się do niego, zadowolony z faktu, że miał już dwóch z tej trójki. Brzmiało to trochę tak, jakby był teraz na misji zdobywania sobie partnerów, ale od czasu gdy dowiedział się od Yette, że nikt dotychczas nie zaakceptował ich wszystkich na raz, Soo obiecał sobie samemu, że udowodni mu, że da się kochać ich wszystkich. Kochać... trochę mocne słowo jak na razie, ale aby do tego dojść musiał najpierw mieć okazję ich lepiej poznać. Dwójka mu to właśnie umożliwiła. Nic tylko wytknąć Yette język i pokazać mu, że kiedy wtedy wpadli na siebie w kawiarni, spotkał najlepszą osobą, na jaką mógł wpaść. Jakby kiedykolwiek miał co do tego jakieś wątpliwości!
Zagryzł policzek od środka i poczekał aż ten mu to ładnie wyjaśni. W pewnym sensie rozumiał. Sam miał w sobie niewytłumaczalną chęć obrony Thodora przez całym złem tego świata. A seks... no, może nie był jako taki zły, ale wydawał się nieodpowiedni. Niszczycielski dla tej niewinności, którą ten miał w sobie. - Ja... rozumiem. Postaram się nim zająć, tak przy okazji. Zależy mi na nim... na was wszystkich, naprawdę. Dlatego jakby cokolwiek... jakbym cokolwiek zrobił nie tak, albo miał się czymś zająć, powiedz mi, okej? - poprosił go, spoglądając na niego z małym uśmiechem. Nie był jeszcze pewny tego, że robi wszystko tak jak powinien, wielu rzeczy jeszcze nie wiedział, a nie chciał zepsuć tego, co budowali sobie przez lata.
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 9:20 pm
Skoro już zaczął mówić o domu, który w sumie sam zbudował, a potem jego osobowości pomagały mu go ulepszać i rozbudowywać, skoro już zaczął wprowadzać go aż tak w swój świat, powiedzieć to wielkie A, to można i polecieć z B... a może nawet C. Co mu szkodzi. Teraz miał ochotę mówić, a póki był i nie miał weny odchodzić Yette musiał czekać, co wcale mu się nie podobało. Teraz niby był o wiele bardziej "świadom" tego co się działo, ale to tak jakby go ktoś zamknął w szafie... nie mógł zupełnie zareagować. Oj niedobry Feniks.
-Dobrze. Powiem Ci albo Yette albo Teddy, dowiesz się o nas różnych i bardzo dziwnych rzeczy. O ile będziesz chciał nas słuchać. Będziesz. Prawda? - ostatnie słowo zostało wypowiedziane błagalnym wręcz tonem. Nie planował tego, nie było to jakieś zamierzane ani perfidne. Wyszło przypadkiem, a on sam nie do końca sobie zdawał z tego sprawę.
-Każdy z nas chce szczęścia reszty, więc Teddy się ucieszy... nawet nasza linia pierwszej obrony, niezłomny i mądry, nasz lider, nasza duma... - i zaczął się śmiać, głośno z pełnią szczęścia dziecka. Oj no Yette nie bądź zły, spokojnie... oj no spokojnie. Nie strzelaj focha. Wcale a wcale nikt się z Ciebie nie śmieje! Oj... no nie obrażaj się... ciiiii...


avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 9:38 pm
Coś ścisnęło się w jego klatce piersiowej na to pytanie. Brzmiało... brzmiało jakby ten był już w życiu skrzywdzony, nie raz, a teraz w końcu się otwierał i potrzebował słuchacza. Dobrze, że Soo miał samego siebie za dość dobrego słuchacza. Pogłaskał go po policzku i pokiwał głową, nie tylko dlatego, że ten go tak poprosił, a dlatego, że naprawdę tak myślał. - Będę. Wysłucham wszystkiego, co masz ochotę mi powiedzieć, Phoenix. Jestem tutaj dla ciebie i nigdzie się nie wybieram, jasne? - mruknął i uśmiechnął się do niego lekko, aby zachęcać go do wszelkich zwierzeń. Najdziwniejsze, najbardziej szokujące i niezwykłe rzeczy były mile widziane. Jasne, takie bomby mogły go na chwilę zawiesić, zupełnie jak wtedy gdy dowiedział się o osobowościach, ale poza chwilą na przyswojenie faktów powinien przyjąć wszystko dobrze. Nie oceniaj innych i nie daj oceniać siebie, w końcu z tym przekonaniem szedł przez życie.
Kąciki jego ust drgnęły na tytuły, którymi został określony Yette, a gdy ten zaczął się śmiać, było to zbyt zaraźliwe, aby Soo mógł się temu oprzeć. Dołączył do niego, chociaż wolną dłonią, czyli tą której nie trzymał we włosach mężczyzny, próbował zatamować śmiech. Oj no... nieładnie się tak śmiać z linii obrony! - Filar, podstawa wszystkiego, a ty się z niego nabijasz. Nieładnie! - żartobliwie go pouczył, ale poważna mina i tak szybko zniknęła z jego twarzy. Wybacz Lafayette... Niesamowite było to, że mógł śmiać z jednej osobowości podczas rozmowy z drugą. Takim układem ta trójka była w stanie zastąpić Byungsoo wszystkie niezbędne znajomości. Problem z jednym? Można poskarżyć się drugiemu i problem z głowy, kamień z serca. - Masz niesamowity śmiech - stwierdził w pewnym momencie, patrząc na niego z szerokim uśmiechem. Może nie brzmiało to sensownie, ale miał wrażenie, że brzmiało to inaczej niż śmiech Theodora. Niesamowite jak bardzo się od siebie różnili mając to samo ciało i te same struny głosowe.
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 10:11 pm
Uśmiechnął się lekko do chłopaka czując w sobie takie przyjemne, rozpływające się, ciepło, które nawet nie było już związane z seksem. Nie wiedział dokładnie co to oznacza, ale podobało mu się. W sumie czasami nie rozumiał wielu emocji, ale to nie była jego wina, Był bardzo specyficzną osobą, a emocje, bardziej emocjonalną stronę, wrażliwszą, zostawił już dla misia... tak przynajmniej to sobie tłumaczył co nie do końca było prawdą. Każdy z nich mógłby żyć osobno, bez pozostałej dwójki, jako oddzielna osoba. Każdy z nich był odrębną jednostką, szkopuł w tym, że musieli dzielić jedno ciało... no cóż...
Co do śmiania się z biednego Yette to prawdopodobnie tak jawnie i na głos Feniks robił to pierwszy raz w życiu... chyba... choć można się teraz w tym ujęciu lekko mylić. Nie istotne. Feniks się cieszył, Teddy w sumie też, a sam Yette był obrażony, tak jakoś się to rozkładało teraz pięknie.
-Dziękuję, choć zdaniem Yette rżę jak koń. Stara szkapa prowadzona do rzeźni. No chyba właśnie Yette się obraził. Nie martw się... na szczęście tylko na mnie. - co w sumie za jakiś czas i tak mu minie. Nawet nie ma wyjścia. Musi mu prędzej czy później to przejść! Koniecznie!
-Powiedz mi, co pomyślałeś. To pierwsze skojarzenie. Na wieść, że jest nas trzech. - był niezmiernie ciekawy co takiego pomyślał chłopak, co urodziło się wówczas w jego główce. Chciał wysłać ich do psychiatry? A może do szpitala? A może jednak uznał to za kiepski żart? Coś głupiego? Ktoś go nagrywa? Coś innego?


avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 10:27 pm
- Nie słuchaj go, kłamie - poinformował go z rozbawionym uśmiechem. Ojej, obraził się? Aż się Soo trochę przykro zrobiło za to śmianie się, że pocieszył go fakt, że sam został bez winy. Dobrze, chociaż tyle. Nie chciał sobie teraz grabić u pierwszego, z którym się wszystko zaczęło, i za którym zaczynał tęsknić. Jednocześnie jednak nie chciał, aby Phoenix odchodził. Już zaczynał powoli widzieć problemy związane z ta relacją. Nie będzie w stanie mieć dwóch na raz, nawet jakby bardzo chciał. To zdecydowanie utrudniało sprawę.
Jednak nie miał zbyt dużo czasu na rozważanie tego, że miło by było jakby jego chciało się nagle roztroiło i mógł mieć każdego w jednym momencie, ponieważ dostał dość istotne pytanie i musiał wysilić swój umysł, aby sobie przypomnieć co wtedy pomyślał. - Czekaj, czekaj... trochę czasu minęło - przyznał niepewnie. - Chyba... chyba w pierwszej chwili przypomniały mi się wszelkie filmy o rozdwojeniu jaźni jakie w życiu widziałem - zdecydował w końcu i zaśmiał się pod nosem. - Tak wiem, wiem, najbardziej banalne o czym mogłem pomyśleć, ale dzięki temu w ogóle wiedziałem, że to możliwe! Potem.. potem zacząłem się zastanawiać czy to nie jakiś skomplikowany żart, ale właśnie... było zbyt skomplikowane jak na żart, więc... Zdaje się, że jedyne co mi zostało to uwierzyć - opowiedział to w skrócie, pomijając fakt, że był wtedy trochę wstawiony i nie był pewny czy jego umysł mu nie robi psikusów.


Ostatnio zmieniony przez Bang Byungsoo dnia Sro Lis 29, 2017 10:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Liczba postów : 117
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 10:40 pm
W sumie miał całkiem niezłe skojarzenia. Lepsze od psychiatryku i natychmiastowej terapii. O wiele sympatyczniejsze od wielu innych dziwnych opcji. Więc można rzec, że przypadkiem, tą swoją opowieścią zyskał wielki plus o Feniksa. W sumie nie tylko u niego, ale ciiiiiiiiiiiiiii. Przecież Yette jest teraz obrażony, więc przez jakiś czas milczy, jak grób, czy coś w tym rodzaju.
-To miłe... bardzo miłe, że nie pomyślałeś o nas jak o kimś chorym psychicznie. W takim złym ujęciu. Cieszę się, że nas akceptujesz. Dla mnie, dla nas to bardzo ważne. Dziękuję. - czuł, że musi to powiedzieć. Miał wrażenie, że atmosfera przez to może się diametralnie zmienić, ale musiał. Po prostu chciał, by Soo poczuł się teraz doceniony, zasługiwał na to.
-A moja rodzina... ogromna jej część nawet nie wie, że jest nas trzech. Babcie nazywają nas różnymi imionami ale tylko dlatego, że czasami im się myli. Nie chce by patrzyli na mnie jak na kogoś... wiesz... to rani misia. - złe doświadczenia mają wszyscy, nawet ktoś taki jak Yette nie umiał ochronić dostatecznie dobrze siebie i inne osobowości. Potem po prostu zaczęli ograniczać liczbę osób którym mówili jak jest naprawdę. Tak było o wiele prościej i bezpieczniej. Chronienie samego siebie bywa trudne, Yette wiedział o tym aż za dobrze.


avatar
Liczba postów : 128
Zobacz profil autora

Re: Salon

on Sro Lis 29, 2017 11:01 pm
Powoli pokręcił głową na jego słowa. Czuł się coraz gorzej. Nie przez to, co ten mu mówił, to było miłe, ale przez fakt, iż zaczął sobie zdawać sprawę z tego jak to wyglądało zanim się pojawił. Wcześniej nie myślał o tym, komu mówili o tej sytuacji, jak te osoby zareagowały, ani jak tak właściwie radzili sobie z tym przez te wszystkie lata. Byungsoo kompletnie nie myślał o przeszłości, a powinien chociaż na chwilę się zatrzymać i to przemyśleć, bo przed nim było wiele dni, miesięcy, lat, a w związku z tym ludzi, którzy przewijali się przez jego życie. A wraz z ludźmi idą opinie. Nie wszystkie mogły być dobre.
- Nie dziękuj, to jest... To normalne, Phoenix. Akceptacja innych, to powinno przychodzić naturalnie. Ja nie robię nic... wyjątkowego. To inni są w błędzie - wyjaśnił mu to i spojrzał w dół, nieświadomie wypychając do przodu dolną wargę jakby ktoś właśnie zabrał mu ulubionego lizaka. Empatia mu się włączyła i w tej chwili czuł się źle wczuwając się w jego sytuację, albo raczej próbując sobie ją wyobrazić.
- Wiem, ja... To okropne. To ocenianie, bez chęci zrozumienia - westchnął i przysunął się bliżej, aby pocałować go w czoło. - Ale u mnie tego nie znajdziecie, Phoenix, obiecuję - szepnął, po czym po prostu się do niego przytulił.
Leżeli tak przez pewien czas, po którym jednak Soo został wyrwany z idealnej chwili przez telefon od ojca wzywający do firmy. Szybko się ubrał, pocałował mężczyznę na pożegnanie i popędził do swoich obowiązków.

/zt x2
Sponsored content

Re: Salon

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach